19 stycznia 2015

145. Instrumentalna rodzinka!

Hej!
Coś dawno nie było tu żadnej porządnej notki... Przepraszam, że ostatnio piszę tak w kratkę, bo w moim jakże emocjonującym życiu dzieje się mnóstwo nowych, ciekawych rzeczy, ale nie wiem czy jest sens pisać posta dla jednej, krótkiej, do tego nieudanej audycji fletowej czy każdej zbiórki harcerskiej lub zuchowej. W ferie powinnam się poprawić, ponieważ obliczyłam już sobie, że ogólnie tylko 5 dni w ciągu tych dwóch tygodniu będę w domu... Ale ferie mam dopiero od 16 lutego, a ostatnio musiałam nieźle harować w szkołach, żeby oceny na półrocze były w miarę dobre. Ogólnie rzecz biorąc, myślałam, że będzie gorzej. Wprawdzie te oceny nie są jakieś rewelacyjne, ale biorąc pod uwagę to, ile tak naprawdę czasu poświęcam na naukę (a nie specjalnie mam na nią jakikolwiek czas), są bardzo dobre. :) Dziwnym trafem z zespołu w szkole muzycznej wyszła mi szóstka, co było dla mnie dużym zdziwieniem, bo nie pamiętam, żebym w ciągu półrocza robiła coś dodatkowego... Ale nie narzekam!
Niezbyt na temat, ale ogromnie spodobał mi się ten obrazek. ^^
weheartit.com
Ostatnio głosowaliście w ankiecie na imię dla mojego nowego instrumentu. Na początku powodzeniem cieszył się Tadzio, jednak potem nagle na prowadzenie wysunął się i tym samym wygrał... Rysio! Mam nadzieję, że wielbiciele Tadzia nie czują się urażeni. W sumie największy dylemat miałam właśnie między tymi dwoma imionami... Bardzo dziękuję za wszystkie oddane głosy. A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić wszystkie moje instrumenty - od najmłodszego. :)

Na pierwszy ogień pójdzie właśnie ukulele Rysio, którego widzieliście w poprzedniej notce. Miałam spory problem z założeniem mu strun, bo cały czas się okropnie szybko rozstrajał, ale w końcu doszliśmy do porozumienia i już jest wszystko dobrze. ^^ Ma przecudne, trochę hawajskie brzmienie. Kiedy gra się na nim przez pół dnia, potem strasznie trudno przestawić się na gitarę...

No właśnie - gitara! Na zdjęciu powyżej pięknie prezentuje się mój klasyk, Hanka, oraz ja odbita w Hance... Dostałam ją w tamtym roku na imieniny i naprawdę bardzo ją lubię. ^^ Ma taki śliczny, zielony wzorek wokół otworu rezonansowego i genialne kołki! Gram na niej głównie dla siebie, bardzo rzadko pojawia się ze mną gdzieś w terenie.

Mój kochany, najpiękniejszy na świecie Grzesiu! Nie umiem robić zdjęć fletom, więc zapożyczyłam to wyżej od mojego wujka. Wprawdzie Grzesio jest własnością szkoły muzycznej, ale skoro mieszka u mnie w domu to przecież musiałam go jakoś nazwać. Jeśli się postaram, to potrafię wydobyć z niego naprawdę śliczne dźwięki, co w połączeniu akompaniamentem fortepianu zawsze brzmi rewelacyjnie (oczywiście pod warunkiem, że pamiętam o wszystkich czynnikach, które wpływają na barwę dźwięki, z czym różnie bywa).

A tutaj Tosia. Dostałam ją jakieś cztery lata temu (używaną) i to właśnie na niej uczyłam się grać. Jest już trochę obita, ma parę rys, ale w dalszym ciągu świetnie nadaje się do taszczenia po wszelkiego rodzaju Dusiołkach i takich rzeczach. Ostatnio rzadko na niej gram, ale nie mam serca sprzedawać gitary, od której zaczęła się moja przygoda z instrumentami strunowymi.

A to Marakas. Marakas nazywa się po prostu Marakas. Do takiej nazwy już się przyzwyczaiłam i nie mam zamiaru jej zmieniać. Miałam już mnóstwo instrumentów perkusyjnych tego typu, ale Marakas ten jest zdecydowanie najstarszy. Wprawdzie był jeszcze Wieloryb, ale z nieznanych powodów zaginął jakieś półtorej roku temu. Marakas uczestniczy ze mną w prawie wszystkich wyjazdach harcerskich, jest mały, poręczny i wszędzie się zmieści.

