13 marca 2015

154. „W harcerstwie zakochaj się jeszcze raz!" ♥

Hej!
Na samym początku przepraszam, że przez ten tydzień, a może nawet i dłużej, w ogóle nie widać mnie było w blogosferze. :( Ostatnio nie mam nawet czasu na ćwiczenie na flecie... A czemu mnie nie było? W większość dni zaraz po szkole gdzieś jechałam i wracałam dość późno, do tego byłam totalnie wyczerpana, więc często odrabiałam lekcje i uczyłam się po prosu rano, a żeby cokolwiek napisać/skomentować albo choćby przeczytać, nie miałam czasu w ogóle. :(
Wstawiam hobbitowe drzewko bonsai z weheartit, bo nie wiem co napisać.
To ja może zacznę od jeszcze jednego wyjaśnienia, bo nie pamiętam, żebym kiedyś o tym tutaj pisała. Otóż drużyna harcerska, do której należę, jakoś w styczniu miała mieć coś w stylu recitalu (?), niestety z bardzo przykrych powodów, musieliśmy to śpiewogranie odwołać.

Postanowiliśmy jednak powrócić z tą akcją, wdzięcznie zatytułowaną Wiosenne Śpiewogranie 12 marca, w czwartek. Tak się jakoś super złożyło, że dzień wcześniej założyli mi na górne zęby i to od tyłu aparat ortodontyczny! I właśnie przez to cudowne coś, co ma wyprostować mój zgryz, język nie drga tak, jak powinien, w skutek czego nie jestem w stanie wypowiedzieć cz, sz, r i jeszcze kilku głosek. Mam nadzieję, że się do tego przyzwyczaję i będę mówiła normalnie, ale póki co nie brzmi to najlepiej... I nie brzmiało najlepiej w czwartek...

W środę wieczorem w końcu znalazłam chwilę, żeby przećwiczyć na ukulele wszystkie piosenki, które miałam grać. Oczywiście przegrywając sobie wszystko po kolei, co chwilę pisałam do Bladej z pytaniami typu „W jakiej tonacji gramy 'Harcerkę'?" albo „Robimy przerwy między refrenami w 'Wieczornym Śpiewograniu'?". Potem okazało się, że z moim kochanym telefonem stało się coś dziwnego i wszystkie wiadomości wysłały się po dwa razy -_-. Rozpisałam sobie wszystkie chwyty, jeszcze chwilę poćwiczyłam na flecie, a następnie próbowałam zrobić coś z moją piękną dykcją, ale niestety nie wiele to dało.

W czwartek nie poszłam do szkoły. Wszystkie zęby okropnie mnie bolały, do tego nikt pewnie by mnie nie zrozumiał, no i nie dałam rady jeść. Same świetne wiadomości jak na dzień, w którym występujesz publicznie i chcesz wypaść jak najlepiej... W każdym razie spokojnie odrobiłam angielski i matematykę. Pograłam sobie na dwa głosy na flecie z samą sobą (w końcu kiedy nareszcie nauczyłam się śpiewać przy graniu, nie można tego zmarnować! ^^), poćwiczyłam jeszcze na ukulele i chciałam zmienić struny w gitarze, ale jakoś tak wyszło, że jednak nie zmieniłam... Za to poczytałam sobie trochę Waszych postów, kilka nawet udało mi się skomentować. Obejrzałam ostatni odcinek Śnieżynki, nowe nagranie Studia Accantus. Mój brat chciał, żebym nauczyła go śpiewać gamę F, ale po jakimś czasie uznaliśmy, że to jednak głupi pomysł...

Wpół do siedemnastej stanęłam przed lustrem w moim cudownym mundurze. Ręce okropnie mi się trzęsły. Odczepiłam zielony sznur i zmieniłam chustę. Spakowałam ukulele, śpiewniki i grzechotki, po czym udałam się do biblioteki. Na miejscu była już Blada, Vika i parę innych osób. Powiesiłam kurtkę na wieszaku i zaczęłam stroić ukulele. Nagle zobaczyłam w drzwiach biblioteki moje kochane zuchy! Wiki i ja na koszt śpiewogrania musiałyśmy zrezygnować ze zbiórki zuchowej, więc bardzo ucieszyłam się kiedy zobaczyłam Michałka, Zosię i całą resztę gromadki. ^^ Kiedy widownia była już prawie pełna, uznaliśmy, że zaczniemy. Usiadłam przy stoliku, na krześle, obok Bladej, podczas gdy reszta harcerzy klapnęła na pufach. Zaczęliśmy 'Śpiewograniem' i tak po kolei śpiewająco płynęliśmy po strofach piosenek. Słyszałam tylko i wyłącznie ukulele, gitarę Bladej oraz jej i mój głos. Nic poza tym. Miejscami myliły nam się chwyty, źle wchodziłyśmy, a potem śmiałyśmy się do siebie podczas śpiewania, ale ogólnie wychodziło całkiem ładnie. :D Wykonaliśmy piosenki za równo harcerskie, wesołe jak i te trochę smutniejsze. Skończyliśmy pięknym 'Wieczornym Śpiewograniem'. Ukłoniliśmy się, dyrektor biblioteki nam podziękował, a zuchy wręczyły nam tulipany . Na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe selfie, zawiązaliśmy krąg, puściliśmy Iskierkę Przyjaźni, po czym rozeszliśmy się do domów. Wiecie co najbardziej mnie zaskoczyło? Kiedy byłam już przy wyjściu z budynku, jakaś pani podbiegła do mnie... i poprosiła o autograf. Ogromnie się zdziwiłam, kiedy zaczęła mówić, że nas podziwia oraz ma nadzieję, że niedługo wydamy jakąś płytę. Totalnie nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć, bo pierwszy raz w życiu spotkałam się z taką sytuacją...





