20 marca 2015

155. Konkursowo! :)

Hej!
Tak! To właśnie dzisiaj przyszedł ten wyczekiwany dzień, w którym mam zamiar ogłosić wyniki konkursu z okazji drugich urodzin mojego bloga!
Na wstępie chciałabym bardzo podziękować tym cudownym czterem osobom, którym chciało się wymyślić cośkolwiek na ten konkurs. Jestem pod wielkim wrażeniem Waszych prac, nie spodziewałam się, że ktoś weźmie to tak bardzo na poważnie... W ogóle nie spodziewałam się, że ktoś się zgłosi. :D
Wszystkie prace były naprawdę genialne, ale razem z Bry uznałyśmy, że szczególnie wyróżnimy jedno opowiadanie, którego autorką jest Pola, której za to opowiadanie baardzo dziękuję ♥ .Zapraszam do czytania! ^^


Pielgrzym przystanął na chwilę, wspierając się na swoim wielkim kiju (szczęśliwie znalezionym i przywłaszczonym w jednym z gęstych lasów). Próbował uspokoić oddech, przyspieszony przez szybki marsz. 
Odpoczywał tak przez chwilę, starając się zignorować zmęczenie, które dawało mu się porządnie we znaki. Musiał iść dalej. Wiedział, że w pobliżu nie jest bezpiecznie, jak to w podróży. Poza tym, gdyby się zatrzymał, prawdopodobnie już by nie wstał. Powinien znaleźć jakieś dobre miejsce, aby w nim zostać na dłużej.
Ha, łatwo powiedzieć. Wykonać trudniej. 
Pielgrzym wyjął zza pasa mocno już sfatygowaną, pożółkłą ze staroci mapę, na której widniał wielki napis „BLOGOSFERA”. Starł wielką plamę po keczupie (jednoczesne szukanie drogi i wcinanie kiełbasek to jednak nie był dobry pomysł) i przyjrzał się krytycznie świstkowi papieru.
Nie potrafił zidentyfikować miejsca, w którym właśnie stał. Możliwe, że był to szlak pomiędzy blogami o harcerstwie i muzyce. A może jednak droga przy blogach lifestylowych? Nie wiedział. Nic dziwnego, skoro wokoło rozciągało się pustkowie. Wiatr targał bezlitośnie gęstą, zieloną trawę i uparcie gonił po niebie ociężałe chmury w niebezpiecznie ciemnym kolorze. 
Nieszczęsny Pielgrzym westchnął ciężko i na wszelki wypadek rozejrzał się raz jeszcze. Poza falującymi łąkami nadal nie widział jednak nic. 
Cudownie. Zgubił się.
Wlepił oczy w mapę, właściwie nie wiadomo czego szukając. Błądził wzrokiem po papierze, czytając liczne nazwy blogów i blogasków. 
Nagle ze zgrozą zauważył niewielki punkcik podpisany jako „Równina Usuniętych Blogów”. 
Czyżby trafił właśnie tutaj? 
Na to wyglądało.
Nie zdołał powstrzymać rozpaczliwego jęku. 
Słyszał o Równinie Usuniętych Blogów nie raz. Nie było to miejsce niebezpieczne, ale wyjątkowo rozległe. I puste. Zupełnie puste.
Pielgrzym wypuścił ze świstem powietrze.
No dobra! Trzeba wziąć się w garść. Postanowił ruszyć przed siebie (właściwie to nie miał innego wyjścia). Wmawiając sobie, że panuje nad sytuacją i wie, co robić, ruszył miarowym tempem na wprost. 
Szedł tak długo, że stracił już nawet poczucie czasu. A droga, wijąca się zakrętasami niczym brązowa wstęga upuszczona wśród zielonych traw, uparcie się nie kończyła.
Dzielnego, chociaż już mocno zniechęconego wędrowca, porządnie rozbolały nogi. Buty, które dotąd wydawały się idealnie dopasowane, zaczęły go obcierać. Zjadł już całą paczkę suszonych moreli, ale nadal czuł głód. Zrobiło mu się zimno. Zapasy wody powoli, ale jednak, kończyły się.
-Hej!- powiedział na głos, próbując dodać sobie otuchy. –Nie jest tak źle… zawsze mogło być gorzej! 
