19 lipca 2014

121. Zwiedzamy zachód Polski!

Cześć!
Tak, tak, wiem. Nie pisałam 13 dni. Przeraża mnie ta liczba, jeszcze nigdy nie miałam tak długiej przerwy od blogowania. Czemu nie pisałam? Na to pytanie nie da się znaleźć wytłumaczenia. Może nie miałam czasu? Albo po prostu nie miałam o czym? A więc co działo się u mnie przez te dwa tygodnie? Byłam w Myślenicach na koncercie Hanki Wójciak, o której teraz tak głośno w Radiu Kraków. Pomogłam znajomej flecistce rozwiązać problem niedziałającego b. Pobijałam rekord świata w śpiewaniu Jedzie pociąg z daleka. Grałam w badbinktona. Jadłam lody. Malowałam pokój. Zwiedziłam kawałek Polski. I dzisiaj właśnie coś, co tak bardzo uwielbiacie (wyczuwacie ten sarkazm?) - relacja!

Na umilenie czytania będę wklejać piosenki, których miałam okazję posłuchać jadąc z moim tatą. Tu akurat mamy Andrzeja Sikorowskiego.

14 lipca, poniedziałek
Chwilę po ósmej razem z bratem i tatą wpakowałam się do samochodu. Nie mieliśmy żadnego planu. Wiedzieliśmy tylko, że wyjeżdżamy na pięć dni. Obraliśmy kierunek na zachód naszego pięknego kraju. Pierwszym punktem, o jaki zahaczyliśmy była Góra św. Anny. Przeszliśmy się po ogrodzie klasztoru franciszkańskiego, który się tam znajduje i obejrzeliśmy bardzo stary amfiteatr. Następnie ruszyliśmy w stronę Opola, gdzie odwiedziliśmy brata mojego dziadka. Podczas wyjazdu z tego miasta zaczęliśmy się kłócić o to jaki będzie następny punkt wycieczki. Tata i ja byliśmy za zamkiem w Brzegu, za to mój brat koniecznie chciał jechać na obiad do chińskiej restauracji. W końcu uznaliśmy, że w Brzegu na pewno jest jakaś chińska restauracja i pojechaliśmy właśnie do tego miasta. Na miejscu okazało się, że zamek, który chcieliśmy zwiedzić jest zamknięty, a chińskich restauracji niestety tam nie ma. Najedliśmy się więc pierogami w barze mlecznym. Po drodze do samochodu wstąpiliśmy do Empiku kupić jakąś płytę, bo nie mieliśmy czego słuchać. Padło na zespół Pod Budą, której to płyty opakowanie rozwaliło się następnego dnia. Kochamy GPS zaprowadził nas na jakieś polne drogi, na których było mnóstwo błota, więc kiedy w końcu wyjechaliśmy na główną, nasz samochód nie wyglądał jak samochód. Wstąpiliśmy na chwilę na cmentarz jeniecki w Łambinowicach, na którym było okropnie dużo komarów. Powoli zbliżał się wieczór, więc zadzwoniliśmy do kuzynki taty z Niemodlina z zapytaniem, czy moglibyśmy u nich przenocować. Oczywiście ciocia się zgodziła. W Niemodlinie umyliśmy samochód i zajechaliśmy pod dom. Po zostawieniu rzeczy, poszliśmy zwiedzać rynek. Przy okazji zjedliśmy lody. Kiedy wróciliśmy, umyliśmy się, a ciocia puściła nam Shreka, którego oglądaliśmy do północy.
Cmentarz jeńców. Te krzyże ciągną się tam bardzo daleko.

