2 września 2014

127. Coś się kończy i coś się zaczyna...

- Olcia, przyszło coś do ciebie! - usłyszałam z dołu głos taty.
- Do mnie? Od kogo? - rzadko dostaję listy, więc byłam bardzo zaskoczona.
- Nie wiem, ale przed twoim imieniem jest jakiś skrót. „Dh" czy coś takiego.

W mojej głowie zaczęły formować się przeróżne pytania. Co to w ogóle ma znaczyć? Dh to skrót od słowa druhna, więc napisali do mnie jacyś harcerze. Ale skąd mieli mój adres i, co najważniejsze, czego chcą ode mnie w takie piękne, środowe popołudnie? Mimo wszystko szybko zbiegłam na dół i otworzyłam kopertę. Zaczęłam czytać.

Związek Harcerstwa Polskiego
Hufiec Myślenice
Szczep Orle Gniazdo


CZUWAJ!

Ogłaszam zbiórkę alarmową dnia
1 września 2014.
Miejsce zbiórki: Rynek w Dobczycach, 
Grób Nieznanego Żołnierza
Godzina: 19:30
Bądźcie tego dnia z nami, przyjdźcie
na miejsce w mundurach, aby z powagą
i odpowiedzialnością stawić czoła
czekającym nas wydarzeniom.



Czuwaj!
Komenda Szczepu
           
- Zaczyna się - pomyślałam.

***

I tak oto nastał wyczekiwany przez wszystkich dzień - pierwszy września! Co tu dużo pisać? Rano zaznajomiłam się trochę z moją nową klasą i uznałam, że może jakoś przeżyję z nimi te trzy lata. Po południu poleciałam z bratem na rozpoczęcie roku w szkole muzycznej, na którym dowiedziałam się, że dzięki Bogu nie będę mieć chóru!

Chwilę przed dziewiętnastą byłam już ubrana w mundur. Spodziewałam się co mnie czeka i szczerze mówiąc trochę się bałam.

Piętnaście po dziewiętnastej byłam na rynku. Niebo powoli stawało się coraz ciemniejsze. Oprócz mnie stało tam tylko kilka osób, ale już 5 minut później było nas ponad dziesięć.

- Dobra, harcerze! Teraz wszyscy odwracają się i zamykają oczy! Nie patrzymy na drugą stronę ulicy! - Biedron podbiegł do nas i zaczął sprawdzać czy ktoś przypadkiem nie podgląda.

Z pewnością nikt nie zauważył, że chodnikiem szła w pałatkach drużyna harcerzy starszych z naszego szczepu - Złotych Orłów - z pochodniami. Chwilę później cała 19 MDH Szkoła Orląt stała już w dwuszeregu. Odbyło się meldowanie, po czym Krzysiek rozdał każdemu zastępowemu karteczkę, patyczek i chusteczkę.

- Jak pewnie większość z was wie, obchodzimy dzisiaj siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Dla nas, harcerzy, jest to bardzo ważna data, dlatego zorganizowaliśmy dla was grę poświęconą właśnie temu wydarzeniu. Zasady poznacie za chwilę. - Aleksandra starała się mówić poważnie, niestety średnio jej to wychodziło.

Ustawiliśmy się w kolumnę dwójkową i ruszyliśmy w stronę zamku. Druh Romek cały czas nas nagrywał. Ach, i pomyśleć, że wtedy miałam pod szyją coś, co od niedawna spoczywa sobie spokojnie w mojej szufladzie...

Zatrzymaliśmy się przed bramą. Druh Burek wygłosił przemowę, która trafiła do mojej świadomości dopiero, gdy skończył mówić. Przemowa nie dotyczyła Szarych Szeregów. Nie dotyczyła  w ogóle wojny. Przemowa dotyczyła nas, a konkretnie tej części nas, która w tym roku wstąpiła do gimnazjum.
W życiu prawie każdego członka ZHP przychodzi taki czas, kiedy musi opuścić swoją macierzystą drużynę harcerską i wstąpić na nową ścieżkę. Na ścieżkę harcerzy starszych.
I to był właśnie nasz czas.

Kazano ustawić się nam w kolejce i po kolei podchodzić do Aleksandry, Krzyśka i Biedrona, którzy stali za bramą. Przed decydującym sądem miałam okazję pożegnać się z takimi osobami jak Kasia czy Zosia, które zostają w Szkole Orląt.

