30 marca 2014

107. Bogowie olimpijscy...

Nie mam zdjęć z tej gry, więc musicie
się zadowolić obrazkami przedstawiającymi
bogów olimpijskich. :) Tutaj widzimy
Posejdona.
Znów był piątek. Gdy wyszłam z lekcji fletu Gabi czekała już na korytarzu. Po drodze do harcówki wstąpiłyśmy do mojego domu, skąd wzięłam gitarę, którą miałam pożyczyć Wiki. 20 po 17 przyszłyśmy pod małą szkołę. Większość harcerzy już tam była. Kiedy Ola zauważyła, że mam gitarę od razu wyciągnęła ją z pokrowca i zaczęła grać. Po chwili przyszła Wiki. Od tamtej chwili moja Tosia jest na nią skazana... Gdy przed szkołą zebrało się już dość dużo harcerzy, Ola kazała nam się ustawić w szeregu na placu za szkołą. Podzieliliśmy się na trzy patrole. Do mojego należała Julka, Oliwia, Michał i Kacper. Zastępowi natomiast rozproszyli się po mieście. Mój patrol wyruszył pierwszy. Dostaliśmy od Oli zaszyfrowane na karteczce dwa wyrazy, które po odszyfrowaniu ułożyły się w słowa POD MOSTEM. A więc poszliśmy pod most! Tam czekał na nas Karol. Zorientowaliśmy się od razu, że jest Posejdonem - w końcu siedział przy rzece. Naszym zadaniem było zrobić łódkę (ze styropianu), przywiązać ją do sznurka, którego drugi koniec miał być przywiązany do kamyka, który trzeba było rzucić jak najdalej na wodę. Rzuciliśmy na wodę kamyk, do którego była przywiązana łódka. Niestety sznurek zaczepił się o coś, a kamyk wylądował zaledwie 2 metry od brzegu. Na szczęście Karol po znajomościach zaliczył nam to zadanie. Dostaliśmy od niego fioletowy sznurek i karteczkę z następnym szyfrem. Rzuciliśmy na nią okiem i uznaliśmy, że pisze tam POD LOTTO. Niestety pod lotto nie było żadnego harcerza! Na szczęście spotkaliśmy Olę. Okazało się, że na karteczce nie pisało POD LOTTO, tylko POD PTTK!

Hades z Percy'ego Jacksona.
 Ruszyliśmy więc z powrotem. Pod PTTK siedział Olek. Wieniec z liści laurowych zdradzał wszystko - był Zeusem. Mieliśmy wrzucić do słoika przynajmniej 5 kamieni. Każdy miał 3 rzuty. Na pierwszy ogień poszedł Kacper, który rozbił słoik (trafił w krawędź, a słoik pękł w połowie...).  W każdym razie ułatwił nam zadanie. Olek uznał, że nie będziemy rzucać do rozbitego słoika. Od tej pory celowaliśmy w kółeczko na piasku, które było dużo większe niż średnica słoika! :D Od niego także dostaliśmy fioletowy sznureczek i karteczkę z zaszyfrowanym następnym punktem: PARK OBOK BOISKA. Czyli niedaleko. Tam czekał na nas Kamil, który kompletnie nie wiedział na czym polega jego punkt i co chwilę dzwonił do Oli, żeby dopytać się o szczegóły. Był Hadesem. Naszym zadaniem było z odległości czterech metrów rzucać strzałą w potwory narysowane na tekturach i wysłać je do Tartaru. Każdy miał 3 rzuty, w każdego potwora trzeba było trafić 4 razy. Gdybyśmy nie przypomnieli Kamilowi, że ma nam dać sznurek i karteczkę z szyfrem, pewnie by nam ich nie dał. Następny punkt znajdował się przy Janie, obok skateparku. Siedziała tam Wiktoria w pałatce i niebieskiej sukience. Zachwycała się szyszkami i gałązkami sosnowymi. To musiała być Afrodyta. Na początku każdy wylosował źdźbło trawy. Dziewczyna, która miała najkrótsze i chłopak, który miał najdłuższe musieli zainscenizować randkę. Wypadło na Oliwię i Michała. Nie powiem, żeby wyszło jakoś super, ale w końcu Wiktoria musiała nam to zaliczyć. Dała nam sznureczek i kartkę z szyfrem: SKATEPARK. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu po czekoladę. 
Jedyna normalna Afrodyta jaką
znalazłam.

