28 września 2013

78. Dlaczego pożegnania zawsze są takie trudne?

Był piątek. Pomimo kilku ciemnych chmur, pogoda nie była najgorsza. Na szczęście nie mieliśmy lekcji, ale i tak musieliśmy iść do szkoły na święto patrona. A więc do 12 przesiedzieliśmy w szkole na apelu. Po uroczystościach przyszłam do domu, odrobiłam lekcje na poniedziałek, po czym do mojego pokoju zapukała siostra i zapytała czy mogłabym z nią iść na rolki. Niestety nie znalazłam swoich. Renia jeździła sobie wzdłuż gimnazjum a ja chodziłam za nią tam i z powrotem. Nagle ze szkoły wyszła Blada. Pogadałam z nią chwilę i dowiedziałam się, że harcerze starsi akurat mają nabór do drużyny. Faktycznie od tygodnia w szkole wisiało mnóstwo plakatów reklamujących harcerstwo. Mieli przeróżne punkty, między innymi rozkładanie namiotów na czas, robienie strojów z pałatek (tu gimnazjaliści wykazali się małą kreatywnością: wszyscy robili płaszcze), skakanie po talerzach (miało być po garnkach, ale mama Bladej nie pozwoliła jej wziąć garnków z domu), śpiewanie, węzły, wystawa. Wydaje mi się, że wszyscy którzy by przyszli świetnie by się bawili. Niestety - na nabór przyszło tylko 20 osób. No, ale zawsze coś! Jakąś godzinę później ruszyłyśmy z Gabi na zbiórkę. Moja koleżanka zapragnęła wstąpić po drodze po gimnazjum, żeby zobaczyć te świetne plakaty. Kiedy weszłyśmy do szkoły zauważyliśmy, że za drzwiami na przeciwko stoi Blada i przesuwa ręką po szklanych drzwiach. Jeju! A jak ją tam zamknęli i teraz nie może wyjść?! - pomyślałam i podeszłam do szklanych drzwi za którymi stała druhna. Nagle drzwi się otworzyły i usłyszałyśmy znajome Cześć. Okazało się, że Blada po prostu zdrapywała klej po plakatach xD Ruszyłyśmy więc w dalszą drogę. Doszłyśmy pod harcówkę, ustawiliśmy się razem z wszystkimi w kolumnie dwójkowej, po czym ruszyliśmy za Olą, Majką, Biedronem i Krzyśkiem na zamek. W rynku Maja poszła w stronę starego skateparku. Kiedy doszliśmy już na zamek okazało się, że to właśnie dzisiaj ma nastąpić przekazanie trzech osób z zuchów do naszej drużyny: Kacpra, Michała i Szymka. Kiedy przyjdą, mieliśmy zrobić wokół nich koło i zaśpiewać piosenkę Zakochaj się w harcerstwie. Przyszli, zrobiliśmy co mieliśmy zrobić i tak oto w naszej drużynie pojawiło się trzech nowych już harcerzy! Zeszliśmy na dół w