11 maja 2015

161. Zadyszka z poezją Leśmiana!

Dusiołek - według Leśmiana jest to zmora, dopadająca swe ofiary we śnie. Mój tata ma jednak na ten temat swoją własną teorię i przy tej teorii powstał pieszy rajd górski właśnie o nazwie Dusiołek, który realizujemy od kilku lat. Rajd polega na zdobyciu kilku punktów kontrolnych umieszczonych w odstępach do 10 kilometrów dowolną drogą. Z każdą edycją chętnych jest coraz więcej. Sama mam zamiar kiedyś wziąć udział w Dusiołku jako uczestnik, póki co jednak obstawiam punkty kontrolne, a w tym roku zaprosiłam tam też harcerzy z mojej drużyny.

Był piątek. Coś koło jedenastej w nocy. Razem z Werką byłyśmy dopiero jakoś w połowie zapisywania wpłat uczestników. Wszystko było już prawie dopięte na ostatni guzik i przygotowania dobiegły końca, tak naprawdę wszyscy już spali, żeby następnego dnia mieć jakiekolwiek siły. My skończyłyśmy chwilę po północy, więc szybko się umyłyśmy i nastawiłyśmy budziki na wpół do szóstej.

Jakoś piętnaście po piątej obudził nas jednak mój tata, oznajmiając, iż za pięć minut wyjeżdżamy. Tempo ubierania się, czesania, pakowania i robienia kanapek było rekordowe. Kawy piłyśmy po drodze. Chwilę przed szóstą byłyśmy w bazie rajdu. Już o tej porze zarejestrowaliśmy kilka uczestników gotowych do ruszenia na trasę. Pomagałyśmy w obsłudze ekspresu do kawy, zamiatałyśmy, myłyśmy szklanki, grałyśmy na ukulele, liczyłyśmy dżemy. Ludzi było coraz więcej. Po siódmej dotarły do nas Braśka i Gubi, których szukałyśmy po całym budynku chyba piętnaście minut. Przyjechali także Blada i Burek z Karolem. O ósmej wszyscy zawodnicy wystartowali. Nasza siódemka natomiast usiadła sobie przy stoliku z ukulele i śpiewnikami, czekając na stosowne rozkazy. Ustaliliśmy, że Gubi z Braśką obstawią drugi punkt kontrolny na Klasztorzysku, Karol z Bladą i Burkiem trzeci - na Cietniu, a ja z Weroniką czwarty - na Wierzbanowskiej Górze. Tak też się stało. Podczas gdy nasi harcerze wyruszyli już na swoje punkty, ja z Weroniką spokojnie zjadłyśmy sobie pyszny żurek, przy okazji rozmawiając z Anetą o obozach i jamboree'ach. Pojeździłyśmy sobie też trochę na najwspanialszych na świecie rowerach (funbikes?)! ^^
(po kliknięciu zdjęcia, powiększa się ono)


