31 marca 2015

156. X Harcerski Bieg Sprawnościowy „Bolek"!

Co to jest Bolek?
Jest to organizowany od dziesięciu lat bieg sprawnościowy poświęcony Stefanowi Mirowskiemu - patronowi mojego hufca. Podczas biegu wykonuje się różne specjalistyczne zadania z zakresu zarówno samarytanki (pierwszej pomocy) i pionierki (budowanie półek i te sprawy), jak i wiedzy harcerskiej oraz wielu innych rzeczy. Bolek był jednym z wielu pseudonimów Mirowskiego, właśnie stąd ta nazwa.

27 marca, piątek
Tak w ogóle to przypomniałam sobie o tym wyjeździe dopiero po powrocie ze szkoły i zjedzeniu obiadu, więc nie miałam zbyt dużo czasu na pakowanie się. Do tego musiałam wydrukować i uzupełnić jeszcze parę papierków oraz dokończyć nasz prezent, który mieliśmy przygotować na Bolka. Na tą imprezę postanowiłam jechać z zuchami, ponieważ ostatnio średnio udaje mi się gdzieś z nimi wyjeżdżać, do tego drużynowej, Magdzie, w piątek wieczorem zaczynał się kurs, więc nie dała rady jechać. Jako opiekuna parolu powołaliśmy więc jej mamę, jako przyboczną - Kasię, która do czynienia z zuchami wcześniej nie miała oraz jako patrolową - mnie. Wspólnie uznaliśmy, że weźmiemy tylko najstarsze zuchy, żeby po prostu nie było z nimi tylu problemów, ponieważ Bolek to dość wymagający biwak.
Chwilę po szesnastej byłam już pod gimnazjum, czekając na zuchy i autokar. Na szczęście Magda odwiozła nas aż do Myślenic, po drodze wyjaśniając wszystko Kasi i mi. Na miejscu zostawiliśmy plecaki na sali gimnastycznej, zakwaterowaliśmy zuchy w ich salach, po czym poszliśmy przywitać się z wszystkimi już przybyłymi. Kiedy większość osób w końcu dotarła do szkoły, wyszliśmy na zewnątrz, gdzie odbyło się meldowanie. Następnie trochę popląsaliśmy, po czym zuchy (ja razem z nimi) udały się na kolację. To było dziwne - jeść kolację tak wcześnie... Po zjedzeniu polecono nam ubrać się w mundury. Kreo poprowadziła krótki kominek o hm. Stefanie Mirowskim. Następnie rozmundurowaliśmy się i udaliśmy na wspólne zajęcia z harcerzami. Uczyliśmy się na nich tańczyć m.in. Belgijkę, której zuchy totalnie nie ogarniały, więc w końcu posadziliśmy je w środku koła, żeby patrzyły, a sami zabraliśmy się za tańczenie. :D Następnie razem z Kasią udałyśmy się na zuchowe pożegnanie dnia, po czym okazało się, że na sali gimnastycznej, gdzie trzymałyśmy wszystkie rzeczy, harcerze mają świeczkowisko, więc trochę głupio było wbijać tam do nich bez mundurów. Pałętając się po szkole natrafiliśmy na Burka, który zdradził nam kawałek swojego punktu na sobotniej grze, którym były azymuty. Żadna z nas tych azymutów wyznaczać nie umiała, więc poprosiliśmy naszego kochanego druha, aby nauczył nas tej cudownej czynności. W życiu nie powiedziałabym, że jest to takie proste. Od zawsze na mojej harcerskiej drodze spotykam się z azymutami i od zawsze uważałam, że jest to czarna magia, której nigdy nie pojmę... Potem