A tutaj Lady Pank. Tej piosenki w kółko słuchałam podczas malowania pokoju i stała się ona moją ulubioną piosenką tego wspaniałego zespołu!
15 lipca, wtorek
Po śniadaniu ruszyliśmy dalej. Dzisiaj postanowiliśmy dojechać do Wrocławia. Po drodze wyszliśmy na Ślężę. Nie powiem, żeby była to jakaś mała, łatwa do przejścia góra, ale wchodziłam na gorsze. Przed południem byliśmy u naszego celu. Na pierwszy ogień poszła panorama racławicka, która po prostu mnie zatkała. Sam obraz jest mistrzowsko namalowany, już  nie mówiąc o tym jakie efekty dają rekwizyty, dzięki którym zwiedzający może się znaleźć w centrum malowidła. Zbliżała się pora obiadowa. We Wrocławiu niestety są chińskie restauracje, których ja nienawidzę, za to mój brat je uwielbia. A więc właśnie do takiej restauracji się udaliśmy! Po zjedzeniu kurczaka z bambusem i innych różnych dziwnych rzeczy, zajęliśmy się główną atrakcją tego pięknego miasta - szukaniem krasnali! Są porozstawiane wszędzie i niełatwo je znaleźć. Jest ich ponad dwieście. My znaleźliśmy osiemnaście, więc wcale nie tak źle. Szukaliśmy ich przez całe popołudnie, więc w końcu o godzinie dwudziestej zapukaliśmy do drzwi mieszkania naszego kuzyna - Piotrka. Zjedliśmy kolację i wpadliśmy na pomysł oglądnięcia tańczących fontann przy hali stulecia. Najbliższy seans był o dwudziestej pierwszej, więc musieliśmy się trochę spieszyć. Na miejscu znaleźliśmy sobie ławeczkę, która była centralnie na przeciwko fontanny. Włączyli muzykę i zaczęło się! Tego nie da się opisać. To trzeba zobaczyć. To był najpiękniejszy pokaz, jaki kiedykolwiek widziałam. Wróciliśmy padnięci i pogryzieni przez komary, więc od razu poszliśmy się myć i spać.
Przebieram buty na trepy. No bo jak chodzić po górach w sandałach?
A tutaj ja robiąca zdjęcie mojemu bratu. Kochanej Nokii niestety nie da się podłączyć do komputera.
Tańczące fontanny we Wrocławiu.

Grzegorz Turnau do słów Krzysztofa Baczyńskiego.
16 lipca, środa
Wstaliśmy o siódmej, zjedliśmy śniadanie i po cichu wymknęliśmy się z mieszkania. Wróciliśmy do rynku, żeby dalej szukać krasnali. Znaleźliśmy jeszcze dwa. Wszystkie lodziarnie były jeszcze zamknięte, a na dworze panował taki skwar, iż myślałam, że nie wytrzymam. W końcu odkryliśmy czynnego McDonalda. Tata i mój brat kupili sobie shake'i, a ja oczywiście lody. Następnie chcieliśmy wyjechać na Sky Tower, ale okazało się, że wszystkie bilety na jedenastą są wykupione, więc zarezerwowaliśmy sobie je na trzynastą. Mieliśmy chwilę czasu, więc pojechaliśmy do cioci Ani, mieszkającej we Wrocławiu i poszliśmy z nią do parku karmić kaczki. O trzynastej stawiliśmy się pod Sky Tower'em. Jest to najwyższy budynek w Polsce, z którego widać prawie cały Wrocław. Widok jest naprawdę przepiękny! Po zjechaniu na dół, okropnie długo błądziliśmy po galerii szukając wyjścia. Na szczęście w końcu się udało. Naszym następnym punktem były Plewiska. Po drodze zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, gdzie zjedliśmy sobie po hot dogu. We wspomnianych wyżej Plewiskach mieszka nasza kuzynka, której nie dawno urodziła się córeczka. Wstąpiliśmy więc tam na kawę. Zauważyłam, że w Wielkopolsce są bardzo ciekawe nazwy ulic, np. Miętowa, Koperkowa, Tęczowa, a u nas tymczasem są takie zwyczajne, np. Szkolna czy Piłsudskiego. Gdzie tu sprawiedliwość?! Po herbacie u Marty, ruszyliśmy w kierunku Poznania, a nawet trochę wyżej. Pamiętacie Weronikę, Szymka i Jaśka z ferii? (klik) Oni byli u nas w zimę, a my przyjechaliśmy do nich w lato. Po wszystkich oficjalnych i trochę mniej oficjalnych przywitaniach i rozpakowaniu się, poszliśmy na lody do Biedronki! ^^ Mój oczywiście zaraz się rozwalił, ale to jest całkiem normalne, chyba źle działam na lody na patyku. Po powrocie zjedliśmy kolację i poszliśmy się myć. Postanowiłyśmy obejrzeć sobie z Weroniką Niezgodną, niestety zaraz na początku się zacięła i nie dało się dalej oglądać. Pokazałam więc mojej współlokatorce kanał Banshee na YouTubie, a ona mi FanPage'a Jamie's. Oglądałyśmy filmiki tych dziewczyn do pierwszej w nocy.
Widok ze Sky Tower'a.


