26 listopada 2013

88. Znów wędrujemy ciepłym krajem (...)

Tym razem nominacja od Gabi :) Wielkie dzięki ^^
Pytania Gabi i moje odpowiedzi:
1. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
    Lubię fioletowy, lubię pomarańczowy i lubię też turkusowy :)
2. Twoja ulubiona piosenka ?
   Connie Talbot - Let's Get Along oraz Regina Spektor - The Call
3. Co zrobisz ? - przyszłaś do szkoły w kaloszach i zapomniałaś butów na zmianę.
    Nie mam specjalnie dużego wyboru, więc chodzę po szkole w moich pięknych kaloszach lub jeśli byłoby to możliwe pożyczam buty od kogoś kto przyszedł do szkoły w jakichś trampkach czy adidasach.
4. Twój ulubiony blogger/bloggerka
    Oczywiście Stasia :D, Gabi Profic, Innda, BonaVonTurka, Lenny, Nikola i jeszcze kilka by się znalazło.
5. Co wolisz ? srebro / złoto
    Oczywiście, że srebro. Złoto jakoś tak kojarzy mi się ze zwyciestwem, a srebro... nie wiem.
6. Co robisz ? - pewnego dnia wszystkie koleżanki odwracają się od ciebie
    Pozostanie mi przecież przyjaciółka :) 
7. Czy miałaś ulubioną maskotkę w dzieciństwie? Jeśli tak to czy miała ona imię? Jeśli tak jakie to imię?
    Miałam swojego pieska maskotkę. Taki biedny, sponiewierany piesek, chyba się Kudłatek nazywał czy jakoś tak.
8. Co zrobisz-jedziesz na wycieczkę jesteście już na miejscu i okazuje się że zapomniałaś wziąć pieniędzy.
    W takiej oto sytuacji był pozostawiony mój kuzyn na trzydniowym zlocie hufca. Oczywiście ja, jako kuzynka musiałam mu te pieniądze na każdym kroku pożyczać... Sama zrobiłabym to samo.
9. Umiesz na czymś grać?
    No tak. Gram na fortepianie, flecie poprzecznym oraz prostym i gitarze.
10. Co wolisz? Grać w gumę czy skakać na skakance?
      Teraz już zaprzestałam takich zabaw, ale kiedy byłam młodsza uwielbiałam grać w gumę! A skakać na skakance nauczyłam się dopiero w trzeciej klasie SP.
11. Imię najlepszej przyjaciółki
      Ania ^^