Burek musiał już gdzieś iść, a mnie poproszono, żebym poczytała trochę myślenickim zuchom. Kiedy skończyłam, zastałam na korytarzu Zuzę, która za wszelką cenę chciała namówić mnie i Kasię do przyjścia do nich - na salę gimnastyczną. W końcu dałyśmy się namówić i kiedy już tam po cichutku weszłyśmy, co zrobiła pewna genialna osoba? Nadepnęła na jakąś butelkę, przez co wszyscy harcerze siedzący w mundurach w pięknym kręgu w ciemności przy świecach zwrócili swoje oczy i jej kierunku. Tak, dobrze myślicie - to właśnie ja byłam tą genialną osobą. Bardzo głupio czułam się siedząc tam bez munduru, a jeszcze gorzej, kiedy na koniec kazano zgasić świeczkowisko wszystkim przybocznym... W końcu zapalono światło, kominek dobiegł końca, a nam polecono przebrać się w piżamy. Jakieś piętnaście minut później zawiązaliśmy krąg, puściliśmy iskierkę przyjaźni i zaśpiewaliśmy piosenkę na zakończenie dnia (w cichym śnie spocznij już), po czym wszyscy harcerze starsi (w tym ja) wzięli swoje śpiworki oraz karimaty i udali się na górny korytarz z wątpliwym zamiarem pójścia spać. Oglądaliśmy zdjęcia na telefonach, układaliśmy piosenki, a po północy zrobiliśmy Oli, która akurat miała urodziny wielki sms-owy spam życzeniami. A, bo to już była sobota!
Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są autorstwa mamy Magdy.
28 marca, sobota
Gdzieś koło pierwszej w nocy obudziła nas Blada, oznajmiając, że nam współczuje, ale mamy grę nocną. W sumie to trudno powiedzieć, że nas obudziła, bo nie wiem czy ktoś oprócz Kuby spał... W każdym razie zeszliśmy na salę gimnastyczną (brr! jak tam było zimno!), ubraliśmy się jak najcieplej, po czym wyszliśmy na dwór. Kreo poprosiła mnie jeszcze, żebym wróciła do szkoły po jej telefon, w skutek czego musiałam potem nadrobić to biegiem. Podzieliliśmy się na patrole harcerskie, więc ja z Kasią dołączyłyśmy do patrolu dziewczyn z naszej drużyny. Dostaliśmy wiadomość, że musimy znaleźć gościa z młotkiem. Po parku była rozstawiona kadra przebrana za przeróżne postacie, więc minęła spora chwila zanim znalazłyśmy tą właściwą. Cała gra polegała na tym, że ktoś porwał komendantkę hufca, a my musimy ją znaleźć pozyskując informacje od kadry. Na każdym punkcie musieliśmy wykonać jakieś zadanie, aby dostać bolki (kapsle, waluta biwaku) oraz wskazówkę. Chodziliśmy więc tak od lekarza do wampira, dresiarza, biegacza, pirata, kowboja i dziesięciu innych postaci. W końcu u narciarza zdobyliśmy niebieski puzzel, dzięki któremu dowiedzieliśmy się gdzie jest przechowywana druhna komendantka. Reszta patroli już była na miejscu. Okazało się, że druhna komendantka zemdlała i musimy ją przenieść do szkoły... Kiedy w końcu wróciliśmy na miejsce, wszyscy od razu położyli się spać, bo byliśmy naprawdę padnięci. Mimo wszystko była to chyba jedna z najciekawszych gier nocnych, w jakich miałam okazję uczestniczyć. ^^