kolumnie dwójkowej. Przy delikatesach czekała Maja z Burkiem. Wyruszyliśmy na grę miejską! Byłam w patrolu z Gabi, Dominiką i Oliwią, a naszym opiekunem był Biedron. Na pierwszym punkcie mieliśmy sprawić żeby któryś z przechodniów się uśmiechnął i zrobić mu zdjęcie. Poprosiliśmy panią z kwiaciarni xD Drugim zadaniem było pomóc komuś: pomogliśmy pani z kwiaciarni wnosić kwiatki do budynku, a trzecim było zapytać kogoś czy dobrze żyje się mu w Dobczycach. Przy tym punkcie zaczepiliśmy panią higienistkę z naszej szkoły. Czwarty punkt znaleźliśmy... w koszu na śmieci. Na kopertach z punktami było wyraźnie napisane: Gra harcerska. Proszę nie wyrzucać. Dominika wyciągnęła kopertę z kosza: była strasznie pomięta a w środku nie było karteczki z zadaniem. A więc ruszyliśmy dalej. Na piątym punkcie musieliśmy wymienić cechy dobrego człowieka. Kiedy wszyscy już przyszli okazało się, że czwartym punktem jest zapytać kogoś czy w Dobczycach są problemy z alkoholem. Zagadaliśmy do pani szkolącej mażoretki xD Następnie znowu ustawiliśmy się w kolumnie dwójkowej i z okazji, że było już ciemno ruszyliśmy do starego skateparku. Tam usłyszeliśmy słowa: Druhna Dominika Płoskonka - wystąp! Dominika wreszcie dostała krzyż i złożyła przyrzeczenie harcerskie! Następnie Ola powiedziała, że skoro Dominika jest już w gimnazjum nie może należeć do naszej drużyny. Dała jej świeczkę i kazała iść ścieżką na zamek - poszła sama. Poczekaliśmy chwilę i poszliśmy za nią. Okazało się, że na zamku czekali na nią harcerze starsi z którymi od teraz będzie przeżywała dalszą część harcerskiej przygody! Dominika była taką miłą i pogodną dziewczyną! Czemu musi już odejść? Nie może nawet przychodzić na nasze zbiórki! Prawie się rozpłakałam przy tym pożegnaniu, a przecież jeszcze nie raz ją zobaczę... no tak, ale to nie będzie to samo. Harcerze starsi zawiązali krąg a my ruszyliśmy pod harcówkę i rozeszliśmy się do domów. Dla Dominiki musiał być to piękny dzień! Tylko szkoda, że nie zostaje z nami. Dlaczego pożegnania zawsze są takie trudne? Ja nie chce, żeby Dominika odeszła! Ja wiem, że ona musi, ale ja nie chce! Też za rok będę musiała to zrobić. Boję się, jak to będzie. Na szczęście nie pójdę sama. Ze mną przejdzie do starszych jeszcze kilka osób, ale i tak się boję. Ten dzień był piękny.

