22 grudnia 2013

92. Te mniejsze wigilie

Oczywiście wszystkie wigilie są bardzo ważne! W tytule notki chodziło mi o te mniejsze, znaczy o te, które spędzamy ze znajomymi, bo przecież tą prawdziwą kolację poprzedzającą narodziny Chrystusa spożywamy przeważnie w gronie rodziny.

>>źródło<<
We wtorek dowiedziałam się, że zostałam zaproszona na wigilię mojej klasy z tamtej szkoły muzycznej. Pech sprawił, że akurat wtedy, kiedy miała się ona odbyć w mojej SM był koncert kolęd, na którym występowałam, więc trochę głupio było nie przyjść. Śpiewaliśmy z zespołem 'Przybieżeli do Betlejem', a ja grałam do tego na takim wspaniałym instrumencie jak trójkąt! Występy nie odbyły się jak zawsze na auli koncertowej, tylko na hallu przy kawiarence, ale za to była prześliczna atmosfera z lampkami i tymi innymi rzeczami. Występy strasznie mi się podobały, szczególnie Pada Śnieg w wykonaniu trio gitarowego. Po koncercie po hallu chodził św. Mikołaj (tj. Szymon z samorządu naszej SM) i rozdawał cukierki. Ogólnie to cały koncert był przepiękny, ale szkoda, że nie mogłam jechać na wigilię do Gdowa :(


Czwartek minął bez większych emocji. Miałam iść na wigilię zuchową, do gimnazjum, ale jednak nie poszłam. A podobno było tak fajnie...


Ale piątek, jak zawsze był najlepszy! Rano i tak musiałam wstać na roraty, ale do szkoły mieliśmy na 8:15 z okazji wigilii klasowych. Oczywiście nasza klasa zebrała się dopiero gdzieś o 8:45 i o tej też godzinie zaczęliśmy jeść nasz barszcz z uszkami. Rzesz jasna nie obyło się także bez śpiewania kolęd i walki kto ładniej: chłopaki czy dziewczyny. Gabi, Paweł i ja graliśmy też na swoich instrumentach tyle, że każdy osobno. Przyszedł do nas nawet pan od niemieckiego. Połamaliśmy się opłatkiem z członkami naszej i innych klas, po czym ruszyliśmy na apel. Byliśmy trochę za wcześnie, ale przynajmniej zajęliśmy sobie fajne miejsca na widowni. Jasełka przedstawiała II i III klasa. Żeby jakieś strasznie ładne to było, to nie powiem. Kilka razy zapomnieli kto po kim mówi lub po prostu swoich własnych kwestii. Ale są przecież młodsi! Trzeba im wybaczyć.



Przyszłam ze szkoły, ogarnęłam się i poleciałam na flet, który kończył mi się o 17, a o tej samej godzinie miałam się stawić po drugiej stronie miasta na wigilii harcerskiej! Oczywiście zapomniałam pójść po panią do sekretariatu, bo akurat miała okienko i nie było jej w sali... Jak ja czasami nie myślę! Z okazji, że lekcja zaczęła się później, to i później się skończyła! A więc wyszłam z sali 5 po 17, po czym musiałam iść jeszcze skserować nuty! A więc szłam dosyć szybkim krokiem i w małej szkole, w której mieliśmy mieć wigilię byłam 20 do 17, czyli nie najgorzej. Przy wejściu spotkałam Bladą i jakiegoś druha z kamerą, którego skądś kojarzyłam (co ja mam z tym nie pamiętaniem druhów?!). W tym wypadku akurat nie byłam pewna czy to harcerz. Do Bladej padło krótkie hej, a do "druha" czuwaj!.  Poszłam po schodach (z góry dobiegały krzyki - to musieli być harcerze). Weszłam do sali nr. 6, gdzie było strasznie dużo ludzi w mundurach, nie tylko z naszej drużyny, bo jak można się było domyślić po spotkaniu Bladej razem z nami wigilię obchodzili jej HS'i. Po naborze faktycznie ich przybyło. Usiadłam między Nikolą (pewnie czytającą to teraz) i Weroniką. Potem okazało się, że miejsce obok Niki jest zajęte przez Wiki, która wcześniej pomagała roznosić ciasteczka. Dowiedziałam się, że wcale się nie spóźniłam i że cały czas jeszcze coś ktoś robi. W końcu, kiedy Blada i ten druh przyszli, drużynowa naszych HS'ów kazała wszystkim usiąść i zaczęła tłumaczyć, jak wygląda dzielenie się opłatkiem po harcersku. Dla niewtajemniczonych może opowiem jak się to odbywa. A więc nie jest to takie normalne łamanie opłatka i składanie sobie życzeń, bo przecież harcerze musieli wymyślić swój sposób!

