28 października 2014

133. Scena nie jest jednak taka straszna!

*Edit: przed czytaniem zalecam włączyć sobie to. Też nie przepadam za muzyką klasyczną, ale ten utwór był grany na musicalu i wyjątkowo mi się spodobał. Mam nadzieję, że odda tą atmosferę, która towarzyszyła nam w trakcie premiery. :)*

Od samego września uczniowie mojej szkoły muzycznej przygotowywali się do rzeczy, o której było głośno wszędzie. W końcu pięciolecie to taka ważna data, że trzeba ją jakoś upamiętnić. Nasza kochana pani dyrektor pomyślała sobie wtedy: „Czemu by tak nie zrobić w naszej szkole musicalu?". I zrealizowała tą myśl.
fot. Paweł Stożek
Nadszedł 17 października - dzień premiery. W szkole od samego rana nie mogłam się skupić. Zawaliłam kartkówkę z historii i kompletnie nie rozumiałam chemii. O 14:30 w końcu wróciłam do domu. Padłam na łóżko. Nie ruszam się stąd do wieczora, nie ma mowy!. Ale kiedy jest się główną bohaterką nie ma żadnego widzi-mi-się. Siedem pierwszych rzędów w auli było zarezerwowanych dla nie byle jakich osób, a każdy uczeń szkoły muzycznej dostał tylko dwa bilety. Tak więc o 16 stawiłam się na próbie generalnej. Nie byłam też zadowolona, kiedy dowiedziałam się, że już teraz muszę założyć moją piękną błękitną spódnicę do kostek oraz wkurzający mikroport, który łapie nawet najmniejsze oddechy. Próbę jakoś przetrwałam. W oczekiwaniu na premierę o 18, oczywiście zorientowałam się, że nie wzięłam żadnych chusteczek do nosa, a mój katar był przerażający. Na szczęście szybko znalazłam jakieś dwie zbędne paczki i już wszystko było okej. Znaczy z moim nosem. Bo w pozostałych kwestiach zdecydowanie nie było okej. Miałam lodowate ręce, które za nic w świecie nie chciały się rozgrzać. Powtarzałam na głos wszystkie swoje kwestie, krążąc po garderobie. Co chwilę rozpuszczałam włosy i czesałam je na nowo. Kiedy w końcu za dziesięć 18 znalazła mnie pani choreograf nie byłyśmy zadowolone. Ona - ponieważ uświadomiła sobie, że nie mam jeszcze na twarzy makijażu. Ja - ponieważ uświadomiłam sobie, że jednak od tego makijażu nie ucieknę. Szybko machnięto mnie tuszem do rzęs i kredką. Wyglądałam w tym co najmniej jak bóbr! Pani reżyser powiadomiła nas, że już zaczynamy.
Gasną światła, na scenę wchodzą Przemek i Kamila. Teraz wbiega inspicjent. Jest dobrze. Zaczyna grać orkistra. Ukłony, brawa, dialog z impresario. Co? To już teraz? Schodzą ze sceny. Przeżegnałam się. Moja kolej. Ola, będzie dobrze! Razem z Krystianem wybiegłam zza czarnej firanki. Pada tekst Krystiana:
- Patrz! Samolot!
Miałam w gardle wielką gulę, wolałam nie patrzeć na publiczność. W końcu udało mi się powiedzieć pierwsze zdanie.
- To co? Lecimy?
I polecieliśmy!
Reszta kwestii poszła już bardzo łatwo. Nie spodziewałam się, że wyjdzie tak jak wyszło. A wyszło niesamowicie! Przed premierą występowaliśmy pięć razy dla szkół, przedszkoli oraz na otwartym koncercie bez wejściówek i na każdym występie była jakaś mała wpadka, a tu nic! Wokół nas biegali ludzie z kamerami i aparatami, pani reżyser z panią choreograf bacznie wszystko obserwowały, orkiestra także świetnie się spisała. Julka i Maja w roli papug zaśpiewały przecudnie, tak samo jak Martyna - ośmiornica, Kasia i Alan - koty oraz Piotrek - Zorro i Jasiek - James Bond. Publiczność była zachwycona. Finałowa „Oda do muzyki" wyszła po prostu... niesamowicie! Calutka aula była pełna. Brawa nie miały końca, więc jako bis wykonaliśmy jeszcze raz sambę. Kiedy w końcu oddałam mikroport i błękitną spódnicę poczułam, że będzie mi tego wszystkiego brakować. Podczas przygotowań było mnóstwo momentów, w których wszyscy myśleli, że nic z tego nie będzie. Myliliśmy się ogromnie!
Pani dyrygent razem z orkiestrą.
fot. Paweł Stożek
Martyna jako ośmiornica razem ze swoimi rybami.
fot. Paweł Stożek
Zorro i Bond.
fot. Paweł Stożek
A co by to było bez chóru!
fot. Jerzy Kopta
Mnóstwo opuszczonych zbiórek harcerskich, biwaków zuchowych oraz lekcji w szkole. Ogromny nawał zaległości. Poprawki wymagającej pani choreograf. Wkuwanie dialogów. Znudzenie powtarzaniem tych samych scen po sto razy. Ale także praca z zawsze roześmianą panią reżyser. Niezapomniane rozmowy z najlepszymi na świecie papugami, ośmiornicą i Zorro. Masa śmiechu i radości. Osoby, które wszystko przeżywają razem ze mną.
Muzyka łączy ludzi. To przedsięwzięcie było przecudowne. Nie myślałam nawet, że w mojej szkole jest tyle cudownych ludzi, którzy może już kończą edukację muzyczną, ale nasza znajomość nie zakończy się na Facebooku. Te osoby zapamiętam jeszcze bardzo długo. Jeszcze nie dawno byłam pewna, że to będzie totalny niewypał, uznawałam cały musical za durną sprawę, która skończy się tak szybko jak się zaczęła. Ale przecież wszystkie genialne próby pozostaną gdzieś we mnie. Ten musical zawsze będę miło wspominać. I aż nie chce mi się wracać do normalnego trybu życia!