Pobudka miała miejsce o godzinie 7:30, niestety zuchy wstały duużo wcześniej i przez swoje wrzeszczenie nie za bardzo dawały spać. W każdym razie po wspólnym powitaniu dnia (pamiętajcie - śpiewa się gór, pól, mórz, nie odwrotnie!) harcerze zaczęli się pakować, a ja poszłam z zuchami na śniadanie. Przerwała mi je Vika, informując, iż muszę się spakować wcześniej, bo harcerze chcą już sprzątać górny korytarz. Nie pojadłam sobie więc za dużo... Kiedy w końcu się spakowałam, musiałam pomóc w tej cudownej czynności zuchom. Największe trudności zawsze są ze śpiworami - zuchy nie potrafią ich złożyć w ogóle, do tego przeważnie gubią pokrowce. Gdy wszyscy w końcu skończyli się pakować, chcieliśmy zrobić śpiewogranie, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć gitary, więc urządziliśmy pląsowisko. Chwilę po dzisiątej w końcu wyruszył na bieg pierwszy patrol. My byliśmy czwarci w kolejności i mieliśmy wyjść o 10:25, ale kiedy już byliśmy za bramą, Hania zawołała za nami, że jej patrol miał wyjść o 10:20 i żebyśmy jeszcze chwilę poczekali. Udaliśmy się więc do sklepu, gdzie kupiłam sobie drożdżówkę, bo byłam dosyć głodna... Pierwszym punktem była samarytanka. Tysia przewróciła się jadąc na rowerze i szkło przecięło jej rękę. Jako że tata Kasi jest chirurgiem, ona doskonale wiedziała co trzeba zrobić, dostaliśmy więc maksymalną ilość bolków - 5. Po drodze spotykaliśmy różne zadania dodatkowe takie jak rozwiązywanie krzyżówki czy ułożenie ze swoich ciał jakiegoś napisu. Drugim punktem była pionierka. Na kuchence gazowej musieliśmy usmażyć naleśniki (znaczy na patelni). Pierwszy trochę nam nie wyszedł, bo daliśmy za mało mąki, ale następne trzy były przepyszne (oczywiście dzięki zdolnościom kulinarnym mamy Magdy). ^^ W plecakach zuchów znaleźliśmy Nutellę i mandarynki, co w połączeniu dało naprawdę smaczny efekt. :D Blada także dała nam pięć bolków. Następnie zielonym szlakiem udaliśmy się na Chełm. Mi szło się bardzo dobrze, zuchom niestety trochę gorzej, więc musiałam je przez niektóre odcinki za sobą ciągnąć. Wśród zadań dodatkowych, na które się natknęliśmy było wypisanie jak największej ilości wyrazów na literę i, podanie rodzajów drużyn specjalnościowych i rozszyfrowanie pięciolinijkowej wiadomości. Następnym punktem był punkt druhny Justyny (była drużynowa Zośki). Pierwszym zadaniem było jak najszybsze prawidłowe spakowanie plecaka. Wyszło nam to całkiem nieźle, ale z następnym zadaniem nie było już tak super. Musieliśmy związać swoje nogi i przejść do danego punktu tam i z powrotem. Do ostatniego zadania wytypowaliśmy Kamilę i Zuzię, których zadaniem było rzucić jak najdalej butem. Tutaj dostaliśmy niestety tylko trzy bolki. W drodze do kolejnego punktu napotkaliśmy takie zadania jak szyfrowanie danych punktów Prawa Zucha czy podanie członków Bandy Czworga, do której należał Stefan Mirowski. Tak oto dotarliśmy do Burka i azymutów! Na początek musieliśmy wykazać się znajomością obsługiwania mapy i wypisać kilka najważniejszych połonin i szczytów Bieszczad. Następnie przyszła kolej właśnie na azymuty, czym zajęła się Kasia, bo ogromnie się jej to spodobało. :D Tutaj również dostaliśmy pięć bolków. Zaraz obok były kolejne dwa punkty - strzelanie z łuku oraz musztra. Przy łuku dostaliśmy cztery bolki, a przy musztrze - pięć. Następnie bardzo długo szliśmy zielonym szlakiem, wykonując różne zadania dodatkowe. Trochę się spieszyliśmy, bo było już po piętnastej, więc wykonywaliśmy je trochę niedokładnie (naprawdę nie wiem jak organizatorzy potem doczytali się co ja na tej karcie zadań nabazgrałam). W końcu chwilę po siedemnastej dotarliśmy do ogniska, gdzie już czekały patrole, które skończyły grę wcześniej. Byłam okropnie głodna, więc wydawało mi się, że moja kiełbaska piecze się strasznie długo. Oddałam kartę z zadaniami do Kreo, po czym wylosowałam patrol, któremu mieliśmy dać nasz prezent - świecznik z drewnianych spinaczy z cytatami harcerskimi i waniliową świeczką w środku. ^^ Tymi szczęśliwcami stali się harcerze starsi z Wyśrubowanego Peipera. Nas niestety nikt nie wylosował, ale mam nadzieję, że kiedyś dostaniemy jakiś prezent. :D Kiedy wszystkie patrole z naszego szczepu wróciły, oddały karty, zjadły kiełbaski i podarowały prezenty, wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy do domu. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze po duże plecaki. Chwilę przed dziewiętnastą byłam w domu.
Robimy naleśniki! ^^
No, było trochę błota. Przy okazji możecie zobaczyć moje cudowne nowe trepy (takie biało-zielone). ^^
Jedno z zadań dodatkowych. :D
Punkt Burka z azymutami i orientacją w terenie.
W poniedziałek spokojnie jadłam sobie kolację, gdy nagle zadzwoniła do mnie Weronika. Kiedy dotarło do mnie co powiedziała, prawie rozpłakałam się ze szczęścia. Weszłam na FanPage'a hufca, a tam wszystko się potwierdziło - patrol moich zuchów pokonał w bolkowej rywalizacji wszystkie zuchy, harcerzy i harcerzy starszych. Wygraliśmy. Całkowicie się tego nie spodziewałam, w końcu nie było tam z nami Magdy, poza tym byłam pewna, że większość zadań wykonaliśmy źle. Przez cały wieczór byłam ogromnie szczęśliwa. ^^