Wróciłam do domu ogromnie szczęśliwa. Nawet nie potrafię określić dlaczego. Chyba po prostu jest coś magicznego w śpiewaniu cudownych piosenek, które coś dla nas znaczą razem z wyjątkowymi osobami, z przyjaciółmi-harcerzami. Ta magia sprawia, że nagle wszystko jest radosne i nic nie może tego zepsuć. Oby takich chwil było jak najwięcej! ^^

PS Miałam dzisiaj okazję uczestniczyć w bardzo oryginalnej drodze krzyżowej (tak, od początku Wielkiego Postu w końcu udało mi się pójść na drogę krzyżową!). Prowadziła ją chyba grupa apostolska. Na początku rozdali wszystkim ludziom teksty piosenek, a przy kolejnych stacjach albo je śpiewali, albo recytowali wiersze, albo czytali historie związane z daną stacją. ^^

PSS Przypominam o konkursie! W niedzielę upływa termin nadsyłania prac (?). Szczegóły macie tutaj - klik.

PSSS Dziękuję za 204 wyświetlenia (na tą chwilę) ostatniej relacji z biwaku starszoharcerskiego  . Dla porównania - więcej ma tylko 'Potęga bajek Disney'a', więc jestem pod wielkim wrażeniem. ^^

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola



11 komentarzy :