Biedron na koniku :)

Pani w kwiaciarni.

Uśmiechnięta Gabi XD

Pozdrawiam
~Ola

24 września 2013

77. Filmik z inauguracji i konkurs.


Zapraszam do obejrzenia filmiku z inauguracji i innych harcerskich filmów Kamila Sorockiego.


Dzisiaj odbył się ten konkurs piosenki patriotycznej i żołnierskiej. Śpiewałam z Nikolą i Wiktorią Tak jak ptaki, w czym ja grałam na gitarze pani od muzyki, która co chwilę się rozstrajała! No i jak grać na takiej gitarze, skoro nie można złapać żadnego chwytu barowego?! Wyszło jak wyszło, pomijając fakt że powtarzaliśmy trzy razy. Mimo to zajęliśmy trzecie miejsce! Jak? Nie mam pojęcia. 

Bardzo dziękuję Stasi za pomoc w wykonaniu szablonu, bo sama oczywiście bym sobie nie poradziła!

Obserwacja za obserwację?

Pozdrawiam
~Ola


18 września 2013

76. Inauguracja Roku Harcerskiego 2013 - Odkrywaj Tarnów!

Przykro mi, że notka ukazuje się dopiero teraz, ale miałam problemy z niektórymi zdjęciami.

Zacznijmy od tego, że dopiero w czwartek okazało się, że jest zupełnie inaczej, niż miało być. Mieliśmy jechać w piątek, o jedenastej, nie iść do szkoły i jechać autokarem do Krakowa, a stamtąd pociągiem do Tarnowa. Wyjechaliśmy z Dobczyc o 12:30, co wiązało się z byciem na czterech lekcjach w w szkole, a z Krakowa jechaliśmy PKSem.

