23 lutego 2015

152. Dużo orczyków, pingwinów i Studia Accantus!

środa
Ha! Jaka niespodzianka! Pierwszy raz w życiu zaczynam relację od innego dnia tygodnia niż poniedziałek lub piątek! Znaczy się, ja chciałam zacząć od poniedziałku, ale uznałam, że usnęlibyście przy takim czymś, więc proszę - zaczynajmy!

W sumie, to jednak muszę się trochę cofnąć w czasie... Otóż we wtorek, kiedy zmęczona i wyczerpana wróciłam z „Pingwinów z Madagaskaru", na których miałam okazję być z moimi zuchami, zastałam w domu bardzo miłą niespodziankę. Oto przyjechali nasi długo wyczekiwani znajomi z Wielkopolski - Weronika, Szymek i Jasiek!

W środę musieliśmy wstać dosyć wcześnie, ponieważ zamierzaliśmy jechać na stok, a wcześniej dobrać cały sprzęt. Bardzo długo dyskutowaliśmy o tym, gdzie w końcu na te narty pojedziemy, ponieważ chłopaki upierali się przy Śnieżnicy, z kolei reszta osób wolała Siepraw. W końcu zdecydowaliśmy, że wybierzemy coś pomiędzy tymi dwoma stokami - Skomielną Czarną! Musieliśmy dosyć długo jechać, ale było warto. Każdy dobrze wie, że pierwszy raz na stoku, którego się nie zna raczej nie jest najlepszy, a w moim przypadku sprawdziło się to w 100%. Zjeżdżając nie oceniłam sytuacji i totalnie nie wiedziałam gdzie mam jechać, do tego nabrałam ogromnej szybkości (a ostatnio jakoś za szybką jazdą nie przepadam), więc najlepszym wyjściem było oczywiście przewrócenie się. Na szczęście kolejne zjazdy szły mi już normalnie. ^^ Zjazdy, bo z wyjazdami było różnie. Ostrzegam: czerwone orczyki to zło! Kiedy jeździłam na czarnych, wszystko było dobrze, ale kiedy tylko wsiadłam na czerwony, od razu narty nie jechały po śladzie, którym miały jechać! Przy okazji nagrywaliśmy też z Weroniką film, w którym podawaliśmy różnice między naszymi środowiskami harcerskimi. Do domu wróciliśmy chwilę po siedemnastej. Zjedliśmy obiad, po czym genialna Ola zorientowała się, że mamy środę. A co jest w każdą środę? Nowe nagranie Studia Accantus!

I właśnie przez to cudowne nagranie, poryczałam się jak bóbr. Kiedy Weronika usłyszała głos Kuby, od razu spodobało jej się Studio Accantus (która to już osoba, zarażona nimi przeze mnie?), więc potem praktycznie do samego wieczora słuchaliśmy ich coverów. Weronice ogromnie spodobało się jedno z wykonań Sylwii Banasik.
Znalazłyśmy podkład i kombinowałyśmy z różnymi drugimi głosami, dzieleniem się na zwrotki i tym wszystkim, a w efekcie końcowym nagrałyśmy cudowny teledysk do tej właśnie piosenki. Planowałyśmy obejrzeć jeszcze „Herkulesa", ale byłyśmy już dość zmęczone, więc poszłyśmy spać.