  1. To naprawdę musiało być magicznie :)
    Szkoda że u mnie nie ma żadnego harcerstwa chciałaby być harcerką ale cóż :(
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że szybko przyzwyczaisz się do aparatu ;) Pewnie było na prawdę świetnie ^^ Chciałabym nauczyć się na czymś lepiej grać, obecnie zaprzyjaźniam się z gitarą ale jak na razie nawet nie umiem jej nastroić i gram tylko dwie piosenki na strunach basowych xD To musiało być miłe uczucie gdy ktoś poprosił cię o autograf :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha.. Oj Ola ty to masz przygody ^^ Ja ci mówię to nie jest twój pierwszy i ostatni autograf! :D Fajnie, że zuszki przyszli do was na występ. Będzie dobrze. Przyzwyczaisz się do niego ;) <3 Muszę się nauczyć grać na ukulele <D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba każda chwila spędzona w gronie najlepszych przyjaciół- harcerzy jest magiczna :) Ja chyba po każdym takim spotkaniu z drużyną czuję takie dziwne szczęście :D
    http://swiat-moimioczami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaak, śpiewanie jest magiczne :) I granie jeszcze bardziej, śpiewasz w wielu sytuacjach, ale granie to kompletnie odrealniona chwila. Zwłaszcza na ukulele :D Ale to musiało słodko brzmieć, gitara i ukulele w duecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomniało mi się jak i ja uczestniczyłam w jednym śpiewograniu.Może to dziwne,ale byłam tam jako osoba z poza harcerstwa.Wrażenia mam jak najbardziej pozytywne.Fajnie grali i śpiewali.Nigdy nie widziałm tylu harcerzy w jednym miejscu.Inne drużyny,z różnych miejscowości zjechały się do naszego miasta.A o autograf byłam raz poproszona,przez dzieci z podstawówki na wymienie na Węgrzech.Latały z kartkami i prosiły o autografy wszystkich Polaków.
    Wyobrażam sobie,że możesz czuć się niekomfortowo z tym aparatem.Pech chciał,żebyś miała założony akurat dzień przed tym wydarzeniem.Sama przeżyłam ból po założeniu aparatu,więc wiem co to znaczy.Mam nadzieję,że niedługo będzie ok.
    U mnie niedługo też będzie ciekawa droga krzyżowa.Mój duszpasterz mnie na nią namawia,ale ja chyba nie pójdę,ponieważ jest w nocy!Idzie się między miastami 32 km w całkowitej ciszy.Jednak wiem,że nie wytrzymam tej drogi,a poza tym nie umiem nic nie mówić przez tak długi czas.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedługo ból związany z aparatem minie... Chociaż będzie wracał za każdym razem, kiedy będziesz mieć zmieniany drut. Ja miałam z rok temu zakładany aparat i nie przezywałam jednak takich męczarni jak ty. Czasem bolało, ale dało się przeżyć :)
    To musiał być niesamowity występ... Pomimo jednak Twoich wspaniałych opisów harcerskich obozów, spotkań i tak dalej, jakoś mnie jednak do harcerstwa nie ciągnie.
    Jaka ładna piosenka :o
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiesz, jak dobrze znam ten ból zębów... :P Ach, stare dobre czasy, aparacik zdjęli mi parę miesięcy temu, ale nigdy nie zapomnę tego cudownego rwania i jedzenia tylko zupy przez trzy dni. (A nie bolą Cię zęby, jak grasz na flecie? :D)
    No, wiadomo! Ukulele zawsze budzi w ludziach radość i uczucie nieśmiertelnego szczęścia! A jeszcze w połączeniu z gitarą i, że się tak wyrażę, anielskimi głosami, którymi z pewnością wraz z Bladą dysponujcie - to już po prostu cud miód malina ^^
    A nasz drużyna wydała płytę :> Co prawda naszej trochę daleko do Waszej pod względem ogólnej epickości i zgrania (więc na blogu, przyznaję się, rzadko o niej wspominam), ale akurat śpiewanie jest u nas powszechnie uwielbiane, toteż na 30-lecie płytkę się nagrało, a jakże... Życzę Wam tego samego! I oczywiście z Twoją ukulelową solówą, inaczej nie można! ;)
    Pozdrawiam,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście fajnie Wam wyszło to śpiewogranie:D I widzisz, już Cię proszą o autografy! To musiało być fajne, miłe uczucie, kiedy zdarzyła się ta sytuacja, chociaż pewnie czułaś się troszkę niezręcznie:) Życzę Ci oczywiście dalszego rozwoju w muzyce i kto wie? Może naprawdę uda Wam się nagrać płytę? Byłoby świetnie!:D
    Takie wspólne śpiewanie, muzykowanie ma w sobie coś magicznego. Czuje się ten niesamowity klimat! Świetnie wspominam np. klasowe kolędowanie na wigilii i śpiewanie dla innych klas, a także śpiewy przy ognisku na obozie integracyjnym. To fajna okazja, żeby także poczuć jedność z innymi ludźmi:) I nie liczy się nawet to, że zwykle większość osób nie umie śpiewać. I tak jest niesamowicie, tak wesoło:D
    Ojej, współczuję Ci problemów z aparatem... ale myślę, że w końcu się sytuacja polepszy- sporo moich znajomych nosi aparaty i mimo trudności, które pojawiły się na początku, teraz normalnie funkcjonują i nie narzekają. Poza tym, po zdjęciu aparatu zęby są naprawdę ładne:D
    Ooo, ta droga krzyżowa rzeczywiście ciekawa i oryginalna! Chętnie bym w takiej wzięła udział. Nigdy nie byłam na żadnej drodze krzyżowej... ale myślę, że czas nadrobić:) Szkoda tylko, że pewnie nie trafię na taką fajną, w jakiej Ty uczestniczyłaś:)
    Chciałam jeszcze napisać, że zdjęcia powychodziły naprawdę ładne! Zwłaszcza podoba mi się to, na którym śpiewasz i grasz na ukulele. Jest takie pełne ekspresji! I bardzo ładnie wyszło.
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  10. No i stało się... Komentuję twojego posta! =D
    Nie mogę wprost stwierdzić, czy to oznacza mój "wielki" powrót do blogosfery, no ale to już inna sprawa ;)
    Wiem, co czułaś - podobne nietypowe i bliżej niezydentyfikowane szczęście towarzyszyło mi na długo po naszym Wiosennym Śpiewograniu ♥
    Nie przejmuj się! Widziałaś datę ostatniego postu opublikowanego przeze mnie?! Więc ty, nawet w najmniejszej mierze nie musisz przepraszać za swoją tygodniową obecność ;) To tylko tydzień :)
    A aparatem to ty się moja droga nie przejmuj! Ja mój aparat najchętniej oddałabym wilkom na pożarcie! Chociaż nie... Jeszcze by się biedaczki otruły takim świństwem, zbawiennym, bo zbawiennym, ale okrutnym. A "COŚ" do tego zwariowanego kompleciku, co musiałam zakładać na noc, wyglądało jak uzda dla konia, z całym uszanowaniem dla koni, oczywiście!
    Serdecznie i cieplutko pozdrawiam!
    Mrs. Wolf (ten mój protest nazwowy zaczyna mnie wkurzać -,-)/ Alokin. W

    OdpowiedzUsuń
  11. Ból zębów od aparatu trwa jakiś czas, a potem całe życie już się szczerzysz jak wariatka - wiem coś o tym :D
    Ja słyszałam tylko Ciebie, gitarę, siebie i Koptusia, przez co miałam wrażenie, że inni w ogóle nie śpiewają, no ale Grzela twierdzi, że śpiewali :D

    JAK MOŻNA śpiewać i grać na flecie jednocześnie?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