Chwilę po dziesiątej zawieziono nas na Wierzbanowską Górę i wręczono wszystkie potrzebne karty. Razem z 50 litrami wody dotachałyśmy się do kapliczki. Nie czekałyśmy długo, a już pojawili się pierwsi biegacze. Z czasem przychodziło coraz więcej ludzi. Obok naszego punktu kontrolnego mieszkała samotna pani, która postanowiła zrobić nam przepyszną herbatę i poczęstować ogromnymi porcjami sałatki! Czasami padał deszcz, za chwilę świeciło słońce, wokół latały jakieś czarne robaki, a my siedziałyśmy sobie na ławeczce, zaznaczając uczestnikom karty startowe i wpisując ich na odpowiednie listy. Ludzi było ponad dwieście, do tego baardzo się rozwlekli, więc trzeba było dość długo na niektórych czekać. Przy okazji śpiewałyśmy, robiłyśmy zdjęcia, biegałyśmy, kiedy było nam zimno. Ogólnie to dość szybko to wszystko zleciało. Przesiedziałyśmy tam do wpół do czwartej. Miła samotna pani przygarnęła kilka pustych butelek po wodzie, ponieważ my nie miałyśmy tylu rąk, żeby wziąć wszystkie. Gdy schodziliśmy z Góry, zaczął padać deszcz. Przy okazji dzwoniłam do Gubi i Braśki, które nabrały mnie, że są osobami, które znalazły ten telefon i nie wiedzą jak go zwrócić. xD Brasia tak umiejętnie zmieniła głos, że gdyby w końcu nie zaczęła się ze mnie śmiać, w życiu bym jej nie poznała. xD Po siedemnastej wróciłyśmy do bazy rajdu, gdzie zjadłyśmy jakiś porządniejszy obiad, pobawiłyśmy się trochę z dziećmi z Dusiołka dziecięcego, przy okazji jeżdżąc na tych genialnych rowerach, myjąc szklanki, pomagając obsługiwać ekspres i robiąc mnóstwo innych rzeczy na raz. Blada, Burek i Karol cały czas siedzieli na Cietniu, ponieważ punkt trzeci był równocześnie siódmym - ostatnim. W każdym razie było im tam chyba nawet dobrze - w końcu mieli krzyżówki, ognisko i kiełbaski. Brasia z Gubi siedziały teraz na punkcie szóstym. Nas także wysłano na zmianę - na punkt szósty drugiej trasy. Usiadłyśmy sobie za wierzbą i grałyśmy na ukulele, więc w sumie głównie dzięki temu wszyscy ludzie nas znajdywali. Weronika nauczyła mnie kilku piosenek, ja nauczyłam kilku ją. Przed osiemnastą razem z ostatnimi uczestnikami wróciliśmy do bazy rajdu. Tam było już rozpalone ognisko, prawie wszyscy ludzie siedzieli wokół niego. Oddałyśmy listy oraz karty, po czym dołączyłyśmy do nich. Chwilę później w końcu wrócili Blada i Burek z Karolem, więc wszyscy poszliśmy z nimi jeść obiad. Przy okazji rozkminialiśmy nazwy członków rodziny, czyli np. kim byłby Karol dla siostry żony jego brata. Gdy wszyscy zjedli wróciliśmy do ogniska, gdzie już odbywało się rozdanie nagród. Klaskaliśmy najgłośniej ze wszystkich ludzi, a kiedy przyszła kolej na nagrodzenie osób, które obstawiały punkty (m.in. nas) robiliśmy to już naprawdę głośno. Każdy z nas dostał dyplom oraz słoik dżemu wiśniowego. Brasi bardzo się spieszyło, więc szybko zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia na FanPage'a drużyny, po czym Weronika, Brasia i Gubi wróciły do domu z Bladą i Burkiem, Karol z powodu braku miejsca zabrał się z moim wujkiem, a ja razem z moją mamą i siostrą pojechałam do babci.

Nasze wcale nie rozmazane harcerskie golden seven (?)
Ogólnie cały dzień minął mi bardzo szybko i w świetnej atmosferze. ^^ Wróciłam do domu jak zawsze naprawdę padnięta, ale w żadnym wypadku nie żałuję tego czasu. :D Jeszcze raz dziękuję moim harcerzom za to, że w ogóle chciało się im przyjechać (piszcie w komentarzach jak było ^^) i Panu Czarkowi Jedynakowi za udostępnienie zdjęć (moje jak zawsze są beznadziejne). Jeśli chcecie zobaczyć ich trochę więcej, to zapraszam na bloga Łukasza-Nie-Pana: klik.