Orkiestra smyczkowa.
fot. Paweł Stożek
A tu orkiestra gitarowa.
fot. Paweł Stożek
Łabędzie! ^^
fot. Jerzy Kopta
Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

P.S.
Stasia i Zuza - nie wiem czy zauważyłyście, ale niedługo zacznie się nam październik, a Wasze blogi cały czas stoją tak jak stały. Mam nadzieję, że odwiesicie je już niedługo! Czekam! :)
P.S. II
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany przebiegiem prób do naszego musicalu i ogólnie kulisami, zapraszam tutaj - KLIK.

19 komentarzy :

  1. Musiało być super :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow :D jakże żałuję ze nie mogłam przyjachac :/ ktos moze to nagrał ? ^^ świetna notka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super wydarzenie. Piszesz tak, ze potrafię sobie wyobrazić te wszystkie emocje i aż chciałabym się znaleźć na widowni, albo może i na scenie? :) Zazdroszczę i żałuję, że nie mogło mnie tam być :P Pozdrawiam i życzę powodzenia w nadrabianiu zaległości! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę ci występu w takim musicalu :D Widzisz, jednak wszystko poszło po twojej myśli |^^ http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ...do odważnych świat należy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Olson^^ W sumie to brak mi słów o.O To może tak... Po pierwsze: żal mi tego, że ty na nim nie śpiewałaś. I po drugie: dzięki pani od dodatkowego anglika wreszcie wiem o co chodziło w tym całym musicalu. Tak bardzo zazdroszczę Ci talentu! (ale spokojnie, to zdrowa zazdrość) Jedyne co tutaj nas łączy to miłość do muzyki, ale też jest jakby inna... Ach, chciałabym śpiewać tak ślicznie jak ty! Współczuję, że musiałaś wyjść na scenę wykreskowana i wymiżdżona jakimiś durnymi kosmetykami :/ Mnie by pani choreograf W ŻYCIU nie dorwało!!! I ten cały jej rytmiczny taniec w niczym by jej tutaj nie pomógł!
    Pozdrowionka od Alokina :*
    PS. Widzę, źe nie tylko ja się dopinam o notki =D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedziałam że wypadniesz cudownie :) Po o było się zamartwiać i mówić że nic z tego nie wyjdzie sama podsumowałaś że jednak zapamiętasz te wszystkie przygotowania :)
    Przesyłam gorące uściski i pozdrowionka oraz zgadzam się z tobą dziewczyny już dawno powinny odwiesić blogi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam pewna, że dacie radę i wszystko wyjdzie super:D Wiadomo, że było mnóstwo tremy, pewnie też niechęci i tak dalej, ale nic dziwnego, że teraz bardzo miło wspominasz wszystkie próby i jesteś zadowolona. Uff, to musiało być naprawdę wymagające... te wszystkie przygotowania, układy, ćwiczenia... dzielnie podołałaś!:) Cieszę się, że wszystko się udało, na pewno musiało to być niesamowite!
    Kurczę, strasznie chciałabym zobaczyć to Wasze przedstawienie, zwłaszcza Twoją grę aktorską oczywiście. Pewnie nie można obejrzeć gdzieś on-line w internecie, prawda?;)
