23 lutego 2014

102. Pod naszym niebem, na naszej ziemi (...)

DMB (Dzień Myśli Braterskiej) -  święto przyjaźni obchodzone w dniu 22 lutego każdego roku przez harcerzy i skautów na całym świecie. Imieniny wszystkich harcerzy i skautów. Tego dnia 1857 roku urodził się założyciel skautingu - Robert Baden Powell.
Dla mnie ta data jest szczególnie ważna, ponieważ 22 lutego 2013, czyli rok temu złożyłam Przyrzeczenie Harcerskie. Nawet napisałam o tym kiedyś notkę >>TU<<.
No, to chyba mogę zacząć relację!





sobota
O 13:30 byłam pod gimnazjum, skąd mieliśmy jechać z całym szczepem do Myślenic. Oczywiście autobus się spóźnił, więc wyjechaliśmy dopiero chwilę po 14... Kiedy dojechaliśmy, zostawiliśmy plecaki w siedzibie hufca i ruszyliśmy na myślenicki rynek. Była tam już masa innych harcerzy. Druh Szymek wytłumaczył, że będziemy rozproszeni po całym rynku, a kiedy wybije 15 ruszymy tanecznym krokiem na środek placu. Rzecz jasna musieliśmy się najpierw nauczyć kroków tańca, których potem i tak prawie nikt nie umiał. Kiedy w końcu śmiejąc się i klaszcząc doszliśmy na środek rynku, zawiązaliśmy krąg i puściliśmy iskierkę przyjaźni. Następnie wsiedliśmy do dwóch autokarów i pojechaliśmy do Lipnika, gdzie miały odbyć się hufcowe obchody. Przydzielono nas do pokoju z zuchami (!), ale po interwencjach Majki udało nam się przenieść do harcerzy starszych. Kiedy już wszyscy się mniej - więcej ogarnęli, poszliśmy na salę gimnastyczną, gdzie odbyło się meldowanie. Następnie każdy dostał kawałek sznureczka. Mieliśmy porównywać ze sobą sznureczki innych i przypasowywać się do grup według ich długości (sznureczków). Grupa, do której się dostałam była jedną z największych. Była tam Grzela, Blada, Wiki, Patryk, Hubert, Olek, druh Szymek i wiele innych osób, których nawet nie znałam. Dostaliśmy kartki i długopisy. Naszym zadaniem było odrysować swoją dłoń, wyciąć i napisać z jednej strony imię najlepszego przyjaciela, a z drugiej dlaczego ta osoba jest naszym przyjacielem. Oczywiście na 100 osób było tylko 5 nożyczek, więc jeśli ktokolwiek miał to wspaniałe narzędzie w ręce od razu napadała na niego grupa harcerzy chcących wyciąć swoje dłonie. Ja musiałam zrobić ich aż 4... Podczas robienia łapek, każda grupa musiała wypisać zasady, według których można znaleźć przyjaciela. Blada chodziła z kartką do wszystkich i pytała. Były tam przeróżne punkty np. Chodzić do szkoły albo Myć się. Kiedy wszyscy zrobili swoje piękne rączki poszliśmy na kolację! Oczywiście okazało się, że nie ma dla nas normalnego stolika i musieliśmy siedzieć przy ławkach dla przedszkolaków (nie polecam...). Po kolacji odbyło się świeczkowisko. Usiedliśmy grupami, którymi siedzieliśmy podczas robienia łapek. Oczywiście gitarzyści musieli być w jednym miejscu, więc Blada i Szymek się od nas trochę oddalili. Podczas świeczkowiska uczyliśmy się robić skautowy węzeł przyjaźni.
