2 czerwca 2014

116. Na chwilę zmieniam punkt widzenia!

Tydzień temu zostałam zaproszona na biwak. Nie miał to być biwak harcerski. To miał być biwak zuchowy! ^^
Tak, pewnie teraz pomyślicie: „Z czego ona się tak cieszy? Przecież to jak cofanie się w rozwoju - wyjazd z takimi maluchami!". Też tak na początku rozumowałam. Ale pozory mylą!

piątek
Po naszej, harcerskiej zbiórce, na której gościliśmy pewnego Niemca i oglądaliśmy film z biwaku górskiego (zapraszam, wprawdzie mnie na nim nie było, ale uśmiałam się do łez xD), miałam zostać w szkole na noc. Poszłam z moim wielgachnym plecakiem i gitarą do Magdy zapytać, gdzie mam zostawić rzeczy. Tomek zaprowadził mnie do sali, która wyglądała całkiem jak... kadrówka. Wróciłam na salę gimnastyczną z instrumentem. Uczyliśmy zuchy nowej piosenki. Okazało się, że śpiewanie z nimi to nie taka prosta sprawa, a tym bardziej akompaniowanie im. Gdy maluchy jadły kolację, razem z Szokiem poleciałyśmy jeszcze do sklepu. Zdążyłyśmy w sam raz - za pięć minut mieli zamykać! Gdy wróciliśmy, najmłodszy pion ZHP leżał już w śpiworach. Nam było do tego jeszcze daleko! Magda i Ania poszły do pizzerii po hamburgery. Gdzieś do 23 siedziałyśmy nierozpakowane. Gadałyśmy, oglądaliśmy magazyny z drogimi ciuchami (w takich gazetach rzadko można znaleźć coś fajnego) oraz grałyśmy na gitarach. Kiedy w końcu postanowiłyśmy się ogarnąć i umyć zęby okazało się, że tylko ja wzięłam pastę. Zuchy dość długo nie spały, więc Magda musiała do nich co chwilę chodzić. W końcu przyniosłyśmy sobie z sali gimnastycznej materace i poszłyśmy spać.
Nie do zuchów, ale akurat mi się nasunęło. :D
sobota
W nocy do szkoły weszli jacyś robotnicy (mieli klucz o.O), więc się obudziłam, ale dość szybko z powrotem zasnęłam. Za to o siódmej wstałam za przyczyną młodszego brata Magdy - Kuby. Natomiast sześcioletnia siostra Szoka poskarżyła się, że obudzili ją, jak spała! xD Po zjedzeniu śniadania (sevendays i tymbark), udaliśmy się na zwiad. Dostałam pod opiekę sześcioosobową gromadkę. Chodziliśmy po rynku i pytaliśmy ludzi, czy byli kiedyś zuchami. Maluchy były strasznie nieśmiałe, więc musiałam im trochę pomagać. Wróciliśmy do harcówki i porównaliśmy wynik z innymi drużynami. Chwilę później przyszła do nas pani Ewa, która kiedyś prowadziła gromadę zuchową w Krakowie. Opowiadała nam o tym, a Szok i ja wymyślałyśmy pytania, które potem miałyśmy zadawać w quizie. Pokazaliśmy jej też naszą harcówkę, w której oczywiście gościł odwieczny bajzel. Pierwszym skojarzeniem, jakie przyszło mi do głowy, gdy ją zobaczyłam było słowo „HIPIS". Kiedy pożegnaliśmy panią Ewę, zuchy podzieliły się na dwie drużyny i rozpoczęły quiz. Szok i ja mówiłyśmy jednemu z nich pytania. Jeśli odpowiedź brzmiała TAK, zuchy ściskały rękę osobie obok jeden raz, a jeśli NIE - dwa razy. Chyba trochę tego nie ogarniały, ale jakoś to poszło. Potem robiliśmy kartki z wakacji. Dostałam pod opiekę grupę, która robiła namiot. Uporałyśmy się z tym bardzo szybko, za to grupie Szoka trochę nie szło. Wiki narysowała im trochę nieproporcjonalne do namiotu ognisko... Następnie zjedliśmy obiad. Oczywiście kadra dostała większe porcje, których nie dała rady zjeść. Okazało się, że jedyną piosenką na po jedzeniu, którą zuchy znały była ściereczka. xD

