12 listopada 2013

86. Być wytrwałym, silnym być...

Jak niektórzy już zapewne wiedzą w ten weekend byłam na kursie zastępowych w Trzemeśni. Wyjazd, jak zawsze wyjazdy harcerskie był niesamowicie udany! A więc, zaczynam długą, może trochę przynudzającą notkę napisaną na podstawie słów kluczowych z telefonu z nieostrymi zdjęciami także robionymi tym samym telefonem.



piątek

A więc dzień zaczął się rano (masło maślane, ale nie ważne). W szkole mieliśmy mieć apel z okazji Święta Niepodległości, dlatego ubrałam mundur. Po trzech lekcjach i apelu wróciłam do domu, skończyłam się pakować, zajrzałam na pocztę, a o 16:20 byłam już na dole ubierając buty. Rzecz jasna jakieś pięć razy wracałam się na górę, bo to zapomniałam rogatywki, to kartki na zgodę na wyjazd, to samej zgody, a potem jeszcze musiałam lecieć po kartkę na zgodę dla Wiki. Wyjechaliśmy gdzieś o wpół do. Oczywiście musieliśmy jeszcze stać na stacji, więc w Trzemeśni nie byliśmy na planowaną 17, lecz jakieś 15 minut później. Kiedy w końcu się ogarnęłyśmy i przywitałyśmy z innymi harcerzami, druhna komendantka zagwizdała na zbiórkę. Uczyliśmy się kiedy trzeba stać na baczność, kiedy na spocznij itd. Poszliśmy na kolację, zjedliśmy coś, żeby później nie czuć głodu i udaliśmy się na kolejne zajęcia - zajęcia z poznawania się z druhną Paćką. Ja na szczęście prawie wszystkich znałam, więc nie było problemu z powtarzaniem imion osób, które siedzą przede mną, ale harcerze, którzy są w ZHP od niedawna mieli z tym niezłe kłopoty. Po poznaniu swoich imion przyjechali Blada i Burek! Oczywiście okazało się, że drzwi są zamknięte i nie mogą wejść do szkoły, a zanim ktoś poleciał po druhnę Paćkę minęło trochę czasu... Następnie podzieliśmy się na zastępy. Wszystkie dziewczyny z Dobczyc chciały być razem, ale było nas za dużo, więc Ala z Sonią poszły do innego zastępu, a my musiałyśmy losować. Na szczęście zostałam z moimi kochanymi Dobczycankami, a osobą która od nas odeszła była Wiki. Chwilę później odbyły się kolejne zajęcia, tym razem z Bladą. Rozmawialiśmy o obrzędowości; co ro jest, jaka może być, jakie są jej elementy itd. Pewien Kuba z harcerzy starszych non stop nawijał coś o wielorybach! Powiedział, że elementem obrzędowości mogą być wieloryby... Potem każdy dostał od Bladej karteczki z różnymi dziwnymi elementami obrzędowości. Na mojej karteczce pisało: Piosenka zastępu: wesoła piosenka o lesie śpiewana na melodię "Roty". Jedna osoba czytała swój element, a inna musiała się wcielić np. w babcię i powiedzieć co sądzi o takim postępowaniu. Po zajęciach odbył się kominek, potem się umyliśmy i poszliśmy spać...
Tu akurat widzimy fragment piosenki naszego zastępu (o tym później).

Zdjęcie moich i Wiktorii butów zrobione z nudów, żeby być fajnym XD Ale my jesteśmy głupie XD

