20 grudnia 2014

139. Pierwsze Wigilie już za mną!

Hej!
Wiecie co dzisiaj mamy? Sobotę! Ale wyjątkową sobotę! Nie poszłam do szkoły, ale nie pójdę też do niej w poniedziałek, wtorek, środę, itd. i tak aż do 7 stycznia! ^^ Jest jeszcze jedna okazja do tego, że ta sobota jest wyjątkowa. Jest to ostatnia sobota przed Wigilią i świętami Bożego Narodzenia! A takie soboty są przeważnie zaraz po piątkach, a chyba każdy wie, że piątek to najlepszy dzień tygodnia! W każdym razie ten wczorajszy był dla mnie bardzo wyjątkowy!

Rano, na roratach odbyły się rekolekcje. Skończyło się to tym, że w domu byłam za dziesięć ósma. Nie byłam totalnie przygotowana do szkoły, więc szybko wrzuciłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do torby i pobiegłam ubierać się. Po drodze zauważyłam, że nie wzięłam ze sobą fletu, więc musiałam się po niego wracać. Na szczęście zdążyłam na próbę! Tak, to właśnie nasza kochana klasa została wytypowana do przygotowania oprawy muzycznej na apel świąteczny! A mnie wybrano do zagrania trzech kolęd i zaśpiewania jednej. Przećwiczyliśmy sobie wszystko, co mieliśmy przećwiczyć i udaliśmy się do naszej sali, żeby przygotować ją do wigilii klasowej. Dzień wcześniej umówiliśmy się, że każdy napisze coś miłego o wszystkich osobach z klasy osobno. Rozdzieliłam więc moje karteczki do odpowiednich woreczków. W końcu jako tako się ustawiliśmy i ruszyliśmy na aulę! Najpierw obejrzeliśmy jasełka, które przygotowała inna klasa, a następnie przyszła kolej na nasz występ. Przez pierwszą kolędę po prostu stałam gdzieś z tyłu i śpiewałam z innymi. Niestety na drugą musiałam wyjść na środek sceny, przynajmniej razem z Klaudią. Przygotowałyśmy Gdy śliczna panna na dwa głosy, co w sumie średnio wyszło (głównie dlatego, że to mój flet był tym drugim głosem). Następnie dałam instrument do potrzymania Gabi, a sama znów wyszłam na scenę, tym razem z Julką. Śpiewałyśmy Świeć gwiazdeczko Arki Noego i oczywiście nie wyciągnęłam przy jednym wyższym podejściu, więc przez te pół sekundy była tam totalna cisza. Po brawach wróciłam po flet. Razem z gitarami zagrałyśmy sobie Jest taki dzień, w którym nie wyszła mi tylko przygrywka! ^^ Ostatnim numerem było solowe wykonanie Nikoli Lulajże, Jezuniu, a ja przygrywałam jej do tego linię melodyczną. Wyszło naprawdę magicznie! ^^ Po apelu udaliśmy się do klasy. Na początku przeczytaliśmy ewangelię, a następnie zaczęliśmy składać sobie życzenia. Niestety nie mieliśmy na to zbyt dużo czasu, więc nie połamałam się opłatkiem z kilkoma osobami. :( Potem chłopaki przenieśli krokiety i barszcz czerwony! ^^ W trakcie jedzenia Emilka rozdawała wszystkim woreczki, w których znajdowały się karteczki z miłymi rzeczami. :) Czytając niektóre teksty, chciało mi się płakać. Uwielbiam moją klasę!  O 13:30 musieliśmy się już zbierać z powrotem, więc szybko posprzątaliśmy klasę i wróciliśmy do domków.