czwartek
Znów obudzono nas dość wcześnie rano. I znów pojechaliśmy dobrać sprzęt. I znów były to narty, tyle że tym razem biegowe. Mi dostały się seledynowe, bardzo ładne. ^^ Naszym celem było zdobycie Turbacza właśnie na biegówkach, ale większość z nas (w tym ja) miała takie narty na nogach po raz pierwszy w życiu, więc szło nam dość mozolnie. Do tego okazało się, że moje narty są dla mnie za długie i za twarde, przez co okropnie się ślizgały. W połowie góry musieliśmy zawrócić, bo dalej było dość stromo, a oprócz mnie było jeszcze kilka osób, które nie wyrabiały. Na szczęście Jasiek był tak miły i zamienił się ze mną nartami, przez co zjeżdżanie było bardzo miłą i łatwą czynnością. :D Po tej wyprawie uznałam, że narty zjazdowe są dużo lepsze niż biegowe. Wróciliśmy do domu koło piętnastej, zjedliśmy obiad, po czym razem z Weroniką poszłyśmy na plac zabaw nagrać jeszcze kilka rzeczy do filmiku z różnicami i podobieństwami między naszymi drużynami. Wieczorem Weronika wzięła się za montowanie filmiku (za co ogroomnie jej dziękuję ), a ja razem z Olą pisałam konspekt zajęć na zimowisko starszoharcerskie. Okazało się, iż przez to, że nagrywałyśmy scenki różnymi aparatami, w tle nie da się wstawić muzyki. :( W każdym razie efekt końcowy bardzo mi się podobał. ^^ Po zjedzeniu kolacji i umyciu się, oglądaliśmy z chłopakami „Tajemnice Zielonego Królestwa" (jak nie będzie drugiej części tej bajki, to nie wiem co ja zrobię!).

Weronika, składająca filmik.
Narty, bodajże moje, Jaśka i Weroniki.
piątek
Wstałyśmy dopiero koło dziesiątej. Zjedliśmy śniadanie, po czym ruszyliśmy na stok. Każdy dostał karnet na dziesięć zjazdów, więc nie było zamieszania. Było super, gdyby nie to, że orczyk był meega wolny, więc wyjeżdżało się jakieś 3 razy dłużej niż zjeżdżało. Kolejne ostrzeżenie: nigdy nie śpiewajcie, jadąc na nartach. W radiu leciało chyba akurat Royals, czy coś takiego, a ja byłam taka genialna i podczas zjazdu zaczęłam sobie nucić tą piosenkę pod nosem. Doszłam do takiego ładnego przejścia w zwrotce i chciałam wejść w taki idealny zakręt, a wyszło mi to tak, że obróciłam się, przez kilka setnych sekundy jechałam tyłem, po czym skrzyżowały mi się narty, a ja położyłam się na śniegu i zaczęłam śmiać z samej siebie. Na szczęście na stoku nie było dużej ilości osób. :D Kiedy wszystkim skończyły się karnety, zjedliśmy frytki, po czym wróciliśmy do domu. Była szesnasta, a ja wpół do osiemnastej miałam zbiórkę, więc zjadłam obiad, pograłyśmy sobie trochę z Weroniką na pianinie, po czym ruszyłyśmy na zbiórkę. Weronika należy do drużyny harcerskiej u siebie, w Poznaniu. Na zbiórce wymyślaliśmy jak na Dniu Myśli Braterskiej w niedzielę zaprezentować fundację, żeby zachęcić harcerzy do wspierania jej. Prezentowaliśmy fundację Herosi, organizującą akcje, w których znani sportowcy pomagają chorym dzieciom. Nagraliśmy filmik, w którym rodziców dziewczynki chorującej na białaczkę nie stać na operację, ale zjawiają się Herosi, a pięć lat później dziewczynka jest zdrowa właśnie dzięki ich pomocy. ^^ Nagrywaliśmy to mnóstwo razy, co chwilę zamieniając się rolami, bo on nie umie, ale w końcu wyszła z tego jakaś całość. Napisaliśmy także cudowną piosenkę, która nie miała prawie żadnego sensu... Po powrocie do domu usiłowałam wysłać Bladej nasz przepiękny filmik, niestety nie mieścił się ani na facebooku, ani na mailu, ale w końcu mojej drużynowej udało się go odtworzyć! :D
Genialne selfie w szybie samochodu (y)
sobota
Wstałyśmy koło dziewiątej. Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy do Krakowa! Na początku wyszliśmy sobie na Kopiec Kościuszki i zwiedziliśmy muzeum figur woskowych, w którym był mistrzowski punkt akustyczny. Śpiewało się tam lepiej niż w mojej łazience, a w mojej łazience śpiewa się naprawdę genialnie. Naszym następnym punktem były znane przez wszystkich doskonale cudowne podziemia krakowskiego rynku! Nie wiem ile razy tam byłam, ale cały czas jest to jedno z moich ulubionych muzeum. ^^ O wpół do piętnastej mieliśmy w kinie „Pingwiny z Madagaskaru", ale podziemia tak nas wciągnęły, że oczywiście spóźniliśmy się na tramwaj w kierunku kina. Na następny musieliśmy niestety dość długą chwilę poczekać. Wysiedliśmy z komunikacji miejskiej *synonimy zawsze spoko* właśnie wpół do piętnastej i gdyby nie reklamy, w życiu byśmy nie zdążyli. Weszliśmy do sali, kiedy akurat szło intro 20th Century Fox. :D Wprawdzie byłam na tym filmie wcześniej, nawet w tym samym tygodniu, ale znowu poryczałam się, kiedy *KTOŚ MOŻE POTRAKTOWAĆ TO JAKO SPOILER* Szeregowy był w tej maszynie i przykładał rękę do płetwy Skippera oraz kiedy na sam koniec rozbiło się jajko *KONIEC CZEGOŚ, CO KTOŚ MOŻE POTRAKTOWAĆ JAKO SPOILER*. Po filmie zjedliśmy sobie frytki i tortille w KFC, po czym wróciliśmy do domu. Przypomniałam sobie, że muszę dokończyć przepiękny plakat zuchów na niedzielny Dzień Myśli Braterskiej, więc na szybko wzięłam się za kolorowanie literek.
Wyjątkowo bardzo łatwo było dostać się do wagi. Zawsze, kiedy tam byłam, ustawiała się do niej długaśna kolejka.