Taki piękny kombajn.
Artur Andrus i piosenka, którą uwielbia Weronika i na okrągło jej słuchała.

17 lipca, czwartek
Stanęłam na nogach chwilę po dziewiątej. Byłam okropnie zmęczona. Ubrałam się i razem z innymi zjadłam śniadanie. Wujek Łukasz pojechał do pracy, ciocia Ania z Szymkiem do sklepu, a mojemu tacie zlecono opiekę nad pozostałą czwórką. Pojechaliśmy więc do rezerwatu przyrody. Kiedyś trafiło w to miejsce siedem meteorytów i zostały po nich dość duże kratery (?), które z biegiem czasu napełniły się wodą i zostały zamieszkane przez przeróżne stworzenia. My zauważyliśmy jedne z nich - bobry. Szkoda tylko, że po zrobieniu zdjęcia i przybliżeniu go okazało się, że bobry to kaczki. Kiedy wyszliśmy z rezerwatu, Jasiek zasiadł w samochodzie na miejscu pasażera i powiedział, że pokieruje nas na pyszne lody! Niestety już na pierwszym zakręcie się pomylił. Dojechaliśmy podobno bardzo daleko, a lodów nigdzie nie było. W końcu postanowiliśmy się wrócić i iść na lody do cukierni w miasteczku naszym znajomych. Kiedy przyjechała ciocia Ania zjedliśmy obiad i pojechaliśmy do Lednicy. Jak pewnie większość z Was wie, Mieszko I przyjął w tym miejscu chrzest Polski. Co roku odbywają się tam Światowe Dni Młodzieży. Wtedy na przestrzeni wokół bramy w kształcie ryby jest mnóstwo ludzi. Oczywiście kiedy przyjechaliśmy na miejsce, oprócz nas było tam może 5 osób. Jest tam także Jezioro Lednickie, w którym Jasiek znalazł... raka! Podczas powrotu zatrzymaliśmy się w pizzeri, gdzie obsługiwała nas bardzo miła pani, która myślała, że Jasiek i Szymon to bliźniacy, bo byli tak zgodni w przeczeniu swojemu tacie. Na koniec dała każdemu z nas po lizaku. Po przyjedzie do domu obejrzeliśmy sobie Hobbita i zjedliśmy kolację. Po umyciu się postanowiłyśmy w Weroniką oglądnąć Władcę Pierścieni. Oczywiście chłopaki wpakowali się do nas bez zaproszenia, co chwilę komentując przebiegającą akcję. Obejrzeliśmy film gdzieś do połowy, bo Jasiek już zasypiał.
Oto ja w zbroi rycerza!
Weronika i ja na tle bramy w kształcie ryby.
Zespół Pod Budą i jedna z jego fajniejszych piosenek. :)

18 lipca, piątek
Obudziliśmy się o dziewiątej, skończyliśmy pakować rzeczy, zjedliśmy gofry na śniadanie, pożegnaliśmy się i pojechaliśmy w stronę domu. Po drodze zatrzymaliśmy się przy jakimś jeziorku, bo mój brat okropnie chciał popływać (w końcu i tak tego nie zrobił). Zahaczyliśmy też o Pustynię Błędowską, ale byliśmy na niej tylko parę minut, bo zaczęła się burza. Przez całą reszczę drogi padał deszcz. W Krakowie za to jechała za nami dosyć znana osoba. Tata na początku myślał, że to Sikorowski, ale kiedy mój brat zobaczył włosy tej istoty, okazało się, że to Magda Gessler! Niestety nie zdążyliśmy zrobić ostrego zdjęcia, bo skręciła obok Bonarki, a my pojechaliśmy prosto. O 19 byliśmy w domu.
A tutaj w śpiworku, na podłodze. ^^
Nad jeziorkiem.
Nie zdziwcie się, jeśli następna notka ukaże się dopiero za trzy tygodnie, ponieważ za tydzień jadę na obóz harcerski, gdzie nie będę miała dostępu do telefonu, a co dopiero komputera! Mam już pomysł na notkę poobozową. Mam nadzieję, że się Wam spodoba! :D

