18 maja 2014

114. Śpiewajmy dla nieba!

Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam! Nie pisałam aż 12 dni! Staram się dodawać notki regularnie - raz w tygodniu, a tu nagle BUM! Wszystkie plany wyskoczyły mi z głowy. Brak pomysłów. Ostatnio nic szczególnego się nie działo, a jeśli zabierałam się za jakąś tematyczną notkę, uznawałam po jej przeczytaniu, że jest beznadziejna i usuwałam ją. Ten post również mi nie wyszedł, ale uznałam, że muszą coś w końcu napisać.

Gimnazjum im. Jana Pawła II - tak, to właśnie szkoła z mojego miasteczka. Z okazji kanonizacji organizowała ona Święto Radości, poświęcone tej świętej osobie.

O 12:30 byłam pod strażnicą. Razem z innymi uczniami szkoły muzycznej, scholą i kilkoma osobami z gimnazjum zachwycaliśmy się genialnym parasolem pani Magdy - miał wzór w pięciolinie z nutami! ^^ Kiedy zebrała się nas spora grupka, poszliśmy do kościoła. Okazało się, że będziemy stać na chórze.
Dokładnie tak wygląd parasol pani Magdy. ^^ Prawda, że piękny?
Gdy zobaczyłam schody na górę, prawie się przewróciłam. Były bardzo strome i wąskie, do tego układały się w spiralę, jak do jakiejś wieży. Szłam strasznie długo, kurczowo trzymając się ściany. Moja radość nie miała granic, kiedy w końcu stanęłam na tym nieszczęsnym chórze. Pani Magda kazała nam przejść na prawą stronę, czyli tą po której siedział organista. Niestety nie udało mi się już zająć miejsca siedzącego. Chwilę potem przyszła orkiestra. Zaczęła się msza. Zaśpiewaliśmy Gaude Mater Polonia. Przy wtórze głośnej orkiestry prawie w ogóle nie było nas słychać, nawet mikrofon nic nie dawałam. Podczas Eucharystii strasznie bolał mnie brzuch. Wszyscy się na mnie pchali, ledwo co udało mi się klęknąć. Przyjechał do nas ksiądz z Niegowici - pierwszej parafii Jana Pawła II (Niegowić leży 15 kilometrów od naszego miasteczka), który oczywiście musiał się rozgadać na temat świętego. Myślałam, że tam zaraz zwariuję. Msza skończyła się o 14. Znowu stanęły przede mną straszne schody. Na szczęście schodzenie było łatwiejsze niż wchodzenie. :D Zebraliśmy się przed kościołem i ruszyliśmy pięknym pochodem w stronę budynku gimnazjum.
Bardzo spodobał mi się ten rysunek. ^^
>>źródło<<
Po drodze próbowałam klaskać do melodii, które grała orkiestra, ale wszyscy się na mnie patrzyli, jakby przed wejściem do pochodu każdy dostał wiadomość, że nie wolno tu klaskać! Przecież nie było w tym nic złego! Wreszcie doszliśmy na miejsce. Zostawiliśmy rzeczy na auli i weszliśmy na scenę. Ustawili mnie w drugim rzędzie, tuż przed mikrofonem! W końcu dyrektor biblioteki zaczął swoją przemowę. Po nim przeczytały coś pod nosem uczennice gimnazjum i zaczęliśmy wykonywać nasz repertuar. Było mi bardzo słabo i myślałam, że za chwilę się tam przewrócę. Śpiewałam co drugi wers Barki, bo po prostu nie wyrabiałam. Z następnymi pieśniami było już na szczęście lepiej. Drugi raz zawiesiłam się przy Moje miasto Wadowice. Kamila poklepała mnie po plecach, odchrząknęłam i Abba Ojcze! śpiewałam już normalnie. Po naszym przepięknym występie zjadłam kilka ciastek, oglądnęłam Taniec Wielkanocny dziewczyn z gimnazjum i wróciłam do domu.
A to już w ogóle jest mistrzostwo.
>>źródło<<
Mój głos jest aktualnie w masakrycznym stanie. Mówię tak, jakbym przechodziła mutację. Mam nadzieję, że do jutra mój stan się poprawi. Jedziemy na pięciodniową wycieczkę szóstoklasistów w Bieszczady!

