15 grudnia 2014

138. Połowa adwentu za nami! ^^

Hej!
Wyobrażacie sobie, że już za tydzień i kilka dni będzie nasze kochane Boże Narodzenie? Chyba każdy wie co robią harcerze zaraz przed tymi świętami! A jeśli ktoś nie wie, to po przeczytaniu tej notki będzie już wiedział!

Betlejemskie Światło Pokoju już jakieś trzydzieści lat temu zapoczątkowali austriaccy skauci. Od tego czasu każdego roku z Betlejem przewozi się Światło do Wiednia, skąd zostaje po kolei przekazywane do poszczególnych krajów. Harcerze z ZHP także zaangażowali się w akcję. Odbieramy Światełko w Krakowie, tam każdy harcerz może dostać płomień z Betlejem. Następnie zawozimy lampiony do swoich miasteczek i zanosimy do kościołów, urzędów i szkół, tak aby w każdym domu zapłonęła świeczka z Groty Narodzenia.
źródło
Nie wiem czy wszyscy zrozumieli o co w tym wszystkim chodzi, ale jest to naprawdę bardzo ciekawa akcja. Takie przekazanie miało miejsce właśnie wczoraj, w Krakowie, a wszystko zaczęło się w sumie już w piątek w Zakopanem. W każdym razie w niedzielę  o godzinie czternastej kilkunastu harcerzy z naszej drużyny wsiadło do autobusu. Blada wzięła gitarę, więc oczywiście śpiewaliśmy. Dużo śpiewaliśmy. Zatrzymaliśmy się jeszcze przy hufcu, żeby zabrać parę osób. W drodze do Krakowa podeszła do naszego śpiewającego tyłu Pacia.
- Kto ma rogatywkę? - Gubi i ja automatycznie podniosłyśmy ręce.
- O, super! - komendantka odwróciła się - Burek! Mamy chętne do sztandaru!
I tak oto zostałam wkopana do jednej z najgorszych rzeczy na świecie. Koło piętnastej trzydzieści byliśmy w Krakowie. Zebraliśmy się pod Wawelem, ubraliśmy pałatki i czekaliśmy na drużyny harcerskie, które wracały z gry miejskiej. Razem z Gubi i Radkiem zostaliśmy wypchani na przód kolumny. Poszliśmy na plac apelowy. Pacia zaprowadziła naszą delegację sztandarową do innych.
- Jakby coś, to róbcie to co inni. - dała bardzo pomocną radę i zginęła w tłumie.
I tak właśnie staliśmy sobie na baczność przez cały apel. Oczywiście Gubi i ja nie miałyśmy pojęcia kiedy salutować, więc wyszłyśmy na idiotki przed całą chorągwią. W końcu apel dobiegł końca, a my udaliśmy się do Kościoła Mariackiego. Okropnie współczułam Radkowi, że musi dźwigać ten ciężki sztandar. Nie wytrzymywałam, kiedy słyszałam gdzieś w tyle głos Zuzy, Kuby albo Bladej drących się na całą ulicę. Zawsze robiłam to razem z nimi, a teraz nie mogę. W końcu doszliśmy do bazyliki. Razem z innymi sztandarami ustawiliśmy się przy głównym ołtarzu. Naprzeciwko nas przy sztandarze stali jacyś harcerze ze szczepu Swarożyca (tyle udało mi się odczytać z ich polarków). Nie dość, że miałam wrażenie jakbym zaraz miała zemdleć, to jeden z nich non stop się na mnie gapił. Na mszy też nie specjalnie wiedzieliśmy co robić. Radek opuszczał sztandar wtedy co inni, a wszyscy pozostali patrzyli się na siebie jakby z pytaniem: Mamy teraz salutować?. A wiecie co było w tym wszystkim najgorsze? Że obok nas była puściutka ławka. Nikt w niej nie siedział, a my musieliśmy stać na baczność (chociaż z tym na baczność to różnie było). Ogromnie ucieszyłam się, kiedy w końcu wyszliśmy na zewnątrz. Nastąpiło przekazanie Światła, po czym próbowaliśmy znaleźć nasz hufiec. W końcu zauważył nas i przygarnął Burek. I tak oto wróciliśmy szczęśliwie do autokaru! W drodze powrotnej znów śpiewaliśmy, tyle że przysiadł się do nas jeszcze Krzysiek. Chwilę przed dwudziestą byliśmy już pod gimnazjum. Zawiązaliśmy krąg, obwieściliśmy wszystkim, że spotykamy się jutro na roratach, aby przekazać Światło do kościoła, po czym rozeszliśmy się do domów.
Wniosek: nigdy nie przyznawaj się do tego, że masz rogatywkę!
A, i jakby ktoś chciał sobie zerknąć na zdjęcia, to zapraszam na Fan Page'a chorągwi: KLIK.