Czy Wy widzicie tą cudowną nazwę przy I miejscu
A tutaj kilka bolkowych ciekawostek, które przygotował nasz hufiec. :)





Mam wrażenie, że ta notka wyszła mi okropnie chaotycznie oraz beznadziejnie pod względem gramatycznym i pewnie nie zrozumieliście z niej nic, ale mam nadzieję, że aż tak źle nie jest.
Przygotowałam dla Was krótką ankietę dotyczącą mojego bloga. Chciałabym się dowiedzieć co sądzicie o wszystkich kwestiach, które tam poruszyłam, więc zapraszam do wypełniania - klik.
Na koniec pochwalę się Wam cudowną koszulką, którą dostałam w rocznicę Akcji pod Arsenałem! 


Tak, wiem, jakość mikrofalówki

I coś do posłuchania. ^^



Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

7 komentarzy :

  1. Kurka, chcę przeczytać posta Twego, ale muszę się odstresowywać w inny sposób..
    Dziękuję <33
    Też myślę, że będzie Okej :)
    Ściskam,
    Muminek

    OdpowiedzUsuń
  2. Post wcale nie wyszedł chaotyczny :) Gratuluję zwycięstwa! Ehh, zawsze jak czytam twojego bloga, to strasznie żałuję, że nie zapisałam się wcześniej do harcerstwa :P
    Z tego co widzę, te 2 dni były pełne wrażeń :D
    Pozdrawiam ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  3. Post w cale nie wyszedł chaotyczny, wszystko jest poukładane. Tak mi się przypomniała belgijka u mnie. Po raz pierwszy spotkałam się z tym tańcem na diecezjalnych dniach młodych. Mielismy wtedy tańce integracyjne, ale akurat belgijki nie tańczyłam. Po raz drugi, gdy byłam na warsztatach muzycznych, gdzie było spotkanie organizacyjne, na którym jeden z animatorów powiedział,że zatańczylibyśmy belgijkę,ale miejsca nie było, więc krzyknełam za całą salę,żebyśmy wyszli na zewnątrz (taki szczegół,że była zima i była ujemna temperatura), a potem wszyscy sie roześmiali.
    Dopiero co brałam udział w grze terenowej, ale fajnie by było wziąć też udział w nocnej! Gratuluje oczywiście zwycięstwa. Najwazniejsze,że się wszyscy dobrze bawili :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cię, ze bierzesz udział w takich zabawach. Mi albo by się nie chciało, albo połowy zadań nie potrafiłabym wykonać ;) Ale tak pochodzić w roli podróżnika na gapę byłoby fajnie i poobserwować, jak to robicie ;)
    Gratuluję wygranej.
    A koszulka ładna :) Taka patriotyczna.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, musieliście mieć naprawdę świetną zabawę:D Fajnie, że udało Wam się wygrać, gratuluję:)
    Fajne są takie nocne zabawy. Ech, pamiętam, jak na jednym z obozów naszej grupy nie obudzono na ostatnią noc, podczas której tradycyjnie odbywała się gra. Po prostu o nas zapomniano... jako rekompensatę dostaliśmy specjalne koszulki.
    Ooo, zwijanie śpiwora... ja, tak jak i zuchy, zawsze mam z tym problem. Bo śpiwór jak na złość nigdy nie chce zmieścić w pokrowcu...
    A koszulka rzeczywiście cudowna!
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero co odkryłam Twojego bloga i zakochałam się! *.*
    Posty są bardzo fajne i ciekawe.
    Ten wyszedł cudownie i wcale nie jest chaotyczny.
    Mam do Ciebie Olu wielką prośbę;)
    Mam w tym roku prowadzić zajęcia na obozie harcerskim( harcerzem jestem od 4 lat a to mój 3 obóz) No i muszę zrobić jakieś ciekawe zajęcia dla ok 20 osób z czego 18 z nich to chłopcy w wieku 12-15 lat. Miałam dużo pomysłów, ale oprócz mnie aż 6 osób prowadzi jeszcze zajęcia. No i wyszło tak że wszystkie moje pomysły zostały ,,zaklepane" przez innych. I wyszło na to że musze wymyślić coś nowego. Masz może jakiś pomysł na temat zajęć. Cala pionierka terenoznawstwo i samarytanka są zajęte. Jestem w 100% pewna że chce poprowadzić zajęcia o gwiazdach, które na obozach świecą najpiękniej ;) Bardzo proszę o szybką odpowiedź, jezeli oczywiście to nie problem ;)

    Magda z 3 KDH

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym mieć taką koszulkę ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