27 października 2013

82. Szkoła, szkoła i ... harcerze!

Ostatnio jakoś nie mam co pisać, ale po świętach się zacznie! W piątek i sobotę harcerze przeprowadzają jak co roku Akcję Znicz. Stoimy przy cmentarzach i sprzedajemy znicze. Zawsze jest przy tym mnóstwo zabawy! W tamtym roku np. miałam dyżur od 7 rano, było strasznie zimno, więc biegałyśmy z Olą po schodach w celu rozgrzania się. W tym roku mam dyżur dopiero w sobotę od 11 do 13 z Gabi. Oby znów było tak fajnie ^^


Pytania wzięłam od Lenny jakby ktoś był ciekawy :)

~ O której wstajesz do szkoły?
Budzik dzwoni mi przeważnie o 6:43, ale w sumie gdybym nastawiła go na późniejszą godzinę nie spóźniłabym się nigdzie.

~ Ulubiony nauczyciel?
Szczerze, to teraz w szóstej klasie nie mam ulubionego nauczyciela. W piątej była najlepsza pani Luiza, ale teraz już nie mamy z nią lekcji. No i przez te dwa miesiące była u nas świetna pani praktykantka od informatyki.

~ Z jakiego przedmiotu jesteś najlepsza?
Religia? Polski? Angielski? Informatyka?

~ Czy masz w szkole grupę bliskich Ci osób czy raczej zadajesz się z każdym?
Na przerwach przesiaduję raczej z Nikolą, Wiktorią i Gabrysią, ale czasem kiedy np. gramy w butelkę zadaję się z całą moją klasą, więc różnie to bywa.

~ Plecak, torba czy tornister?
Zazwyczaj plecak, czasem torba, ale rzadko.

~ Czy malujesz się do szkoły?
Nie.

~ Do szkoły nosisz spodnie, spódnice czy sukienki?
Spodnie, na apele czasem spódnice.

~ Nosisz dodatki do szkoły? (bransoletki, kolczyki itd.)
Kolczyki prawie zawsze. No i zawsze moja kochana bransoletka z obozu ^^

~ Czy w zeszłym roku miałaś czerwony pasek?
Nie wiem jakim cudem, ale tak xd

~ Czy jesz w szkole drugie śniadanie?
Tak.

~ Przedmiot, z którego uważasz, że jesteś słaba, źle Ci z nim idzie?
Matematyka i historia - to najgorsze co może dla mnie być!

Do szkoły chodzisz pieszo czy jeździsz autobusem, taxi, samochodem?
Mama mnie zawozi po drodze do pracy. Jak mam na drugą lekcję to pieszo.

~ Zmieniasz buty w szkole?
Muszę i zmieniam. Niestety mamy taki obowiązek :c

~ Czy lubisz ćwiczyć na w-f w szkole?
Jeśli mamy np. tor przeszkód, gimnastykę, albo bieganie przez 14 minut to bardzo ^^

~ Czy w wakacje tęsknisz za szkołą?
Niee. A czy ktoś w ogóle tęskni?




A już we wtorek piszemy sprawdzian próbny :( Pisał już ktoś? Trudny? Boję się :(

Zapraszam na >>TUMBLRA<< (obserwacja za obserwację) i  >>ASKA<<


Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

16 października 2013

81. "Hej! W góry, w góry, w góry! (...)"

W piątek przyszłam na zbiórkę, jak zawsze o 17:30. Poszliśmy na podwórko szkolne i chcieliśmy pląsać. Niestety jak to czasami bywa powstały komplikacje. Do naszej drużyny dołączyło kilka nowych chłopaków. Kiedy tylko chcemy im coś wytłumaczyć nie słuchają, gadają, biją się, wrzeszczą. Potem zeszliśmy na kominek. Gdy zastępowi rozpalali świeczki nowi mimo licznych przestróg dh Burka dalej gadali. Na gawędzie rozmawialiśmy o tym, co znaleźliśmy w harcerstwie, a następnie podzieliliśmy się na 4 grupy, każda grupa narysowała kontur harcerza/harcerki i napisała w tym konturze cechy harcerza. Nasza harcerka Kunegundzia miała bardzo dużo cech. Oczywiście jako jedyni wpadliśmy na to, że harcerz powinien być śpiewający! Potem jeszcze raz siedliśmy w kręgu i opowiadaliśmy w czym możemy innym pomóc. Kiedy ja powiedziałam, że znam dużo piosenek harcerskich i, że jakby ktoś nie pamiętał tekstu mogę przypomnieć Wiktoria powiedziała, że ja znam całego Ognika na pamięć! XD