sobota

Wstaliśmy o ósmej (dobra, przyznaję się, dużo wcześniej, ale nie musi o tym wiedzieć dużo osób...), ubraliśmy się i kazali nam iść na pole pobiegać. Dziewczyny miały zrobić 3 okrążenia, a chłopaki 5. Na mój pech, niestety niechcący wdepnęłam na żółte pole, więc biegałam 4 okrążenia. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na zajęcia z dh Maryną, która urządziła nam podchody. Rysowaliśmy strzałki o chowaliśmy się, a druga grupa musiała nas znaleźć. Schowaliśmy się za jakimś starym autem, (niektórzy w środku) a Koptuś wszedł na drzewo i się do niego przytulił tak, że prawie nie było go widać. Ale i tak nas znaleźli. Potem przyszła jakaś pani, która przyglądała nam się od dłuższego czasu i powiedziała, że to jest samochód, którym kiedyś jeździł Jan Paweł II. Wszyscy bardzo się zdziwiliśmy. Potem chowała się druga grupa. Poszli na górę, na której byli schowani za przeróżnymi rzeczami, na drzewach, za drzewami itd. Nie znaleźliśmy niestety 3 osób :( Kiedy wróciliśmy do szkoły mieliśmy zajęcia o formach pracy z Olą i Viktorią. Rzucaliśmy do siebie pluszowym liskiem Izy i kiedy Viktoria zagwizdała, osoba, która akurat miała przytulankę musiała wymyślić jakąś formę pracy. Formą pracy może być pionierka, pląsy, samarytanka, piosenki, musztra, gry terenowe itd. czyli po prostu różne rodzaje zbiórek. Następne zajęcia prowadził Burek. Oczywiście samarytanka, czyli pierwsza pomoc. Druh miał świetną taktykę. Na ścianie były przyklejone różne numerki. Zastępowi losowali któryś z nich, a całe zastępy szukały na ścianie wszystkich karteczek oznaczonych cyfrą i czytały po kolei sytuacje, w których trzeba udzielić pierwszej pomocy. Oprócz karteczek z numerkami przydzielonymi do zasad były karteczki z uwagami. Np. kiedy w sali nagle wszyscy zaczęli gadać Burek kazał Olkowi przynieść dwie karteczki z numerem 11. Na jednej z nich pisało coś w tym stylu: Wiktor! Ogarnij się wreszcie! Wiktor trochę dziwnie popatrzył na druha, który wziął drugą karteczkę z numerem 11 i przeczytał: Tak, ty! Ten nasz druh to chyba jakimś jasnowidzem jest! Po samarytance wreszcie poszliśmy na obiad (pierogi ruskie ^^)! Kiedy wszyscy zjedli mieliśmy godzinę ciszy, więc graliśmy z Viktorią i Kingą w mafię. Następne zajęcia prowadziła Ola, tym razem bez Viktorii. W sumie, to nie wiem czy jakiś chłopak jej słuchał, bo wszyscy cały czas gadali. Uczyła nas szyfrów: GA-DE-RY-PO-LU-KI, PO-LI-TY-KA-RE-NU, MA-LI-NO-WE-BU-TY i inne takie szyfry oraz szyfr czekoladka i dżdżownica i próbowała nas nauczyć Alfabetu Morse'a. Po zajęciach z Olą znowu był czas na Martynę! A więc struktura ZHP, czyli co jest najważniejsze i najmniej ważne. Oczywiście na samym szczycie piramidy stoi Walny Zjazd ZHP, który decyduje o wszystkim i wszyscy muszą się do niego przystosować. Potem są Władze Naczelne, czyli coś trochę mniej ważnego od Walnego Zjazdu, ale nie dużo. Następnie Chorągiew (obejmuje województwo lub region), Hufiec (obejmuje powiat), drużyny i gromady oraz zastępy i szóstki. Po zajęciach Martyny były.... FINANSE! Czyli co się dzieje z naszymi 4 zł, które co miesiąc wpłacamy do skarbnika drużyny. Druh Kacper Tondera jest skarbnikiem naszego hufca. Zajęcia z finansami były świetne! Każdy musiał narysować, co kupiłby sobie za 4 zł (oczywiście Kuba narysował wieloryba). Ja wrzuciłabym te pieniądze do skarbonki. Po zajęciach ze składek i finansów były już sprawy typu kominki, macie się itd., a potem odbyło się śpiewogranie! Wreszcie przyjechał ktoś z gitarą, kto ma czas na śpiewogrania - druh Boski! Po śpiewograniu zaczęła się cisza nocna. Nagle w nocy Ala poprosiła mnie, żebym z nią poszła do toalety XD Było tam strasznie śmiesznie XD (mam na myśli skrzypiące drzwi i pokój chłopaków...)
W samochodzie możemy zobaczyć Emilkę, w niebieskiej kurtce Kingę, obok w czerwonej Asię i kawałek Izy oraz siedzących na ziemi Wiktora (pomarańczowa chusta) i Karola.

