7 września 2014

128. Moje Przyrzeczenie z innej perspektywy.

Hej!
Wiem, że Ola pisała o moim Przyrzeczeniu, ale niektóre rzeczy pominęła, więc postanowiłam Wam opowiedzieć jak wyglądało ono z mojej perspektywy. :)

W ogóle to zaczęło się od tego, że ja bardzo chciałam dostać Krzyż na obozie i KTOŚ się troszkę wypaplał, że jest taka możliwość. :P  To była ostatnia noc i szczerze powiedziawszy już straciłam nadzieję, że wreszcie to nastąpi. W pewnym momencie, na ognisku pożegnalnym zorientowałam się, że nie ma żadnego z przybocznych i zaczęłam się zastanawiać, a może jednak będzie to Przyrzeczenie... Wreszcie Wiktoria powiedziała coś do Nikoli, a ona zaczęła się strasznie cieszyć. Gdy spytałam co się stało nie chciały mi powiedzieć. Wtedy i ja bardzo się ucieszyłam, bo czekałam na to naprawdę długo :). Nagle drużynowa powiedziała, że zmieniamy miejsce i od tej pory serce zaczęło mi walić, bo za chwilę miałam wdrożyć swój plan w życie. Byłam strasznie zdenerwowana, już miałam ochotę wycofać się i pozostać przy starym planie. Gdy szliśmy, nogi tak się pode mną uginały, że myślałam że się zaraz wywalę. Weszliśmy na wielkie pole otoczone lasem, a w trawie leżała chusta, na chuście dwa Krzyże , a wokoło były ustawione świeczki. Ciszę przerwała Aleksandra. Usłyszałam swoje i Szymona (brata Oli) nazwisko wraz z komendą wystąp. Byłam strasznie zdenerwowana.
Weszłam w tą trawę po kolana i sobie myślę: "Boże ile tam musi być robali! Nie ważne!" I stanęłam przed kadrą. Cały czas myślałam o moim planie, czy realizować go czy nie. Wreszcie nadszedł TEN moment...
- Teraz wybierzcie sobie świadków.
Szymon od razu powiedział.
-Druhna Aleksandra Bajer.
Była zaskoczona, bo Ola mi mówiła, że jej brat na pewno wybierze jakiegoś chłopaka z naszej drużyny. Nawet nie wiem dlaczego, ale wtedy zrobiłam taką dziwną minę... Oh ja chciałam mówić pierwsza! No dobra nie ważne. Teraz moja kolej. Antek. Byłam tak zdenerwowana, że powiedziałam to tak cicho, że nawet nie usłyszał -.-. (dopiero po Przyrzeczeniu uświadomiłam sobie, że powiedziałam to bez żadnego druh, bez nazwiska... Trudno, było mięło. xD) Majka na szczęście mnie uratowała i uświadomiła Antkowi, że jest świadkiem. Dlaczego akurat Antek? Zaczęło się od tego, że ja leżąc na kanadyjce zastanawiałam się kiedy będzie moje Przyrzeczenie, gdzie i czy w ogóle będzie i jakoś tak moje przemyślenia wreszcie dopadły świadka. Na samym początku przygody z harcerstwem miałam wziąć Olę, przed obozem wymyśliłam, że zrobię Nikoli niespodziankę i to ona będzie moim świadkiem, ale wreszcie wpadłam na pomysł, by moim świadkiem był jakiś chłopak. Z jednej strony uważałam, że to dobry pomysł, lecz z drugiej - nie. Na następny dzień z trudem, ale wreszcie powiedziałam Oli o moim planie (wcześniej się na nią fochnęłam, więc stąd ten opis u Alokina :D) mając nadzieję, że przekona mnie do końca, że to głupi pomysł. Ta stwierdziła, jak na ironię, że to dobry plan i żebym tak zrobiła. -.- Pozostało tylko pytanie kto? Wybór padł na Antka, ponieważ fajnie zareagował na wiadomość o problemach naszej drużyny, a poza tym uznałam, że skoro nie mogę mieć takiego brata, to będę mieć takiego świadka. xD Wracając do Przyrzeczenia... Potem było jeszcze gorzej. Cały czas się śmiałam (strasznie mi odwalało :P), a do tego nie mogłam przebić munduru Krzyżem. Potem on wymyślił, że lilijką zrobimy parę mniejszych dziurek i połączymy je w jedną większą. Prawie mnie zadźgał tą lilijką.-.- Mówię mu: "Antek może już wystarczy", a on "czekaj jeszcze tu i tu..." i chyba jeszcze z pięć tych dziurek zrobił, ale dalej się nie dało przyczepić Krzyża! Wreszcie wszyscy mi zaczęli gratulować. Dopiero po gratulacjach, na których otrzymałam od niektórych osób trawę, Maja jakoś przypięła mi Krzyż i wybrałam sobie świecę. Po powrocie do namiotu zaproponowałam dziewczynom z mojego zastępu, abyśmy razem ją zgasiły. Byłam taka szczęśliwa, że idąc na nasze legowisko (spaliśmy na polu) wyryłam na lince od namiotu :P. Potem bałam się spać, bo Rambo zatykał mi, Oli i Zuzie dziurki w nosie gdy próbowałyśmy zasnąć, -.- ale koniec końców dożyłyśmy następnego dnia :).