Piątek

Otóż, jak już wiadomo, wsiedliśmy w Dobczycach do autobusu i razem z harcerzami starszymi pojechaliśmy do Krakowa. Podróż minęła dość normalnie. W Krakowie harcerze starsi, po jakichś dwudziestu minutach ruszyli do Tarnowa PKSem. A my co? Czekaliśmy na swoją kolej grając w kenta. Kiedy znudził nam się kent pląsaliśmy, oczywiście pomijając fakt, że wszyscy gapili się na nas jak na jakichś wariatów, ale to w końcu praca harcerzy. W końcu wsiedliśmy do PKSu. Okazało się, że w pojeździe jest WI-FI xD Wszyscy weszli na facebook'a, stworzyliśmy konwersację i spamowaliśmy sobie nawzajem naklejkami. Po drodze niektórzy śpiewali, niektórzy spali, inni rozmawiali z pasażerami, a jeszcze inni przesyłali piosenki harcerskie lub próbowali odtworzyć je jak najrówniej się dało (nie udało się). Mniej - więcej o siedemnastej byliśmy w Tarnowie. Powędrowaliśmy do szkoły w której mieliśmy nocować z dziesięcioma murzynkami na ustach. Niestety nie byliśmy w tej samej szkole co harcerze starsi; Blada, Majka, Madzia, Ania i wiele innych harcerzy starszych spało na zupełnie innym końcu Tarnowa! Okazało się, że salę będziemy dzielić z harcerzami z Trzebini. Byliśmy pierwsi, więc mogliśmy wybrać, którą połowę sali weźmiemy (wybraliśmy tą z czterema kontaktami). Zjedliśmy kolację po czym pojawili się nasi współlokatorzy. Poznałam trzy bardzo fajne dziewczyny w moim wieku - Magdę, Gabrysię i Gosię. Mówili że już drugi raz Ubraliśmy się w mundury i ruszyliśmy na grę miejską poznawać Tarnów! Najpierw oczywiście był apel rozpoczynający; 300 harcerzy z całej małopolski zebrało się wokół fontanny w kształcie Układu Słonecznego! Wspaniały widok! To byli tylko harcerze młodsi. Zuchy, harcerze starsi i wędrownicy mieli apele całkiem osobno. W końcu ruszyliśmy na grę. Cały czas coś śpiewaliśmy! Naszym najpopularniejszym okrzykiem było: Szkoła Orląt idzie! Sialalalala! A na czele grafik!* Siaaa lalalalala! Mamy też Jeżyka! Sialalalala! Oraz Olę Koszut! Siaaa lalalalala! Nie do końca pamiętam o co chodziło w tej grze, ale ciągle mam w głowie jedno zadanie: każda osoba z patrolu dostała samoprzylepną, żółtą, małą kartkę, z której trzeba było wyciąć gwiazdkę i napisać swoje imię. Następnie na bristolu przykleiliśmy wszystkie gwiazdy w kształt orła (który w ogóle nie przypominał orła). Na jednym punkcie wzięliśmy wszystkich harcerzy do zabawy w miesiące. Kiedy w końcu wróciliśmy do szkoły, poszliśmy na salę gimnastyczną. Tam odbyło się śpieczkowisko rozpoczynające. Okazało się, że głównym tematem zlotu są gwiazdy, Układ Słoneczny i inne takie rzeczy. Pośpiewaliśmy coś, każdy patrol się przedstawił (dh Burek ostro zaznaczył, że jesteśmy bardzo rozśpiewaną i wykrzyczaną drużyną) no i zaczęła się ta nuda część! Do 24:00 siedzieliśmy na tej sali gimnastycznej, a jakiś gościu opowiadał coś o planetach! Niektórzy prawie zasypiali (między nimi ja) ale jakoś dotrwaliśmy do końca. W końcu zawiązaliśmy krąg (znów ten widok 300 harcerzy ^^ ) i rozeszliśmy się do sal. Okazało się, że nie ma w pobliżu żadnych pryszniców, a ząbki i twarz szybko się załatwiło. Leżałam pomiędzy ścianą, a Gabi. Obok Gabi spała Wiki, a obok Wiki było dosłownie kilka centymetrów przestrzeni i karimata Karola. reszta dziewczyn spała przy drugiej ścianie. Wyciągnęłam moje wafle ryżowe i nutellę, dzieląc się przy okazji z najbliższymi dziewczynami. Próbowaliście kiedyś czegoś takiego? Jest przepyszne (szczególnie jeśli w pobliżu nie ma czym rozsmarować nutelli i robi się to palcami)! Nie wiem o której zasnęliśmy, ale wszyscy byli bardzo zmęczeni. Następnego dnia mieliśmy się obudzić o 7:00.
*Grafik to dh Burek xd
Od lewej: Ola, Wiki, ja i Gabi. No i jeszcze Karol - mistrz drugiego planu.