I tak właśnie zaznajomiliście się z moją małą, instrumentalną rodzinką. ^^ Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze pianino, ale zastanawiam się czy nie zrobić o nim osobnej notki. Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc w wybraniu imienia dla (już teraz) Rysia! :D Na koniec łapcie trochę Studia Accantus. ^^

Zawsze kiedy słyszę ostatni refren, odruchowo się uśmiecham. ^^

Tutaj mamy do czynienia z mistrzowską grą aktorską pana Jarka! 

Promocyjnie dorzucam też Taylor Davis w jednym z moich ulubionych soundtrack'ów. :)

P.S. Obiecałam i słowa dotrzymuję! Link do filmu z przekazania do harcerzy starszych: klik.

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

10 komentarzy :

  1. Ojej, jak ja chciałabym mieć taką rodzinkę! Muszę jakoś nazwać swoją gitarę. O.o Właściwie to nie jest moja i nie umiem na niej (zbytnio) grać, ale ćśśś. I tak muszę ją nazwać. :)
    Genialny post! :D <3
    Pozdrawiam serdecznie! ^.^
    P.S. Wybacz, że krótko. :c
    *idzie czytać "Pamiętniki półbogów"*

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz tyle instrumentów zazdroszczę ci. Oczywiście najbardziej oczarowana jestem twoim Rysiem, zawsze podobało mi się hawajskie brzmienie :3 http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Okej, powiem otwarcie: prawie się rozpłakałam, gdy przeczytałam Twój komentarz. Naprawdę. :')
    Mamy tyle wspólnego, że nie obchodzi mnie, ile kilometrów nas dzieli i tak do Ciebie przyjadę. ^^ (ach, te marzenia)
    W każdym razie naprawdę się cieszę. <3
    Legoriel ma moc! <3
    (ale hasło, nie mogłaś wymyślić czegoś mądrzejszego, Jess?)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko Twoja instrumentalna robi wrażenie sama bym taką chciała ja posiadam niestety tylko pianino choć marzeniem moim jest mieć jeszcze gitarę :)
    Ah kocham wszystkie utwory Studia Accantus :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie umiem grać na żadnym instrumencie.
    Chciałabym się na uczyć grać na gitarze
    Studia Accantus ma świetne covery ostatnio miałam okazje przypadkiem posłuchać w piosence z króla Lwa. Dziewczyna świetnie gra na tych skrzypcach.
    Pozdrawiam
    pauline-memories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Niebieską grzechotkę w kształcie wielorybka widziałam ostatnio w harcówce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja marzę sobie o takiej rodzince... No, ale cóż... Co do notki to oczywiście jest genialna! To ukulele miało być Tadziem! Okej, okej nic nie mówiłam. To jest Ryszard Tadeusz Ukulele xD Ja chcę już ferie, bo szkoła pomału zaczyna mnie przytłaczać :( A tak w ogóle to musisz mi kiedyś przedstawić swoją rodzinkę ;) Wszystkich po kolei i bardzo dokładnie =D
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej rodzinno-muzycznej atmosfery :*
    Alokin.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rodzinka :) moja mama i mój tata świetnie graja na gitarach klasycznych
    tylko ja jestem taką muzyczną czarną owcą że w ogóle mi to nie idzie :/
    kiedyś co prawda zapisałam sie na lekcje gry, ale z powodu choroby musiałam
    je przerwać :/ ale kocham muzykę graj jak najwięcej <3
    pozdrawiam cieplutko myszko ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka piękna rodzinka instrumentalna! Naprawdę imponująca:) I te imiona- Tosia, Hania, Grzesiu, Rysio... i każde pasuje do instrumentu! Niesamowite:)
    U mnie w domu jest gitara taty- elektryczna, Fender Stratocaster. Poza tym to nie ma nic. No, może gdzieś pokrywa się kurzem moja zielona fujarka (kiedyś miałam potencjał do zostania fujarkowym wirtuozem! Niestety, rodzina nie mogła znieść moich ochoczych prób gry i mój potencjał się zmarnował...).
    Studio Accantus jest absolutnie świetne! ,,Mam tę moc" w ich wykonaniu brzmi naprawdę super. I niesamowite jest to, ile oni mają zapału, radości i zabawy:) To się w końcu liczy najbardziej!
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  10. Stanowczo mam mniej instrumentów od Ciebie. Znaczy sa dokładnie trzy; klarnet, gitara i pianino. Jednak na tych dwóch ostatnich w ogóle nie gram. Jak znajde trochę czasu wolnego (eh, chyba w wakacje) postaram sie trochę pograć przynajmniej na pianinie. Ominął mnie ostatni post i nie wiedziałam,że kupilaś sobie ukulele. Podoba mi się ten instrument i sama chętnie bym go sobie kupiła,ale myślę,że na razie w moim przypadku nie ma to sensu. Nie wiadomo,czy będę na tym w ogóle grać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