Nowy fandom: TONDER$ czyli fani druha Kacpra XD
Od prawej: Wiki, Wiktor, Asia i ja XD
niedziela

Wstaliśmy dużo później niż w sobotę. Na powitaniu dnia każdy musiał wylosować karteczkę na której pisało np. Ala - narysować serduszko. Ala nie wiedziała, że ma narysować serduszko, ale osoba, która wylosowała karteczkę z takim napisem musiała ją do tego jakoś sprowokować. Jeśli Ala narysowała to serduszko, osoba, która miała ją do tego namówić krzyczała KILLER! pokazując na Alę, wyciągała karteczkę na dowód tego, że Ala miała wykonać takie zadanie, po czym zabierała jej karteczkę i musiała wykonać zadanie Ali, która odpadła z gry, ponieważ ją zabili. Ten, kto miał najwięcej karteczek - wygrywał. Na mojej karteczce pisało: Sonia - zjeść nutellę. Zadanie bardzo proste, ponieważ Sonia sama mnie o tą nutellę poprosiła przy śniadaniu, a kiedy tylko zaczęła jeść została przeze mnie zabita. Zadaniem Sonii, które przeszło na moją głowę, było sprawić żeby strasznie nieśmiały chłopak, czyli Filip, zaczął jakiś pląs (tym razem coś bardzo trudnego). Następnie przyjechała cała kadra hufca na Sprawozdawczy Zjazd.  Po śniadaniu mieliśmy zajęcia z dh Boskim, na których uczyliśmy się węzłów. Większości teraz już nie pamiętam, ale warto było pobawić się własnymi sznurówkami :) W sumie to w tym dniu większość zajęć była właśnie z dh Boskim, ponieważ wszyscy inni byli na Zjeździe xd Na kolejnych zajęciach wymyślaliśmy zasady dobrej zbiórki. Po zasadach mogliśmy iść na chwilę do pokoi. Ktoś skapł się, że mam urodziny i zaczęło się śpiewanie "Sto lat" oraz składanie życzeń. Oczywiście musiałam wyciągnąć moje czekoladowe kulki, bo nie miałam czym poczęstować innych harcerzy XD Chwilę później poszliśmy na stołówkę, każdy dostał kartkę ze sprawdzianem! Niektóre pytania były straszliwie trudne, ale większość wiedziałam. Siedzieliśmy na szczęście bardzo blisko siebie więc było dużo podpowiadania i ściągania oraz wymieniania się kartkami XD Na obiad było takie jakieś dobre mięso, ziemniaki i marchewka. Na ciszy poobiedniej Kasia próbowała mnie wrobić w Killera nalegając, żebym zrobiła jej jakąś fryzurę, na szczęście w porę zorientowałam się, że po prostu chcą mnie zabić i zdobyć moją karteczkę! Następne zajęcia odbyły się na polu, a poprowadziła je dh. Martyna. Każda osoba z każdego zastępu losowała jakąś karteczkę z napisem: Walny Zjazd ZHP (najlepszy), Komendant ZHP, Komendant Chorągwi, Komendant Szczepu, Drużynowy lub Zastępowy (najgorszy). Goniliśmy się na terenie szkoły i łapaliśmy się. Osoba która miała lepszą karteczkę wygrywała i zabierała swojemu przeciwnikowi jego karteczkę. Jeśli spotkały się osoby z takimi samymi napisami, po prostu się rozchodziły. Potem poszliśmy do szkoły, na zajęcia z Bladą ze śpiewania (wreszcie coś, co lubię ♥). Uczyliśmy się kilku piosenek między innymi: Jestem harcerzem, Pytania, Śmietnik i Czuwaj! oraz kilka piosenek na mszę. Od tego dnia będziemy non stop śpiewać refren Jestem harcerzem: "(...) Być wytrwałym, silnym być! Oto, co przyświeca mi! To jest cel, którego chcę, Boże tylko daj mi sił! Kasia cały czas chciała mnie namówić, żebym jej zrobiła warkocza, ale ja wiedziałam, że chce mnie zabić, więc się nie dałam! W końcu Wiktoria, która postanowiła zamiast mnie uczesać Kasię poprosiła mnie, żebym rozczesała Kasi kołtuna. Ja głupia zapomniałam, że gramy w Killera i że nie mogę czesać Kasi i oczywiście wzięłam szczotkę, a Wiktoria już krzyczała KILLER! A więc zadanie z Filipem przeszło na Wiktorię! Na szczęście! Ale ja odpadłam z gry :( Siedziałam na podłodze obok Bladej (z racji, że nie było wolnych krzeseł...) i co chwilę musiałam poprawiać karteczkę z chwytami, która spadała jej z nogi XD Wymyślaliśmy także piosenkę o kursie. Nasz zastęp wpadł na melodię Harcerka ta. Z tekstem piosenki niektórzy mieli okazję się zapoznać :) Po śpiewaniu była chwila odpoczynku na ubranie się w mundury. Jakieś 15 minut później dh Paulina zagwizdała na zbiórkę. Sprawdzała nasze umundurowania i mówiła, co trzeba odpiąć z prawej kieszonki (moja BLADA! IDŹ DO MAM TALENT! musiało wylądować na dnie kieszonki ;c). Potem uczyliśmy się tworzyć czwórki i dwójki, po czym poszliśmy do góry na mszę, którą odprawił ksiądz kapelan (pomińmy fakt, że w jej trakcie dzwoniła do mnie mama, a ja geniusz nie wyciszyłam telefonu -.-). Po mszy Ala i Sonia musiały już jechać, więc dostałam nowe życie od Ali: namówić Wiktorię do pokazania komuś jak się składa mundur. Potem był kominek (już ostatni na kursie) podczas którego zastępy udawały różne osoby np. marudziarza, czy buntownika (tak jak na którejś zbiórce w tamtym roku). Ja niestety byłam szefem i musiałam ich ogarnąć! Kiedy kominek w końcu dobiegł końca poszliśmy się myć! Oczywiście musiałam być w kabinie obok Oli, która "niechcący" przełożyła górą rękę ze słuchawką z wodą i oblała mi całą głowę (nie, wcale nie zamierzałam jej myć)! Potem zrobiliśmy w pokoju małe przemeblowanie: z powodu braku Sonii i Ali przybliżyłam się do Wiki, a Asia, Ola i Kinga przeniosły się bliżej mnie. Kiedy Kinia przenosiła swoje rzeczy postanowiła rzucić do Asi sok (żeby było jej łatwiej), a za cel na którym miała wylądować butelka pełna napoju musiała wybrać moją nogę! Potem bolała mnie jeszcze długo...