W końcu od bramy nie dzieliło mnie nic, mogłam iść. Popatrzyłam na druha Burka. Kiwnął głową. Ja przecząco nią pokręciłam, ale on znowu kiwnął. Zrobiłam kilka kroków do przodu. Odwróciłam się i pomachałam osobom, które zostaną w drużynie harcerskiej. Następnie podeszłam do Aleksandry. Mocno się przytuliłyśmy. W moich oczach pojawiły się łzy. Kiedy w końcu się puściłyśmy, Krzysiek złożył mi życzenia. Prawie nie docierało do mnie co mówił. Biedron i Aleksandra co chwilę mu przerywali i dopowiadali coś od siebie. Nie wiedziałam gdzie patrzeć, płakałam. Nie, to nie dzieje się naprawdę, nie mogę opuścić Szkoły Orląt. Kiedy skończył, uścisnęłam mu rękę, przytuliłam Biedrona i poszłam dalej. Do białych schodków po lewej stronie. Dotarłam do wejścia na basztę. Stała tam w pałatce Oliwia z pochodnią. Pokazała głową schody, które prowadziły na wieżę. Weszłam tam. Moje kroki wydawały mi się okropnie głośne. Po drodze zauważałam świeczki. Każdy stopień oddalał mnie od drużyny harcerskiej.

W końcu doszłam na górę. Stanęłam przed kadrą drużyny starszoharcerskiej. Blada podeszła i mocno mnie przytuliła. Trwałyśmy w tym uścisku bardzo długo. Przytuliłam też moją nową przyboczną - Viktorię - po czym dołączyłam do reszty dziewczyn. Znowu płakałam. Co kilka minut przychodzili starzy członkowie Szkoły Orląt. Ale Szkoła Orląt to nie była już nasza drużyna. Teraz stały się nią Złote Orły.

Kiedy wszyscy dotarli na wieżę, zeszliśmy na dół, ustawiliśmy się w kolumnie dwójkowej i ruszyliśmy na zamek. Tam, na moście czekało na nas coś, przez co znowu musiałam zacząć płakać. Chusty. Były związane supełkami. Każdy stanął przed jedną, po czym rozwiązał węzełek po swojej prawej stronie. Ze łzami w oczach zdjęłam starą chustę, złożyłam ją i schowałam do kieszeni. Założyłam nowe barwy drużyny. Odezwała się Blada:

- Chciałabym, żebyście czuli się w tej drużynie tak jak w Szkole Orląt. Jesteście teraz harcerzami starszymi. Mam nadzieję, że nie będziecie żałować czasu, który spędzicie razem z nami.

***

Hej!
To, co przed chwilą przeczytaliście miało być zwykłą relacją. Dodałam jednak do tej relacji troszkę podkoloryzowany wstęp oraz jeszcze kilka szczegółów i tak oto powstało coś na wzór opowiadania. Od razu wyjaśniam, że nie jest ono napisane profesjonalnie, ponieważ tak pisać po prostu nie potrafię, nie mówiąc już o wplataniu wypowiedzi. Chciałam tylko żebyście byli świadomi, iż to wszystko co opisałam wyżej wydarzyło się naprawdę.
Przeżywam to cały czas. Nie mogę przestać myśleć o Szkole Orląt. Z jednej strony bardzo się cieszę, ponieważ u harcerzy starszych drużynową jest Blada, którą bardzo lubię, ale z drugiej strony boję się, że nie dam sobie rady z tym wszystkim, co mnie jeszcze czeka. Nie prędko zapomnę o harcerzach, a w szczególności o genialnych przybocznych. Trochę mi głupio, że zostawiłam ich z tymi problemami i nie specjalnie będę mogła im pomóc. Szkoła Orląt niestety nie jest już tą Szkołą Orląt, którą była rok temu. A przede mną zupełnie nowy harcerski etap. Takich etapów jest w ZHP kilka, ale ten, który ja wczoraj przeżyłam jest jednym z najważniejszych. Mam nadzieję, że jakoś mi się to ułoży, a z Dziewiętnastką wszystko będzie dobrze.

Ta duża, pomarańczowa ikonka oznacza harcerzy, żółta zuchy, granatowa harcerzy starszych, a czerwona wędrowników.
A jak w nowej szkole? W sumie jest okej. Po pierwszym dniu uznaję, że nie jest źle. Mam naprawdę bardzo fajną klasę, więc myślę, że jakoś to będzie.
Mam za to okropny problem z planowaniem czasu. We wtorki zostaję po lekcjach na kształceniu słuchu i zespole, czyli wracam do domu o szesnastej. W środy tak samo, z tą różnicą, że potem mam jeszcze flet.  W czwartki wracam do domu jem obiad, a na szesnastą lecą a zbiórkę zuchową, za to w piątki na flet i zbiórkę (już teraz) starszoharcerską. Niżej przedstawiam Wam dwa zdjęcia (póki co udało mi się zdobyć tylko tyle) z przekazania autorstwa Michała Kopty oraz fotografie moich chust - starej i nowej (przepraszam za jakość tych ostatnich, ale nie miałam warunków).