Fot. Łukasz Dąbrowski
W sobotę wstało mi się przymusowo o godz. 6:32. Po co tak wcześnie w wolny od szkoły dzień? Otóż o 7:00 pod moim domem stał już samochód mojego stryja, z nim samym w środku. Wzięłam plecak, kurtkę i poleciałam! A raczej pobiegłam. W każdym razie 20 minut później byliśmy w Wiśniowej na VI Rajdzie Pieszym Dusiołek! Organizatorom zabrakło sędziów na punkty kontrolne, a że ja po znajomości musiałam stać na punkcie pierwszym. A więc wdrapaliśmy się z stryjem na Ciecień! Start był o 8:00. Kiedy doszliśmy na szczyt dowiedziałam się, jakie jest moje zadanie. Dostałam niebieski marker i miałam zaznaczać nadchodzącym ludziom na plakietkach cyferkę 1 mówiąc na głos numerek plakietki, a stryjek zapisywał numerek i godzinę na specjalnej kartce. Do tego rozłożył antenę i próbował nawiązać łączność z kimś innym. Udało mu się porozmawiać z kilkoma osobami z Krakowa i Chorzowa. Kiedy każdy ze 103 uczestników rajdu miał zaznaczoną cyferkę 1 i był wpisany na liście ruszyliśmy na dół. Przy bazie rajdu stryj Marcin tylko zostawił długopis i plakietkę z napisem sędzia. No i mnie. Najpierw włóczyłam się po całym zajeździe w którym znajdowała się baza i gadałam z Amelką. Potem kazali mi wypisywać dyplomy. Ciekawe to to zajęcie nie było. Kiedy skończyłam przybiegli już pierwsi uczestnicy, którzy w 3 godziny zdobyli wszystkie 5 punktów. Wdałam się rozmowę z jednym z nich. Nagle usłyszałam w korytarzu głos taty:
-Olcia! Bierz szybko plecak i kurtkę! Jedziesz z Szymonem na ostatni punkt do Agnieszki!
Co miałam robić? Lepsze zaznaczanie plakietek niż siedzenie w jednym miejscu.
Fot. Łukasz Dąbrowski
Szymon zawiózł mnie pod jakąś kapliczkę, dał mapę, pokazał gdzie jesteśmy i powiedział, żebym ciągle szła niebieskim szlakiem, do murowanej kapliczki przy której ma siedzieć Agnieszka (jaka Agnieszka?!) Po drodze miałam spotkać Anetę, która musiała jechać na pogrzeb, a ja miałam ją zastąpić. No to dobra! Wzięłam tą mapę i poszłam przed siebie polną drogą. Co chwilę na drzewach zauważałam niebieski znak: tak, mam iść tędy! Po jakichś pięciu minutach marszu spotkałam się w końcu z Anetą. Powiedziała, że mam iść cały czas prosto do kapliczki. No to poszłam dalej! Po kolejnych pięciu minutach trafiłam na skrzyżowanie. Droga w prawo była oznaczona niebieskim szlakiem, a droga prosto żółtym. Aneta powiedziała, że mam iść prosto, a Szymon mówił, że niebieskim szlakiem, to gdzie ja w końcu mam iść?! Stałam tak chwilę przed tym skrzyżowaniem i w końcu skręciłam w prawo - na niebieski szlak. Miałam przecież komórkę - w razie czego mogłabym zadzwonić do kogoś i spytać się czy dobrze idę. Na szczęście po chwili ujrzałam murowaną kapliczkę a obok niej, na ławce siedziała jakaś dziewczyna. Agnieszka! - pomyślałam i ruszyłam w jej kierunku. Po szybkim poznaniu się zaczęło być nudno. Dopiero, kiedy wyciągnęłam książkę ze stopniami i sprawnościami harcerskimi dowiedziałam się, że Agnieszka też jest harcerką! Zaczął się wspólny temat do rozmów :D Wreszcie nadeszli jacyś ludzie z plakietkami! W przeciwieństwie do punktu pierwszego uczestnicy nadchodzili w wielkich odstępach czasowych. Raz czekałyśmy nawet godzinę. Przeczytałam już całą książkę ze stopniami i sprawnościami. Wybrałam nawet kilka dwu - gwiazdkowych sprawności, które pasowałoby sobie otworzyć, ale nie miałam ich gdzie zapisać. Siedziałyśmy i siedziałyśmy, zapisując godziny, podpisując plakietki i czasem udzielając komuś drobnych wskazówek. W końcu kiedy mieliśmy zapisać jeszcze tylko 6 osób przyjechał po nas mój tata. Sprawdzaliśmy których numerów nie ma, żeby ci w biurze mogli sprawdzić kto jest pod danym numerkiem i zadzwonić do tego kogoś żeby spytać gdzie są. Cztery osoby znaleźliśmy wracając do samochodu. Po prostu zabłądzili. Dalej sprawdzaliśmy na kartce numerki, żeby określić których dwóch nie ma. Okazało się, że te dwie zaginione osoby po prostu zrezygnowały w trakcie, a tatuś zapomniał o tym na śmierć! Wróciliśmy do biura, rozdaliśmy dyplomy i dżemy wiśniowe oraz koszulki dla 10 pierwszych uczestników. Ja wzięłam sobie pomarańczową z białym znaczkiem z przodu i odbitą zieloną stopą z tyłu. Potem już głównie siedzieliśmy przy ognisku i śpiewaliśmy. Renata, Szymek i tata zostali w bazie do rana, a mama, Madzia i ja pojechałyśmy do domu. Kiedy wróciłyśmy byłam padnięta i głodna. Mimo to, dzień ten uważam za bardzo udany!