    Za to zobaczyłam filmik o przygotowaniach. Wow, to było naprawdę duże przedsięwzięcie. Naprawdę, chylę czoła organizatorom, że zdołali to wszystko ogarnąć!
    Przez cały filmik czekałam, aż pojawisz się Ty, mówiąc coś, może opowiadając o sztuce albo na scenie.... a tu nic! Tylko te maluchy (notabene przesłodkie;)).
    Tak jak koleżanki powyżej również trochę zazdroszczę, bo mimo wszystko to musiało być coś niesamowitego- branie udziału w takim przedsięwzięciu. W sumie to cieszyłabym się grając nawet jakieś tam zwierzątko tańczące sambę, bo niestety talentu wokalnego to ja nie mam;)
    Tak więc gratuluję z całego serca udanego show!Na pewno byłaś świetna!:D
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola
    PS: Też uważam, że Stasia i Zuzia powinny odwiesić blogi, czekam z niecierpliwością na ich kolejne wpisy:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach czemu ja tego nie widziałam?!!!! Ola proszę napisz, że będziecie to jeszcze kiedyś występować, jeżeli tylko będzie mógł wejść każdy kto chce to ja natychmiast przyjeżdżam! Jej nic nie mówiłaś, że to będzie na taką skalę! I Ty jeszcze grałaś w tym główną rolę! Gratuluję! Chyba na prawdę musiała być trema, wiem bo ja też grałam w wielu przedstawieniach i też się denerwowałam. Ale najważniejsze, że wszystko świetnie wyszło! Szkoda tylko, że nic nie mówiłaś w filmiku... Nawet ten Baran, z którym muszę chodzić na angielski wcisnął się do filmiku, a Ty - główna bohaterka to co?
    Pozdrawiam i -uwaga- odwiesiłam bloga!

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki musical to świetna sprawa. Jak napisałaś muzyka łączy ludzi, poza tym można zrobić cos wspólnie co na pewno przynosi wiele radości. Sądząc z filmiku i samego pomysły domyślam się,że w twojej szkole muzycznej jest wiele osób. Poza tym macie dużą sale. U mnie by takie cos raczej nie wypaliło. po pierwsze żadnemu nauczycielowi nie chciało by się tego nadzorowac i przygotowywać, po drugie u mnie w muzycznej gdy chodziłam nie było takiej dużej sali (dopiero gdy skonczyłam muzyczną wybudowali jakąs salę kameralną, w której nigdy nie byłam, ale jest bardzo duża), a po trzecie musialo by być bardzo duzo osób do tego zaangażowanych. W każdym razie to musiało być na prawdę fajne. Stres musiał być. Gratulacje głównej roli!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowicie czyta się o waszym musicalu. W dodatku zdjęcia pokazują, jak wspaniale i uroczyście to wszystko wyglądało. Widać w tym tyle pasji, chęci i miłości... Aż sama żałuję, że ja nie mogę kontynuować swojej pasji. Miałam bardzo podobnie przed turniejami i występami. Bardzo się stresowałam, ale gdy już wychodziłam na scenę całe napięcie ze mnie schodziło, świetnie się bawiłam, a później żałowałam, że trwało to tak krótko.