Tutaj widzimy od lewej strony zamyślonego Szoka, prawie uśmiechniętą Gabi i płaczącą mnie. Tak...

A tu z nowymi chustami. I znowu płaczę...
Moja kochana, stara chusta Szkoły Orląt. 

I ta nowiutka Złotych Orłów. 
Jeśli chodzi o Gabi, to tak, na razie zostaje tutaj. Napisze kilka postów, a potem odeślę Was do jej własnego bloga. :)
Za tydzień jadę razem ze Złotymi Orłami na Inaugurację Roku Harcerskiego, więc wydaje mi się, że następną notką będzie relacja z tego właśnie wyjazdu. A jeśli druh Romek zmontuje film, jak najszybciej postaram się Was o tym powiadomić!

Mam nadzieję, że jakoś dotrwaliście do końca. Życzcie mi szczęścia w nowym pionie!

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

25 komentarzy :

  1. Fakt faktem ta relacja to całkiem jak opowiadanie :) już myślałam że naprawdę nim jest ! :) wspaniałe zdjęcia, ile w nich emocji, jej <3
    pozdrawiam cieplutko myszko ;* nie płacz tyle :) uśmiech mała usmiech!
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh nie wiem co napisać...
    Szczerze? Cieszę , że już jesteśmy HS. Szkołę Orląt zawsze będę miło wspominać ale mimo to ostatnio zaczeło się coś psuć. . A zmiany są czasami potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ola! Jak mogłaś?! Jak mogłaś mi to zrobić?!! Ja wiem, że przesadzam, ale ja już sobie z tym nie radzę! NIE RADZĘ! To wszystko spada na mnie po kolei bez opamiętania! Te wszystkie wydarzenia... I wszystko kojarzy z obozem...
    Szczoteczka do zębów = OBÓZ
    WSZYSTKO = OBÓZ
    Ale nie rozpaczam za "Szkołą Orląt"... Wręcz w podskokach odeszłam od niej! Będę jedynie tęsknić za przybocznymi... Jedynie...
    Alokin...

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że przeglądając Twoje posty o harcerstwie robi mi się przykro, bo kiedyś (chyba pod koniec podstawówki) należałam do tej grupy. Nie miałam munduru i ani żadnego tytułu, po prostu chodziłam na zbiórki tak jak inne dzieciaki. Teraz trochę mi przykro, że odstąpiłam (wtedy wydawało mi się to bardzo nudne), no ale było minęło, a nawet moje koleżanki, które zostały z harcerstwem na dłużej, już sobie odpuściły. Jednak dalej czuję tę pustkę w sercu i małą zazdrość, że inni są harcerzami, a ja właściwie w ogóle im nie byłam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam harcerzy :) ja się do tego nie nadaję :D

    ksiazniczkablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje Kochana! Tylko pozazdrościć zmian na lepsze - oczywiście moja zazdrość wynika bardziej z naturalnej grzeczności, ponieważ drabina harcerskiej kariery jakoś mi się nie marzy :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli nie tylko nowa szkoła...E, na pewno sobie poradzisz! Dobrze jest często wprowadzać zmiany, być w ciągłym ruchu, przecież wiesz :) Ogólnie piękną ceremonię wam zrobili, naprawdę piękną. Nie coś w stylu badziewnych szkolnych akademii. Aż by się chciało to zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dotrwałam do końca tak :D A tak już na poważnie zaczęłaś nowy rozdział i życzę Ci by w drużynie starszych harcerzy też było fajnie i byś nie jedną z nimi przygodę przebyła :)
    Trzymam kciuki też za ogarniecie czasu u mnie tak samo jest ciężko i dziś jak tylko przyszłam ze szkoły zalałam się łzami nie wiem jak sobie poradzę z tymi egzaminami ale to już mój problem ja ja się tu wyrzalam zamiast pisać o Twoim poście sorki ;)
    Podsumowując życzę Ci szcześcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak fajnie się czyta takie harcerskie wspomnienia/opowieści, mimo że sama nie jestem i raczej nie zostałabym harcerką. ;) Prawie miałam łzy w oczach w tych samych momentach, co ty. Swoją drogą, podziwiam cię: harcerstwo, szkoła muzyczna, jeszcze codzienne obowiązki. Jak ty na to wszystko znajdujesz czas? ;) Pewnie niektórzy są po prostu bardziej utalentowani i zorganizowani niż inni. Ja ledwo sobie radzę w zwyczajnej szkole, tj. robię, co mogę, a efekty i tak mizerne.
    Powodzenia we wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna relacja. Czytając twojego bloga czuję się jakbym czytała czyiś pamiętnik. http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. nie można obierać chusty bez mundurku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przekazaniu miałam mundur, a na zdjęciach chust jest wszystko dobrze, ponieważ noszenie barw drużyny do normalnego ubrania jest regulaminowe. :)