Weźcie, proszę, zróbcie coś, żebym czytała więcej książek... Ja naprawdę nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, ale porównując moje statystyki z marca i kwietnia do tych z października i listopada, to dzieje się ze mną coś niedobrego... Ratunku! ;-;

Na koniec wrzucę Wam Coś więcej, bo ostatnio bez przerwy lata mi to po głowie. I jestem z siebie dumna, ponieważ już prawie obczaiłam ze słuchu całą przygrywkę identyczną jak w oryginale (a przynajmniej tak brzmi...). Tylko że nie mam z kim tego śpiewać. Więc jak ktoś chce śpiewać ze mną Coś więcej to może przyjeżdżać! Ale zadzwońcie, bo jest duże prawdopodobieństwo, że jak wbijecie bez zapowiedzi to nie będzie mnie w domu.



Mam jutro konkurs kształcenia słuchu, więc trzymajcie kciuki, żebym wylosowała jakieś miejsce blisko fortepianu! I ogólnie, żebym nie zrobiła jakiegoś idiotycznego błędu jak w tamtym roku...

Edit 12.05: właśnie wróciłam z konkursu i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu zajęłam drugie miejsce, przy czym pierwsze miał gościu ze słuchem absolutnym, więc jestem z siebie bardzo zadowolona. ^^ Mimo tego, że dostałam kilka naprawdę genialnych rzeczy, najbardziej cieszę się z jednego zeszytu do nut, który jest po prostu stworzony do pisania nut na fortepian! 

Mam nadzieję, że wszystko jest napisane w miarę po polskiemu.

Jeszcze jeden Edit 13.05.: Czy Wy widzieliście making-off z Afery Mayerling w Chorzowie? Czy widzieliście jaki ten koncert był cudowny? Czy widzieliście jacy cudowni są wszyscy wykonawcy Accantusa? Czy widzieliście jakich Accantus ma cudownych fanów? Nie obchodzi mnie gdzie będzie następna Afera i czy będę mieć w tym samym czasie jakieś ważne fakultety! Zobaczycie - ja na nią pojadę! A jak ktoś nie widział makin-off'u,a czy jakkolwiek to się odmienia, to zapraszam tutaj - klik.

No, to pozdrawiam serdecznie!
~Ola


12 komentarzy :

  1. Haha... Pamiętam ^^ Było bardzo fajnie <3 Dziękuję Ola za zaproszenie. Miło powspominać. Już tęsknię za Tobą :< Super notka, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Łooooo, ale super! (Mam wrażenie, że tak zaczyna się większość moich komentarzy, ale mniejsza o to :D). Bardzo ciekawa inicjatywa z tym rajdem, a przy tym pewnie też dobra zabawa (co ja mówię, z ukulele jest zawsze dobra zabawa!).
    Dostać dżem w nagrodę - to jest tak bardzo harcerskie ♥ Naszemu stolikowi zawsze na obozach przypada ananasowy, bleeee.
    Fajną macie tę 'harcerską' ekipę i te wszystkie pomysły, i gry, i zabawy, radość, gloria i chwała!
    Hoho, powodzenia na konkursie :> A co do książek... poleciłabym Ci coś, ale czytam wspaniałe dzieło "Hypatia z Aleksandrii" (ach, wszyscy kochamy te lektury na historię), która chwilowo przyćmiewa wszystkie inne tytuły. Smutny los, smutny.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. W dżemie siła drzemie! Tak to jakoś chyba było. ^^
    Dawno na herbatkę nie zaglądałam, lecz jestem. Wszak dusiołkowej notki przepuścić nie mogę. (Wybacz składnie i dobór słów, ale dosłownie przed chwilą pisałam liat do Romea i chyba jeszcze mi nie wylazł z łba ten archaiczny język -,-). No ale wróćmy do dusiołka! Dłoń, dłoń, dłoń! ^^ Było tam tak super, że nawet emotki tego nie potrafią opisać (o czym już cię, zresztą poinformowałam :D). Fajnie ludzie, fajna atmosfera, fajne góry no i fajny dżem. Na naszych punktach nie spotkaliśmy żadnej miłej staruszki, za to pan Paweł kupił kiełbaski i rozpaliliśmy ognisko. Ogólnie było dużo śmiechu i trochę obgadanych nauczycieli. Heheh. No i nauczyłam się paru nowych roślinek (kij z tym, że pamiętam tylko jedną). No i potem punkt 6, na którym stałyśmy z Łukaszem-nie-panem. Tym razem trasa na 50 km i też było fajowo. Nasi poprzednicy również zapalili ognisko więc podobne klimaty były. Tylko zamiast kiełabas soczek z mleczy. <3 No i nie można zapomnieć o wiankach, snapach, wężach i o niebezpiecznym zakleciu drętwota (dzieci nie próbujcie tego w domu, Brasia upadła prawie na węża). Ach i jeszcze przemiły piesek, który wywalił ciastka Łukasza-nie-pana i dwa razy obsikał mu koło w samochodzie. xd Były też państwa miasta i kto by się spodziewał, przegrałam... Podsumowując; wróciłam do domu meeega szczęśliwa, pełną pozytywnej energii i nawet rodzice nie prawili mi żadnych wyrzutów :D Dzięki za ten dzień, szkoda tylko, że nie mogliśmy zostać przy ognisku dłużej i pośpiewać. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wszystkie błędy sromotnie przepraszam, bo z autokorektą bywa różne, a nie chcę mi się sprawdzać...
      No i pozdrawiam serdecznie! ^^