niedziela
Wstałyśmy jakoś wpół do dziewiątej. O dziesiątej mszą rozpoczynał się hufcowy Dzień Myśli Braterskiej, więc spokojnie zjadłam śniadanie, ubrałam mundur, spakowałam torbę i poszłam. Przed kościołem spotkałam Bladą z potłuczoną nogą, po czym dołączyłam do moich zuchów. Po mszy pożegnałam się z Weroniką i chłopakami, po czym razem z harcerzami udaliśmy się na salę gimnastyczną, usiedliśmy całym hufcem w kręgu i rozpoczęliśmy grę planszową. Na różnych polach trzeba było odpowiadać na różne pytania, robić zadania, czytać ciekawostki. Jednym z zadań było stworzenie z członków drużyn jak najwyższej wieży, a pech sprawił, że akurat Ania i ja byłyśmy z gromady najcięższe, więc dano nas na sam spód. Kiedy kolejne zuchy zwalały się na nasze plecy, zaczynało mi brakować powietrza, a na końcu wszystko mnie bolało... Było też zadanie z układaniem ze sznurka serduszka z zamkniętymi oczami, konstruowaniem jak najdłuższej liny i wiele innych bardzo ciekawych rzeczy. Oczywiście prezentowaliśmy też nasze fundacje i według mnie mojej drużynie wyszło świetnie. :D Obchody zakończyły się koło godziny siedemnastej.

***

Kurcze, jak te ferie szybko mijają... Został jeszcze tylko jeden tydzień i idę do szkoły. Ta perspektywa jest przerażająca! I znowu narobiły mi się zaległości w komentowaniu Waszych blogów. Naprawdę nie wiem kiedy to wszystko nadrobię, bo dzisiaj wyjeżdżam do babci, a w środę na zimowisko starszoharcerskie. Accantusa mieliście wcześniej, więc dzisiaj na koniec Connie Talbot.


P.S. Wszystkim harcerzom życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Myśli Braterskiej! ^^
P.S. II  Nigdy w życiu nie pisałam tak krótko relacji, a ta jest do tego wszystkiego dość długa...
P.S. III  Przypominam o konkursie! ^^ Przedłużam czas nadsyłania prac do 15 marca. Szczegóły możecie znaleźć tutaj -> klik.

