23 marca 2014

106. Tadeuszek 2014!

Chorągiew Krakowska, której patronem jest Tadeusz Kościuszko, co roku organizuje grę miejską po Krakowie poświęconą życiu tej ważnej osoby. W tym roku na tą grę wybrali się także harcerze z Dobczyc!



O 8:15 nasz 9 - osobowy patrol był już gotowy do wyjazdu. Czekaliśmy jeszcze na kilku harcerzy starszych i zuchów. Kiedy w końcu usiedliśmy w autobusie zauważyłam jeszcze jeden patrol. Nie był to patrol z Dobczyc. To był patrol z Poręby, czyli Orsza! Znałam stamtąd tylko jedną osobę - Natalię, którą poznałam na obozie w Przerwankach. Uzyskałam zgodę Oli na wyjście z autobusu i poleciałam się przywitać z Natalią. Okazało się, że jadą z nami do Krakowa, gdzie przejmie ich jakiś druh i będzie z nimi zdobywał kolejne punkty gry miejskiej. Chwilę po 9 byliśmy na miejscu. Ogarnęliśmy nasz kochany szczep i wrzeszcząc Idzie szczep Dobczyce! Sialalalala! ruszyliśmy na rynek. Na miejscu Ania rozdała nam naklejki z napisami Jestem harcerzem lub Jestem harcerką. Wiki wpadła na pomysł, żeby wziąć ich trochę więcej i rozdawać wszystkich harcerzom na rynku. Wszyscy bardzo chętnie brali naklejki, z resztą mi też bardzo się podobały. O 10 rozpoczął się apel. Podczas meldowania można było usłyszeć ciekawe nazwy patroli. Te, które udało mi się zapamiętać: Żółte kalosze, Brykające tygryski, Zielone ufoludki i najlepsze Rany boskie! Jestem kioskiem!. Po złożeniu wieńców rozpoczęła się gra. Dostaliśmy kopertę z zasadami i 2 zielone karteczki.
Naklejki, które rozdawaliśmy wszystkim harcerzom i harcerkom.
Gra miała polegać na tym, że na zielonych karteczkach były zadania, które trzeba było wykonać. Kiedy już się je zrobiło, szło się na Plac Szczepański, gdzie wymieniało się karteczki na 3 następne oraz dostawało się kulki (jedno zrobione zadanie = jedna kulka). Gdy miało się już dość dużo kulek, szło się do takiego... pałacyku? Tam wytyczało się trasę na mapie Europy. Za wejście do miasta płaciło się jedną kulkę. Trzeba było wytyczać trasy między miastami. Sama do końca nie ogarniałam o co w tym wszystkim dokładnie chodzi. W każdym razie lataliśmy po Krakowie rozwiązując szyfry, dzwoniąc do budek telefonicznych, mierząc odległość parokrokami i surfując po internecie w poszukiwaniu odpowiedzi na zagadki. Przy okazji wstąpiliśmy do McDonalda, gdzie kupiliśmy sobie shake'i, które były straszliwie gęste (jak to powiedział mój brat: 'Niczym lody gałkowe'). Oczywiście po drodze cały czas rozdawaliśmy naklejki. Jestem harcerzem skończyły nam się bardzo szybko (tylko i wyłącznie dlatego, że było ich bardzo mało!). Byliśmy także w siedzibie chorągwi, gdzie dostaliśmy po pączku. Chcieli nam też wcisnąć herbatę, a my próbowaliśmy im wytłumaczyć, że na gorący napój jest po prostu za ciepło! Nie obyło się też bez cudzoziemców, którzy na nasz widok wyciągali aparaty i cykali nam zdjęcia... O 14:30 skończyła się gra. Związaliśmy krąg i puściliśmy iskierkę. Druhna Olga wyczytywała miejsca za grę. Niestety nic nie zajęliśmy, ale liczy się dobra zabawa i to, z kim się spędziło czas. Jestem więc bardzo zadowolona.
Po rozdaniu nagród, ruszyliśmy do autobusu, gdzie czekały już zuchy. Podjechaliśmy jeszcze po harcerzy starszych i udaliśmy się w stronę Dobczyc. Wróciliśmy chwilę przed 17. Zawiązaliśmy jeszcze raz krąg i rozeszliśmy się do domów. Trochę bolą mnie nogi, ale mimo to uważam, że było genialnie! ^^


Najlepsze zdjęcie plakietki z Tadeuszka, jakie udało mi się zrobić. xd
Druh z zieloną chustą to Burek, który próbuje ogarnąć nasz szczep i Orszę. A szczep można poznać po żółtych elementach w umundurowaniu. :)
Wiecie jak to na żywo słodko wyglądało? ^^
Patrolowi na meldowaniu. I to nie wszyscy patrolowi.
Oczekując na swoją kolej przy wyznaczaniu tras. Od lewej: Paulina, z tyłu mój brat, Karol, Szymek, Kamil i Wiki w pozycji leżącej, Biedron oraz ja.
fot. Ola Koszut