A więc znów mieliśmy piątek! Po lekcji fletu skończonej o 17:03 poleciałam do domu zostawić instrument, żeby nie taszczyć go do harcówki. Następnie podeszłam pod blok Gabi, która chwilę później raczyła zejść na dół i pójść ze mną na zbiórkę. Kiedy przyszłyśmy była akurat 17:30, czyli już całkiem ciemno, a zapowiadało się na grę terenową. Okazało się, że nie będzie mojej zastępowej Sonii. Oczywiście Gabrysia wymyśliła, że to JA mam ją zastępować. Jakoś o 17:45 druh Burek poprosił nasz zastęp w składzie: Gabrysia, Emilka, Oliwia, Gabi no i ja do harcówki. Dał nam mapę Dobczyc z zaznaczonymi punktami. A więc ruszyliśmy! Harcówka była pierwszym punktem, a drugi był gdzieś w okolicach przystanku na ulicy Podgórskiej i Jana. Niestety nie mogliśmy go znaleźć, ponieważ w tej okolicy nikogo nie było! Poszliśmy więc na punkt trzeci. Pod starym mostem siedziała sobie Majka. Podczas przeskakiwania przez kałużę błota ubrudziłam sobie całe trepy, ale to nieistotny szczegół. Kiedy wszystkie przetransportowałyśmy się przez błoto, Majka kazała mi się zameldować (czy pominąć fakt, że pomyliłam się 3 razy?!)! Dostałyśmy całe mnóstwo pociętych papierków, które miałyśmy ułożyć w trzy obrazki. Kiedy w końcu, po dosyć długim czasie udało nam się to zrobić trzeba było wykonać następną część zadania: określić jak nazywają się te osoby. Wiedziałyśmy, że są tam Rudy, Zośka i Orsza, ale nie wiedziałyśmy, który jest który. W końcu po dłuższej namowie ustaliliśmy prawie wszystko. I okazało się, że błędnie. Pomyliłyśmy wszystko, co dało się pomieszać! Majka przeczytała wiadomości o Rudym, Zośce i Orszy. W końcu odeszliśmy z tego punktu i postanowiliśmy udać się do tego zaległego drugiego, ale dalej nie wiedzieliśmy gdzie on jest! W końcu spotkałyśmy zastęp Dzikich Kóz, który wyjawił nam, gdzie stoi Ola! Musiałyśmy chwilkę poczekać aż zastęp Hodurka odejdzie z drugiego punktu. W końcu zameldowałam się (z długimi przerwami między wyrazami, ale bez błędów!). Ola zadała nam dwa pytania: o czym jest gra terenowa i dlaczego stoi pod drzewem. Na pierwsze pytanie odpowiedziałyśmy, że o II wojnie światowej, a na drugie nie potrafiłyśmy do końca. Kombinowałyśmy z symboliką, zwycięstwem czy czymś takim, ale okazało się, że to zupełnie coś innego. Chodziła o to, że podczas wojny, żołnierze chowali się pod drzewami, aby ochronić się przed strzałami z samolotów. I zostało jeszcze zadanie! Ola poszła pod drzwi Jana, a ktoś z zastępu musiał tak do niej podejść, żeby ona tego w ogóle nie słyszała. Wybraliśmy Gabrysię, jako że była najmniejsza i zdobyliśmy te trzy punkty! Następnie poszliśmy na zamek i spotkaliśmy po drodze zastęp Wiki. Na moście do zamku leżał Krzysiek i ubolewał, że złamał sobie nogę. Owinęliśmy mu kolano jakąś apaszką i chcieliśmy czymś usztywnić, ale Krzysiek powiedział, że wystarczy, że wiemy co mamy robić. Dowiedzieliśmy się także, że w harcówce musimy być najpóźniej o 19:15, a była 18:40. Został nam jeden punkt - punkt obok cmentarza. Spotkaliśmy tam dh Burka z dh Kubą i Biedrona, który wypytywał nas czy Krzysiek nie został zabity i takie różne rzeczy, a następnie kazał nam rozwiązać rebus o konspiracji i okupantach. Mogłyśmy już iść do harcówki! Byłyśmy tak kilka minut po 19, ale przyszłyśmy jako pierwsze. Harcówka była zamknięta, więc usiadłyśmy na schodach i czekałyśmy na kogoś. Gabi musiała już iść, chwilę później pojechała także Emilka i Oliwia. Zostałam sama z Gabrysią. Chwilę później przyszła Blada ze swoimi HS'ami. Poszłyśmy z Oliwią wbić tabliczkę przy naszym szczepowym drzewku. Kiedy przyszłyśmy prawie wszyscy byli już na miejscu. Zeszliśmy na dół, gdzie Ola powiedziała, że każdy zastęp musi powiedzieć trzy zdania podsumowujące zbiórkę. Ja i Gabi z pomocą Dominiki, która już nie jest w naszej drużynie próbowałyśmy sobie przypomnieć te zdania z rebusów i o dziwo udało nam się! Zawiązaliśmy krąg i poszliśmy do domów.
Nasz piękny, dobczycki zamek. Em...yy... zdjęcie nie moje, bo oczywiście kompletnie zapomniałam na grze terenowej o jakichkolwiek zdjęciach, a i tak było ciemno, więc... dobra, mniejsza.