Oto nasz niby orzeł xd

Pląsy z innymi drużynami.
Sobota

~Gabi! Masz jeszcze przecież dużo czasu! Jest dopiero 6:59! - tak oto powitałam dzień, kiedy zorientowałam się, że Gabi siedzi w swoim śpiworze i zerknęłam na telefon zobaczyć która godzina! A więc mieliśmy jeszcze minutę do pobudki… nie było tak źle! Druh oboźny w końcu nas obudził, ubraliśmy się i poszliśmy na śniadanie. No i zaczęła się kolejna gra miejska, która trwała od godziny 9. Punktów było mnóstwo, nie potrafiłabym wymienić wszystkich. Najfajniej było w laboratorium, gdzie podpalaliśmy wilgotny rulonik papieru i wsadzaliśmy go do butelki, na której wierzch kładliśmy jajko. Efekt? Jajko wpadało do środka! Kiedy skończyliśmy z eksperymentami graliśmy z tymi całymi doktorami w On the Pony xD Dali nam za to dodatkowe punkty. Było też granie w siatkówkę za pomocą ręczników. To dopiero była świetna zabawa! Musieliśmy też wyznaczyć azymut i szukać puzzli, albo ułożyć z drewnianych klocków jak najpiękniejszy zamek. Akurat nasz bardzo lubił się przewracać, a szczególnie największe wieżyczki. Przez całą grę szukaliśmy w otoczeniu liter jakiegoś wyrazu, oczywiście nie pamiętam jakiego. Przez pół dnia chodziliśmy po Tarnowie śpiewając 'Przypłynąłem do portu...' albo 'Mango i kiwi'. W końcu już bardzo głodni udaliśmy się w stronę naszego obiadu. Rzecz jasna musieliśmy trochę długo czekać, więc znowu pląsaliśmy z innymi harcerzami. Na miejscu sprzedawali także koszulki zlotowe i inne harcerskie rzeczy. Kupiłam sobie nową, brzoskwiniową kostkę do gitary z namalowanymi nutkami na pięciolinii i logiem ZHP. Kiedy dostaliśmy obiad okazało się, że składa się on z jakiejś surówki, której większość to była woda, dwóch gałek ziemniaków oraz kotleta wielkości dłoni 12 - latka bez palców. Pojedliśmy sobie tym, że hej (sarkazm)! I znów śpiewając E! Ale! ruszyliśmy odkrywać Tarnów. Gra miała trwać do 17, jednak nasz patrol o 17 był dopiero na przedostatnim punkcie: wymyślaliśmy pokazywanie do piosenki Płonie ognisko i szumią knieje. Druhna, która stała przy tym punkcie przy nazwie naszego patrolu dopisała uśmiechniętą buźkę :D Kiedy w końcu dotarliśmy do ostatniego punku okazało się, że trzeba zawiązać węzeł płaski. No to dobra, prawie każdy umie zawiązać węzeł płaski. Był jeden problem: do zawiązania tego węzła dostaliśmy dość długi sznur i każdy miał chwycić za jego kawałek. Przechodząc pod i nad liną oraz schylając się i podnosząc na placach jak najwyżej, po upływie 9 minut z sekundami udało się! Byliśmy już pewni, że zrobiliśmy to zadanie najgorzej ze wszystkich patroli! Po drodze zatrzymaliśmy się przy fontannie w kształcie Układu Słonecznego i zrobiliśmy sobie zdjęcie z przypadkowymi przechodniami. Ok. 18 byliśmy w szkole. Przebraliśmy się w koszulki hufcowe i poszliśmy na koncert, śpiewając Literka Z! Literka H! Literka P jak ZHP! Przed wejściem na koncert spotkaliśmy się wreszcie z harcerzami starszymi! Mieliśmy też okazję poznać (byłego) chłopaka Oli - Sosnę. Nie jest zbyt ładny i do tego rudy. Kiedy w końcu weszliśmy na koncert znaleźliśmy sobie swój kont przy scenie, ale przy ścianie. Najpierw jakiś zespół śpiewał szanty, których prawie nikt nie znał. Potem wystąpiła jakaś dziewczyna z coverami. Ładnie śpiewała, ale było bardzo głośno i postanowiliśmy już iść. Rozeszliśmy się z harcerzami starszymi na skrzyżowaniu i przez całą drogę powrotną gadałam z Gabi o małych kotletach xd W końcu doszliśmy do szkoły. Zjedliśmy kolację, umyliśmy się (mniej-więcej) przebraliśmy w piżamy i 'poszliśmy spać'. Ja zostałam w sali śpiewając z Olą, Viktorią, Karolem i paroma osobami, a reszta poszła patrzeć jak jakiś inny patrol gra w C4 (dh Burek po obozie zakazał nam w to grać). Niedługo potem przyszedł dh oboźny i ogłosił, że za chwilę jest cisza nocna. A więc, wszyscy wskoczyli do śpiworów i ktoś zgasił światło. Chwilę potem Gabi wymyśliła sobie, że chce jej się jeść musli! No to dobra; wyjęła je z plecaka i próbowała otworzyć. Wiktoria, Karol i ja także próbowaliśmy, ale się nie udało. W końcu spróbowaliśmy zadziałać inaczej: nożem. Ale z okazji, że nóż Gabi nie był zbyt ostry próbowaliśmy moją świeżo naostrzoną finką. W kocu udało się zrobić dziurę w opakowaniu i przesypać płatki do miseczki! Jedliśmy to musli jeszcze długo. Oczywiście potem dziwnym zbiegiem okoliczności trzy karimaty od ściany były całe w okruszkach…
Caluteńki patrol pomijając kadrę ;)

