6 lutego 2016

176. Chwilowy powrót, do którego zmotywowała mnie sobota!

Nie uwierzycie. Jest weekend, a ja siedzę w domu. I nie mam pojęcia co mogłabym robić, więc wymyśliłam, że coś napiszę. A tak się genialnie składa, że akurat wczoraj obejrzałam chyba jeden z najlepszych filmów jakie widziałam w ostatnim czasie i skończyłam czytać jedną z najlepszych książek jakie powstały. I właśnie o tym chcę dzisiaj napisać, chociaż nie mam pojęcia czy choć trochę pamiętam jak się pisze.
Wicked

Może ktoś słyszał, może ktoś nie słyszał, ale w każdy razie Wicked to dość popularny musical, który został napisany na podstawie książki, od której z resztą podobno bardzo się różni. Ja niestety nie miałam okazji zobaczyć musicalu, ponieważ nigdzie w Polsce go nie grają, a filmu również nie ma, została mi więc książka, którą ujrzałam kiedyś na półce koleżanki, która to zgodziła mi się tą książkę podarować! :D
Akcja toczy się w Krainie Oz i opowiada o Złej Czarownicy z Zachodu, która zresztą chyba pojawiła się w Czarnoksiężniku z Krainy Oz (czytałam jakieś 8 lat temu, więc nic nie pamiętam, a filmu nie oglądałam). Elfaba, bo tak nazywa się główna bohaterka, rodzi się zielona. Jest bardzo zaborczym i drapieżnym dzieckiem, a gdy kończy szesnaście lat (chyba?) udaje się do szkoły w Shiz. Tam Elfaba dowiaduje się, że ma umiejętności magiczne i może spotkać się z Czarnoksiężnikiem, który jest głową Oz. Wyrusza tam razem ze swoją przyjaciółką Glindą. Niestety okazuje się, że Czarnoksiężnik wcale nie jest taki super, jaki miał być. Potem dzieje się jeszcze bardzo dużo, Elfaba poznaje Fijero, rozstaje się z Glindą, ginie jej siostra i w ogóle wszystko się komplikuje.
Po przeczytaniu tej książki byłam pod ogromnym wrażeniem. Do tego w tle przeważnie leciały mi piosenki z Wicked, które są równie niesamowite jak opowieść. Wicked pokazuje jak każdy z nas może się zmienić, i że Dobro nie zawsze musi wygrać ze Złem. Elfaba jest według mnie bardzo barwną i oryginalną postacią, ale moją miłością w tej książce zdecydowanie był jej przyjaciel - Boq! 
Bardzo rozpoznawalną piosenką z tego musicalu jest Defying Gravity, którą swoją drogą uwielbiam całym sercem i bardzo pozytywnie mi się kojarzy, chociaż wcale nie jest taka super-pozytywna. Ale myślę, że jeśli wstawię Wam tu medley Petera Hollensa i Nicka Pitery, niepotrzebne będzie już nic więcej. :D


Once

Wydaje mi się, że Once nie jest jakoś bardzo znanym filmem, ale na pewno każdy kojarzy piosenkę Falling slowly (Masz jeszcze czas w wersji Accantusa). Jest to film musicalowy, opowiadający historię dwojga ludzi, Glena i Markety, których łączy odkurzacz zamiłowanie do muzyki. Swoją drogą: Glen zajmuje się naprawianiem odkurzaczy i śpiewaniem na ulicy, a Marketa sprząta w bogatych domach i gra na pianinie. Niektórym mogłoby się wydawać, że ich historia jest banalna i nie ma w niej nic wyjątkowego, ale ja na końcu ryczałam jak bóbr. Film jest bardzo smutny, ale myślę, że przez to tym bardziej naprawdę warto go obejrzeć.
Falling slowly ma cudowny tekst, ale jeśli chodzi o muzykę, to wygrywa Lies. 
Właściwie nie wiem co mogłabym więcej napisać, bo Once po prostu trzeba obejrzeć i zrozumieć.
EDIT: Przypomniało mi się jeszcze, że przecież ten film w 2008 roku dostał Oscara za muzykę. I jeszcze w ramach ciekawostki: Once miało światową premierę w lipcu 2006, a w Polsce dopiero prawie dwa lata później.


Tak w ogóle to pozdrawiam serdecznie, ponieważ brakło mi 1%, aby dostać się do finału w konkursie kuratoryjnym z polskiego xD. Zwalam to na to, że rejon był pisany w szkołach, przez co wiele osób oszukiwało (test był naprawdę wymagający myślenia, a jedna dziewczyna w te 2 godziny, przez które nie wszyscy zdążyli się wyrobić, napisała wszystko ołówkiem i poprawiła długopisem). Więc dostawały się osoby od 83%, a w konkursach z polskiego baardzo rzadko aż tyle podwyższają punktację. Ale w zasadzie wiem, że mogłam się do tego przyłożyć jeszcze więcej, więc jest to tylko moja wina. ^^

W następny wolny weekend zabieram się za czytanie Waszych postów! ^^
Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

7 komentarzy :