      Usuń
    2. Taki długi komentarz, że aż się zdziwiłam, że to Ty! :D Łukasz-nie-pan też wrzucił na swego bloga kilka zdjęć, więc sobie zerknij. ;) Też bym została jeszcze przy ognisku, może na jesień nam się uda! :) Jeszcze raz dzięki wielkie za obecność ^^ Dłoń, dłoń, dłoń! :D Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Heeejo!
    Ola, łaaaał! Jesteś geniuszem! To tak jakbyś zajęła pierwsze miejsce, bo jeżeli miał słuch absolutny, to, to nie jest pewnie aż takie trudne jak liczenie w głowie interwałów, wsłuchiwanie się w nie itd. Nie no, podziwiam! Braawoooo! Ale super! :)
    Nie no, Twój tata organizuje genialne rzeczy! :) Zazdroszczę Ci tego, że mieszkasz tak w kontakcie z przyrodą, lasami i wgl! W naszym mieście harcerstwo pewnie nie byłoby zbyt fajne, no bo, co mielibyśmy robić? Nie wiem... Ale ten bieg jest ekstra! I wgl. czekanie na tych zawodników wydaje się bardzo miłe i jeszcze Twoje ukulele! Trudno się na nich gra? I mają węższy gryf? Aż mam ochotę kupić ukulele i nauczyć się grać. No bo w końcu są małe, nie nadają z taką mocą jak flet i można je zabierać wszędzie. Piękna sprawa!
    Ta pani musiała być przesympatyczna. Ludzie ogólnie są kochani!

    Pozdrawiam ciepło!
    Ps. wiesz. Twój blog strasznie, ale to strasznie pociesza! Jakby się piło właśnie herbatkę przy kominku! :)
    PS. No i jeszcze jedno: jesteś cyborgiem, Olu! No bo SM (II miejsce z kształcenia), harcerstwo, książki, rajdy!
    PS. Też ostatnia nie czytam książek. To straszne. Trzeci tydzień czytam książkę, która ma 150 stron, ech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakby Ci się piekielnie nudziło to, to, ekhm taka odnowa blogowa - papieroweokno.blogspot.com
      Przepraszam za okropny spam. Trzeba tego potwoooora usunąć! :/ Brrr.. Linkom mówimy nie! xD
      Wiesz, zamazane zdjęcia się strasznie miło wspomina! :D

      Usuń
  5. Post o Dusiołku nie mogłam sobie odpuścić więc jestem ;) A co do piosenki z Afery Kocham i wielbię i śpiewam cały czas na zmianę z Tangiem Więziennym widziałam Making off i jak będzie następna Afera jadę z tobą ;) A i do śpiewania tej piosenki też się mogę zgłosić ;)