Przed punktem z eksperymentami.

Na punkcie z azymutami. Nasze miny są bezcenne.

W takiej oto formie spożywaliśmy obiad. Pod oknem widoczna jest Gabi, ja oraz Wiki.

Ręcznikowa siatkówka. Zuza w koszulce ze smerfem, Gabi w białej i ja w fioletowej.

Nasz zamek z klocków.

Wiktoria pod drogowskazem na Burka.

Zdjęcie z przypadkowymi przechodniami.

Niedziela

Wstaliśmy trochę po siódmej. Gabi uznała, że nie będzie jeść tego musli, a nikt go nie chciał przygarnąć, więc wywaliłam je do kosza xd Ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie, po czym kazano nam ubrać się w mundury. Cyknęliśmy pamiątkową fotkę z Magdą, Gabrysią i Gosią, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy przez Tarnów w stronę 'czegoś do zjedzenia'. Jak wiadomo w niedzielę nie wiele restauracji czy pizzerii jest czynnych więc weszliśmy do pierwszej lepszej. Umówiliśmy się z Olą, Dominiką i Gabi, że złożymy się na małą Margarittę. Okazało się jednak, że w tej pizzerii są tylko takie małe pizze, dla jednej osoby, więc każdy kupił sobie taką małą na własną rękę. Ja wzięłam bez żadnych dodatków normalną Margarittę i zapłaciłam 3, 50 zł. Pojadłam sobie nawet :D Następnie udaliśmy się na mszę. Miała się odbyć na wielkim placu. Trwała tyle ile normalna msza - jakąś godzinkę. Śpiewała jakaś drużyna z Tarnowa. No i cóż: muszę przyznać, że niektórzy w ogóle nie mieli pojęcia o śpiewaniu. Ola nawet chciała, żebym poszła z Viktorią pomóc im trochę xd Po mszy ustawiliśmy się w kolumnach czwórkowych (byłam przedostatnia) i zaczął się apel końcowy. I znowu ukazał się nam przed oczami ten wspaniały widok: tym razem zobaczyliśmy 1043 członków Związku Harcerstwa Polskiego! Zuchy, harcerze, harcerze starsi i wędrownicy zebrani w jednym miejscu! To było piękne! I zaczęło się ogłaszanie wyników. Spodziewaliśmy się najgorszego, właśnie przez ten węzeł z soboty. Ustaliliśmy, że jeśli harcerze starsi wygrają zaśpiewamy im To nasi, to nasi, co to dalej kryć! To nasi, to nasi, dobrze naszym być!. Do Tarnowa nie przyjechali zuchy z Dobczyc, a pierwsze miejsce zajęły jakieś Wesołe Śnieżynki. Niestety w kategorii harcerzy starszych, patrol z naszego hufca nie zajął żadnego miejsca :( Kiedy czytali miejsca w kategorii harcerzy byłam już całkiem złej myśli. A tu co? Nagle słyszę słowa: Pierwsze miejsce: 19 MDH Szkoła Orląt. Nie, nie! Na pewno się przesłyszałam! Przecież to nie możliwe, żebyśmy byli najlepszą drużyną harcerską w całej Chorągwi Krakowskiej! A jednak! Udało się! Między innymi dzięki naszym śpiewom i pląsom na każdym kroku! A z tych węzłów wcale nie byliśmy tacy najgorsi! Przepełnieni radosną nowiną zawiązaliśmy krąg i razem z harcerzami starszymi ruszyliśmy na dworzec! Podczas czekania na pociąg podzieliłam się z Sonią, Emilką i Oliwią waflami ryżowymi i nutellą xD Kiedy w końcu wsiedliśmy do pociągu okazało się, że każdy ma dopłacić 7 zł. No i zaczęło się pożyczanie! Emilce pożyczyłam 4 grosze (dokładnie tylu brakowało jej do 7 zł! xD) a Sonii 2 zł z groszami. Kiedy tylko ktoś dzwonił do rodziców powiadomić ich gdzie jesteśmy chłopaki od razu wrzeszczeli teksty w tym stylu: Kamil! Zakładaj te spodnie! albo Emila rzuć tą fajkę! W ciąży jesteś! Oczywiście wszystko dla zabawy, ale nie zaprzeczę, że było to bardzo chamskie. Zuza wpadła też na pomysł zamienienia się z Krzyśkiem chustami. Powstała afera, bo Zuza twierdziła, że dała Krzyśkowi chustę razem z pierścieniem, którego nigdzie nie było! Wszyscy zaczęli turlać się po podłodze i wypatrywać pierścienia Zuzy! W końcu po jakichś 10 minutach, kiedy właścicielka pierścienia była bardzo zdenerwowana okazało się, że pierścień jest pod kołnierzykiem munduru Krzyśka -.- Blada i Viki grały też na gitarze, a my śpiewaliśmy. Schodzili się do nas różni harcerze. Przyszedł nawet jakiś druh z bębenkiem xd Kiedy wysiedliśmy gdzieś w okolicy Krakowa niektórym szczęśliwcom udało się w krzaczkach załatwić swoje potrzeby, przyjechał autokar i pojechaliśmy już prościutko do Dobczyc! Po drodze zjadłam ostatniego wafla ryżowego z nutellą. Szczerze, to nie wiem o której byliśmy w domu xd

Przed niedzielną mszą.