Dziękuję za 27 komentarzy pod ostatnim postem! ^^ Naprawdę miło się zdziwiłam, kiedy to zobaczyłam! :)

A! No i zapraszam do wypełniania ankiety na pasku bocznym! :)

*wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego taty*

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

24 komentarze :

  1. To widzę, że sporo zwiedziłaś! Też bardzo chciałabym zobaczyć Wrocław :) . Słyszałam o tej fontannie, podobno jest jedną z największych multimedialnych fontann w Europie. W sumie zwiedziłam już sporą część Polski, oprócz zachodu, ale mam nadzieję, że niedługo to nadrobię. Jaka śliczna panorama! Nigdy nie słyszałam o tym budynku. Przepraszam, że tak króciutko, ale muszę kończyć bo mam w domu gości.
    Pozdrawiam!
    PS. Jeszcze raz bardzo dziękuję, że wysłałaś mi kartkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam we Wrocławiu tylko raz, ale zdążyłam się w nim zakochać. Piękne, pełne uroku, zupełnie inne od dotąd odwiedzanych przeze mnie miasto; nie potrafię sklasyfikować tej inności, ale robi wrażenie i sprawia, że czuje się chęć przyjechania tam po raz kolejny. No i krasnale... też ich szukaliśmy. Co prawda wyłącznie na trasie rynek - Hala Stulecia, ale zawsze coś :)
    Buziaki za Lady Pank :)
    Miłego pobytu na obozie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha ale fajna wycieczka! Taka spontaniczna:D Nigdy jeszcze nie bylam na zachodzie Polski hmm trzeba to zmienić! Podoba mi się ta piosenka Lady Pank :p "Zęby myj,zbieraj złom". Moja nowe motto. Aż mi się Michał przypomniał :D
    Nie ma to jak zrobić zdjęcie osobie która robi zdjęcie!XD
    Pozdrów tatę :D
    No i siebie też pozdrów!:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Och to cudownie zwiedziłaś i co najważniejsze nie musieliście płacić za noclegi bo mieliście wszędzie rodzinę u mnie niestety tak nie ma i cała moja rodzina mieszka w 1 miejscu :( Bardzo mi się spodobał taki opis twoich dni lubię czytać takie rzeczy :)
    Mam tylko 1 uwagę mogłabyś zdjęcia większe wstawiać a nie takie miniaturki?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwiedziłaś ogrom miejsc, też chciałabym zawitać w Wrocławiu...
    http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com
    http://fantastycznekrolestwo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam Ci powiedzieć, ze podziwiam Cię, ze chciało Ci się pisac tką długą relacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie byłam we Wrocławiu, ale mam nadzieję,że kiedyś uda mi się zwiedzić to miasto. Może nawet będe miała okazję zobaczyć te fontanny. Wiele miejsc zobaczyliście i widać,że było fajnie.
    Zawsze jak widzę chińską restaurację kusi mnie, aby coś w niej zamówić, ale wtedy stwierdzam,że jest duże prawdopodobieństwo,że mi nie posmakuje. I wychodzi zawsze tak samo, jem coś w innym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  8. chciała bym pojechać do Wrocławia
    obserwujemy ?
    http://believe-in-dreaams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie fajny rodzaj wypoczynku, żadnego planowania, jeździcie gdzie chcecie... super, u mnie wszystko zawsze jest dokładnie zaplanowane i trzymamy się planu :P Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajny post ;)) i ładne zdjęcia ;3

    Zapraszam:
    http://this-is-my-life-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że udało Ci się tyle zwiedzić! normalnie zazdroszczę tak wspaniałej wycieczki :D a skąd jesteś, że byłaś w Myślenicach? a ten rekord gdzie był? bo zapomnialam xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Dobczyce, znam :D całkiem niedaleko mnie :)