O 15:30 razem z Alą udałam się na wigilię szczepową. Miałam duży dylemat jaką ubrać chustę, w końcu chciałam być tam jako członek Złotych Orłów i przyboczna Mini Kinderków w jednym. W końcu do munduru założyłam chustę zuchów, a tą harcerzy starszych zawiązałam węzłem przyjaźni, ale nie wyglądało to za pięknie. Chwilę przed szesnastą byłyśmy w małej szkole, gdzie przy stołach siedzieli już harcerze i zuchy. Znalazłam sobie jakieś miejsce między Gubi i Olą. Kiedy już nie mieściliśmy się przy stołach, postanowiliśmy po harcersku dzielić się opłatkiem (metoda ta opisana jest gdzieś tutaj), ale zuchy średnio to ogarniały, więc musieliśmy trochę uprościć zasady. W każdym razie i tak wyszło bardzo ciekawie. Następnie zabraliśmy się za jedzenie. Ala przyniosła ze sobą pysznego murzynka, do którego wszyscy się pchali, a mi jakimś cudem udało się zdobyć jeden kawałek! ^^ Rodzice zuchów mieli przyjechać już o siedemnastej, więc razem z Magdą i Gubi wzięliśmy je wszystkie na korytarz, gdzie zrobiliśmy sobie przepiękne zdjęcie. Przyszły do nas mamy niektórych zuchów z przecudną niespodzianką - wielką, oprawioną fotografią całej gromady! ^^ Kiedy wszystkie zuchy rozeszły się do domów, zmieniłam chustę na tą Złotych Orłów. W pewnym momencie przyjechał druh Romek z kamerą i zaczął wszystkich nagrywać, w tym mnie, kiedy zrobiłam coś bardzo głupiego, ale to zobaczycie na filmie, który być może ukaże się w następnej notce. Blada oczywiście miała gitarę, więc śpiewaliśmy dużo kolęd, między innymi właśnie Gdy śliczna panna na dwa głosy. Tomek przyniósł ze sobą takie magnetyczne kulki, które bardzo mocno się przyciągały, więc razem z Olą robiłyśmy z nich mnóstwo rzeczy, takich jak np. kolczyki, ale potem okropnie bolały uszy.

Zuchy! ^^
Prezent od rodziców! Czyż do nie jest przepiękne? ^^
Dzieło Oli z magnetycznych koralików. :D
Okazało się, że na osiemnastą trzeba jechać na wigilię jakiegoś stowarzyszenia i przekazać tam Światło. Grzela powiedziała, że zajmie nam to maksymalnie dziesięć minut, wytypowaliśmy więc trzyosobową delegację, w skład której wchodziła Gubi, Blada i oczywiście ja. Zostałyśmy podwiezione pod budynek. W recepcji wyjaśniliśmy kim jesteśmy i co polecono nam zrobić. Przyszła do nas pani, która to wszystko prowadziła, oznajmiając, że musimy poczekać jakieś dwadzieścia minut do rozpoczęcia całej wigilii. Kiedy wyjaśniłyśmy jej, że nasz kierowca nie ma tyle czasu, zaoferowała pomoc swojego męża, który nas odwiezie. Usiadłyśmy więc sobie na sofie na korytarzu i czekałyśmy. W końcu po jakichś czterdziestu pięciu minutach ta cała wigilia się zaczęła. Zaproszono nas na salę oznajmiając: Światło z Betlejem przekażą nam harcerze z hufca o nazwie Szczep Orle Gniazdo! Chyba nikt jeszcze nie popełnił tak głupiego błędu, jeśli chodzi o pomylenie hufca ze szczepem i odwrotnie. W każdym razie weszłyśmy do sali, w której siedziało może ze sto osób i stanęłyśmy sobie ładnie z boku. Zaczęło się witanie gości. Oczywiście każdy gość musiał coś powiedzieć, złożyć jakieś życzenia, itd. i chyba dopiero o dziewiętnastej dopuszczono nas do stolika ze świeczką. Ksiądz odpalił świeczkę, a nam polecono rozdać opłatki wszystkim obecnym na sali. Kiedy ta setka osób składała sobie życzenia, podeszłyśmy do pani, której mąż miał nas odwieść, a ona oznajmiając, że już go o to poprosi zaczęła łamać się opłatkiem z wszystkimi obecnymi na sali. Uznałyśmy, że nie ma sensu na nią czekać, więc Blada wyszła zadzwonić po druha Romka, a do mnie i Gubi podeszła pewna pani, podzieliła się z nami opłatkiem i złożyła życzenia. Zauważyła nawet nieregulaminowy sznur Gubi i od razu zorientowała się, że jest przyboczną. Trochę się zdziwiłyśmy, ale była naprawdę bardzo miła. Wróciła Blada, więc podziękowałyśmy pani, której mąż miał nas odwieść i wyszliśmy na dwór. Z dziesięciu minut zrobiło się półtorej godziny. Nawet nie chce mi się myśleć ile piosenek zdążyłybyśmy w tym czasie zaśpiewać i zagrać. Kiedy wróciliśmy do małej szkoły, ławki były już ładnie poukładane, po sali krzątało się jeszcze paru harcerzy. Zostało trochę jedzenia, przygarnęłam więc do siebie ciasteczka i sok jabłkowy, po czym wróciłam do domu.
Idziemy ze Światłem!
fot. Blada
Na zdjęciu widzimy Światło, które całą noc po przekazaniu w Krakowie paliło się w moim domu aż do południa, kiedy to moja genialna siostra wróciwszy ze szkoły, zdmuchnęła świeczkę...
Chyba nie chwaliłam się Wam jeszcze moją przecudną koszulką, którą dostałam od Magdy na biwaku zuchowym!  
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam wszystkim wesołych Świąt!
~Ola