Jakby zachęcony tymi słowami, z chmur lunął deszcz.
A Pielgrzym szedł (bo też cóż innego mógł zrobić). 
Woda chlupotała mu w skarpetkach (jak na ironię, była to ostatnia czysta para), woda ciekła mu po twarzy, woda dostawała mu się do ust. 
-Już chyba nie mogło być gorzej- wymamrotał.
W oddali zagrzmiało. 
Podróżnik przyspieszył kroku, przeklinając  pod nosem.
 Nagle w oddali coś dostrzegł. 
Coś, co nie wyglądało na trawę, a to już samo w sobie było pokrzepiające.
Im bardziej zmniejszał dystans, tym wyraźniej dostrzegał kształt tajemniczej rzeczy.
Drogowskaz! 
Przyspieszył kroku. Niemal utopił buta w kałuży, kilka razy się potknął, ale nie ustawał, zdeterminowany, aby wydostać się z równiny. 
Wreszcie dotarł na miejsce i ujrzał drewniany drogowskaz w całej swej okazałości. Przez deszcz zdołał dostrzec napis: „Nasz i herbatki świat” namalowany kolorowymi literami. Obok widniał prosty rysunek przedstawiający czerwony kubeczek z parującym napojem. 
Hm. 
Herbata. Gorąca herbata. 
O tak.
Pełen nadziei i nowego zapału, ruszył w kierunku, który wskazywał drogowskaz. 
Im dalej  posuwał się Pielgrzym, tym mniejszy robił się deszcz. Z przerażającej ulewy, godnej tej zesłanej za burzliwych czasów Noego, zamienił się w mżawkę, kapuśniaczek, a później już zupełnie ustał. Mało tego, zza ciemnych chmur zaczęło nieśmiało zerkać słońce.
Po chwili z oddali wyłoniło się pierwsze drzewo. A później kolejne. I jeszcze kolejne. Drzew zrobiło się już po jakimś czasie całkiem sporo. 
Równina się skończyła.
Pielgrzym zauważył w oddali wysokie, majestatyczne góry. No proszę, właściciel herbatkowego świata jest też miłośnikiem wspinaczki, skoro wykreował sobie takie, a nie inne miejsce. 
Zaledwie po kilku minutach dotarł na miejsce.
Rozciągała się przed nim rozległa, zalana słońcem dolina, w której…
Podróżnik po blogosferze zamrugał.
Miał przed sobą czajniki.
Kolorowe czajniki.
Bardzo dużo kolorowych czajników.
Właściwie była to czajnikowa kolonia. 
Pielgrzyma na chwilę zatkało. Doszedł jednak do wniosku, że wygląda to owszem, nietypowo, ale również naprawdę ładnie. 
Ruszył więc dzielnie przed siebie, już nieźle zaintrygowany. 
Już po chwili szedł wolnym krokiem między niewielkimi, uroczymi uliczkami, oglądając czajniczki we wszystkich kolorach tęczy. Nie tylko jednak to znajdowało się w tym miejscu. Pielgrzym mijał rozwieszone wszędzie przepiękne zdjęcia i obrazki pochodzące ze strony We Heart It. Widział też jednak mnóstwo tablic z fotografiami najwyraźniej wykonanymi przez właścicielkę „Herbatki” (domyślił się już, że jest to blogerka). Jakieś biwaki, obozy, imprezy. Sporo osób w mundurach harcerskich. Pielgrzym przy niektórych zdjęciach przystawał, czytając opisy danych wydarzeń. Przy większości tak się zainteresował, że nie przestawał czytać dopóki nie skończył, tworząc w pojedynczych miejscach miniaturowe kałuże. Poznał więc historie ,,Herby z cytrą”, rozpoczęcia roku szkolnego, wycieczek, przekazywania światła, musicalu w szkole, rozmaitych występów muzycznych, poznał opinie blogerki na wiele tematów. 
Oprócz niego „Herbatkę” zwiedzało sporo innych podróżników po blogosferze. Zerkali co chwila na niego z lekkim zdumieniem, a także potępieniem. W sumie nic dziwnego. Cały ociekał wodą i pozostawiał po sobie niewielkie strumyczki na ziemi. 