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

9 komentarzy :

  1. Można się tutaj coś dowiedzieć bardzo fajnie
    world-of-oblivioon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Olu to faktycznie niesprawiedliwe że ludzie patrzyli się na ciebie kiedy klaskałaś. Przecież to całkiem normalne:D
    I wiesz jakoś zawsze jak przyjeżdżają do nas księża z innych parafii jak się rozgadają to już nie mogą przestać:c

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, jaka piękna nazwa - Święto Radości!!!
    Kiedyś też wchodziłam po takich schodach, tylko że po ciemku. W schronisku (akurat byliśmy w górach na wycieczce) nie było światła i po omacku szukaliśmy drzwi do naszego pokoju... Nie mówiąc o tym, ze kilka razy zaliczyliśmy glebę...
    Hah, świetny parasol ^^ A ja mam taki zwykły w kratkę, ach...
    Nie komentuję już całej uroczystości, choć wiem, co to znaczy ból brzucha w trakcie śpiewania.
    Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham wszystkie piosenki związane z Janem Pawłem 2 <3
    Abba Ojcze codziennie grywam na pianinie tak zakochałam się w tej piosence :)
    Szkoda że ta uroczystość nie za bardzo wypaliła :( Mam nadzieję że szybko wrócisz do zdrowia nie martw się jestem z tobą bo też moje gardło wysiada :D
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty też masz pięciodniową wycieczkę? Cóż za zbieg okoliczności. ja co prawda mam w piątek, ale już nie mogę się doczekać! Nie będzie naszej Oli 5 długaaaaśnyyyych dni. Ja ci mówię, musisz, musisz, musisz po wycieczce napisać posta! :D Kocham Bieszczady, tylko pozazdrościć ^^ Ale posta napisać musisz! :D
    Współczuję wszystkich przykrych dolegliwości! Musiałaś w dodatku śpiewać, stać i słuchać długaśnego kazania... Było to z pewnością nieprzyjemne. Ach, to na pewno była świetna msza, my chyba takiej nie mieliśmy :( A szkoda! Uważam, że to nie było przypadkowe ustawienie Ciebie przy mikrofonie, ja to wiem. Wszystko było z góry zaplanowane! :D
    Kiedyś miałam tak, że nie mogłam śpiewać wysoko, ale mówić? Hm... podobno dziewczyny mają minimalna mutację, znaczy zmienia się im głos, ale bez przesady... Może po prostu masz taką zwyczajną chrypę? Nie wieem.. .
    Parasolka świetna! Jejku.. przebiła tęczowe parasolki! Też bym taką chciała! :o
    A ja w urodziny Jana Pawła II też mam urodziny :D

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny post ;) Śliczne obrazki :) Życzę miłego wypadu w Bieszczady :* http://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. 12 dni nieobecności to nie tak mało, ale brak pomysłów się każdemu zdarza.
    Rzeczywiście parasol pani Magdy bardzo ładny. Sama bym sobie taki kupiła gdyby był niedrogi i jeśli w ogóle gdzieś bym go znalazła.
    Gdy orkiestra gra niewiele słychać jak ktoś śpiewa. Wiem coś o tym, bo u mnie jest taka samo. My coś gramy, dziewczyny jakieś śpiewają i ich w ogóle nie słychać. Ale z drugiej strony co się dziwić, jeśli gra z jakieś ponad dwadzieścia osób, a osób śpiewających było tylko trzy. Z resztą przypuszczam,że niektórzy nie zwracali uwagi na dynamikę.
    Tylko pozazdrościć pięciodniowej wycieczki! Ja miałam jechać na trzy dni, ale dużo osób z klasy nie jedzie. Dyrektor by nie wyraził zgody, bo musi 85% osób jechać. Dlatego zdecydowaliśmy się na wycieczkę jednodniową. Trochę słabo :/ Jeszcze niektóre osoby zrozumiem, bo np. jedna dziewczyna będzie miała operację i dlatego nie może. Ale byli też tacy, którzy nie lubią chodzić po górach albo dziewczyna, która powiedziała,że nie pojedzie, bo ta, która nie może z powodów zdrowotnych też nie jedzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojejku, też bym chciała taki parasol! Genialny! (: Miłej wycieczki!

    realizuj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O, jaki piękny parasol! Podoba mi się:D
    Bardzo fajne znalazłaś rysunki, świetnie wykonane. Nie wiem,co dziwnego jest w klaskaniu, ale cóż... niektórzy nie lubią, gdy inni dobrze się bawią i zachowują się wesołkowato. Taki nasz świat, nasze społeczeństwo. Odstajesz? Zmrozić Cię spojrzeniem, żebyś przestał, bo... bo... Bo tak!
    Ale mieliście fajny dzień! Święto Radości... u nas w szkole ostatnio był Dzień Polskiej Niezapominajki. Był konkurs (może moja klasa wygra... może), krótka prezentacja, ubraliśmy się na żółto-niebiesko... wesoło było, ale chyba nie aż tak, jak u Ciebie.
    Oj, to wracaj do siebie, wracaj, skoro masz wycieczkę! I to najlepiej jak najszybciej. No i miłej wycieczki:D
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