12 komentarzy :

  1. super post *-* wpadnij xd
    hidersbook.blogspot.com ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, zaczyna się sezon wigilii na wszystkie możliwe sposoby :D Ja w tym roku miałam na szczęście tylko jedną, klasową, bo z grupą gitarową nie jesteśmy jeszcze tak zgrani i nie świętujemy. Już klasowa była dla mnie trudnym wyzwaniem i podchodziłam do niej nieźle zdołowana. Nie wiem dlaczego, ale takie spędy średnio mi pasują: przygotowywanie, chwila jedzenia, chwila na podzielenie się opłatkiem i znalezienie jakiś życzeń (życzenia albo systemowe albo indywidualizowane, czyli dziwne :D) a potem dużo, dużo sprzątania, zmywania... No i atmosfera, która jakoś nie chce się robić magiczna, chyba że wygląda się przez okno ze strychu na który nas z nasza wigilią wywalili. Nie czuję jakoś tej atmosferki....I nie zazdroszczę siedzenia tyle czasu i czekania :D Też występowałam, z moją nieśmiertelną gitara oczywiście, i cały czas się z drugim gitarzystą martwiliśmy jak nam pójdzie, bo prób kolęd było naprawdę mało :D Ale jakimś cudem wszystko się udało i nikt nie umarł.

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejciu, to naprawdę świetny pomysł z tymi karteczkami. *.*
    Aż się ciepło robi na sercu, czyż nie? ;')
    A taki prezent to też piękny. :)
    Fajnie, że grasz na flecie. :D I że śpiewasz. :D
    Dokończę później! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na czym to ja...? Aha. I współczuję czekania. ;/ To takie niefajne, że miało być 10 minut, a wyszło 90 (matematyczka ze mnie <--- żart). :(
    Ale fajna koszulka. ^^
    I fajna zabawa z tymi kulkami. :D
    Znowu krótko. ;/ Wybacz. :c
    Dobra, spadam już. ;)
    Do napisania! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. super post :) z wielkim zaciekawieniem sie mi czytalo mimo ze jest juz po 12 w nocy :p :D u mnie tez ostatnio sie sporo zdarzyło :) dobranoc :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny post ! :)


    Zapraszam do siebie : http://modolivem.blogspot.com/ jeszcze 21 osób i będzie 400 obs BARDZO BĘDĘ WDZIĘCZNA ZA POMOC :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję udanych występów i wigilii:) Pomysł z karteczkami naprawdę świetny! Coś podobnego miałam wiele lat temu, w pierwszych klasach podstawówki... tylko nie na święta, ale ,,tak po prostu". To bardzo miłe uczucie, kiedy się czyta takie życzliwe rzeczy na swój temat, prawda?;)
    Poczytałam sobie troszkę o Waszej metodzie dzielenia się opłatkiem i przyznaję, że ja bym na początku, tak jak małe zuchy, nie skumała za bardzo, o co w tym chodzi:D
    Fajny ten prezent od rodziców. A dzieło z magnetycznych koralików prześliczne! Tak jak i urocza koszulka ,,dzielnego zucha na 100 procent";)
    Pozdrawiam ciepło i życzę wesołych świąt!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mialam do zaliczenia tylko wigilię klasową... za to już przed ostatnią, bo jestem w drugiej klasie liceum. A teraz przede mną jeszcze tylko to rodzinna :)
    Dzięki i wzajemnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne macie zuchy, A twoja siostra pomysły ;P

    pozdrawiam
    http://edzia-photoamator.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale genialny pomysł z tymi karteczkami :) No i widać, ze miałaś duży wkład w oprawę muzyczną w szkole. U Ciebie zawsze dzieje się tyle ciekawych rzeczy :P
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh, ja niestety przegapiłam Wigilię, bo moja mama w ramach kary za niezrobienie prasówki, która była na czwartek (i w rezultacie czwartkowa nieobecność) nie poszłam też w piątek :/ Podobno u mnie hitem były selfie z doniczkami czy coś xD U cb widze też było ciekawie. Obserwuję, ja też lubię herbatę ;) A wgl to byłaś już u mnie, pamiętasz ten blog?: http://mineralogiadlapoczatkujacych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