    Gratulacje i pozdrowienia :)
    http://waysaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Heeej! Olu, jeśli widzisz moją minę, możesz się oficjalnie roześmiać!Wyobraź sobie, że moja szczęka sięga właśnie teraz podłogi, tak, tak. podłogi! Dlaczego? Jeszcze się pytasz! Wchodzę sobie na herbatkę, a tu "jak jest się główną bohaterką". Ola! Ty byłaś główną bohaterką w ogromnym przedsięwzięciu, występowałaś na sali koncertowej, miałaś czadowy mikrofonik i i... podziwiam! łał! Zawsze wiedziałam, że jesteś wielka! I ta Twoja skromność! Zero zdjęć z Olą w roli głównej. I te reflektory i... to musiało być genialne! Jej...w ogóle szacunek, że Cię trema nie zjadła! I, i śpiewałaś? Jak tak to się w ogóle nie dziwię! A ta ośmiornica jest też genialna. Ach... to naprawdę musiało być magiczne ^^ Kolorowe światełka i muzyka. orkiestra, chór! Chciałabym to zobaczyć! Gratuluję, gratuluję. Czyli okazuje się, że masz też talent aktorski! :D A ta garderoba brzmi tak... profesjonalnie i makijaż! :D Też bym się załamała makijażem! Trzeba było związać tę poczciwą kobietę i wystąpić bez pudru xD
    Łał. Nie spodziewałam się ujrzeć swojego imienia na koniec tak genialnego posta! :D To zaszczyt! Ech... może coś się zmieni po listopadzie... Mam nadzieję :) jesteś genialna! I w ogóle piszesz coraz lepiej. Genialnie się czytało tego posta! :D

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Musical był całkiem fajny! A jeszcze fajniejszy wydawał się gdy w końcu ogarnęłam o co w nim chodzi ;pp Przemek i Zorro-Piotr byli najlepsi! :D A zwłaszcza Przemo z tym swoim nieogarniętym głosem :D No a tak wgl gratuluję ,że jakoś ogarnęłaś te wszystkie rzeczy (a nie jest ich mało). I fajnie ,że na tej głównej premierze wszyło idealnie^^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za ciepły komentarz ^^
    Ja tak piszę ku sprostowaniu. Cukierki rozdawaliśmy w anty-hallowenowej akcji :D Tak symbolicznie, że dajemy nie bierzemy. A ja czekam na Twój następny post! :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wow, niesamowite :D
    z chęcią obejrzałabym taki musical, lub lepiej, wystąpiła w takim :)
    niestety nie gram na żadnym instrumencie a przez operację gorzej tańczę :/
    ale podziwiam, cudne zdjęcia :)
    pozdrawiam cieplutko myszko ;*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedziałam, że Ci się uda!
    Musieliście się świetnie bawić, bardzo Ci zazdroszczę, że robicie takie fajne rzeczy i (co najważniejsze) angażujecie się w to. Chętnie obejrzałabym Wasz występ, a jeszcze chętniej wzięłabym w nim udział. ;)
    Rozwaliły mnie zdjęcia Jamesa Bonda, Zorra i małych łabędzi. Tak się zastanawiam, co było tematem przewodnim tego musicalu, bo jakoś nie mogę tego wszystkiego połączyć... Chociaż z drugiej strony, sztuka i twórczość nie mają granic, prawda? ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej! Gratuluję. :D Poczułam ten klimat. W sumie przeszłabym się na takie coś, ot co. :> Świetne są takie przedsięwzięcia. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