24 stycznia 2015

146. O tym, jak praktyczny może być kawałek materiału!

Hej!
Spadł śnieg! ^^ Większość z Was ma aktualnie ferie, a jeśli nie ma, to będzie je mieć już za tydzień, czego ogromnie Wam zazdroszczę. Małopolska w tym roku jest ostatnia, więc muszę sobie jeszcze trochę poczekać na moje wolne. Mam nadzieję, że do tego czasu utrzyma się śnieg...

Podczas zimy zakładamy przeróżne czapki, szaliki, kominy i mnóstwo innych rzeczy! Za to jakaś genialna osoba wpadła na świetny pomysł i zmieściła te wszystkie rzeczy w jednym, niewielkim kawałku materiału. I tak oto powstała jedna z najpraktyczniejszych rzeczy, z jakimi miała okazję się spotkać - buff, zwany też przez niektórych baffem, ale ta nazwa za bardzo kojarzy mi się z wanną.

Wzorów jest naprawdę mnóstwo.
Osobiście posiadam chyba pięć takich chust wielofunkcyjnych, z czego dwie dodatkowo zaopatrzone są w cieplutki polarek. :D Moją ulubioną jest czarno-niebieska z jakimiś azteckimi wzorami i czaszkami. Kupowałam ją bezpośrednio jadąc na stok, więc zorientowałam się, że ma te czaszki dopiero w domu... Takie buffy to po prostu skarb w górach, można z nich zrobić tak naprawdę... wszystko!

Ja najczęściej stosuję buff w kilku podstawowych formach: jako komin, ale dodatkowo z ciepłym polarkiem, jako kominiarkę, co bardzo przydaje się przy jeżdżeniu na nartach i jako różnego rodzaju czapki, bo przy odrobinie kreatywności można z tego wykombinować naprawdę ciekawe nakrycie głowy. Taka chusta jest według mnie dużo praktyczniejsza niż zwyczajne szaliki, a w górach sprawdza się naprawdę mistrzowsko.

Gadam o górach, a tymczasem mało brakuje mi do zachorowania. :( Okropnie kaszlę, a kilka dni temu założyli mi na zęby kawałek drutu, przez co nie mogę jeść praktycznie nic. Ale nie to jest najgorsze! Kiedy przykładam do ust flet, wszystko mnie boli, a jeśli już uda mi się wydobyć z niego jakiś dźwięk to jest on strasznie zapowietrzony i nieczysty. :( A ostatnio odkryłam takie ładne utworki! W każdym razie to zmobilizowało mnie do nauczenia się czegoś nowego na pianinie, z czego bardzo się cieszę, bo już zdobyłam przecudne nuty! ^^ Przez ten aparat mam też problemy z wymową niektórych głosek, a w piątek biorę z Viką udział w konkursie piosenki angielskiej, który miał być już w ten piątek, ale go przełożyli, z czego niezmiernie się cieszę! :)
Poza tym w środę wybieram się z chórem z mojej szkoły muzycznej do Warszawy! ^^ W sumie nie wiem czy jest się z czego cieszyć, ponieważ wyjazd jest o 5:30, na miejscu śpiewamy piosenki z musicalu dla jakichś vip'ów (w mojej kochanej, niebieskiej spódnicy ), a powrót jest przewidziany koło północy...

*w formie przerywnika wrzucam zdjęcia z weheartit*





Tak a propos: powiedzcie mi, że nie tylko ja poryczałam się wczoraj na 'Zaplątanych'!

A tak w ogóle, to macie znajomych, którzy czytają Wasze blogi? Ja mam i zawsze uważałam to za minus (znaczy nie to, że ich mam, tylko, że czytają mojego bloga), ale niedawno przekonałam się, że nie do końca. W ostatniej notce wspomniałam, że zaginęły moje marakasy z wielorybkiem, a dzień później pojawił się anonimowy komentarz, którego autor widział te marakasy i to całkiem niedawno! Napisałam chyba do dziesięciu osób, zanim w końcu zdemaskowałam Tajemniczego Komentatora. I odzyskałam marakasy! ^^ Tajemniczy Komentatorze, naprawdę bardzo Ci dziękuję .


Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

10 komentarzy :

  1. To bardzo przydatna jest ta chusta :) Zdrowia życzę ^^ Ja właśnie za tydzień zaczynam ferie ale niestety w tym roku w góry nie uda mi się pojechać :c Chciałabym nauczyć się grać na pianinie... Może kiedyś będę miała okazję :D
    pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie noszę czapek ani niczego innego na głowę, niż, ewentualny, kaptur kurtki... po prostu czuję się niekomfortowo, gdy coś ściśle przylega do mojej fryzury, brrr :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam jeszcze o tej chuście, ale wydaje się być naprawdę przydatna :D Może kiedyś ją sobie kupie :) http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dostałam taką chustkę kiedyś za uczestnictwo w WOŚPie, ale okazała się zdrowo za mała i za ciasna, więc porzuciłam tą inwestycję...Sportów zimowych nie uprawiam, a do zwyczajnego włóczenia się wystarczy mi szalik, robiona na drutach czapeczka i oczywiście glany, najlepsi przyjaciele, kiedy trzeba łazić po wertepach.
    Tak, moi znajomi czytają mojego bloga, zwłaszcza ci, którzy odkryli, że są pierwowzorami niektórych postaci :D Mój kumpel Marek od dłuższego czasu próbuje zgadnąć, w jaki sposób zginał w Kryminale Bez Tytułu :D Wręcz usłyszałam kiedyś, ze znam się na ludziach, bo opisując charaktery znajomych ledwo poznanych, potrafiłam zrobić to naprawdę trafnie, np. zgadując ich zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tych buffach ale ciekawie to wygląda ;)
    A też oglądałam zaplątanych i ta piosenka jest moja ulubioną z tej bajki ;)
    Mam nadzieję że ta choroba jednak cię nie weźmie i szybko wrócisz do zdrowia ;)
    Ja wczoraj byłam na lekcji pianina i mam do grania piosenkę z Titanica i dla Elizy ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy o tym nie słyszałam. Co prawda mam wiele szalików i czapek, ale myślę,że fajnie by było mieć takie coś,bo jest przede wszystkim praktyczne. Kolejny plus za to,że w górach się dobrze sprawdza. Chociaż z tego co patrzyłam w internecie takie buffy nie są tanie :/
    Przechodziłam już przez ten okropny ból po założeniu aparatu. Na pocieszenie mogę dodać,że to niedługo minie. Przez dwa lub trzy dni nie można było nic prawie jeść. Jedynie papkę,czyli rozgniecione bułeczki maślane i zanurzone w misce mleka. Nie mogłam wiele mówić,więc nawet nie próbowałam grac na swoim instrumencie,bo domyślałam się jak to się skończy. Nie martw się, za kilka dni to minie. Będziesz mogła wszystko jeść i grać na flecie.
    Nikt z moim znajomych nie czyta mojego bloga i uważam,że to dobrze. Cieszę się z tego,bo wiem jak kończyło się czytanie bloga przez inne osoby. Miałam z tym pewne problemy dlatego nie chcę tego powtarzać,a na każde pytanie jakiejś osoby,czy mam bloga odpowiadałam,że nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Olu, Aleksandro, Flecistko, zaaparatowiony człowieku, harcerko, pianistko, uczennico, gimnazjalistko, bloggerko, córko rodziców, siostro rodzeństwa, koleżanko koleżanek i adresatko moich dawnych mailów! Jak miło znów ujrzeć te kolorowe czajniki w tle! :) Twój blog jest strasznie pocieszający, jak takie lekarstwo na wszelkie smutki więc dobrze tutaj wpaść choćby na chwilę i dowiedzieć się o istnieniu buffów! Dzięki Tobie odkryłam coś takiego! Kto by pomyślał, że na tym świecie produkują takie praktczne przedmioty! łał! ooo... ale fajnie! Z futerkiem, można ubrać się po indiańsku i wgl.Suuuper! ^^ Ech... ja dostałam kiedyś bluzkę pod choinkę, która dopiero później okazała się być z czaszką o czym nikt nie wiedział! Rozumiem Twój ból! :) Ojejku. Ola ma aparat! Ale naprawdę jest aż tak źle? I plujesz 10 razy bardziej? Ale na pewno się przyzwyczaisz. Moja koleżanka też grała na flecie z aparatem. Będziesz słynną instrumentalistką z aparatem! :) Oh, masz ferie dokładnie po nas, Ja mogę odetchnąć już drugiego lutego. Współczuję z tymi feriami, ale za to kiedy my będziemy siedzieć w ławkach, Ty będziesz śmigać na nartach w buffie! :D Powodzenia na tym koncercie! (też kiedyś jechałam do Warszawy na koncert... Obudziłam się po północy w autokarze z buzią podejrzanego kolegi nad sobą, umh...)