  1. Nie martw się tym konkursem z polskiego, takie rzeczy niestety się zdarzają...Ja podchodziłam do niego 3 razy, i 2 razy w ogóle nie wyszłam z etapu szkolnego :D A w liceum nie dostałam się do olimpiady 3 punktami (miałam 97, przechodzili od 100...) A już czułam się jakbym była w finale. Mimo to w tym roku podchodzę znowu - nie załamuj się, masz jeszcze trochę czasu na wszelkie konkursy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wicked! Wicked, Wicked, Wicked! Łaaaaaaaaa!
    *próbuje ochłonąć*
    *próba się nie powodzi*
    Wicked! Nie muszę chyba opowiadać o uwielbieniu, jakim darzę ten musical (jest dostępny do obejrzenia w całości na jutubie, bo ktoś chyba sprytnie przemycił kamerę do loży teatralnej). Z jakiegoś powodu zawiera w sobie taki niezbywalny Pierwiastek Epickości. Do moich piosenkowych ulubieńców należą: March of the Witch Hunters, No Good Deed, As Long As You're Mine (nie wiem dlaczego, ale zawsze przechodzą mnie ciary, jak wchodzi Fiyero... Ach. Chociaż refren jest dosyć banalny moim zdaniem, ale zwrotki zacne), w sumie No One Mourns The Wicked, no chyba nie ma osoby, która nie miałaby fisia na punkcie Defying Gravity! :D Szkoda, że Wicked nigdzie nie grają, ale trochę to rozumiem, bo do realizacji trzeba by pewnie mnóstwo forsy na całą tę scenografię, różne mechanizmy i tak dalej, a przy tym wydaje mi się, że zwyczajnie trudno to zgrabnie przetłumaczyć. Defying Gravity... naprawdę nie mam pomysłu, jak miałoby to zabrzmieć po polsku. "Już czas pokoNAĆ graWItację!"? :P Ech. No, a książki nie czytałam, nad czym szalenie ubolewam! Nawet szukałam jej swego czasu w bibliotece, ale nie znalazłam. Spróbuję może znaleźć w jakiejś księgarni, ale nie wiem czy się uda. Przeczytałabym bardzo chętnie... Dzięki, że mi o niej przypomniałaś! ^^
    Właśnie tak się zastanawiałam czy warto obejrzeć Once. Wyglądał mi na film podejrzanie pozbawiony akcji, a nie wiem, czy w musicalu byłby to dobry pomysł. Jednak zacna Twa opinia rozwiała moje wątpliwości i z pewnością wkrótce się za Once zabiorę! :D
    O kurczę, 83% to rzeczywiście wysoki próg (u nas 80%, więc nie tak źle). A czy nie ma u was możliwości odwołania się? Nie wiem jak to wygląda w innych województwach, ale u nas można napisać do komisji z prośbą o wgląd do pracy, a potem wskazać im ewentualne błędy przy sprawdzaniu. Może by Ci się udało jeszcze to wyciągnąć? A nawet jeśli nie, to: 1) i tak jesteś chwalebna, 2) zawsze możesz spróbować za rok :P
    Chwała Ci, Herbatce, Accantusowi, Peterowi Hollensowi, Nickowi Piterze (koleś niezłe góry wyciąga, a niech to dunder) i w ogóle światu!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wicked! Ja książki nie czytałam, ale podczas mojego pobytu w Londynie widziałam musical i... Aaach! Boże, jak ja kocham ten musical. Elphaba! I Glinda! I Fiyero! I Boq! I Nessa (chociaż za nią nie przepadam)! I w ogóle to jest takie cudoownee! Czekam ciągle na jakąś nową piosenkę z tego musicalu w wykonaniu Studia Accantus! ^^ Nagrali tylko dwie, to za mało, jak na cały musical :D
    Ostatnio wszędzie słyszę o tym Once. Chyba w końcu kiedyś to obejrzę... Chociaż zapewne będzie to dopiero za tydzień (czemu mam ferie na końcu?!). Poza tym, skoro to film musicalowy, to muszę go obejrzeć ^^ (podobnie jak "Skrzypka na dachu", ale cii, obiecuję, że kiedyś go zobaczę).
    83% :O Nie wiem, jaki jest u mnie w szkole, bo oczywiście się zgapiłam z tym konkursem i wgl, ale wydaje mi się, że to jest wysoki próg <3
    (I jak Nick wyciąga to wszystko tak wysoko? Czemu on jak śpiewa wysoko, to śpiewa ładniej ode mnie? :") )
    Pozdrawiam ciepło!
    Muminek

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam pojęcia nudy, choć czasami chciałabym znać to uczucie. ;-;
    O ,,Wicked" nie słyszałam. A czy gdzieś w Polsce wystawiają wgl. musicale?
    Moja kolezanka ma półkę pełna książek, ale żadnej nie dałaby. Narzeka, że nie ma co czytać.
    O czarnoksiężniku z krainy Oz słyszałam, ale nie czytałam, oglądałam tylko przeróbkę w F&F.
    Alfaba, Ci za imię! Pokręcona książka z tego co piszesz. Fantasy, czyli jedyny gatunek, który nawet mogłabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ani o jednym ani o drugim nie słyszałam. Zainteresował mnie Once. Niby taki zwykły, alr myślę, że może być całkiem ciekawy. Co do tego kuratoryjnego. Takie rzeczy się zdarzają i nic na to nie poradzisz. Nie przejmuj się.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie - nominowałam Cię do LBA :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Olu, żyjesz!:D Wybacz proszę, że komentuję tak późno, już się poprawiam.
    Słyszałam naprawdę sporo o ,,Wicked" i ubolewałam, że nie ma w Polsce, bo historia brzmi naprawdę ciekawie! Nie wiedziałam, że powstała książka, chętnie przeczytam.
    Zaintrygowałaś mnie tym ,,Once",brzmi naprawdę ciekawie. Wydaje się filmem w moim stylu.
    Nie przejmuj się polskim, czasem się zdarza. Zwłaszcza, że tak niewiele Ci brakowało. Znam ten ból, bo mi zabrakło jednego punkta do finału... ale mamy jeszcze przyszły rok:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