Oto zrobiony przeze mnie węzeł przyjaźni. Powinien
wyglądać trochę inaczej, ale każdy kiedyś musi mieć
swój początek...
Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi, aż w końcu druhna komendantka zawiązała mi piękny węzeł i już zakapowałam. Czytaliśmy też nasze zasady, według których zdobyć przyjaciela oraz przyklejaliśmy na wielkim drzewie (narysowanym) nasze łapki z przyjaciółmi. Druh Kuba zaproponował trochę dziwną zabawę. Wszyscy mieli zamknąć oczy, chodzić po całej sali gimnastycznej i pytać napotkane osoby Przyjaciel?. Osoba, którą spotkaliśmy miała obowiązek odpowiedzieć Przyjaciel. Druh Kuba wyznaczył jedną osobę, która nie mogła się odzywać. Kiedy ktoś zapytał tą osobę czy jest przyjacielem, ona nie mogła nic powiedzieć. I ta osoba to był właśnie prawdziwy przyjaciel. Po świeczkowisku Kamil robił nam zdjęcia. Najpierw całym hufcem, potem drużynami. Nawet nasz szczep dorobił się osobnego zdjęcia! Potem większość osób, w tym wszystkie zuchy poszły spać. Ale jak ja bym mogła spać, skoro miało się odbyć śpiewogranie! Na początku było na nim bardzo dużo osób. Blada i druh Romek grali na swoich gitarach, ja na marakasach :D Powoli większość osób zaczęła się rozchodzić do sal. Druga większość osób wzięła piłkę do siatkówki i zaczęła grać w śledzia. A więc zostało tylko 5 osób. Potem jeszcze Blada gdzieś poszła. Harcerze grający w śledzia strasznie wrzeszczeli. Nie słyszałam co mówił do mnie druh Romek, który siedział może metr ode mnie, jak nie mniej. Postanowiliśmy więc przenieść się na górę. Ale tam przecież spały zuchy! I jak tu śpiewać, żeby nikogo nie obudzić! Po drodze spotkaliśmy Bladą, która uznała, że to śpiewogranie miało być na sali gimnastycznej, a nie granie w śledzia, więc wygoniliśmy wszystkich graczy i już śpiewaliśmy w spokoju. Nagle do sali wbiegł Olek. Był w kurtce, co mnie, Wiki i Karola trochę zdziwiło. Okazało się, że idziemy na grę nocną! Oczywiście my, siedząc na śpiewograniu nie dostaliśmy żadnej wiadomości o żadnym wyjściu w teren. Na szczęście nasza drużynowa była tak miła i poczekała aż ubierzemy się w mundury i kurtki. Kiedy już wyszliśmy na dwór, udaliśmy się za szkołę. Tam druh Burek oznajmił, że będziemy grać w podchody. Rozdzielił nas na trzy drużyny. Dwie miały pilnować miejsca, które było zaznaczone świeczkami, a pozostała drużyna, musiała jakoś to miejsce zdobyć. Na szczęście trafiłam do drużyny, która broniła. Kiedy doszliśmy do świeczek, druh Burek wyjaśnił nam, że tak na prawdę nie są to żadne podchody, tylko, że ktoś z pierwszej grupy złoży Przyrzeczenie. Gdy pierwsza grupa do nas przyszła i Majka kazała ustawić się w dwuszereg, Patryk złożył Przyrzeczenie Harcerskie i dostał Krzyż. Darliśmy się Hip! Hip! Huraa! na cały Lipnik.
Tu widzimy najlepszy na świecie szczep.