A oto cała reprezentacja hufca Myślenice: harcerze starsi po lewej i my po prawej.
Meldowanie. Czwarta osoba od lewej strony w czarnym sweterku i jednej żółtej wywijce to dh Blada.

Chyba już każdy zorientował się na jakiej wysokości są okienka na dworcu w Tarnowie. 


Ogólnie całą inaururację uważam za bardzo udaną! Tarnów tą piękne miasto. Było świetnie! Czekam na taki następny wyjazd.

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj >>19 MDH Szkołą Orląt<< Zapraszam też do polubienia tej strony :)

Jestem w trakcie przygotowywania nowego szablonu na bloga. Tak, będzie jeszcze inny, zupełnie inny niż teraźniejszy i poprzedni. A tak przy okazji to zapraszam na mojego nowego bloga, Dopiero zaczynam pisać, wydaje mi się że kompletnie mi to nie idzie, ale będę wdzięczna za wszelką krytykę! >>KLIK<<

Pozdrawiam serdecznie
~Ola

12 września 2013

75. Jedziemy na inaugurację!

Tak, wiem, notka bez sensu, ale musiałam to napisać! Po prostu musiałam! Chciałabym obwieścić tą nowinę wszystkim! Wie ktoś jak ja się cieszę?! Jak można się cieszyć z 3 - dniowego wyjazdu?? Widocznie można, skoro oprócz mnie cieszy się jeszcze Ola, Wiki i mnóstwo innych osób. To w prawdzie mój drugi dłuższy wyjazd z harcerzami, ale na poprzednim prawie wszystkich znałam, tu będzie inaczej. Tam będą harcerze z całej Małopolski! Ola powiedziała, że postara się mnie z wszystkimi zapoznać i w ogóle. Wyjeżdżamy już jutro. W ostatni dzień imprezy będzie występował zespół WBH! Grają serio świetnie. Polecam posłuchać.

O 11 mamy autobus (czyli nie idziemy do szkoły!!) do Krakowa, a stamtąd pociągiem do Tarnowa na Inaugurację Roku Harcerskiego. Wracamy dopiero w niedzielę ^^ Nie mogę się doczekać!


Łapcie jeszcze filmik z inauguracji z tamtego roku >>KLIK<<





~Gabi

6 września 2013

74. Organizacja ogólna i Grupa KO KO.

Jak minął pierwszy tydzień szkoły? U mnie było całkiem nieźle, tylko znowu nie kapuję matmy (myślę, że będziesz miała co robić Stasiu). Dzisiaj miałam pierwszą lekcję fletu! Uczyłam się oddychać przeponą. Pani jest naprawdę bardzo miła! W środę następna lekcja ^^