Ja pisząca test... Emilka - mistrz drugiego planu XD

Kinga wcale nie ściągająca od Dominiki.
Ola udająca chyba... Klauna?

Śpiewanie z Bladą. Na podłodze widzimy Wiktorię, kawałek Martyny, Bladą z gitarą, siedzącą mnie w koku, nade mną Emilię i kilka butów należących do dziewczyn z zastępu Hetmanek.


poniedziałek

Co tu dużo pisać? O 8:00 pobudka, sprzątanie sal, łazienek, układanie ławek, zamiatanie, pakowanie się! I to wszystko naraz! Przed 10 przyjechała po Wiki i mnie moja mama z Madzią. Dopiero w domu, kiedy usiadłam przy facebooku i przy zdjęciach z kursu dowiedziałam się, że test napisałam najlepiej z całego kursu i zostałam wyróżniona przez druhnę komendantkę! Jak na mnie to naprawdę nieźle! Kto normalny napisałby, że stopień starszoharcerski na P to Partyzantka (chodziło o Pionierkę)?!

A wy jak spędziliście ten weekend?

Bardzo dziękuję tym nielicznym osobom, które zdołały przeczytać całą notkę :)

Pozdrawiam serdecznie
~Ola

A! I takie pytanko: zna ktoś chwyty do piosenki pt. Czuwaj? Byłabym bardzo wdzięczna!


11 komentarzy :

  1. Woooow przeczytałam całe(fanfary proszęxD)
    No więc tak......nie wiem co napisaćxD. Na kursie było super^^ Ja chcę do Trzemeśni aaaaaa;cccc

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny post :)) trochę się rozpisałaś ;D

    http://this-is-my-life-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo spodobał mi się samochód. Zapewne nowoczesny i funkcjonalny :D

    realizuj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. jej, masz super bloga <3 będę wpadać częściej ;)


    ŚPIEWAM, zapraszam -
    u mnie: moja nowa piosenka i nowy cover
    http://alexwberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawie piszesz, miło się czyta =)
    wpadniesz, skomentujesz, zaobserwujesz (ja na 99% się zrewanżuję, proszę to dla mnie ważne =))
    http://tiffani426.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy post, w ogóle ciekawie piszesz :) czekam na kolejną notkę :D

    obserwujemy? :)
    adelerys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Zostałyście nominowane do LBA! Więcej informacji na: http://nowaania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze no to miałaś udany i pełen przygód weekend, u mnie weekend z chłopakiem więc też nienajgorzej :) W wolnej chwili zapraszam do mnie, buziaki ;** http://ourloveourpassion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Żałuję, że z wami nie pojechałam :( Musiało być super ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