Zadaję Kamili jakieś pytanie na quizie...
Nasza piękna robota. Ognisko było trochę większe, ale Magda wycięła nowe. A tego naszego namiotu nawet nie skomentuję...
Robiliśmy też fotografie na wystawę, książeczki harcerskie i graliśmy w skojarzenia. Obstawiałam z Szokiem punkt pierwszy. Taka mała rada: nigdy nie dawajcie zuchom do rąk farb! Ich logiczne myślenie: Co z tego, że jest woda do wypłukania pędzelka? Przecież do każdej farbki można wziąć inny!. Tak oto namnaża się 50 brudnych pędzli, które muszę umyć ja. Oprócz tego sala gimnastyczna ma bardzo kolorową podłogę. Pomagałyśmy też w robieniu książeczek. Niektóre osoby trochę dziwnie rysowały swoje portrety...  Poszliśmy też na lody! :D Zuchy dostały po jednej gałce, a kadra po dwie. Po powrocie Magda wpadła na pomysł zrobienia kroniki na kartkach, które miały spalone brzegi. Jedna z kartek się zapaliła, a Magda zaczęła na nią dmuchać, więc ogień jeszcze bardziej się rozprzestrzenił. Ania, Szok i ja zwijałyśmy się ze śmiechu, raczej nie mogła liczyć na pomoc z naszej strony. W końcu udało się jej zgasić ogień, ale połowy kartki nie było. Zuchy podzieliły się na cztery pięcioosobowe drużyny i w tych grupach zapełniały kronikę. Rysowały to, co im się najbardziej podobało, co zapamiętały, co im się nie podobało, za czym będą tęsknić i najlepszego kolegę z biwaku. Większość osób przy drugim punkcie narysowało spanie w śpiworach. Jak można pamiętać spanie?! Po tej grze w sumie już tylko sprzątaliśmy i pakowałyśmy się. W domu byłam chwilę przed godziną osiemnastą.
Jest kadra - jest moc! Na pierwszym planie Magda, dalej Ania, Szok i ja.
A teraz najlepszy punkt programu: od września mam pełnić funkcję przybocznej! ^^ Jeszcze nie wiem czy się zgodzę, bo to bardzo wyczerpująca praca, poza tym chciałabym uczęszczać na zbiórki harcerzy starszych, do tego może mi się to nie pokrywać ze szkołą muzyczną, ale jest to dla mnie duża szansa wybicia się. 

Poza tym - radujmy się! Ola napisała egzamin szóstoklasisty na 36 punktów! Straciła jeden na języku polskim i trzy na matematyce. Teraz walczy o w miarę przyzwoite oceny, żeby mieć jakieś szanse w klasie angielskiej.

Trzymajcie kciuki - jutro egzaminy fletowe. ;__;

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! ^^ Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

17 komentarzy :