    Ps. Przepraszam że ostatnio wcale u Ciebie w herbatce nie bywam ale nie mam czasu czytać twoich notek niestety składanie papierów walka o oceny i jeszcze od września nie dość że idę do technikum to jeszcze idę do muzycznej więc przede mną wstępne egzaminy i w ogóle tyle się dzieje że nie mam czasu!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super wydarzenie! Zazdroszczę, naprawdę chciałabym wziąć w czymś takim udział. Genialny pomysł na rajd i fajnie, że tyle osób wzięło w nim udział.
    Zabawa musiała być naprawdę dobra. Aż Ci trochę zazdroszczę- ciągle bierzesz udział w świetnych wydarzeniach! Gry, biwaki, rajdy, zabawy, obozy, wyjazdy... Jestem pod wielkim wrażeniem, że Ci się chce i masz takie niewyczerpane pokłady energii, aktywności i kreatywności:) Serio, jesteś niesamowita!
    Dżem to świetna nagroda:D Ooo, teraz w naszej lodówce jest taki dżem mojej cioci, śliwkowo-czekoladowy.No niebo w gębie! Gdy robiłam sobie omlet na słodko, to ten dżem sobie dodałam i po prostu... och.
    Hm, trochę dziwnie wyszły te zachwyty nad dżemem... może przejdźmy dalej;)
    Studio Accantus! Kajax ostatnio stale puszczała mi ich kawałki i chwała jej za to, bo są cudowne! Naprawdę, uwielbiam Accantusa, ich aranżacje są genialne. Moją ulubioną wokalistką jest Natalia Piotrowska, bardzo, ale to bardzo podoba mi się jej głos, jej sposób wyrażania emocji... oczywiście wszyscy wokaliści są świetni:)
    Widziałam making-off, widziałam:) Ech, tak bardzo chciałabym zobaczyć ,,Aferę Mayerling"... to moje marzenie! Może kiedyś przyjadą na Pomorze? Mam nadzieję, że im się uda, na pewno bym poszła na ich występ:D
    Brawo, gratuluję sukcesu w konkursie, geniuszu!:D
    Pozdrawiam ciepło,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaaa, to powtórzenie na początku komentarza razi mnie w oczy... przepraszam, miałam ciężki tydzień i nie ogarniam...
      Pozdrawiam raz jeszcze:)
      P.

      Usuń
  7. Fajne wydarzenie :D Chyba już rok temu o tym czytałam, tak mi coś świta, widzisz, jak długo już to siedzę? :D U mnie też pogoda w kratę, a ze łaziłam po koncertach to wiem jak było ziimno....Ale grunt to kawa, gitarka i jakieś porządne towarzystwo. Pewnie za rok weźmiesz w tym udział jako uczestnik, to też musi być niezłe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne wydarzenie! Sama chętnie wziełabym w takim udział. Na pewno mile wspominasz czas, wygląda na to,że była dobra zabawa. Dżem to fajna nagroda, przynajmniej praktyczna. Na blogu Łukasza-Nie-Pana widać,że miejsce, w którym rajd był organizowany było bardzo malownicze.
    Też miałam podobną sytuację z książkami. Aż trudno uwierzyć, ale przez pół roku potrafiłam przeczytać tylko jedną. Nawet książkę, którą dostałam pod choinke, zaczęłam dopiero wczoraj czytać. Można powiedzieć,że moje zaległości powoli zaczynam nadrabiać. Chyba nie ma skutecznego sposobu, aby zacząć czytać znów książki. Po prostu trzeba sobie jakąś wypożyczyć i obiecać,że się przeczyta.
    Musisz mieć na prawdę świetny słuch! Można pomyśleć,że człowiek ze słuchem absolutnym jest poza konkursem. Świetnie Ci poszło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