Uroczyste rozpoczęcie rajdu.
Fot. Łukasz Dąbrowski


Fot. Łukasz Dąbrowski

Trzeci punkt - przystanek kolejowy w Skrzydlnej.
Fot. Łukasz Bajer
Proszę nie parkować! Tu jest miejsce dla zawracania autobusu!
Fot. Łukasz Bajer

Źródła zdjęć: http://goodthingswait.blogspot.com/

Oficjalna strona rajdu: http://dusiolek.pl/Dusiolek/START.html


Pozdrawiam serdecznie!
~Ola


9 października 2013

80. Chora i Pizza.

Mam ochotę na pizze, a do tego ostatnio śnił mi się McDonald. A tak poza tym to jestem chora. Już nic nie pamiętam z tego snu, ale napiszę coś jeszcze żeby ten post nie był aż taki krótki. Oglądałam przed chwilą film Harry Potter i Książę Półkrwi, a teraz to siedzę i się nudzę :)

~Gabi

5 października 2013

79. Kosmos - rzecz niezwykła.

A więc znowu był piątek. Zauważyliście, że większość notek na tym blogu opisuje piątek? Jakoś w ten dzień tygodnia zawsze najwięcej się dzieje. Ale nie będę się już na ten temat rozpisywać. Przejdźmy do rzeczy.

Po czterech lekcjach w szkole musiałam czekać z dziewczynami na konkurs ortograficzny. Jak poszło? Okropnie. Przez całą wolną godzinę kartkowałyśmy słowniki ortograficzne, a i tak było okropnie! W każdym razie po konkursie udałam się do domu, odrobiłam zadania i poszłam na lekcję fletu. Kiedy wracałam spotkałam w gimnazjum Viktorię, Oliwię i Dominikę w mundurach. Czyżby harcerze starsi mieli tam zbiórkę? Ja akurat nie wybierałam się na spotkanie harcerzy z mojej drużyny. Na ten wieczór miałam trochę inne plany.

O 18:20 spod naszej szkoły wyjechał bus pełen rozwrzeszczanych dzieciaków. Siedziałam z Gabi. Graliśmy w 10 murzynków. Po chwili jazdy (jakieś 20 minut?) wysiedliśmy z autokaru i ruszyliśmy pod górę w stronę obserwatorium. Droga była szeroka, niezbyt stroma, więc szło się całkiem nieźle. Na szczęście wzięłam plecak, a nie torbę! Po ok. 30 minutach marszu dotarliśmy pod obserwatorium. Kazali nam zgasić wszystkie latarki. Weszliśmy o dosyć dużego budynku. Tam pewien pan zaczął nam opowiadać o kosmosie. Następnie po kolei, numerkami z dziennika oglądaliśmy różne kosmiczne zjawiska przez teleskop na tarasie. Widzieliśmy mgławicę w kształcie kaczki, która niektórym przypominała rekina, łabędzia, a nawet Wieżę Eiffla walącą się na samochód obok którego stoi jakaś dziewczyna. Ja tam widziałam tylko kaczkę ze strasznie długim dziobem, ale dobra. Oglądaliśmy też dwie położone obok siebie gwiazdy: jedną pomarańczową, a drugą niebieską oraz położoną najdalej od Ziemi widoczną galaktykę i jakieś ciało niebieskie, które stopniowo zamieniało się w ziemniaka. W przerwach między patrzeniem w teleskop wchodziliśmy do środka, a że nic nie było widać dialogi wyglądały tak:
-Gabi?
-Nie! Święty Mikołaj!
-Aaa! Wojtek! To sorry!
Albo:
-O! Nikola?
-Nie Paulina.
-Ach! Przepraszam panią!

To akurat jedne z moich rozmów. Niektóre osoby łatwo było rozróżnić. Np. jeśli zobaczyło się jakąś małą osóbkę to był to najprawdopodobniej Alan, a jeśli ta mała osóbka miała założoną na twarz kominiarkę, to był to Kuba. Sebastiana można było rozpoznać bo naciągniętej mocno na uszy czapce, a Korbasa po charakterystycznej kurtce w prążki. Wiki miała białą czapkę, więc większych problemów nie było, tak samo jak z Nataszą. Za to problem był z Nikolą!


Kiedy już obejrzeliśmy wszystkie zjawiska, napiliśmy się ciepłej herbaty z termosów ruszyliśmy w drogę powrotną. Kiedy wysiedliśmy z autokaru zrobiłam dziewczynom, Wojtkowi i Lizusowi pamiątkowe zdjęcie, a 10 minut później już spałam we własnym łóżku. Kosmos jest naprawdę niesamowity!
A wam co przypomina ta mgławica?

Pozdrawiam serdecznie
~Ola