Przy skateparku znaleźliśmy Sonię. Miała łuk - była Artemidą. Najpierw Kacper i Michał musieli odbić piłkę do tenisa przynajmniej pięć razy z rzędu (każdy). Następnie w zaroślach szukaliśmy małych jajeczek wielkanocnych. Na karteczce, którą dostaliśmy od Sonii były zaszyfrowane słowa: PRZY DELIKATESACH. Udaliśmy się więc w stronę Delikatesów. Przy schodach siedziała Wiki z moją gitarą. Gdyby nie to, że wcześniej powiedziała mi, że jest Ateną pomyślałabym, że to Apollo. Kiedy czekała na jakiś patrol wyciągnęła sobie gitarę i sprawdzała czy jeszcze coś pamięta. Ludzie chcieli jej dawać pieniądze, ale wytłumaczyła im, że to tylko gra terenowa i że na nic nie zbiera. Podczas gdy mój zastęp słuchał zagadek, na które trzeba było znaleźć rozwiązanie, ja próbowałam nastroić gitarę (bo oczywiście wcześniej o tym kompletnie zapomniałam). Wiki dała nam sznureczek i karteczkę z zaszyfrowanym następnym i ostatnim punktem: MIĘDZY CHIRANĄ, A OGRODZENIEM. Chirana to mała szkoła, w której odbywają się nasze zbiórki. Tam też się udaliśmy. Gdy szliśmy na podwórko zza krzaków wyskoczyły Ola i Emila - Charybda i Skylla. Chciały nas zjeść. Wrzeszczały coś, przeraźliwie się śmiały, pierwszy raz w życiu się ich bałam (no, przynajmniej Oli), poza tym było już dość ciemno. Kazały ustawić nam się na linie. Zawiązały nam mowę i powiedziały, że mamy się ustawić od największego do najmniejszego. Oliwia nie ogarniała o co chodzi, a my nie mogliśmy jej tego wytłumaczyć z zawiązaną mową! W końcu jakimś cudem nam się udało. Ola kazała Julce i mi wystąpić. Zawiązała nam na rękach sznureczki. Od tej pory byłyśmy ślepe, musiałyśmy zamknąć oczy. Każda z nas musiała wybrać jedną osobę, która będzie nas musiała poprowadzić przez labirynt. Julka wybrała Kacpra, a ja Michała. Z zamkniętymi oczami, małymi krokami przemieszczałyśmy się po labiryncie. Nie mogłyśmy nadepnąć na linie. Przez drogę co chwilę przelatywała Ola lub Emila strasząc nas. To było okropne. W końcu po jakichś 5 minutach labirynt się skończył. Doszliśmy do Krzyśka, który był Sfinksem. On także zadał nam zagadkę. Po jej rozwiązaniu musieliśmy znaleźć w labiryncie i na podwórku skarb, który możemy zjeść. Okazało się, że jest to czekolada! Podzieliliśmy po równo kostki, a resztą poczęstowaliśmy Olę, Krzyśka, Bladą i Burka. Od teraz byliśmy złymi duchami i mieliśmy pomagać Oli i Emilii straszyć inne patrole. Genialne zadanie! ^^ Wrzeszczeliśmy im do uszu, śmialiśmy się przeraźliwie, chodziliśmy jak zombie, śpiewając Kotek pije mleko. Było nas coraz więcej. Patrole, które przeszły przez labirynt także zamieniały się w złe duchy. Kiedy wszyscy skończyli już grę, a mój tata skończył gadać z Bladą i Burkiem pojechaliśmy do domu.

Przy okazji pochwalę się. Nasze piękne, szczepowe zdjęcie z DMB trafiło to gazety gminnej, tj. Tapety. Pod zdjęciem jest zamieszczony piękny artykuł napisany przez Magdę, zapraszający na nasze zbiórki. Jest także wzmianka o tym, że podczas imprezy Być kobietą, być zebraliśmy 376,85 na rzecz Ukrainy oraz artykuł o recitalu Bladej i statuetce Magdy na TADKU (TADEK - Tradycyjna Akademia Dla Ekstra Kadry). Jesteśmy z siebie bardzo dumni!