Na mszy.
Lampiony ze Światłem z Betlejem.
Sobotę wyjątkowo spędziłam w domu. Wstałam sobie chwilę po dziewiątej i zabrałam się za sprzątanie pokoju i układanie książek na półkach. Kiedy przyjechała mama, zaczęłyśmy piec pierniczki. Uwielbiam ten piękny zapach, który tradycyjnie gości w naszym domu, podczas pieczenia. ^^ Ozdabianie zostawiłam moim kochanym siostrom, sama polukrowałam chyba tylko jedno ciasteczko.
Efekty układania książek. Rozpoznaje ktoś jakieś swoje ulubione dzieła (chociaż wątpię, że widać jakieś tytuły)?
Perełki, lukier i nie wiadomo co jeszcze!
A to moje ciasteczko.
I pochwalę się jeszcze moimi prezentami mikołajkowymi. :D Dostałam Pana Brokuła, cieplutką piżamę oraz dwustronną, różowo-czarną czapkę. Na zdjęciu uwieczniłam też prezent z mikołajek kadrowych - ślicznego bałwanka na choinkę. ^^ 
Jeśli chodzi o te właśnie mikołajki, to niektórzy dostali naprawdę ciekawe rzeczy. Ania znalazła w paczce swoją własną brytfankę, którą kiedyś zgubiła. Blada bombkę, w środku której była zamknięta jakaś karteczka. Próbowaliśmy odczytać co na niej pisze, ale było widać tylko słowa: Po stłuczeniu rozwinąć. Vika dostała mnóstwo dokładnie takich cukierków, jakimi pół godziny wcześniej zajadaliśmy się na zbiórce. Z moim prezentem było trochę zamieszania, ponieważ nigdzie go nie było, ale co poniektóre osoby upierały się, że na pewno został dostarczony do hufca. W końcu znalazł się - w prezencie Tysi. :D

Tak w ogóle, to pamięta ktoś jeszcze o Blogowym Klubie Książki? Jest nas już bardzo dużo, ale cały czas zapraszamy chętnych do współpracy! Zasady są bardzo proste, a samo założenie takiego czegoś było niesamowitym pomysłem. ^^ Wystarczy zapisać się i już można brać udział w wszystkich klubowych dyskusjach. Zapraszamy --> KLIK.


I na koniec klasycznie: świąteczne zdjęcia z weheartit.com!







Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

11 komentarzy :

  1. Czy kochane, to w moim przypadku kwestia sporna ;) Słyszałam o tej akcji z Betlejemskim Światłem Pokoju, i sama idea na pewno mi się podoba. I bym chciała kiedyś zobaczyć Kraków, ech... nawet gdybym miała stać na baczność przed ołtarzem ;)
    Też piekłam pierniczki, ale w ilościach tak hurtowych, że ozdabiamy je dopiero przed świetami, bo zajmują całą podłogę w jendym pokoju, a ich ozdobienie choćby kapka lukru trwa naprawdę długo :D O dziwno, wszystko to potem zjadamy dość szybko....
    Pan Brokuł mnie powalił... Jeste genialny!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna notka ^^ wpadnij też na mój czy coś ;3
    hidersbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do Twego pytania - jestem w ZHR (już czuję to spojrzenie nienawiści :D) i pewnie dlatego też nie kojarzę akcji ze Światłem (jeszcze więcej spojrzeń nienawiści), ale wydaje mi się to rzeczą bardzo ciekawą... A przy tym, nie ukrywajmy, to takie romantyczne. To przkeazywanie sobie światła. Ach, rozmarzenie.
    Pan Brokuł to mistrzostwo! ♥
    Na półeczce Twej dostrzegam Narnię, Percy'ego Jacksona, nawet jedną część Harry'ego... No, powiedziałabym "czego chcieć więcej", ale w sumie książek nigdy dosyć :D Ale Twoje są zdecydowanie niczego sobie.
    Ej, zazdroszczę rogatywek - u nas w drużynie mamy berety, które w sumie też nie są złe, ale rogatywki są fajniejsze :C Chociaż raczej nie będę już o tym wspominać, bo wyczuwam traumę związaną z wypchnięciem do sztandaru ;) Brr. To musiało być straszne. A wszystko przez te rogatywki! Niegodziwe.
    Haha, co do marakasów z herbaty i długopisów, ostatnio odkryłam, że jestem niezaprzeczalnie wirtuozem gry na długopisie, jednym, jedynym. We Will Rock You brzmiało satysfakcjonująco :P Ukulele to świetna rzecz! Mam nadzieję, że uda Ci się związać ze swoim na całe życie i że będzie Ci ono towarzyszyć do końca Twych dni (zrobiło się jednocześnie mrocznie i uroczo). Czekaj, czekaj... grasz na skrzypcach? *o* Zazdrość rośnie. A harmonijka jest wręcz banalna do ogarnięcia, więc nie ma z nią praktycznie żadnych problemów (chyba że ją zgubisz - Bukwa pozdrawia).
    Obrazki z weheartit zawsze dobre. ^^
    Oby się utrzymywał ten nastrój przedświąteczny!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj biedaczki... :C taka rada na przyszłość jak sztandar się opuszcza to wtedy się salutuje ;)
    Ale było fajnie przyznaje! Następnym razem będzie lepiej! Teraz też miałam za co ci dziękować! ^^" Wybacz ale to już jest tradycją :3 Nie mogę się doczekać świąt <3 Zero szkoły :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam słowa ,,a dalej to rób to co wszyscy". Zawsze, niezmiennie oznaczają one, że zaczynają się kłopoty i owi wszyscy będą robili nie tylko dziwne rzeczy, ale też bardzo różnorodne i całkiem pogubisz się, którego ze ,,wszystkich" masz naśladować...
    Ew, ty sobie Kraków zwiedzasz a ja co robię ze swoim życiem? :D