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

17 lutego 2015

#feriowo

Hej!
Bardzo dziękuję za komentarze pod jubileuszowym postem i za wszystkie chęci zgłoszenia się na konkurs. Nagrody jeszcze nie wymyśliłam, ale spokojnie - to jest do zrobienia.
Pod ostatnią notką ktoś prosił, żebym napisała o swoich planach na ferie. Oprócz tych wszystkich, które wypisałam niżej mam do roboty takie rzeczy jak zajmowanie się rodzeństwem czy sprzątanie pokoju, więc mam nadzieję, że z wszystkim się wyrobię.

Tak w formie przerywnika - czyż to nie jest genialne?
1. Zuchowy biwak o tematyce „Krainy Lodu"
Przez ten weekend przebywałam właśnie na tym cudownym zimowisku razem z moimi zuchami! ^^ Wróciłam do domu okropnie zmęczona, ale jakoś żyję! Ogólnie rzecz biorąc był to chyba jeden z najlepszych biwaków, na jakich kiedykolwiek byłam. Tylko szkoda, że nie było śniegu, bo większość programu musieliśmy trochę zmienić właśnie przez pogodę.

2. Narty, kina i takie różne
Tak właśnie zapowiada się najbliższy tydzień. Dzisiaj wybieram się na „Pingwiny z Madagaskaru", a w środę czekam na przyjazd Weroniki z Wielkopolski. Mamy zamiar przynajmniej spróbować nagrać filmik, w którym podamy różnice między ZHP na północy i południu Polski. Mam nadzieję, że na narty też znajdę jakąś wolną chwilę.

3. Konkurs literacki i Dzień Myśli Braterskiej
W sobotę wieczorem w siedzibie hufca mam zamiar napisać konkurs z „Czarnych stóp" (które swoją drogą muszę przeczytać...), chociaż jeszcze nie wiem jak to z tym będzie. W każdym razie w niedzielę jest przewidziany hufcowy DMB, na który jeszcze w tym tygodniu muszę zrobić plakat.

4. Biwak starszoharcerski
Wyjeżdżam na niego dopiero w następną środę. Biwak ma być o tematyce starożytnego Rzymu lub Grecji, więc już czuję, że będzie genialny! ^^ Pasowałoby mi w końcu zabrać się za konspekt zajęć, tyle że do końca nie wiem, jakie w końcu zajęcia prowadzę...

Ogólnie rzecz biorąc nie jest tego jakoś masakrycznie dużo i pewnie kilka rzeczy jeszcze się zmieni, ale moje ferie będą wyglądały mniej-więcej tak. Będę się starała relacjonować tutaj wszystko na bieżąco, a z okazji, że to nie wypaliło z biwakiem zuchowym, wrzucę Wam kilka zdjęć z niego.

Jesteśmy słoniami! ^^
Bałwan Olaf! :D

Przypominam o konkursie, którego szczegóły znajdziecie w ostatniej notce - klik.




Dżizas, czemu Ed tak przepięknie śpiewa? *o* Teledysk akurat mi się średnio podoba, ale sama piosenka jest rewelacyjna.

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

13 lutego 2015

150. Drugie urodzinki + konkurs!

Hej!
Otóż właśnie jutro mijają dwa lata, odkąd na tym blogu pojawił się pierwszy post! Tej notki już tutaj nie znajdziecie, bo jakoś we wrześniu wzięło mnie za czytanie moich pierwszych wypocin, po czym byłam tak głupia, że kilka z nich usunęłam.

Kurczę, wydaje mi się, jakbym miesiąc temu pisała podsumowanie pierwszego roku...

W każdym bądź razie chciałam Wam wszystkim ogrooomnie podziękować! Przez te dwa lata jakimś cudem udało mi się zdobyć 111 obserwatorów, z czego mniej - więcej regularnie komentuje coś koło 12. Szczególnie chciałabym podziękować Kai, Poli, Muminkowi, Stasi, Karolinie, Gosi, Bukowinie, Lennykowi, Jess, BonieBukwie i Herbivi-cus. Większość z Was jest ze mną już naprawdę długo i naprawdę nie wiem co zrobiłabym, gdyby nie Wasze komentarze. Herbatkę czyta też mnóstwo innych osób, czasem nawet moich bliskich znajomych, którym również bardzo chciałabym podziękować, chociaż czasem nie dajecie o sobie żadnego znaku życia...