Artykuł o Magdzie. No i Magda ze statuetką.

Artykuł o naszym szczepie i zdjęcie z DMB. Już powinę fakt, że w nagłówku powinno być 'Zmieniaj świat, zawsze bądź sprawiedliwy i odważny' (tekst jednej z najładniejszych harcerskich piosenek - 'Harcerskie Ideały'), a oni sobie to trochę skrócili...
Artykuł o recitalu Bladej i akcji Harcerze dla Ukrainy.

We wtorek piszę sprawdzian decydujący o tym, do jakiej klasy w gimnazjum się dostanę! :( Niech mnie ktoś uratuje! ;__;

Na koniec chciałabym Was zaprosić do czytania/komentowania/obserwowania bloga o harcerstwie, który prowadzi ze mną moja koleżanka Ola. Twórców było jeszcze więcej, ale stracili wenę. Możecie się stamtąd dowiedzieć wielu rzeczy na temat ZHP :)
http://zawiszaczarn.blogspot.com/

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

6 komentarzy :

  1. Świetny dzień! :) Gratuluję artykułów w gazecie i życzę powodzenia na sprawdzianie szóstoklasisty ;)

    Wpadnij do mnie, wróciłam do opisywania snów i nie tylko :)
    http://and-when-i-close-my-eyes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post, też z chęcią pobawiłabym się w takie gry :/ Miałam szanse być harcerką, ale niestety wybrałam gitarę, może jeszcze kiedyś się uda. Gratuluję artykułu w gazecie ;) :D Test na pewno dobrze napiszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezłe pomysły macie w tym harcerstwie :D Niech mi ktoś jeszcze powie że to nudne.... Rany, to ona grała na nienastrojonej gitarze? Współczuje przechodniom :D Mam nadzieję że nie rozstroiła ci się za bardzo.
    Egzaminem się nie przejmuj, wtedy zawsze najlepiej wychodzi :) Po prostu się ucz, żeby napisać najlepiej jak możesz, i zobacz co tam los postanowił. Gimbaza to nie ostatni ani nie najważniejszy przystanek w życiu :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne, genialne, genialne!!!
    Jak ludzie się musieli na was gapić, hihihi, wyobrażam to sobie. Chłopak z wieńcem na głowie, szyszki i inne dziwactwa. No i grająca pod sklepem osóbka - nic dodać nic ująć!Osoby wymyślający gry terenowe muszą mieć strasznie wybujałą wyobraźnię (to komplement oczywiście). Hybryda i Scylla... Hihihi... ciagle chce mi się śmiać, no... geniusz!!! Musiałaś się naprawdę świetnie bawić. A ten labirynt, wyobrażam to sobie. Współczuję! Ale raz się żyje, prawda? No i czekolada w prezencie :p
    Nie byłabyś sobą nie wstawiając zdjęcia z Percyego Jacksona, co nie? ^^

    Pozdrawiam serdeczniutko i.... ja chcę do Dobczyc do harcerstwa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaaak moja piekna gra na gitarze... tak sobie myślę że ludzie chcieli mi dawać kasę z litości :P
    No ale nic gra była fajna szkoda tylko że byłam potem strasznie zmraznięta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raju, Wy ciągle coś w tym harcerstwie macie- jakieś akcje, występy, wydarzenia, gry... Na pewno się nie nudzisz;)
    Ta gra chyba najbardziej przypadłaby mi do gustu- jestem absolutnie zakręcona na punkcie mitologii! Poza tym, ta gra o bogach została świetnie wymyślona, chociaż myślę, że np. w labiryncie nie za bardzo by mi się podobało (nienawidzę mieć zawiązanych oczu i nic nie widzieć, czuję się wtedy taka bezradna...).
    Co do zdjęcia Afrodyty- a to nie jest Demeter? Pytam, bo chyba na Polskiej Persopedii napisano, że to właśnie bogini roślin...
    Pozdrawiam,
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