      Usuń
    2. jak byłam w harcerstwie było nie dorzeczne ubierać chusty bez munduru

      Usuń
    3. A więc albo byłaś w innej organizacji niż ja, albo zasady zmieniły się przez ten czas. U nas bardzo dużo osób tak robi, więc do zdjęcia też nie ubrałam chusty, ale oczywiście - jak najbardziej prawidłowo jest nosić barwy drużyny do munduru. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Super post! Też kiedyś chciałam być harcerką ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O! Świetna relacja!:)
    Ja kiedyś chodziłam na harcerstwo przez rok albo dwa lata, miło wspominam ten czas, było świetnie!:) Ile już jesteś w harcerstwie? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że masz taką okazję :) ja w Twoim wieku niestety nie miałam takiej możliwości :(
    Zapraszam :) www.threedl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne zdjęcia <3
    .
    .
    A u mnie giveaway z firmy choise.com
    Co powiesz na obs za obs ?
    Czekam na odp. u mnie ;
    Możesz kliknąć w baner sklepu chiose i mart of china u mnie ?
    ♥ ♥ ♥ http://sawanowska.blogspot.com/2014/09/tag-tylko-jedno-sowo.html ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Rany, Ola, prawie ja się popłakałam... tak pięknie to opisałaś... naprawdę, to było bardzo wzruszające. I jeszcze napisane w taki lekko poetycki sposób, budowałaś cały czas napięcie, czułam Twoje emocje... wow. Gratuluję. Naprawdę brzmiało to jak opowiadanie, chociaż od razu wiedziałam,że to relacja. Masz talent literacki, naprawdę.
    Nic dziwnego, że to przeżyłaś. Ale z drugiej strony teraz należysz do tych "Starszych" i pewnie też będzie fajnie, chociaż opuszczasz swoją "Szkołę Orląt". Więc... życzę Ci zaklimatyzowania się i powodzenia. Dasz radę, wierzę w Ciebie!
    Masz bardzo dużo zajęć, ale myślę, że z tym też podołasz, zwłaszcza, że przecież wszystkie te rzeczy uwielbiasz i pewnie będą :) Napisz koniecznie, jak tam w gimnazjum.
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie chcesz mnie już?? Szkoda... :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi, przecież chcesz mieć swojego bloga. Sama mówiłaś, że jesteś u mnie na stażu. :) Ja bym Cię bardzo chętnie tu zostawiła, ale lepiej będzie dla Ciebie, jeśli założysz swoją własną stronę. :)

      Usuń
  18. Gratulacje! Ech trochę Wam zazdroszczę, u mnie w drużynie pewnie nic się nie zmieni... Nawet nie byłam na pierwszej zbiórce, bo nie mogłam przyjść, dlatego, że musiałam pilnować Tomka... U mnie w szkole... cóż, lepiej nie będę pisać...
    Pozdrawiam i do zobaczenia na Inauguracji! Jeszcze tylko tydzień!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurczę, naprawdę wyszło ci takie jakby opowiadanie, i to świetne! No weź, nawet ja parwie się poryczałam, czytając!
    Mam nadzieję, że świetnie odnajdziesz się w Złotych Orłach. Oraz w nowej klasie. Ale z tego co widzę po relacji, harcerstwo jest jednak na pierwszym miejscu :)
    Fajne macie te chusty. No i w ogóle, ktoś bardzo pzremyslał tę uroczystość. Tym bardziej doceniam harcerzy za pomysłowosć ;)

    Ech, ja w gimnazjum jeszcze spokojnie chorowałam sobie, ile chciałam, łątwo nadrabiałąm sprawdziany, a moja szkoła też nie była na szczególnie wysokim poziomie. Ale do liceum to sie chodzi normalnie nawet z kroplówką :P
    Też postanowiłam kiedyś policzyc wszystkie ksiażki w domu, ale mamy tego tyle... Że muszę poczekać do wakacji :D
    1967 to jeszcze młodzik, ja mam większość ksiażek z podobnych lat. Te zabytkowe, z 1925 mam z biblioteki szkolnej, gdzie chciali je wyrzucić, "bo tyle juz takich mamy, a nawet stu lat nie mają, po co trzymać" :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