1. Upewniamy się, że każdy harcerz lub zuch ma już chociaż kawałek opłatka. Jeśli nie ma, to użyczamy mu kawałek swojego lub jakiegoś innego.
2. Kiedy wszyscy mają opłatki w rękach i siedzą na swoich miejscach, osoba rozpoczynająca (w naszym wypadku Blada) wstaje i mówi życzenia. Może życzyć tylko jednej rzeczy.
3. Każdy odłamuje ze swojego opłatka kawałeczek i podaje go osobie po lewej stronie. W naszej sytuacji nie do końca wypaliło, bo po środku podkowy ułożonej ze stołów stała jeszcze jedna ławka przy której siedziało kilka osób. Biedna Emilka, co tylko dostała opłatek musiała lecieć z nim do środkowego stolika, żeby dać go następnej osobie.
4. Wstaje osoba po lewej stronie Bladej i także składa wszystkim naraz życzenia. Warunek jest jeden: nie mogą się one powtarzać!
5. W sumie to dalej wszystko się powtarza, aż do końca. Każdy musi powiedzieć jakieś życzenia.


Życzenia najwspanialszych drużyn pod słońcem były przeróżne! Niektórzy życzyli po prostu wesołych świąt (Blada), inni spędzenia tej właściwej wigilii w gronie rodzinnym i pięknej atmosferze (ja), inni, żeby w końcu na te święta spadł jakiś śnieg (Dominika), a jeszcze inni, życzyli wszystkim tego wszystkiego, co życzyli wszyscy (Szymon). Oczywiście nie obyło się bez śpiewania kolęd! Blada przygrywała nam na gitarze, a my śpiewaliśmy! Rzecz jasna Viktoria także miała swoją solówkę w Gdy śliczna panna! Jejciu, ona tak ślicznie śpiewa ^^ Po zakończeniu pierwszej zwrotki wszyscy zaczęli wrzeszczeć Ona jest najlepsza! Sialalalala!. Jeśli oprócz Bladej ktoś miałby iść do Mam Talent, to byłaby to właśnie Vika. I jak to na każdej wigilii, nie obyło się bez kłócenia o kolędy!
- Eeej! Blada! Miałaś zagrać Gdy się Chrystus rodzi!
- Ale przecież nie było jeszcze Cicha noc!
- A co z Dzisiaj w Betlejem?!
- Ej no weźcie! Dzisiaj w Betlejem było! Śpiewamy Wśród nocnej ciszy!
- No to zaśpiewamy Dzisiaj w Betlejem jeszcze raz!
- Blada, czemu nic nie grasz?
Takie to te nasze kochane drużyny są 



Z tego co dobrze pamiętam później było odzyskiwanie chust przez harcerzy z 6c. Ola odebrała wszystkim z tej klasy chusty, ponieważ zrobili... no... coś nie do końca zgodnego z Prawem Harcerskim. Nie będę może pisać co, bo jeszcze wywołałoby to straszne zgorszenie. Żeby odzyskać barwy swojej drużyny musieli zorganizować coś o braterstwie. A więc Wiktoria wymyśliła to coś. W misce były karteczki. Z jednej strony karteczki była jakaś literka, a z drugiem połowa cytatu o braterstwie. Trzeba było odnaleźć swoją drugą część oznaczoną taką samą literką i drugą częścią zdania. Ja wylosowałam karteczkę z literką o i początkiem zdania: Przyjaciele są jak kwiaty... Okazało się, że drugą część ma Ala. Na jej karteczce pisało: ..., doniczkowe wymagają szczególnej pielęgnacji. Każda para odczytywała swoje zdanie. Okazało się, że zdania się powtarzają, ale i tak była świetna zabawa :D


Po cytatach harcerzy z 6c i po rozdaniu chust, nastąpiło rzucanie miśkiem. W sumie to trudno to coś było nazwać miśkiem, bo przypominało... w sumie nie wiem co to było, ale w każdym razie odpadały temu czemuś uszy. Ale jaki jest sens w rzucaniu miśkiem? Z okazji, iż harcerze zawsze znajdą jakiś sens, kto złapał miśka musiał opowiedzieć jakieś swoje harcerskie wspomnienie. Każdy opowiadał o czymś innym: o przyrzeczeniach, inauguracjach, biwakach, zbiórkach, grach terenowych i innych przeróżnych rzeczach! Ja opowiadałam o przyrzeczeniu w Trzemeśni ♥  To był naprawdę piękny moment, który wysilając się może ktoś znajdzie tu, na blogu. Kiedy prawie wszyscy opowiedzieli o swoich przeżyciach okazało się, że zaczyna się robić 19:30, a o tej właśnie godzinie miała się skończyć wigilia. Wyszliśmy na korytarz, zawiązaliśmy krąg i zaczęliśmy się rozchodzić. Niektórzy zostali jeszcze posprzątać, ale na nas czekała już pewnie mama. Oczywiście Szymkowi i Kubie umyślało się iść do toalety. Szymkowi Hubert przez przypadek zgasił światło (ja się nawet nie skapnęłam xd), a Kubie Szymek, także przez przypadek. A więc mniejsze wigilie uważam za skończone! Teraz czekam na tą właściwą 


A! I oczywiście zapomniałam wyjaśnić, kto był panem z kamerą! Okazało się, że jest to tata naszego przybocznego Krzyśka, z którym pierwszy raz miałam okazję spotkać się na zimowisku w Trzemeśni. Druh ten już wtedy miał ze sobą kamerę i nagrał cały nasz biwak, który niedawno znalazłam na yt (>>TUTAJ<<). Na filmie możemy zauważyć (w pierwszej połowie) Bladą i Burka broniącego się przed naszą bandą rzucającą w nich śnieżkami lub próbującą ich przewrócić XD, druga połowa przedstawia nasz piękny kulig, a trzecia jest poświęcona kominkowi, pięknemu wokalowi Bladej i zdjęciom. (W ogóle wie ktoś jak mogą być trzy połowy...?) Niedługo powinien się także pojawić film z wigilii, ponieważ druh nagrywał ją prawie calutką! Aaa! No i najważniejsze! Ten oto druh, kiedyś, kiedy jeszcze działał w harcerstwie, podczas jakiejś wędrówki w Bieszczadach spotkał autora wszystkim znanej piosenki pt. Pieski małe dwa! :D

Dziękuję ludziom, którzy zdołali przeczytać moje długaśne wypociny 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wesołych świąt! A blogi odwiedzę jutro ;)
~Ola

16 komentarzy :

  1. ale się oczytałam :>
    fajny post ;p
    Zapraszam: http://szarokolorowa1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny post ;)) dobrnęłam do końca ;D
    wesołych świąt ;33

    http://this-is-my-life-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. "(Z góry dobiegały krzyki-to musieli być harcerze)". Rozwaliłaś mnie tym zdaniem! Normalnie kryminał-kto zamordował harcerzy!?
    Ile małych wigilii... Jeszcze w poprzednich latach też miałąm ich tyle-bo szkoła, gitara, chórek kościelny... A teraz nagle mam już tylko szkołę i tylko naukę. Aż smutno. Chciałabym w 2 klasie wiecej sie zaangażować. Jak poradzę sobie z nauką. Ot, cały problem mojego wieku :/
    Autor "Piesków...?" Uwielbiam tą pioseneczkę, acz znam ja od niedawna. Serio, mama mi jej nie śpiewała. Lubię grać ją na gitarze.
    Jak widzę, problem wszystkich gitarzystów-banda ludzi, którzy chcą, aby grali im milion kolęd naraz-nie jest obcy ani mi, ani Bladej :)
    Hej!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz nwm czemu ale harcerska wigilia w tym roku nie za bardzo mi się podobała:c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiki, że co?! To była najwspanialsza 'mniejsza' wigilia na której byłam, a Ty mi tu wyskakujesz, że Ci się nie podobała?!

      Usuń
    2. Powiem ci w sql dlaczego:/

      Usuń
  5. To musiało być bardzo fajnie na obu wigiliach:-) Jak już czytałaś na moim blogu, moja klasowa była świetna:-D
    Nie martw się- dobrnęłam do końca posta i wcale nie uważam, że są to wypociny;-)
    Pozdro,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadne wypociny, to naprawdę świetna notatka i szczerze mówiąc poprawiłaś mi nią humor.
    Zazdroszczę Ci tych pięknych przeżyć i oczywiście samej "mniejszej wigilii".
    Ja niestety nie mogłam uczestniczyć w klasowej wigilii, bo musiałam się rozchorować :/
    Nie zmienia to jednak faktu, że jeszcze bardziej nie mogę doczekać prawdziwych świąt!
    Dzielenie się opłatkiem - ciekawy sposób :D
    Wesołych Świąt!!!



    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny post. Długi ale fajny :D
    http://livethemoment1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie z gitarą rządzą! naprawdę poznał autora ,,Piesków"? Boże, ja na tym uczyłam się grac na gitarze! Aż łezka się w oku kręci na wspomnienie (nie ze wzruszenia tylko na wspomnienie tego bólu palców...). Fajnie masz, ja biorę udział tylko w Wigilii klasowej bo inne instytucje w których ,,pracuje" nie organizują takich rzeczy. A szkoda, takie spotkanie bardzo pomaga na integrację :) Zwłaszcza nieuniknione wspólne zmywanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie z gitarą rządzą! naprawdę poznał autora ,,Piesków"? Boże, ja na tym uczyłam się grac na gitarze! Aż łezka się w oku kręci na wspomnienie (nie ze wzruszenia tylko na wspomnienie tego bólu palców...). Fajnie masz, ja biorę udział tylko w Wigilii klasowej bo inne instytucje w których ,,pracuje" nie organizują takich rzeczy. A szkoda, takie spotkanie bardzo pomaga na integrację :) Zwłaszcza nieuniknione wspólne zmywanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie da się ukryć, że ta najważniejsza wigilia odbywa się 24 grudnia w gronie rodziny kiedy dzielimy się opłatkiem i jemy uroczystą kolację.

    Wesołych świat.
    http://anddreamsbecomeareality.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ ja nie skończyłam z Basią! Po prostu zrobiłam sobie małą przerwę. A Szalik to przekręcone imię Szarlik- jako dziecko tak wymawiałam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Jest na nim taka przyjemna atmosfera, a do tego piszesz bardzo ciekawe notki! Uwielbiam czytać takie długie opisy :)
    Życzę Ci wesołych i spokojnych świąt.
    Pozdrawiam cieplutko i oczywiście obserwuje.

    W wolnej chwili zapraszam:
    http://destroyed-by-madness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zuwarzyłam wcześniej posta! A bym już dawno napisała komentarz! Masz naprawdę świetną klasę - pozazdrościć. U nas są mniej aktywni. W ogóle te Twoje Bydgoszcze to musi być sympatyczne miasto. Harcerstwo to jedna wielka rodzina z tego co opisujesz. Ach... Masz naprawdę fajnie! 3 klasy już tak mają, że pamięć im na przedstawieniach szwankuje. Ale wydaje mi się to słodziutkie, jak tak z przerażeniem w oczach próbują sobie przypomnieć.
    I jak tam na wielkiej wigilii? Mam na dzieję, że dobrze.
    Czuję się źle. Usnęłam 5 razy na pasterce ;)
    Pozdrawiam ciepluuuuutko

    OdpowiedzUsuń
  14. Awesome blog!! Happy New Year!!
    Can we follow each other on gfc/bloglovin?

    Enter my giveaway here:
    http://asweetwoorld.blogspot.com/2013/12/rosegal-international-giveaway.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