Przez te dwa lata blog ten został wyświetlony 30 197 razy... Nie wiem jak to zrobiliście, ale jest to dla mnie naprawdę bardzo duża liczba... Największą popularnością cieszył się post „Potęga bajek Disney'a", który na chwilę obecną ma 247 wyświetleń. Łącznie napisaliście 1514 komentarzy (w tym pewnie kilka jest moich, ale ciii).

A jeśli chodzi o ten ostatni rok to nabiliście 15 967 wyświetleń, czyli lepiej niż w roku poprzednim, w którym tych wyświetleń było 14 230. Napisaliście 747 komentarzy i przybyło Was 37.

Ach, no i jakby ktoś jeszcze nie zauważył - ta cudowna notka jest notką numer 150, czyli możemy świętować podwójnie! Wprawdzie wychodzi teraz na jaw fakt, że w pierwszym roku napisałam tych postów 100, a w tym tylko 50, ale ostatnio chyba trochę się poprawiam...

Reinbołowy tort!
weheartit.com
Na koniec chciałabym wszem i wobec ogłosić konkurs!
Polega on na tym, że w dowolnej formie musicie w jakiś sposób wyrazić Herbatkę. To może być art, piosenka, wiersz lub zupełnie coś innego, w czym w jakikolwiek sposób powiecie coś o moim blogu, o mnie. Tu liczy się Wasza kreatywność! Swoje prace możecie wysyłać do 28 lutego na maila lalalatoja@gmail.com. W wybieraniu najciekawszych prac (jeśli ktoś w ogóle będzie chciał wziąć udział) będzie mi pomagać Weronika. Na jej blogu również możecie poczytać sobie jak przebiegają zbiórki drużyny, w której Weronika jest przyboczną.
Mam nadzieję, że jakoś dotrwam do następnego roku, a Was cały czas będzie przybywało! ^^

A z okazji Walentynek, wrzucę Wam na koniec to cudowne nagranie! ^^ Czemu nie umiem śpiewać tak ślicznie jak pani Sylwia? ;_; Jakby kogoś denerwowało to, że na końcu praktycznie każdej notki wstawiam Studio Accantus to piszcie, bardzo chętnie mogę Was pomęczyć też SDM, Lindey Stirling, Cimorelli, Connie Talbot... Ale Accantusa zdecydowanie lubię najbardziej! 

P.S.
Właśnie zaczynam ferie! ^^
P.S.II
I właśnie zorientowałam się, że przez te ferie czas dla siebie będę mieć tylko przez dwa dni...

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

10 lutego 2015

149. Wróciłam, a raczej nigdy nie odeszłam...

Hej!
Chciałabym ogroomnie przeprosić wszystkie osoby, które zdołały przeczytać ostatniego posta, którego z resztą już tutaj nie znajdziecie. Dla niewtajemniczonych: jego treść informowała o tym, iż mam ostatnio za mało czasu i zamierzam zawiesić tego bloga. Na (nie)szczęście na razie niczego nie zamierzam zawieszać, a sytuacja z tamtą notką już się wyjaśniła. Możecie o wszystkim zapomnieć!
Posty może faktycznie będą się pojawiać w najbliższym czasie trochę rzadziej, ale ogólnie rzecz biorąc z blogosfery nie znikam.
Już widzę Wasze zawiedzione miny...
Czemu nie umiem tak malować? :<
weheartit.com
Pozdrawiam serdecznie!
~Póki Co Niemająca Zamiaru Was Opuszczać, Ola

1 lutego 2015

148. Typowo tagowo...

Hej!
Konkurs piosenki angielskiej już za mną z czego bardzo się cieszę. ^^ Miałam lekką chrypę, ale wydaje mi się, że wyszło nawet nieźle. Najgorsze było to, że totalnie się z Viką nawzajem nie słyszałyśmy, a to jest jednak trochę ważne przy śpiewaniu na dwa głosy. W każdym razie jestem z tego występu nawet zadowolona, chociaż mogłam zaśpiewać lepiej.