A po piątku przyszła sobota! Wstałam chyba o ósmej i pojechałam z mamą na zakupy. Postanowiłam bowiem urządzić zaległe urodziny, które obchodziłam na kursie :D Nie wiem o której wróciłyśmy z tych zakupów, ale ledwo zdążyłam zrobić babeczki i ogarnąć pokój zadzwoniła Ania z wiadomością, że właśnie wyjeżdża z Bilczyc! Jakieś pięć minut później zbierałam się już do wyjścia na przystanek. Kiedy byłam już na osiedlu widziałam jak do sklepu wchodzą dwie osoby, w tym jedna z fletem. Podejrzewałam, że to Ania ze swoją mamą, ale w końcu nie widziałyśmy się ponad rok, więc nie byłam pewna. Poszłam na przystanek i czekałam. Chwilę później nasze panie raczyły wyjść ze sklepu. Jak to zawsze po długim rozstaniu przytuliłyśmy się z Anią i jej mamą itd. Poszłyśmy do domu. Kiedy mijałyśmy gimnazjum, Ania była pewna, że to basen... Jak już wcześniej wspominałam, moja przyjaciółka przywiozła ze sobą flet i nuty na dwa głosy ^^ Bardzo ładnie wychodziły nam Pojedziemy na łów i Wlazł kotek na płotek oraz jeszcze kilka melodii. Ania nauczyła mnie kilku nowych chwytów, między innymi fis i b (bo ja przecież umiem zagrać tylko gamę C...) Grałyśmy jeszcze chwilę w bingo, a wpół do 16 niestety Ania musiała już iść na busa. Wstąpiłyśmy jeszcze po drodze do gimnazjum, ale większa część była zamknięta. Po drodze spotkałyśmy Olę, Kasię i Julkę, które drukowały materiały na szkolną gazetkę o Świętym Mikołaju, ale skserowało im się trochę za dużo, dlatego jakąś połowę tych wszystkich kartek wręczyły właśnie mi. Kiedy wróciłam do domu, Gabi już tam była. Chwilę później przyszła też Wiki i Sonia. Nie było jeszcze tylko Nikoli. Postanowiłyśmy, że kiedy przyjdzie Wiki weźmie tępy nóż z mojego niezbędnika, Gabi nożyczki, Sonia rewolwer mojego brata, a ja w ciemnościach pójdę ze świeczką otworzyć drzwi spóźnialskiej. Rzecz jasna, wszystkie miałyśmy wytapirowane szczotką włosy, co robiło jeszcze lepszy efekt naszego horroru XD Niestety, plan nie wypalił, bo po pierwsze po drodze do drzwi zgasła mi świeczka, a do tego zamek w drzwiach się zablokował i nie mogłam ich otworzyć. W końcu, kiedy się udało, dziewczyny poleciały na górę, a ja udawałam nienormalną przed Nikolą (cały czas klaskałam, pstrykałam i robiłam dziwne ruchy...). Kiedy już dowiedziała się o co chodzi, postanowiłyśmy po prostu nagrać ten nasz horror. Na talerzyki wylałyśmy wosk z czerwonych świeczek (krew) i znowu wytapirowałyśmy sobie włosy. Nikola wchodziła do pokoju, za nią Sonia z kamerą (moim telefonem), wstaję ja ze świeczką, mówię coś w stylu: Cześć Nikolo, cieszę się, że przyszłaś..., potem Wiki: Mogłaś się tego spodziewać... i na końcu Gabi: Nie chcemy Cię zabić... < sięga po talerzyk z czerwonym woskiem > ... tylko przystawki nam się skończyły XD Potem Nikola piszczała i był koniec sceny I. W scenie II wiązaliśmy ofiarę, a w III mieliśmy ją gotować, ale plan nie wypalił. Potem jeszcze żartowałyśmy sobie z ludzi na 6obcy, pisząc, że jesteśmy fanami Łan Dajrekszyn (tak, dokładnie tak napisałyśmy XD). No i było jeszcze podpalanie paluszków (tych od Lajkonika, do jedzenia) na świeczkach. Próbował ktoś kiedyś? Dobre nawet, ale nie polecam tych całkiem spalonych. Dziewczyny rozeszły się ok. 20:30. To był naprawdę wspaniały dzień!


Przypominam o głosowaniu na filmik >>TU TU TU<<!! Jeśli ktoś chce pomóc, to bardzo proszę o rejestrację na stronie konkursu i codzienne oddawanie głosów. W następnym poście będę wymieniać blogi, które głosowały, więc jeśli ktoś to zrobił proszę o napisanie :) Mogę się też odwdzięczyć jakimiś lajkami na asku, czy czymś takim.

U was też spadł już śnieg? ^^ Muszę znaleźć rękawiczki...

Zapraszam na ASKA. Niedługo będę zmieniać playlistę; ma ktoś jakieś propozycje?

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola



19 komentarzy :

  1. Heh. :D Jesteś genialna! Pstrykałaś palcami? A-a-ale dlaczego?
    Śliiicznie jest w Waszych Dobczycach. W moim miasteczku... lepiej nie wspominać. Jest tylko las obwieszony niebieskimi reklamówkami. Tiaaaa...
    Czerwony wosk? Nie wpadłaby, na to! Ja też bym tak chciała, Mieć samych stukniętych przyjaciół (choć w sumie moja dwójka przyjaciół jest taka, tylko jeden od drugiego pod innym względem)
    Z pytania 4 to chyba inna Stasia, Na pewno są 1000 razy fajniejsze blogerki, ale... Bardzo mi miło:3
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pstrykalam żeby udawać nienormalną! W sumie to do końca nie wiem jaki był w tym cel...
      Akurat na wzgórzu zamkowym jest tak ładnie, ale np. kiedy przechodzę obok śmietników na osiedlu niedobrze mi się robi na widok tych porozrzucanych wszędzie papierów...
      Nie, nie Stasiu. Chodzi o Ciebie ;) Naprawdę nie ma za co.