  1. U, ja się boję dzieci, ale może zuchy nie są aż takie złe :D Za to potwierdzam i popieram, dzieci plus farby to zło, a jeszcze większe zło to dzieci plus gitara! Zawsze chcą ja pomacać, pograć (choć nie mają pojęcia jak trzymać instrument) albo jęczą żeby zagrać im jakąś dziwna piosenkę z bajki.
    A z tymi podpalanymi kartkami to tak jest- jak już się znajdzie zapalniczkę, uruchomi i przyłoży, zawsze coś się sfajczy nadmiernie...raz musiałam ratować takową kartkę w zlewie...
    Powodzenia w dalszej pracy z dziećmi :D Oby cię nie zjadły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w przeciwieństwie do Bukowinki dzieci się nie boję... no dobra, może czasami. Za to one z jakiegoś powodu mnie bardzo lubią, zawsze do mnie się uśmiechają, zaczepiają... ale też często ja wychodzę z inicjatywą. Przykłady? Na lotnisku w Monachium machałam i uśmiechałam się do kilkumiesięcznych dziewczynek z... Ekwadoru, które na mój widok wpadały w ekstazę i krzyczały po hiszpańsku: "Dziewczynka, dziewczynka!". Zachęcona przez moich rodziców podeszłam do tych dzieciaków i ich rodziców. Zaczęłam coś dukać po hiszpańsku, ale ponieważ z moim hiszpanem na poziomie A1, z nikłą (wtedy) umiejętnością komunikacji w tym języku raczej kiepsko było mi rozmawiać, przerzuciłam się na angielski. Z rodzicami dziewczynek. Bo i one i ja niezbyt dobrze mówiłyśmy po hiszpańsku (ja z racji pochodzenia, one z racji wieku), więc trafił swój na swego. Przez jakąś godzinę oglądałyśmy bajki na tablecie. A jedna z nich z uporem maniaka wręczała mi jakąś dziwną zabawkę, a jej oddawałam, a ona mi znowu dawała...
    Czyli, jak widać, z maluchami się dogaduję:D Ale do osób cierpliwych nie należę, więc gdy te bachory wychowane "bezstresowo" zachowują się bezczelnie i po prostu wrednie, to muszę naprawdę się powstrzymywać, żeby im nie przywalić. Zwłaszcza, że teraz mnóstwo dzieciaków wrzeszczy, piszczy, skacze, narzuca się starszym... powiem teraz jak starsza, zgryźliwa staruszka na ławeczce przy placu zabaw: "Ach to dzisiejsze pokolenie!":D
    Ale mimo wszystko Ci zazdroszczę- bo musiało być fajnie, prawda? Chętnie bym na coś takiego pojechała;)
    Haha, boska uwaga o farbach! Nie mogłam powstrzymać chichotu:D popieram, zdecydowanie popieram!
    Gratuluję wyniku! Mój tu zdolniacho:D Ja nie pisałam (jak pewnie pamiętasz, a jak nie pamiętasz, to przypominam;)), bo kuratoryjny i tak dalej. I z automatu mam 40/40. Tak... dziwnie mi trochę z tym, ale oczywiście się cieszę. I jestem dumna z mojej klasy, bo 1/3 osób z naszej zacnej bandy ma maksymalną ilość punktów. Więc się cieszę;)
    Pozdrawiam!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post ;) Gratuluję wyniku testu i życzę powodzenia na egzaminie :* http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!

    Jutro około godziny 10:05 oczekuj gotowej oceny Twojego bloga na Krytycznych Pompejach!

    Pozdrawiam,
    Kalliope

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow... Gratulację! Ja wiedziałam, że jestes taka skromna i dlatego mówisz, że z matematyka średnio Ci idzie itd. tak naprawdę skrywa się w Tobie geniusz! Na pewno uda Ci się dostać na klasę angielską, ja to wiem, a to znaczy, że prawda :D Gdybym wiedziała kto to przyboczna, pewnie cieszyłabym się mocno razem z Tobą, ale nie za bardzo wiem, dlatego po prostu się cieszę. No, ale i tak jestem z Ciebie dumna. Coś mi się wydaję, że przyjmiesz tę "fuchę" xD
    Ale suuuper!!! Jak to jest być opiekunem takich małych dzieci? Czy one patrzyły na Was jak na jakieś staruchy i mówiły grzecznie "dzień dobry"? To musiało być ciekawe przeżycie...
    Nie nooo, eee... no co Ty! namiot...eee... pięęęęknyyy.... ten... tego... oryginalny! Właśnie oryginalny! :D To ognisko nie jest takie duże :) Wygląda jakby po prostu było bliżej.
    Jutro egzamin? A więc:
    dasz radę! Ja to wiem, wiem, wiem, wiem, wiem, wiem i jeszcze raz WIEM. Nie mylić z "myślę". Ja to WIEM!
    Powodzenia, trzymam cztery mentalne kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj też podpalałam kartki :D Taaak... nie mam do tego talentu, jak Twoja koleżanka ^^

      Usuń
  6. Logika zuchów mnie rozwala xd
    Wiesz ja nie wiem czy bym przyjęła ta propozycję.... Z jednej strony to fajnie być przyboczną, a poza tym tak jak napisałaś jest to szansa na wybicie się, a z drugiej strony to żeby ogarnąć zuchy... xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Biwak z zuchami też może być świetny. Ja nawet myślałam z koleżanką nad tym,żeby wyjechać na jakąś kolonię w ramach wolontariatu, pilnowałybyśmy wtedy dzieci, a później może mogłybyśmy pojechać jako opiekunki. W gazetach z drogimi ciuchami, może czasem się znajdzie coś fajnego, ale gdy spojrzę na cenę on razu stwierdzam,że nie jest to warte tych pieniędzy.
    Ogólnie to obóz z zuchami musiał być ciekawy. Ja słyszałam tylko opowieści znajomych mojego brata z takich obozów. Na jednym na przykład dzieci opowiadały różne nieistotne rzeczy, dlatego osoby, które się nimi opiekowały nauczyły się przytakiwać i na każde pytanie odpowiadać "to super". I raz jeden zuch opowiadał o wielkim pająku, druhna automatycznie odpowiedziała "To super". A na to zuch "Ale druhno, to nie było super, ja się wtedy bałam". Więc takie mam tylko skojarzenie związane z takimi osobami.
    36 punktów to bardzo dobry wynik. Chociaż do klasy z angielskim i tak by cię przyjęli, bo każdego raczej przyjmują, a poza tym masz duzo punktów.