Wydaje mi się, że skomentowałam już wszystko, co miałam skomentować, ale gdybym przypadkiem jeszcze o kimś zapomniała, to proszę upominać się w komentarzach, bo nie jestem w stanie pamiętać o dodaniu wszystkich Waszych blogów do cudownego gadżetu na bocznym pasku. Gdyby nie on, w życiu nie nadążałabym z tym wszystkim. Jeśli nie komentuję u kogoś przez dłuższy czas, to wcale nie musi znaczyć, że już w ogóle nie czytam jego bloga. Wręcz przeciwnie - często zdarza mi się czytać wszystko, co ktoś napisze, a na komentarz albo średnio starcza mi czasu, albo nie mam pomysłu co w nim napisać. A nie chcecie chyba komentarzy, które zajmą jedną linijkę?

Zostały mi jeszcze tylko nominacje, a w ostatnim czasie nazbierały się całe dwie: książkowy tag - Nadchodzi zima, do którego nominowała mnie Karolina, za co bardzo jej dziękuję oraz tag harcerski, którego autora (bo to właśnie autor mnie nominował) niestety nie pamiętam, (ale również dziękuję) więc bardzo proszę, żeby dał jakiś znak życia w komentarzu!

Tag Książkowy - Nadchodzi zima!

1. ŚNIEG - Kiedy spada na ziemię świat od razu robi się piękniejszy, ale gdy sypie zbyt długo, zaczyna być dla nas uciążliwy i denerwujący. Książka, o której zmieniłam/em zdanie podczas czytania to...

„Pałac Północy" Carlosa Ruina Zafóna
Uwielbiam całą twórczość Zafóna, napisał mnóstwo naprawdę niesamowitych książek. Do „Pałacu Północy" podeszłam z nastawieniem, że będzie podobny do „Księcia Mgły". Nie myślałam, że będę się aż tak bardzo mylić. Ta pozycja jest chyba jedną z najstraszniejszych, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Zafón pisze ogólnie dość straszne książki, ale ta była... no, po prostu musiałam ją odłożyć w trakcie czytania.
Serio, jeśli nie macie jakiejś mega mocnej psychiki, nie czytajcie tej książki.
2. BAŁWAN - Przyznajcie, że lepienie go z całą rodziną jest bardzo zabawne. Książką, którą mogłabym przeczytać z całą rodziną jest...

„Mikołajek"
Na pewno wszyscy doskonale go znają. Mama czytała mi go, kiedy jeszcze nie umiałam składać literek w jakąś całość. Potem przestudiowałam jeszcze kolejne części, z resztą do tej pory często do nich wracam. Nieraz wybucham przy nich panicznym śmiechem. No powiedzcie - kto nie lubi Mikołajka?

3. ŚWIĘTY MIKOŁAJ - Jak wszyscy dobrze wiemy przynosi niesamowite prezenty. Książka, którą chciałabym dostać to...

„W śnieżną noc"
Taak, Ola tak bardzo na czasie! Czytałam wiele recenzji tej książki i szczególnie zachęca mnie pierwsze opowiadanie autorstwa Maureen Johnson. Oczywiście jestem też ciekawa co tym razem przygotował znany wszystkim bardzo dobrze John Green. W sumie jest jeszcze całe mnóstwo innych książek, które chciałabym dostać, ale tą chyba właśnie najbardziej. :)

4. ŚNIEŻKA - Uderzenie nią boli i nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Książka, która wywołała we mnie silne emocje to...

„Rilla ze Złotego Brzegu" Lucy Moud Montgomery
Jest to ósma, ostatnia część z serii „Ani z Zielonego Wzgórza". Opowiada o najmłodszej córce głównej bohaterki. Przy tej książce śmiałam się mnóstwo razy, często też płakałam, czasem nienawidziłam bohaterów, a czasem wydawali mi się najwspanialsi na świecie.