Pozdrawiam 
~Gabi

10 komentarzy :

  1. Fajna sprawa! Świetnie napisane :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna przygoda ciesze się że piszesz u Oli :)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. "Idziemy w jasną i ciągle pniemy się w zwyż, by zdobyć szczyt ideałów świeltany, harcerski krzyż"... Tylko? Tylko CO potem? Potem...
    To jest tak, że kiedy się nie ma krzyża to tak strasznie zazdrościsz tym, którzy go mają, a kiedy już sam go masz to tak strasznie zazdrościsz tym, którzy go jeszcze nie mają... Logiczne, prawda?
    Ugh, czy zadziwi wszystkich jeśli powiem, że ja, chcę do... SIAMOSZYC?! Ale w sumie jest już troooszkę lepiej niż było ;)
    Bardzo dziękuje Ci Czarna (taki mój skrócik^^) za tą notkę, bo to pierwszy post o naszym obozie, na którym się nie popłakałam, lecz... śmiałam =D Uwielbiam Ciebie i twoje notki, iii... Czekam na TWOJEGO bloga :)
    Pozdrawiam, Alokin.
    PS. I już mi się chumor popsuł :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Aleksandra Bajer... bardzo ciekawie to brzmi. Ciekawie i z pewnością charakterystycznie, na bank zapadasz w pamięć każdemu, komu tylko się przedstawiasz! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna przygoda (y) http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Achh, zazdroszczę Ci trochę tego Krzyża :)! Co tam trochę- bardzo ;). Ale zasłużyłaś sobie! Jeszcze raz Ci gratuluję i cieszę się razem z Tobą!
    Ja genialna już przekreśliłam chyba totalnie swoje szanse na Krzyż u mojej drużynowej, wykłócając się z nią dziś na zbiórce o to, że dostałam za mało punktów, i prawie dostając raport karny za gadanie z Iwoną, przeszkadzając w zbiórce :D .
    Aaaaa jeszcze tylko dwa dni! Dwa dni! I się zobaczymy!!!!!! Zaraz chyba tu zdechnę ze szczęścia! No dobra troszkę przesadziłam :P .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy ten post.
    Prowadzisz naprawdę ciekawego bloga.


    Zapraszam na konkurs u mnie ;-).

    http://free-style-for-you-and-me.blogspot.com/2014/09/konkurs.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale super! To musiało być świetne! :D Na miejscu owego Antka pękłabym z radości ^^ Prawdę mówiąc nie mam zielonego pojęcia o co chodzi z tym przyrzeczeniem... Ale, ale gratuluję Ci! Dziwne musiało być to uczucie: czujesz, że coś się szykuje, próbujesz ukryć, że coś podejrzewasz, ale bardzo się ekscytujesz i spełnia się Twoje marzenie!
    No tak. Tylko na filmach ludzie zachowują śmiertelną powagę, wszystko idzie gładko, a mianowane Ole się nie śmieją! :D
    Dlaczego zatykano Wam dziurki od nosa? Hihi... musiałyście oddychać prze buzię?
    Czyli nie tylko ja w ważnych dla mnie chwilach zachowuje się...dziwnie ^^

    Pozdrawiam serdecznie
    (jak miło znów odwiedzić "..herbatkę")

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