      Usuń
  2. Jaki słodki zamek! Naprawdę, ja tylko o zamkach i fortyfikacjach mówię, że sa słodkie, i to o malo których, powiniem więc mój zachwyt docenić! Takie pagórki masz w okolicy... A ja, biedna mieszkanka naleśnika...
    W mojej szkole była kiedyś harcówka, ale zlikwidowali, bo już nawet harcerzy u nas nie ma. Został po nich tylko zabytkowy sztandar.
    Strasznie mnie interesuje, jak zabrzmiała by gama C grana razem na gitarze i flecie bo właśnie ją ćwiczę i te dźwieki zaczynają przesladować mnie po nocach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz zamek z pewnością doceni Twoją opinię ;)
      Szkoda, że tą harcówkę zlikwidowali, bo harcerstwo to naprawdę fajna sprawa :)
      A mi pani kazała ćwiczyć każdy dźwięk osobno, aż będzie perfekcyjny!

      Usuń
  3. Świetny post i pytania :)

    Zajrzysz? :)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy blog , obserwuję :> zapraszam do mnie ---> http://yourlifeinspirations.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasz Horror był genialnyxD Szkoda tylko że Nikola nie chciała nagrać drugiej sceny;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ją mam tą drugą scenę, tylko w beznadziejnej jakości i ogólnie taka dziwna jest...

      Usuń
    2. Nie chciałam, bo wy byłyście oblepione sztucznym śniegiem i czerwonym woskiem, a ja miałam rozpuszczone włosy (moje włosy są totalnie nieogarnięte tak jak ja, ale to pomińmy)! Dodatkowo jak kręciłyśmy drugą scenę to Wiktoria wiążąc mi usta włożyła mi apaszkę Oli do ust, no i no...

      Usuń
  6. Stanowczo słodki zamek :D Gdybym miała taki w okolicy, siedziałabym w nim całe dnie. A tak mam tylko łąki, żeby się wyżyć, i to jeszcze płaskie. Kiedyś chciałam należeć do harcerstwa i wciąż uważam że to świetna organizacja, ale w końcu związałam się z teatrem, a dwóm panom już nie dam rady służyć...
    Dzięki za miły komentarz! Uważałam zawsze że rysunki na komputerze wychodzą mi nie najlepiej, ponieważ nie mam myszki, ale najwazniejsze że podobają się czytelnikom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I patrzcie państwo! Tylko dodała zdjęcie zamku i już wszyscy się nim zachwycają :D
      Każdy wybiera to, co uważa za właściwe. Ja długo nie mogłam się zdecydować między muzyką a harcerstwem. W końcu udało mi się wszystko zgrać.
      I Ty bez myszki wykonuje takie ładne prace?! Nie gadaj!

      Usuń
  7. Cieszę się, że znowu tu jestem i mogę czytać Twoje posty :) Tak szczerze to się stęskniłam, mam nadzieję, że już takiej przerwy w moim wykonaniu nie będzie :D

    realizuj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że znowu jesteś ^^ Też się trochę za Twoim blogiem stęskniłam :D

      Usuń
  8. Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award :)
    Szczegóły u mnie :)

    wrytmiewarszawskiejcodziennosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję! :)

    vickys-life1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Musiałaś mieć super wrażenia, aż zazdroszczę;-)
    Gratuluję nominacji, bardzo fajnie odpowiedziałaś na pytania.
    Pozdrawiam,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że masz podobnego kalsyka, jak moja mama. On też jest stary (ładniej: z historią) i ma dosć nietypowy dżwięk, więc laicy ciągle myślą, że jest rozstrojona, i nie pasuje do żadnej innej gitary. Ale ja bardzo szczerze ją lubie, bo ma własny charakter, moja mama też ma bardzo charakterystyczna manierę gry, i są włąściwie nierozłączne. Gdy biorę mamy gitarkę do ręki, czuję się, jakbym nigdy nie uczyła sie grać, jakby ta gitara sama zmuszała mnie do grania inaczej, niz zazwyczaj. Bo prostu zmusza mnie, abym to ja sie do niej dostosowała, a nie ona do mnie :) Uwielbiam stare przedmioty i instrumenty.
    O klasykach chętnie pogadam, szczególnie, że akurat łykam dużo teorii, chodząc na lekcje gitary, może nie wszystki rozumiem, ale chętnie przekażę to dalej :) A nawet pentatonika to fascynująca sprawa.
    Ja zawsze gram miękką kostką, bo przy twardej moja gitara brzmi, jakby była rozstrojona, szczególnie najgrubsze struny-tragedia, latają mi zbyt luźno, nie wiem czemu, bo nastrojona jest dobrze :(
    Hej

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas jeszcze nie ma śniegu :)
    Obserwujemy? http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki <3 masz świetnego bloga biorę z cb przykład :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