5. JAZDA NA SANKACH - kochają ją wszystkie dzieci. Książka, którą uwielbiałam będąc dzieckiem to...

„Opowieści z Narnii"
Pewnie spodziewaliście się, że wstawię tu coś w stylu „Franklina" albo „Martynki". A tu taka niespodzianka! To właśnie Łucja, Zuzanna, Piotr i Edmund kojarzą mi się z dzieciństwem. Rodzice bardzo często czytali mi te książki na dobranoc. 
Zdjęcie akurat nie moje, ale pochwalę się, że też posiadam taką kolekcję. :D

6. HERBATA - Rozgrzewa nas, kiedy przychodzimy do domu przemarznięci po szaleństwach na śniegu. Książka, która ma dla mnie wartość sentymentalną to...

„Jeżycjada" Małgorzaty Musierowicz
Do książek z tej serii wracam baardzo często. W sumie były to jedne z pierwszych książek, które samodzielnie przeczytałam. Mimo tego, że nowe części cały czas powstają, chyba najbardziej podobały mi się te początkowe tomy o życiu rodziny Borejków. :)
Co tu robi dwa razy „Sprężyna"?
Tag Harcerski

1. Od kiedy należysz do harcerstwa?
Wstąpiłam do harcerstwa w 2011 roku, należę więc do niego trzy lata. W sumie dość krótko.

2. Do jakiej organizacji harcerskiej należysz?
Do ZHP - Związku Harcerstwa Polskiego.

3. Kiedy i gdzie złożyłaś/eś Obietnicę Zuchową?
Niestety nie pamiętam dokładnej daty, ale jakoś w 2012 roku, w harcówce.

4. Kiedy i gdzie złożyłaś/eś Przyrzeczenie Harcerskie?
22 lutego 2013 roku przy okazji Dnia Myśli Braterskiej w Trzemeśni.

5. Kiedy i gdzie złożyłaś/eś Zobowiązanie Instruktorskie?
Otóż Zobowiązania Instruktorskiego jeszcze nie składałam. :D

6. Do jakich/ej drużyn/y należysz?
Do 9 MDSH „Złote Orły" oraz 10 MGZ „Mini Kinderki".

7. Jaką pełnisz funkcję?
Pełnię funkcję przybocznej w gromadzie zuchowej.

8. Co sądzisz o swojej drużynowej/ym?
Mogą być. ;) A tak na poważnie to uważam, że zarówno Magda jak i Blada są najlepszymi drużynowymi pod słońcem i nie zamieniłabym ich na żadne inne.

9. Jaki masz aktualnie stopień?
Zatrzymałam się na ochotniczce i jestem w trakcie pionierki.

10. Jaka jest Twoja ulubiona harcerska książka?
Nie czytałam zbyt dużo harcerskich książek, ale bardzo podobały mi się „Kamienie na szaniec".

11. Ile czasu zajmuje Ci przeważnie pakowanie się na biwaki, a ile na obozy?
Na biwaki przeważnie zaczynam pakować się tak dzień przed wyjazdem i kończę 15 minut przed nim. Rzeczy na obóz kupuję i pakuję praktycznie już od początku wakacji, a takie właściwe pakowanie zaczynam trzy lub cztery dni przed wyjazdem.

12. Czego w nie może zabraknąć w Twoim plecaku podczas biwaku/obozu?
Tradycyjnie - marakasów. Oprócz tego takich podstawowych rzeczy jak śpiwór, poduszka, latarka i te wszystkie najpotrzebniejsze drobiazgi.


Do tagu książkowego chciałabym nominować PolęKaję i Marzenę, a do harcerskiego Nikolę i Gubi, bo coś dawno ich w blogosferze nie widziałam, oraz Muminka. Jeśli ktoś chce odpowiedzieć na któryś z tagów - niech czuje się nominowany, możecie to zrobić nawet w komentarzu. :)

P.S. Kombinowałam ostatnio z szerokością paska bocznego i chyba nie wyszło to na dobre...
P.S. II Nie wydaje Wam się, że ostatnio dodaję za dużo notek?

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola