16 lutego 2014

101. Śpiewam do Was i do nieba (...)

Przedstawiam wszystkim ciąg dalszy moich ferii :) Zapraszam serdecznie do czytania!

We wtorek pojechałam z tatą i bratem na łyżwy. W sumie nie wiem dlaczego się na to zgodziłam, ponieważ ostatnio jeździłam na nich jakieś trzy lata temu. Zaraz po wejściu na lodowisku klasycznie glebłam. Szło mi całkiem nieźle, ale mogło być lepiej. Wywaliłam się jeszcze kiedy schodziliśmy z lodu, ale to było tylko i wyłącznie dzięki mojemu bratu, który mnie popchnął, żebym szybciej jechała.

W środę pojechałam z Karoliną do Bonarki na Złodziejkę Książek. Naprawdę bardzo fajny film. Poryczałam się z trzy razy. Muszę wziąć się za książkę! Po seansie chyba pięć minut wracaliśmy do centrum, szliśmy jakimiś schodami, najpierw w dół, potem w górę, jakimiś białymi korytarzami i w ogóle nie wiadomo czym. Dobrze, że były strzałki, bo inaczej chyba byśmy się pogubiły. Film naprawdę polecam!

Dalsza część notki, to recenzja z Nieobozowej Akcji Zimowej i Wieczornego Śpiewogrania, w których miałam okazję uczestniczyć. Było warto!

czwartek
Już dzień wcześniej miałam wszystko ładnie zaplanowane: w harcówce mam być o 10, czyli mogę spać do 9 i w końcu się wyśpię. Potem zorientowałam się, że źle popatrzyłam na grupę naszej drużyny na facebooku, i że NAZ zaczyna się o 9! No to trudno - wstanę o 8, też nie najgorzej. O 21 zadzwoniła do mnie drużynowa, z pytaniem czy mogłabym pomóc naszej przybocznej Mai w przeprowadzeniu gry. Oczywiście się zgodziłam. Tyle, że okazało się, że mam być po harcówką o 8, co znaczyło, że muszę wstać o 7 i kompletnie się nie wyśpię.

A więc o 8 byłam już pod harcówką. Oprócz mnie przyszli jeszcze Kamil, Olek, Wiktoria, Karol i Sonia. Okazało się, że będziemy stali na punktach na grze terenowej. Moim zadaniem było czekać na kolejne trzy patrole harcerzy z naszej drużyny na rynku. Każdy patrol miał zrobić bransoletkę z muliny. Im bardziej mi się podobała, tym mniej musieli płacić (pieniędzmi były papierowe żetony, które zdobywali na punkcie Sonii). W tym samym miejscu, co ja siedział Olek. Kiedy patrol zrobił już bransoletkę musiał dać Olkowi pięć monet za zaprowadzenie ich na następny punkt. Siedzieliśmy tam od 9 do 11. Było bardzo zimno, więc cały czas łaziłam po rynku, żeby się chociaż trochę rozgrzać. Kiedy w końcu wszystkie patrole przeszły przez wszystkie punkty, wróciliśmy do harcówki. Tam, czekały na nas już wszystkie patrole, łącznie z osobami, które obstawiały punkty gry i kadrą drużyny. Chwilę później przyszła Viktoria z gitarą akustyczną (^^). A więc urządziliśmy śpiewogranie! W sumie to tylko Viki i ja śpiewałyśmy, bo reszta nie znała tych piosenek co my... Następnie druh Burek zaproponował grę w stopy! Nikt nie znał czegoś takiego, więc się zgodziliśmy. I teraz jak myślicie? Na czym może polegać gra o nazwie stopy? Na mój gust chodziło o coś związanego ze stopami, w sensie stopami u nóg. A tu proszę! Tu chodzi o stop! Nie będę wyjaśniać o co w tej zabawie chodzi dokładnie, ponieważ jest to straszliwie skomplikowane... Potem graliśmy w filmy. Dwie osoby opowiadają jakiś film (wymyślony), a reszta musi ten film zagrać. Utrudniliśmy to trochę, ponieważ dwie osoby podawały tytuł filmu, a my musieliśmy wymyślić o czym on będzie i to przedstawić. Niektóre tytuły były serio głupie, np. Wypukłości w mojej głowie lub Suche majtki na dnie morza. Łatwo zagrać tego nie było, serio.
Obiad. Na zdjęciu widzimy Olę, Emilkę i Weronikę :)
Potem poszliśmy do dużej szkoły na obiad: kotlet, ziemniaki i kapusta (jak to u nas w szkole). Po obiedzie wynudziliśmy druha Burka o wyprawę do Delikatesów. Następnie mieliśmy jeszcze jedną grę terenową, w której brali udział wszyscy. Poszliśmy na zamek i podzieliliśmy się na dwie grupy. Zadaniem każdej, było znaleźć 7 kawałków sznurka, 5 pustych butelek po Tymbarku i kilogram mąki (wszystko było wcześniej schowane przez Biedrona). Kiedy Krzysiek zagwizdał musieliśmy się gdzieś schować, podczas gdy on chodził po moście i wypatrywał. Jeśli ktoś został przez niego zauważony przez 2 minuty nie mógł brać udziału w grze. Kiedy miało się już wszystko trzeba było od słupa mostu prowadzącego do zamku do tekturowego pudełka, które stało z 30 metrów dalej poprowadzić lont, którym był sznurek. Co jakiś czas trzeba było przywiązać do sznurka butelkę z mąką (ładunek z prochem). Cała akcja polegała na tym, żeby wysadzić most. Już pominę fakt, że po tej grze miałam całe buty i spodnie w mące oraz błocie, co nie daje najlepszego efektu po powrocie do domu i otworzeniu drzwi przez mamę.
Grając w filmy. Tu akurat widzimy komedię romantyczną: Karol z Wiktorią są na randce, obok nich Kamil jako Amorek z łukiem, reszta śpiewająca Miłość rośnie wokół nas i ja grająca do tego na gitarze. Z boku stoi Viktoria i wyjaśnia wszystkim co mają robić. Czyli  totalny chaos, jaki przeważnie panuje w naszej drużynie!
Też filmy, ta sama scena, tyle, że teraz Koptuś i Kamil są drzewami... Oczywiście wszystko odbywało się w sali lekcyjnej, a nie w harcówce :D
piątek
Udało mi się wstać o 8. Wpół do 9 była już u mnie Gabi, więc śniadanie musiałam wziąć do ręki. Byliśmy w harcówce jakieś 10 minut przed 9. Kiedy już prawie wszyscy przyszli, podzieliliśmy się na małe grupki. Do mojej należała Gabi, Emilka, Ola i Weronika. Z gazet, które przynieśliśmy robiliśmy koszyczki. Tylko, że koszyczki nikomu nie wychodziły, więc po półtorej godziny zrezygnowaliśmy i zaczęliśmy tworzyć własne rzeczy z gazet. Nasza grupka zbudowała coś na kształt ogniska, ale włożyliśmy do środku jabłko, a na zewnątrz przyczepiliśmy kwiatki... Potem śpiewaliśmy różne piosenki, a Viktoria grała na swojej gitarze akustycznej (^^). W końcu druh Burek kazał nam się ubrać i ustawić w dwuszereg. Poszliśmy w miejsce, gdzie na WOŚPie odbywa się rajd. Podzieliliśmy się na 3 grupy: Alfę, Betę i Gammę. Ja trafiłam do Bety. Alfa z pomocą Viktorii schowała armatę (rurę) w swojej bazie, którą wcześniej ustalili. Ich zadaniem było bronić armaty, tak żeby żadna z pozostałych drużyn jej nie znalazła. Oczywiście to my wygraliśmy i ukradliśmy Alfie armatę!
Z okazji, że z tego dnia nie ma zdjęć, wstawiam tu zdjęcia,
 które są już dość stare, ale mi się podobają. Tu np.
widzimy mój kochany, kieszonkowy poradnik gitarowy.
Potem poszliśmy na obiad: ryba, ziemniaki i ogórki. A następnie udaliśmy się do Delikatesów! Kiedy wróciliśmy do harcówki znowu graliśmy w stopy. Potem Ola przyniosła narysowanego przez Sonię Chińczyka (w sensie grę). Utrudnieniem było to, że na każdym polu było jakieś pytanie związane z harcerstwem. Najlepsze były pytania z kategorii czerwonej, ponieważ tam, na karteczkach były zdjęcia różnych osób z naszego hufca i trzeba było powiedzieć jaką mają funkcję. Ja trafiłam na druha Słowika (kwatermistrza) oraz druhnę Paćkę, której nie poznałam (komendantkę) xd. Kiedy wszystkim znudziła się ta gra postanowiliśmy wepchać się do zuchów na bal walentynkowy. Wbiliśmy do sali wężykiem, śpiewając Miłość rośnie wokół nas. Pląsaliśmy z nimi w Za ciasne dżinsy, a potem każdy harcerz musiał tańczyć z zuchem. Było naprawdę bardzo fajnie XD. Kiedy wróciliśmy do naszej sali, graliśmy w Ci ci a. To taka gra polegająca na całowaniu... Tak, harcerze mają takie gry... Po jakimś czasie postanowiliśmy już z tym skończyć i zagrać w coś innego. Padło na On the pony i Płyną statki z bananami. Podczas tego drugiego zuchy wbiły do nas! Kiedy już nikomu nie chciało się kompletnie nic robić, a za chwilę miała dojść 18 (koniec zajęć), druh Burek kazał nam się ubrać i ustawić w kolumnę dwójkową, po czym ruszyliśmy w stronę rzeki. Tam Hubert miał składać przyrzeczenie, ale kiedy padło pytanie Czy chce druh w dniu dzisiejszym złożyć przyrzeczenie harcerskie?, Hubert odpowiedział, że nie jest jeszcze na to przygotowany... I rozeszliśmy się do domów. Czy ktoś z Was nie chciałby składać przyrzeczenia harcerskiego i dostać krzyża, kiedy ma na to szanse? Przecież to awans, na który ma szanse niewiele osób. To droga do otwierania nowych stopni, nowych wtajemniczeń, nowych funkcji i sprawności. Czy ktoś z Was odrzuciłby taką szanse? Ja jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam... I byłam bardzo zdziwiona...

sobota
Zdjęcie z gry terenowej XD Od lewej: Patryk, ja, Hubert i Gabi.
Po przyjściu do harcówki wyruszyliśmy na grę miejską. Trzeba było zrobić zdjęcia zdjęciom z miejscami, w których mają być schowane koperty z zadaniami. Oczywiście to ja musiałam je zrobić, więc konsekwencjach zdjęcia były nieostre... Punkty były pochowane po całych Dobczycach, więc było trochę trudno. Nasz patrol wrócił do harcówki drugi. Kiedy już wszyscy przyszli, a Krzysiek odśpiewał piosenki, które każdy patrol wymyślał na pewnym puncie (na swoją melodię), oglądaliśmy Mikołajka. Jak to z harcerzami, oglądać raczej się nie dało, bo albo ktoś gadał, albo ktoś wychodził, albo robił jakieś zupełnie inne rzeczy. W końcu Ola zatrzymała film i powiedziała, że idziemy na obiad (kotlet, ziemniaki i buraki). Kiedy wróciliśmy, skończyliśmy oglądać Mikołajka. Potem praktycznie był czas wolny: śpiewaliśmy, graliśmy na gitarze Viktorii, graliśmy w karty, pisaliśmy po tablicy itd. Następnie wyruszyliśmy na następną grę terenową. Podzieliliśmy się na dwie drużyny: pomarańczową i żółtą. Trafiłam do żółtej. Zadaniem pomarańczowych było schowanie gdzieś Toffifee, a my mieliśmy je znaleźć. Dla utrudnienia każdy miał na ręce bibułkę koloru swojej drużyny. Jeśli ktoś z przeciwnej drużyny zerwał bibułkę, trzeba było się po nią wrócić do Majki. Potem była zamiana ról - my chowaliśmy, a pomarańczowi szukali. Sonia i Olek pobiegli schować Toffifee, a reszta schowała się za drzewami. Było już ciemno, więc widoczność była ograniczona. Słyszałam głosy przeciwnej drużyny, mówili coś, że za drzewem ktoś jest. Byłam pewna, że chodzi o mnie, na szczęście okazało się, że chodziło im o Olę i Szymka. Ktoś mnie jednak zauważył - Gabi. Patrzyła na mnie przez jakieś 10 sekund, ja patrzyłam na nią i się nie ruszałam. Potem opowiadała, że uznała, że ma zwidy i poszła dalej. Ale Weronika i Hubert i tak mnie zauważyli. Podczas gry Ola znalazła skrzyneczkę ze skarbem, w której były... plakietki naszej drużyny! Teraz jeśli tylko ktoś popatrzy na nasz mundur już wie z jakiej jesteśmy drużyny!
Piękne zdjęcie Oli. Na pierwszym planie sweterek i głowa
druha księdza kapelana, po lewej Blada ze swoim
klasykiem, a w tle druh Romek z dziwną miną. Jego wiśniową
 gitarę można zauważyć w kącie, za Bladą.

Do harcówki wróciliśmy po 18. Większość osób poszła do domu, ale niektórzy zostali na Wieczornym Śpiewograniu. W harcówce było już bardzo dużo osób, między innymi druhna komendantka, druh ksiądz kapelan, Kamil od PoProstuTv i wiele innych osób z hufca. No i oczywiście nasze kochane gitarzystki: Blada i Ola Bisztyga. Przyjechała nawet Zuza i druh Romek - tata naszego przybocznego. Na początek śpiewaliśmy wszystkim znane piosenki, takie klasyczne, harcerskie. Druhna komendantka przeglądała śpiewnik mojego taty... O 20 większość osób już rozeszła się do domów, ale ja zostałam. Przy Balladzie o krzyżowcu udało mi się dorwać do gitary Viktorii! Miałam też zaszczyt być męskim głosem w Połoninach niebieskich, czyli w sumie tym prowadzącym... Blada mnie do tego wytypowała, ponieważ żaden chłopak nie umiał tego zaśpiewać... A druh Romek wymyślił piosenkę o naszym szczepie! Oczywiście geniusz ja zostawiłam jej tekst w harcówce, ale jest naprawdę genialna! O 21 przyjechał po mnie tata. No i skończyło się śpiewogranie - Blada miała chrypę, Ola zjechała opuszki, a marakasy druha Romka się rozwaliły. Czekam na takie następne śpiewogranie, bo było naprawdę genialnie!

Kolejne genialne zdjęcie Oli. Na pierwszym planie ja, rozmawiająca z druhną komendantką, dalej Kubuś rysujący coś oraz Kamil, Magda i jej mama zażarcie dyskutujący ze sobą o... coś.
niedziela
A to moja tablica korkowa. Można na niej
zauważyć mnóstwo ciekawych rzeczy, np.
certyfikat warsztatów fletowych, zdjęcie ze
szkolnego przedstawienia, przypinkę 'Blada!
Idź do Mam Talent!'
, mój śpiewnik z kursu
zastępowych i wieeele innych.
Czyli dzisiaj. Wstałam o dziwo 15 po 7 i jakoś od razu zorientowałam się, że jest niedziela (przeważnie mi się to nie zdarza). Ogarnęłam się i poszłam do harcówki. Dzisiaj przyszło mniej osób niż w poprzednie dni. Na początku podzieliliśmy się na 3 patrole i rysowaliśmy mapy do skarbów, które potem chowaliśmy. Nasza prowadziła na drogę do zamku, gdzie znajdowała się kartka z listem, w którym pisało, że trzeba się wrócić do rynku. Potem od Delikatesów w lewo i do starego placu zabaw, gdzie w piaskownicy był schowany wagonik od pociągu zuchów. Grupa, która miała naszą mapę, jakimś cudem obeszła dookoła zamek i dopiero wracając zauważyła kopertę o.O. Mapa, którą dostaliśmy i według której mieliśmy znaleźć skarb była nawet prosta. Poszliśmy wzdłuż kościoła, w stronę plebanii, gdzie w drzewie był list z mniej-więcej takim tekstem: Buhahahaha! Nabraliśmy was! Skarb znajduje się w ... i tu było zaszyfrowane słowo harcówce. Kombinowaliśmy z wszystkimi podstawowymi szyframi, aż w końcu wpadliśmy na to, że to może być 'zamiana'! Polecieliśmy więc do harcówki, gdzie między płatami materiału na ścianach było włożone puste pudełko po czekoladkach - to był skarb. W następnej grze brali udział harcerze starsi. Chodziło o to, że jesteśmy w grze komputerowej i żeby się z niej wydostać musimy znaleźć wyjście z systemu, które wskaże nam hasło. Hasło miało się zdobyć od poszczególnych osób. Chodziliśmy losowanymi parami, ja z Wiktorią. Najpierw znalazłyśmy Majkę, która kazała nam przynieść dla niej ser. Poszliśmy więc do Burka, który kazał nam rozszyfrować jakąś wiadomość, a kiedy już to zrobiliśmy dał nam ser i wróciliśmy do Majki, która powiedziała nam gdzie mamy iść - do hakera. Hakerem była Viktoria, która czekała na osiedlu. Kiedy byliśmy już bardzo blisko, zza rogu wyskoczył Koptuś i klepnął mnie w plecy. Viktoria wyjaśniła nam, że to Wirus. Jeśli Wirus cię dotknie dostajesz wstążeczkę, jeśli masz 3 wstążeczki odpadasz z gry. Viktoria dała nam część hasła: błękitna. Potem u Burka zdobyliśmy słowo lama. Poszliśmy do Krzyśka, który sprzedawał antywirusy, dzięki którym można było uniknąć Wirusa, który da nam hasło, jeśli to my go złapiemy. Niestety nie udało nam się go złapać, ale Patryk powiedział nam jaka jest pierwsza część hasła: łysa. Wyjście z systemu było w harcówce, gdzie czekała Dominika. Kiedy powiedzieliśmy jej hasło: Łysa, błękitna lama, wpuściła nas do środka. Mieliśmy wybrać czy idziemy w prawo czy w lewo. Zły wybór - odpadnięcie z gry. Na szczęście udało nam się wybrać dobrą drogę i skończyć grę. Większość harcerzy poszła razem do kościoła na 13, ale ja umówiłam się z mamą, że pójdziemy razem na 18.
Ogólnie NAZ bardzo mi się podobał, a Wieczorne Śpiewogranie tym bardziej. Czekam na powtórkę!

Tekst w tytule notki o fragment pięknej piosenki harcerskiej pt. Wieczorne śpiewogranie, której można wysłuchać TUTAJ. To wykonanie bardzo mi się podoba: kilka głosów, co ja uwielbiam. :D

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednią notką, było ich aż 17! Dziękuję także Ani, która wykonała nowy nagłówek na tego bloga! ^^ Co o nim sądzicie? Bo mi się bardzo podoba!

Niech Moc będzie z Wami!
~Ola

14 komentarzy :

  1. na pewno obejrzę! :) też byłam kiedyś harcerką ;) Obserwuję i liczę na rewanż ;)

    http://trzymam-pozory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post i fajny blog :)
    Zapraszam do mnie może akurat Ci się u mnie spodoba :) Zachęcam do ZAOBSERWOWANIA :)
    Na pewno się odwdzięczę :) <3
    key-tina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, ty sie chociaż nie nudzisz :D Najbardziej poodbało mi się śpiewanie i granie do ochrypnięcia i starcenia marakasów, bo sama lubię uprawiać ten sport ekstremalny!
    Fajny ten twój mini-poradnik gitarowy, akordy i dźwięki na gryfie w takiej rozpisce diabelnie by mi się przydały w wielu sytuacjach.
    Czytałam "Złodziejkę Ksiażek" ale filmu nie chciało mi sie obejrzeć- ksiażka ma teki specyficzny styl i klimat, że żaden film tego dobrze nie odda, koniecznie przeczytaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm wg mnie Hubert postąpił bardzo dojrzale! Zresztą dh Burrek też odmówił przyrzeczenia za pierwszym razem c:

    Jeju jak ja żałuję że mnie nie było na śpiewograniu :c

    OdpowiedzUsuń
  5. oj przez to co napisałaś i te zdjecia to aż mi się chce płakać. jakieś dwa lata temu odeszłam od harcerstwa, troszeczkę tęsknie. niestety czasu braknie z każdym dniem. zapraszam do mnie :) a jak zajrzysz do mnie to poklikaj w reklamówki. odwdzięczam się zawsze jak tylko mogę :) pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje za komentarz i życzę dużo sukcesów :)
    Pozdrawiam Cieplutko

    http://szklanna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę sukcesów, powodzenia !! :*


    http://wkraateczke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, Ty tak fajnie spędzasz ferie, a ja siedzę w szkole i w dodatku muszę wkuwać do klasówki z przyrody:( Ale cóż, mogę pocieszyć się tym, że za dwa miesiące Wielkanoc i odpoczynek!
    Dzięki za polecenie "Złodziejki książek". Waham się właśnie, czy pójść. Książkę uwielbiam, ale nie wiem, jak zrobili film. Myślę, że po Twojej pozytywnej energii obejrzę. Ja mogę polecić Ci film "Za wszelką cenę", o bokserce. Bardzo smutna historia, płakałam jak bóbr. Ale film mistrzowski.
    O, nie znałam tych gier, o których pisałaś. "Filmy" najbardziej mi się podobają. Myślę, że kiedyś wykorzystam, gdy ze znajomymi będziemy się nudzić;)
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  9. OLA !!! Słowa : O kurde... USUŃ TO ZDJĘCIE !!! " oznaczają, ze masz usunąć to zdjęcie ! I nie dodawać go na bloga -___-

    Ojaaaaa.... * o * Byłaś na "Złodziejce Książek" !! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejo! Jeśli coś pominę to przepraszam, ale pamięć krótkotrwała nie ogarnia aż tak długich postów! Jejku... Z tego co mówisz było świetnie! Zwłaszcza podobała mi się gra w grę komputerową. Kto wymyślał te zabawy? Chciałabym być na Twoim miejscu! Aż do 21:00 było śpiewogranie? Masz chrypę? Wasze harcerstwo jest ŚWIETNEEEEE! Tylko jak ty zapamiętujesz te wszystkie nazwy... no, "drug" jakiś tam mistrz.... Matulku! Tytuły filmów bezcenne! Jak wykonaliście suche majtki na dnie morza? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić!
    Ty diable rogaty! Ja też chcę iść na "ZK"! Przystaw głowę do ekranu to może jak znowu wejdę na Twojego bloga to z Twoich wspomnień zacznie mi się odtwarzać ten film? Musisz spróbować ^^

    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. złodziejka książek to naprawdę bardzo fajny film. do tej pory nie znałam tych gier o których napisałaś...
    obserwujemy? Daj znać u mnie ;)
    buziaczki ;**
    http://normalnyblognienormalnejnastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny blog ;* Z miłą chęcią będę wpadać częściej <3
    ZApraszam przy okazji do mnie ;)

    http://our-dynamic-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale gitarowo się zrobiło :) Zawsze chciałam mieć czerwoną gitarę! A mam tygrysią :) Fajna ściąga z nut, chciałabym mieć taką z gamami i pentatonikami, bo mam problemy z zapamiętaniem ich, a nie będę wszędzie nosiła kartek :)
    O, na pewno się nie nudzisz... Coraz bardziej przekonujesz mnie że harcerstwo to bardzo przydatna instytucja. Zamiast siedzieć przed kompem, młodzież powinna własnie łazić na takie akcje, polatać sobie po zamku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