    OdpowiedzUsuń
  8. To musiałaś się nieźle bawić z zuchami :). Przypomniałam sobie czasy kiedy to ja byłam takim nieogarniętym maluchem, który - w moim przypadku- bezpodstawnie nazywał się zuchem :D. Ale to były czasy, na obozie nosili nam plecaki i w ogóle wszystko za nas robili. A ja tylko marudziłam, haha, nigdy nie zapomnę jak na obozie zuchowym wypłakałam się dh Kreolce (znasz ją prawda?) , ale i tak było fajnie być zuchem. ^^ Fajnie tak czasami choć troszkę cofnąć się w czasie :). A już po wakacjach będę starszym harcerzem... Na szczęście będę cały czas w tej samej drużynie, bo w naszej miejscowości jest dość mało harcerzy, więc nasze zbiórki są połączone z harcerzami starszymi. Jeeej gratulacje za propozycję przybocznej! To zaszczyt :) . Serio miałaś 36 pkt? Ja miałam dokładnie tyle samo ^^.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Biwak z zuchami. I zaczynasz się zastanawiac czy lepiej zostać i dalej się bawić czy tez uciekać gdzie pieprz rośnie! Zuchy to bardzo przeraażające stworzenia o.O A jak się patrzy z daleka to wydają się takie słodziutkie *_*
    Nie rozumiem co wy wszyscy mieliście do mojego ogniska! Przecież ognisko ma być duże! A to że namiot i słońce były takie małe to już nie moja wina!:P
    No nic ktoś kiedyś mnie doceni :D
    Pozdrawiam!
    Szok w tramkach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że obóz się udał i oczywiście trzymam kciuki! :)
    Poklikałabyś u mnie w linki w poście? Zabieegam om współpracę i to na prawdę dla mnie ważne. Oczywiście się odwdzięcze! :>
    http://mari-maari-blog.blogspot.com/2014/06/colage-for-sheinside.html

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne doświadczenie z dzieciakami <3 Też bym chciała :P wg Gratulacje 5 :) pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie wiem na którego bloga odpisywać eheheh :D:D:D
    Paryż polecam, niesamowicie mi się podobało! Ale dziwne, żeby mi się nie podobało, skoro mam jebla na pukcie sztuki i botaniki, a tam taaakie stężenie baroku, francuskiego gotyku, miasto impresjonistów! I znalazłam niesamowicie ciekawy gatunek lipy, którego u nas nie ma! :D
    Ślimaki? o ile żabich udek nie potrafię do niczego porównać (najbardziej chyba do gołębiego mięsa) tak ślimaki przypominały mi trochę nie-śmierdzące małże. Takie same glutki tylko nie śmierdzą :) całkiem smaczne ;)
    niesamowicie zaskoczyło mnie to że te bransoletki zebrały taki fejm :D jak coś to zapraszam, NIE poprzestanę na tych 6 co zrobiłam haha :D


    zazdroszczę biwaku. tak dawno na żadnym nie byłam... :( szczerze trochę tego unikam, bo musiałabym być komendantem a tak bardzo mi się nie chce być takim staruchem :D może kiedyś, jakaś Watra albo coś znowu mi się przydarzy... :)
    Pozdrawiam!! :)
    http://musssli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje takiego wyniku :)
    Trzymam kciuki byś mogła to wszystko pogodzić :)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na biwak z pewnością bym się nie wybrała. Nie ciekawią mnie takie klimaty, to nie dla mnie. Wolałabym wyjście do Muzeum Narodowego albo do parku. Ale każdy woli co innego :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kodak C143 - wbrew pozorom, wcale nie megasuperdrogi. Aparat fotografem nie czyni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze chcialam umiec grać na gitarze. Widać ze Ci sie bardzo podobalo :)

    http://feelingsdonotplay.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