Znaleźliśmy właściwą budkę telefoniczną! Szymek w ciemnych okularach, oparty Burek, mój brat jedzący sos słodko - kwaśny, kawałek Karola i ja wystająca zza Biedrona, który trzyma proporzec.
fot. Ola Koszut
Zaraz przed zawiązaniem kręgu. Kamil, Szymek, Ola, Biedron, mój brat, Karol, ja, Wiki i Paulina.
fot. Rafał Burkat (Burek)
W McDonaldzie. Co z tego, że nic nie widać? Ważne, że jest!

 Moje gitary dorobiły się własnych imion. Teraz trzeba tylko jakoś nazwać flet, marakasy i pianino.



Ostatnio uczyłam Wiki grać na gitarze. Następnego dnia nie pamiętała już jak się łapie e-moll, więc nie uznam tego za sukces. Instrument, który trzyma sama nazwała, pozwoliłam jej. Teraz moja stara gitarka nazywa się Tosia :) Wiki oczywiście trzyma tą gitarę odwrotnie. Sprawdzała czy da się tak grać...


Tą nazwałam sama. Jest to Hania. Kojarzy mi się z pewnym osobnikiem o tym imieniu. Może to właśnie dlatego tak ją nazwałam.

A to z hufcowego wypadu do kina na 'Kamienie na szaniec' w tamtym tygodniu.
fot. Kamil Sorocki

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

8 komentarzy :

  1. Odczuwam straszny smutek, że mnie tam z wami nie było :'( Ja na tym ciemnym zdjęciu dostrzegłam wszystkich xD
    Pozdrawiam Alokin <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to latasz i latasz ;) Harcerz, który nigdy nie stoi w miejscu ;) A u mnie tego dnia lało, mieliście fuksa, że u was była dobra pogoda. Jak patrzę na zdjecia aż mam ochotę sobie połazić gdzieś z plecakiem, ale jest wprost ohydnie i leje, co skutecznie psuje mi plany :(
    Lubię jak gitara ma imię, bo wtedy staje się zupełnie uczłowieczona. Tosia i Hania... Siostry gitarowe młodsza i starsza ;) A akurat swojej gitarki nie nazwałam. Jest dla mnie tak bardzo osobista, że nie potrafie jej zamknać w imieniu. Chyba że kiedyś kto inny ją nazwie.
    Chyba wszystkich znajomych uczyłam e-moll. A na koniec sama zapomniałam jak to sie łapie :P jak sie nie powtarza, to ci nazwy wypadaja z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie fajowo! Zawsze świetnie się bawicie jak widzę ;) Tylko nie ogarniam (jak to się mówi) budek telefonicznych... Też chciałabym takiego szejka, mniam! Bo ja koooocham lody! obcokrajowcy cykali Wam zdjęcia?! To musiało być świetne uczucie, jak jakaś gwiazda normalnie... Albo odmieniec czy coś... I strasznie podoba mi się to, że jesteście taką wielką, zgraną drużyną i że śpiewacie kiedy tylko się da ;)
    A imiona gitarek świetne. Kiedyś miałam manię na punkcie imienia Tosia...

    Pozdrawiam serdecznie (a tak w ogóle to da się grać na odwrót na gitarze?)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie bój się obiecuje że nigdy więcej nie zapomnę jak grać e-moll!:D
    Ale wiesz stwierdzam że fajnie się gra na gitarze duże lepiej niż na pianinie!^^
    A na Tadeuszku było super! Co z tego że nie wygraliśmy?:D Było na prawdę genialnie <3
    No to teraz czekam na Biwak!:P
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, to musiało być naprawdę świetnie i może nawet trochę zazdroszczę;)
    Zdjęcia są świetne, dobrej jakości i świetnie się je ogląda. Fajnie musiało być obfotografywaną! Zgadzam się z Sią Siąą- jakbyście byli gwiazdami,m czy coś;)
    Pozdrawiam,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, ciągle macie jakieś akcje :) Az ci zazdroszczę, spory kawał Polski zobaczysz, i nowe miasta :) Ciągle w ruchu! Zawsze chciałam zwiedzić Kraków, to moje wymarzone miasto, serio. Tyle zabytków, historia aż wyłazi z każdego kąta. Super!
    Tak swoją drogą, idę w czwartek na Kamienie, fajne były? bo nie wiem czy oglądać czy spać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W mojej głowie zrodził się baaardzo szalony pomysł, ale o tym już niedługo! (: Dziękuję za wierne śledzenie bloga, mimo mojego lekkiego zaniedbania! Pozdraaaawiam cieplutko :*

    realizuj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ja również obserwuję :)
    loveanimalsi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