    Pozdrawiam CIEPŁO! :D Trzymaj się!!!
    PS. Ech, w końcu oderwała się od Wariatki i nie będę jej już prowadzić. Czasu brak, ech! Ale tutaj od czasu do czasu zaglądnę :) Bo wiesz, że ja uwielbiam Twojego bloga! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie śnieg niby jest, ale w zasadzie to zaraz po tym, jak spadł i zdążyłam się ucieszyć, zaczął topnieć... ale kto wie, może jeszcze będziemy mieli biało? :)
    Moje ferie zaczynają się już niedługo! Jeszcze tylko dwa dni i będę zupełnie wolna na dwa tygodnie. A u Ciebie też nie jest źle- tak jak napisała Stasia, to my będziemy gnić w szkole, a Ty śmigać po stokach!:D
    Nigdy nie słyszałam o czymś takim jak buff! A to jest świetne! Kurczę, naprawdę! Wielofunkcyjne, ciepłe, ładne... hmm, może pomyślę o czymś takim?:)
    Och, ,,Zaplątani"! Naprawdę fajna animacja ze świetnymi piosenkami. Chociaż nie należy do moich ulubieńców z Disneya, to jednak ją bardzo lubię. A finałowa scena, gdy *SPOILER* Julek ginie, ale w końcu ożywa *KONIEC SPOILERA* jest naprawdę wzruszająca. Świetne.
    Tak, moi znajomi też czytają mojego bloga:) I w zasadzie podoba mi się to- np. gdy następnego dnia w szkole mówią ,,czytałem Twojego posta!" albo jakoś to komentują. To miłe:) Fajnie jest też, gdy opisuję coś, co przeżyliśmy razem i te osoby czasem w komentarzach dodają coś od siebie.
    Super, że marakasy się odnalazły:D
    Ach, obrazeczki z We Heart It- jak zwykle prześliczne! Najbardziej mi się podobają te z Roszpunką, ,,makaronem" i nutami. Super!
    Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia z aparatem oraz zdrówka!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  9. Tajemnicza Komentatorka zastanawiała się, czy ważniejsze jest to, żebyś odzyskała marakasy z wielorybkiem, czy to, żebyś dalej pisała czasem szczerze na pewne tematy ;) Ale chyba i tak będziesz?
    Ciekawa jestem bardzo, kim były pozostałe typy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam teraz ferie. ^^
    Mój blog czytają moje przyjaciółki, i mama w sumie też, więc to mi odpowiada. ;) Reszcie nie zamierzam mówić. xD
    A, i na koniec... PRZEOGROMNIE CI DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZ!!! <3 A ja się prawie popłakałam czytając Twój komentarz. <3
    Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