„Nasz i herbatki świat” bynajmniej nie był miejscem cichym. Cały czas leciała muzyka, lekka, przyjemna dla ucha, czasem nieco nostalgiczna. Dużo dobrych wokali, oryginalnych głosów. Dominowało Studio Accantus. Pielgrzym znał niektóre piosenki, ale musiał przyznać, że wielu nie słyszał nigdy. Poznawał więc rozmaite utwory, spacerując ciasnymi, słonecznymi uliczkami i coraz więcej dowiadując się o właścicielce herbatkowego bloga. Dotarł do dużego regału z książkami. Zaczął oglądać rozmaite pozycje. „Harry Potter”, „Percy Jackson”, „Opowieści z Narnii”, „Jeżycjada”, „Igrzyska śmierci”, „Niezgodna”, „Magiczne drzewo”, książki Carlosa Ruiza Zafona. Uśmiechnął się z uznaniem. Pobuszował trochę w książkach (nie mógł się powstrzymać). Dopiero po dłuższej chwili ruszył dalej. Ujrzał  mnóstwo kolorowych rowerów, a obok niego wielki kosz wypełniony słoikami nutelli. W sumie to kusiło go, żeby wziąć jeden słoik, ale uznał, że może później. Niektórzy bez zażenowania sięgali po czekoladowy krem, a co ciekawe, koszyk cały czas pozostawał pełen.
No proszę, proszę. Magia! Pielgrzym uśmiechnął mu się. Lubił magię. I lubił nutellę. 
Usłyszał pierwsze dźwięki muzyki z „Władcy pierścieni”. Mimowolnie zaczął nucić pod nosem. 
Dotarł do szklanych gablotek przy niebieskim czajniczku. Przyczepiona do błękitnej ściany tabliczka głosiła, że oto przybysze mają zaszczyt oglądać „Instrumentalną rodzinkę”. W gablotach leżały rozmaite instrumenty z przyczepionymi karteczkami. W tej sposób wędrowiec poznał flet poprzeczny o imieniu Grześ, dwie gitary- Tosię i Hankę, Marakasa i najnowszy nabytek- ukulele nazwane Rysiem. 
Jego ubranie zaczynało wysychać. Nareszcie. Miał serdecznie dosyć bycia miniaturową fontanną. 
Zauważył stoisko z kubkami w rozmaite wzory. Wziął jeden do ręki, zastanawiając się, gdzie może dostać herbatę. Ku jego zdziwieniu jednak, napój sam pojawił się w naczyniu. Powąchał ostrożnie. 
Nie. To niemożliwe.
Jak to się stało?
W kubku znajdowała się jego ulubiona herbata- pomarańczowa, z cynamonem, goździkami. Upił łyk. Ku jego zdumieniu, nie dość, że napój smakował wyśmienicie, po prostu idealnie, to jeszcze był taki, jaki lubił najbardziej- ciepły, ale nie gorący. Perfekcyjny.
Pielgrzym uszył dalej, popijając herbatę i dostrzegając, że niektórzy też niosą swoje kubeczki. Jednak każdy pił inny rodzaj naparu. Ktoś miał go z dodatkiem soku malinowego, ktoś cytryny, ktoś mięty… 
Dla każdego coś dobrego.
Pielgrzym dostrzegł drogowskaz, który głosił, że kierując się na prawo, dotrze do najnowszego posta. Ruszył więc, pełen zapału, przy akompaniamencie muzyki z „Zaplątanych”. 
W końcu osiągnął swój cel. Na placyku między czajnikami, stała uśmiechnięta blondynka w mundurze harcerskim i plakietką, która głosiła, że prowadzi Nasz i Herbatki Świat jako Kolorowe Stworzonko. Na ławeczkach siedziały najróżniejsze osoby. 
Pielgrzym rozejrzał się z zaciekawieniem. Zauważył kilka drewnianych drogowskazów, które prowadziły do miejsc takich jak „O mnie”, „Było, minęło” czy „Księga spamu”. Na tablicy przy fioletowym czajniczku widniała lista Obserwatorów bloga. O, no proszę, aż sto dziesięć. Na podróżniku zrobiło to spore wrażenie. 
W końcu usiadł na jednej z ławeczce, ciekawy, o czym tym razem się dowie.
Kolorowe Stworzonko zaczęła opowiadać… 

Z Polą będę się jeszcze kontaktować mailowo w kwestii nagrody. ;)
A teraz chciałabym przedstawić Wam resztę cudownych prac, które do mnie nadeszły. Było tam jeszcze jedno opowiadanie autorstwa Jess, które również ogromnie mi się spodobało. ^^


Podeszła wolnym krokiem do stołu, cicho odsunęła krzesło i usiadła. Dłonie zacisnęła na gorącej jeszcze filiżance ze świeżo zaparzoną herbatą. Uśmiechnęła się lekko. Herbatka. Tak, pamiętała te czasy, kiedy jeszcze miała Internet. Kiedy mogła wchodzić na blog przewspaniałej Oli i czytać o jej przeżyciach. Słuchać Studia Accantus i innych wykonawców, którzy znajdowali się na końcu postów Oli. Blog nazywał się „Nasz i herbatki świat”. Jej usta bezwiednie wypowiedziały tę nazwę na głos, cichym szeptem. Zamknęła oczy i od razu w jej umyśle pojawił się Pan Brokuł, Rysio, reinbołowy tort, narty i wiele innych zdjęć wstawianych przez Olę. Otworzyła oczy i głęboko westchnęła. Tak, to były czasy. Kiedy mogła sobie siedzieć przed komputerem i czytać blogi, grać w gry, siedzieć na Facebooku. Pisać własnego bloga! Tak, kiedyś go miała. Lecz teraz wywieźli ją w najdalszy zakątek ziemi, zostawili w drewnianym domu, bez światła, ogrzewania, prądu, Internetu i radź sobie dziewczyno! Spojrzała na migający płomień świecy na stole. Niby dużo ją to nauczyło, ale tęskniła za blogiem Oli. Za tym najbardziej. Zawsze z niecierpliwością czekała na nowy post, a jak był długi to dopiero! Pełnia szczęścia. Nie dało się jej odciągnąć od komputera, póki nie skończyła i nie skomentowała. Zaśmiała się teraz w głos, sama zbytnio nie wiedząc czemu. Ciekawe doświadczenie życiowe. Ta, na pewno. Już sobie wyobrażała jak wyglądają ostatnie dni jej życia. Siedzi w domku, w kącie i ostatnim jej widokiem jest wszechogarniająca ciemność, a ostatnimi słowami: „Skończyły mi się świece.”. Westchnęła głęboko i upiła łyk ciepłej już herbaty. Skrzywiła się. Kompletnie zapomniała jej pić. Jednak nie dawało jej spokoju wspomnienie bloga Oli. Nagle ją olśniło (o ile jest to możliwe w pomieszczeniu w ¾ wypełnionym mrokiem). Delikatnie odłożyła filiżankę na stół, cicho wstała, wzięła święcę i poszła do innego pomieszczenia.  Wyszukała to, co chciała i wróciła do stołu. „Zacofanie” – przemknęło jej przez myśl.
- A cichaj tam – mruknęła, biorąc pióro do ręki. Zamoczyła je w atramencie i zaczęła pisać: „Droga Olu…”
Pewnie nigdy tego nie wyśle. A już tym bardziej nigdy nie dojdzie. Ale pisanie tego listu dało jej poczucie jakiejkolwiek więzi z Olą. Z Kolorowym Stworzonkiem.

Oraz dwa przepiękne rysunki, po lewej wykonany przez Bukowinę, a po prawej przez Tutti. Nawet nie wiecie ile bym dała, żeby potrafić stworzyć takie coś. ^^



















Na koniec podziękowania:
- za to, że ktoś w ogóle zgłosił się na konkurs, bo naprawdę nie myślałam, że chociaż jedna osoba weźmie to na serio
- Bukowinie, Tutti, Jess i Poli za te mistrzowskie prace
- wszystkim prawdziwym obserwatorom za to, że jesteście ze mną już te dwa lata
- Bry, za to, że mi pomogła w wyborze, bo był naprawdę ciężki
- za wszystkie słowa pocieszenia co do aparatu pod ostatnim postem. Mieliście rację - już się przyzwyczaiłam i funkcjonuję prawie normalnie! ^^

Na koniec piosenka, w której jestem ostatnio zakochana  ♥. Nauczyłam się jej nawet grać na wszystkim, co posiadam w domu (tak! na pianinie też! ^^) i kiedy tylko mam chwilę wolnego czasu, to od razu biorę którykolwiek z moich kochanych instrumentów (najczęściej jest to jednak ukulele) i sobie śpiewam. ^^ Mam zamiar nauczyć się tego jeszcze po angielsku. xD

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

11 komentarzy :

  1. Super opowiadania oraz super rysunki.. Nie mogę się doczekać kolejnej notki, wszystkim wygranym gratuluję! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, rozgłos był - to i piękne prace Cię nawiedziły (w przenośni i dosłownie) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, bardzo, bardzo dziękuję:D Cieszę się, że spodobała Ci się moja historyjka (bo to w sumie taka trochę bajeczka). Jeszcze raz dziękuję:)
    Prace innych uczestników również są świetne! Opowiadanie Jess jest takie refleksyjne, nieco smutne i ładnie, bardzo zgrabnie napisane. Niesamowicie przyjemnie się czytało.
    Co do prac plastycznych, no to napiszę tylko, że zazdroszczę. W życiu nie narysowałabym czegoś takiego! Gratuluję dziewczynom, zrobiły świetne prace:D
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  4. ale super ! :) Świetne obrazki :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc wzięłabym sama udział w konkursie, gdyby nie to,że czekają mnie już dwa konkursy i jak na razie chcę sie na nich skupić.
    Oczywiście wszystkie pracy mi się spodobały. Poli opowiadanie jest świetne. Widać,że ma wyobraźnię i dużo pomysłów. Za to praca Jess ma inną cechę wyróżniającą, a jest nią refleksyjność. Prace plastyczne też są fajne. Ładnie narysowane, aż można pozazdrościć, bo ja na przykład nie narysowałabym tak.
    Mówiąc krótko...Gratuluję uczestnikom konkursu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowiadanie Poli jest świetne... Takie bajkowe :) Ja się zastanawiam, skąd ona bierze takie pomysły!
    Tekst Jess według mnie zdecydowanie wygrywa :) Chyba nawet wiem dlaczego tak sadzę, ale jest to zbyt skomplikowane i dziwne, aby o tym tu napisać...
    Praca Bukowiny jest świetna... Kiedy na nią patrzę, aż nachodzi mnie ochota na to, aby zaparzyć herbatkę :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne są te prace a autorki tych opowiadań mają buźną wyobraźnię :)
    Też miałam wziąźć udział ale niestety nie udało się. Nie miałam czasu :(
    Piękna jest ta piosenka :)
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ola! Masz ukulele!!! Ale czaaad! Jejciu, jak fajnie! W ogóle jak fajnie widzieć"Herbatkę"! Wiesz, jakbym tylko wiedziała też bym wzięła udział w konkursie, ale moje szanse byłyby marne! Wiesz, odtąd Twój blog będzie mi się kojarzył z czajniczkową dolinką :D i choć spóźnione to - wszystkiego najleeepszeeego!!! Ola trzymaj się i nie daj się zabić. Ja Cię naprawdę podziwiam. Jak Ty dajesz radę? Harcerstwo, SM, gimnazjum i blog! No i funkcja człowieka orkiestry! Jesteś mutantem, naprawdę :) pozdrawiam cieplutko! Niech żyje herbaciana ostoja! :D mam nadzieję że nadal cudownie grasz na Grzesiu. A Rysiu jest suuper! Imię chyba idealne dla ukulele! W ogóle jak się na takim Rysiu gra? :-o
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawde masz ukulele ?! I umiesz na nim grać ?! Moje zdolności muzyczne kończą się na keyboardzie. : )

    OdpowiedzUsuń
  10. Prace są na prawdę świetne! W życiu nie wpadłabym na takie świetne pomysły, zwłaszcza z opowiadaniem Poli. Cieszę się, że konkurs się udał. Piosenka jest faktycznie cudowna. Musisz mi kiedyś pokazać jak grasz na ukulele i na flecie :) . Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogółem post przeczytałam już wtedy, ale miałam skomentować potem... to i mam swoje potem xD
    Dziękuję Olu! I dziękuję wszystkim, którym spodobało się moje opowiadanie! Kocham Was wszystkich! <3
    Gratuluję Poli oraz innym uczestnikom, bo prace są świetne! <3
    Świetny post Olu! ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