      Usuń
    2. Okolice Limanowej. Jakieś ponad 10 km od Kasiny Wielkiej ;) a dokładnie Dobra ;)

      Usuń
  12. Ale fajnie tak wyjechać, wsiąść do samochodu, nie mając żadnych planów! :) Trochę podziwiam, trochę zazdroszczę. U mnie w rodzinie to by się nie udało, jesteśmy domatorami i wolimy całymi dniami leżeć na kanapie. ;)
    Miłych wakacji i udanego obozowania!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny post lubię 1 piosenkę <3 Mimo tego ze dawno jej nie słuchałam :D
    Obs za obs? Czekam na odpowiedź u mnie :*
    ♥ http://my-littleee-world.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Och jak ja Ci zazdroszczę takiego spontanicznego wyjazdu!!! Ale towarzystwa nie zazdroszczę (chodzi mi o te krwiożercze bestie - komary) ;) Oj, jakie to musi być fajne uczucie. Wsiadasz sobie do samochodzika, nie wiesz gdzie jedziesz i nie wiesz po co, ale jedziesz^^
    Ja chcę do Tych!!! Nie liczy się dla mnie w jaki sposób się tam dostanę, z kim, na jak długo itp. tylko to, że to będą Tychy!!! Na mnie nie robią wrażenia przereklamowane miasteczka, wsie i miejsca na tej malutkiej ziemi, tylko zwykłe, niby pospolite Tychy. To tam narodziła się osoba, która to zrujnowała mój dotychczasowy gust muzyczny. To dzięki niej zaczęłam zupełnie inaczej patrzyć na świat, który mnie otacza...
    Pozdrawiam Alokin <3

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurczę, ty to masz rodzinę wszędzie! Podręcznikowy przykład polskiej gościnności. Chciałabym tak podróżować, spokojnie, bez planów, objeżdżając rodzinę i szukając lodów ;) Niektóre z tych miejsc widziałam, widzę, że też kręciłaś się w pobliżu miejsc, po któych ja się kręciłam w te wakacje ;)
    Nigdy nie byłam na Ślęży, a bym chętnie poszła. Magiczna góra.
    Pod Budą, Turnau, Lady Pank... Jeszcze teraz tego słucham, tak bardzo moje klimaty...
    Znów wędrujemy ciepłym krajem...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale miałaś fajnie... Zazdroszczę Ci.


    Zapraszam do mnie. Jeśli Ci się spodoba to skomentuj lub zaobserwuj.

    http://free-style-for-you-and-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. fajnie się czyta Twojego bloga! :)
    Pozdrawiam :)
    follow?
    http://fashionlikealife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny trip do Wrocławia :) Mam zamiar tam pojechać Polskim Busem za 10 zł, gdyż wydałam wszystko w Hiszpanii ;p Zapraszam do mnie, tam fotorelacja :)) !

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale super!!! Też bym tak chciała!
    Wiesz, że to lekko przerażające? Wasza rodzina jest ogromniasta, nie zdziwiłabym się jakby jedna z moich sąsiadek była z Waszej rodziny! Się uśmiałam, jak to było to: pojechaliśmy tam i odwiedziliśmy kuzynkę, następnie tam i ciocię, tam i wujka... Masz suuuper!
    Chłopcy nie potrafią oglądać filmów...
    Ja miałam jechać do Legnicy na Dni Młodzieży, ale się nie udało :c Mam nadzieję, że za rok pojadę, tam musi być świetnie!!!
    Kuchnia chińska nie brzmi zachęcająco. Jak ja bym chciała poszukać Krasnale!!! :D

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz zwiedzanie Polski (no i oczywiście nie tylko Polski) jest dziecinnie proste, bo wystarczy telefon, na niego aplikacja będąca głosowym przewodnikiem turystycznym i można ruszać w świat ;) http://www.touristnavi.com/route/filter/#.U-CgP_l_uvE

    OdpowiedzUsuń
  21. JEJJ *-* BANSHEE rządzi :D hahaha kiedyś trafiłam na kanał Zuzi i tak się uśmiałam i dostałam tyle pozytywnej energii że wow :D hahaha
    Oluu pooglądaj też jej wcześniejszy kanał SzalonaZuzia :D
    Rozrywka gwarantowana ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