Do szkoły wróciliśmy chwilę przed północą. Przebraliśmy się w piżamy i mieliśmy zamiar wrócić jeszcze na śpiewogranie. Idąc w stronę sali gimnastycznej spotkaliśmy Hanię, która oświadczyła, że śpiewogranie właśnie się skończyło! :( Wróciliśmy więc do swoich sal i powłaziliśmy do śpiworów.Do drugiej w nocy wszyscy gadali, a ja chciałam spać. Dziewczyny gadały o wszystkim. Strzępki rozmów, które udało mi się usłyszeć: No, ale najpierw trzeba wziąć cytrynę i cukier!, Dlaczego ta poduszka jest taka twarda..., Kaśka zabij go! Teraz! Nie, co ty robisz?! Zabij!. Gdzieś w tle można było usłyszeć melodię z Harry'ego Pottera lub Hobbita, którą wykonywała Hania na swoim klasyku.


Tutaj całością (dużo nas).

A tu same harcerki.


niedziela
A oto moje 3 z 5 śpiewników.
Cóż może być przyjemniejszego niż obudzenie się o 6:30 w niedzielę? I to jeszcze przez dzwony? O 8 druh Kuba zawrzeszczał na pobudkę. Poszliśmy na powitanie dnia i rozciąganie się. Potem zjedliśmy śniadanie. Na szczęście dostał nam się już normalny stolik! Po śniadaniu zaczęło się pakowanie. Oczywiście zgubiłam swój sznurek od karimaty (tradycyjnie) i musiałam ją związać muliną. Na 9:30 poszliśmy do kościoła. Ludzie patrzyli się na nas jak na jakichś idiotów, ale tak jest zawsze i można się już do tego przyzwyczaić. Po mszy zaczęło się sprzątanie. Druhna komendantka cały czas czepiała się, że w naszej sali jest niepozamiatane, chociaż robiłyśmy to 3 razy i na mój gust było tam już całkiem czysto. Trzeba było też ułożyć ławki. Okazało się, że miały być one ustawione po dwie obok siebie, a nie pojedynczo, ale Blada powiedziała, żebyśmy zostawili już tak jak jest. Kiedy szkoła była już ogarnięta, wyszliśmy z plecakami na pole. I zaczęliśmy śpiewogranie! Mieliśmy 4 gitary i jedne marakasy. Darliśmy się straszliwie, chyba cała miejscowość nas słyszała. Szkoda tylko, że dopiero pod koniec śpiewania zorientowaliśmy się, że w kościele obok jest msza, a okna kościoła są otwarte... Zawiązaliśmy krąg, puściliśmy iskierkę przyjaźni i rozeszliśmy się do autokarów - Myślenice do swojego, a my do swojego! O 12:30 byliśmy w Dobczycach.

Całą akcję uważam za MEGA udaną i czekam na taką następną.

Mam dla Was także dwa filmiki harcerskie:

Filmik z Wieczornego ŚpiewograniaTUTAJ. Najgłośniej śpiewająca Blada, obok OlaBisz, ja z niebieskimi marakasami. W sumie nie spodziewałam się, że filmik będzie taki długi. Oglądnęłam tylko do 10 minuty i nie wiem czy będę miała kiedyś okazję obejrzeć całość. Od razu mówię, że lepiej tego nie słuchać, bo nasze wycie jest nie do zniesienia. Wstawiam to tutaj tylko po to, żeby nabić wyświetlenia... 
Jestem harcerzem TUTAJ. Akcja polegała na tym, że harcerze nagrywali filmiki, na których mówili jestem harcerzem. My nagrywaliśmy w szkole. Jestem na tym filmiku w 1:49, ale niestety nie dostałam się do grona osób, które pochwaliły się na filmiku, że są harcerzami. Za to jest tam mój brat (w rogatywce), Gabi (w szkole), Blada (w toalecie) i jeszcze kilka znajomych osób.

A tak w ogóle to po tym wyjeździe złapała mnie grypa :(



Niech Moc będzie z Wami!
~Ola

5 komentarzy :

  1. Że ja wstawiam pierwszy komentarz?! No nie wierze! Notka genialna!!! Wiesz, do wszystkiego można się przyzwyczaić, a jak patrzą na ciebie jak na idiotę to się robi po jakimś czasie całkiem miłe^^ Ale masz szczęście, że akurat w ten dzień złożyłaś przyrzeczenie! Zrobiłaś to specjalnie? ;)
    Rozumiem, że "zabij go!" dotyczyło robaka... prawda?!
    Jesteście genialni. chciałabym zobaczyć to wasze "Hip, hip, hurra!!!" A ta zabawa z przyjacielem... w sumie nie rozumiem o co w niej chodzi ^^
    Ale opłacało się pójść i złapać grypę, co nie? Nie dość, że wspomnienia i tak dalej, świetna notka na blogu, to i też wolne! ^^
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabij go - dotyczyło pająka:)
      Co do gry to Ola nie powiedziała wszystkiego:
      Kiedy już spotkaliśmy tego prawdziwego przyjaciela,to łapaliśmy go za rękę i potem chodziliśmy we dwoje:) I miał wyjść z tego krąg:>

      Usuń
    2. Ahaa! Geniusz ja dopiero teraz ogarnęłam o co w tym chodzi XD Bo jak ja znalazłam Julkę, to chwyciłam ją i jakąś osobę, która wcześniej stała obok niej i tak łaziliśmy XD Lepiej późno niż wcale...

      Usuń
  2. No więc....
    To DMB było 100% lepsze niż to w tamtym roku :D
    Wiesz że jak graliśmy w śledzia to ktoś rzucił piłką w kominek xD i potem podłoga była cała z wosku xD
    Co do naszej "gry" to chyba każdy się donyślał że to bd przyrzeczenie oprócz PatrykaxD Ach no i jeszcze to jak lud dziwnie się na nas patrzał- nie wiem jak tobie ale mi już to nie robi dużej różnicy = >

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale miałaś wesoło...Każda impreza na której jest gitara to impreza udana, mówię ci :) Zwłaszcza nocna.
    Takiego imponującego śpiewnika to nawet ja nie mam :) Chociaż taki zeszyt z napisem keep calm... to mam, nawet ten sam kolor... Używam go do histori więc nie wygląda zbyt ładnie... :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