    pan Brokuł rozwala system! Podobnie jak prezent w postaci brytfanki - chciałabym kiedyś dostać w prezencie wszystkie kostki do gitary jakie kiedykolwiek zgubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowicie wyglądają te tłumy i przede wszystkim lampiony. Chciałabym kiedyś wziąć w czymś takim udział.
    Uwielbiam pieczenie pierniczków, bo wtedy zjadam ich chyba więcej niż później zostaje na powieszenie na choinkę. A najlepsze jest ich dekorowanie lukrem. Wtedy to budzi się we mnie dusza artystki.
    Świetne prezenty, szczególnie ten pluszowy brokuł. Genialny pomysł!

    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale się z Gubi wkopałyście współczuję no cóż czasem lepiej się nie przyznawać :P
    U mnie też piekliśmy pierniczki ale wyjątkowo nie dekorowaliśmy. Ten lampion wygląda po prostu pięknie szkoda że w naszej okolicy nie ma harcerzy chętnie bym wstąpiła do tej grupy ;(
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa przygoda z tym sztandarem :D Ile ja bym dała żeby być Kościele Mariackim, na pewno jest tam pięknie (z resztą, widać już po samych zdjęciach). No i te piękne obrazki na końcu :D http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam akurat tego zwyczaju przekazywania sobie światła. Już sam pomysł mi się podoba, jest ciekawy, a na zdjęciach też fajnie to wygląda. Przypomniało mi sie jak grałam w kościele na dniu niepodległości. Patrzyłam na klasę mundurową stojącą ze sztandarem tuż obok nas. Biedaki! Musieli przez całą mszę stać na baczność, podczas gdy inni sobie siedzieli.
    Te piernicki smakowicie wyglądaja. Z reguły w domu ich raczej nie pieczemy, ale w tym roku zastanawialam się nad upieczeniem, więc możliwe,że takie zrobię.
    Obrazki z weheartit utrzymują taka świąteczną atmosferę, a pan Brokuł jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, współczuję ,,wkopania się" przez przyznanie się do posiadania rogatywki... cóż, za to masz już coś takiego za sobą!:D
    Nigdy nie słyszałam o tego typu akcji, ale muszę przyznać, że jest niesamowita. Musiało to być niezwykle piękne i nastrojowe. Szacunek dla austriackich skautów, którzy wpadli na tak świetny pomysł!
    Aż mi napędziłaś smaka na pierniczki;) A tak się składa, że u nas w domu ich nie pieczemy. Raz tylko zrobiliśmy na choinkę i ozdobiliśmy mnóstwem lukru. Pamiętam, jak zeskrobywałam ten lukier i go jadłam:D
    Pan Brokuł jest absolutnie genialny! Aż Ci go trochę zazdroszczę. Naprawdę, świetny prezent:) Tak jak ten w postaci brytfanki. Na pewno dziewczyna się ucieszyła;)
    A na Twojej półce rozpoznałam ,,Opowieści z Narnii", jedną z części ,,Harry'ego Pottera", serię o Ani (również ją bardzo lubię), kilka powieści Carlosa Ruiza Zafona, serię ,,Magiczne drzewo" i oczywiście ,,Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich". W sumie to ja też powinnam chyba zrobić porządek w moich książkach... zwłaszcza, że na święta ich na pewno przybędzie;)
    Ach, te obrazki z weheartit! Jak zwykle wprowadzają niesamowity klimat.
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  11. O, "Opowieści z Narnii". *.*
    Ja na szczęście nigdy nie stałam w sztandarze, aż współczuję wszystkim, którzy stali. ;/ W tym Tobie. ;)
    U na Światło będzie jakoś niedługo. 23 bodajże. ;) (Białystok)
    O jejciuuuuu, ale słodki. *.* (Pan Brokuł)
    Piękne ciasteczko. ^^
    Ooo, zazdroszczę pieczenia. ;)
    Święta to taki piękny okres. <3
    O, Percy. I Harry. I Ania. (hah, jak to śmiesznie brzmi xD)
    I Biblia. <3
    Życie Jezusa Chrystusa? Fajne to?
    Chciałam napisać długi komentarz, ale jak zwykle mi nie wyszło. ;/ Wybacz. :C :'(
    Do napisania w komentarzu pod Twoim następnym postem. ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