A więc dzisiaj, po lekcji fletu poszłam z Gabi na zbiórkę. Mniej - więcej o 17:30 byłyśmy pod harcówką. Gadałyśmy chwilę z dziewczynami, potem zawołała nas dh. Ola (nie możemy do niej mówić Ola) i poszliśmy na podwórko przy małej szkole. Usiedliśmy sobie na pałatkach, pogadaliśmy o inauguracji, zastępach i o wszystkim. Okazało się, że w zastępie Sonii, w którym jestem, z siedmiu osób zostały trzy. Tak samo jest u Wiktorii, więc chyba zlikwidujemy jeden zastęp :( Kiedy już wiedzieliśmy co mamy zabrać na inaugurację, do kiedy mamy podbić legitymacje, czym jedziemy, gdzie i takie rzeczy, zaczęła się właściwa część zbiórki. Każdy dostał karteczkę z jakimś zwierzakiem, były węże, świnie i kury. Kiedy już każdy miał karteczkę trzeba było wydawać odgłosy, jakie wydaje dane zwierzę i łączyć się w 'zwierzęce' patrole. Dostałam się do kur, z Sonią, Kasią i Hubertem. Potem dh. Ola rozdawała karteczki z napisem Lider, Ochotnik, Buntownik, Maruda albo Nudziarz. W mojej grupie byłam Buntownikiem. Kasia Marudą, Sonia Nudziarzem, a Hubercik został Liderem. Mieliśmy wymyślić symbol, nazwę i barwy patrolu. Naszym symbolem było Jajko wykluwające się z kury (dokładnie tak, nie odwrotnie!), nazwa to Grupa KO KO a na barwy wybraliśmy czarny i fioletowy. Mieliśmy też dodatkowo okrzyk: Ko ko! Ko ko! To się z takim śmiesznym akcentem wymawia... oczywiście podczas wymyślanie każdy musiał spełniać swoją rolę: nudziarz ciągle nudzić, maruda marudzić, buntownik buntować się, a lider musiał wszystkich ogarnąć. Potem składaliśmy pałatki. Mi pomagała Gabi. Na końcu we dwie nie dałyśmy radę złożyć na trzy części tej pałatki, bo każda robiła inaczej, więc poprosiłam Gabi, żeby potrzymała mi torbę, a ja to dokończę sama. W czasie, kiedy ja składałam ten zielony kawałek materiału, Gabi zaczęła sobie wymachiwać tą moją torbą. Akurat przechodziła tamtędy Blada, no i oczywiście Gabi musiała ją walnąć w nią torbą xd. To tak śmiesznie wyglądało, bo potem moja koleżanka powiedziała do Bladej, takim dziwnym tonem oj, sorki! a druhna odpowiedziała jej, także dziwnym głosem spooko xD Zbiórkę zaliczam do jak najbardziej udanych!

źródło: Harcerstwo? Jestem na tak.


W następny weekend nasza drużyna, razem z harcerzami starszymi jedzie do Tarnowa na Inaugurację. Wydaje mi się, że dopiero po tym wyjeździe będzie notka :( Chyba, że Gabi coś napisze... Już się biorę za odwiedzanie waszych blogów!

Uwaga! Jeśli macie zamiar tylko spytać o wzajemną obserwację, to proszę to kierować do zakładki  >>księga spamu<<

~Ola

4 września 2013

73. Piosenka na konkurs.

Jak pewnie większość z Was zdąrzyła zauważyć zaczął się nowy rok szkolny! Dla mnie to szósta klasa, z testami i mnóstwem nauki oraz matematyki. Do tego wszystkiego doszła jeszcze szkoła muzyczna. Najgorszym dniem w moim podziale godzin jest środa: kończę lekcje o 14:40, o 15:15 mam kształcenie słuchu w SM, po teorii jest jeszcze zespół także schodzi mi do 17. Idę do domu, odrabiam lekcje, jem obiad, po czym na 20 idę na lekcje fletu, które kończę o 20:45! Masakra!
Ale przejdźmy do tematu dzisiejszej notki. W naszej szkole organizowany jest konkurs pieśni patriotycznej i żołnierskiej (trochę wcześnie no ale ok). Nikola, Wiki i ja postanowiłyśmy się do niego zgłosić. Mamy dylemat, którą piosenkę wybrać. Obie są nam znane z harcerstwa, ale są patriotyczne. Możecie pomóc wybrać?

Według mnie, śpiewając tą piosenkę możemy trochę przynudzić komisję, ale Nikola uważa, że jest ona ładniejsza. No bo ta piosenka jest jednak trochę... monotonna.


Ta piosenka bardziej mi się podoba niż Tak jak ptaki. Jest weselsza. Wprawdzie o wojnie, ale weselsza. To wykonanie jest takie trochę no... nie perfekcyjne, ale nie dało się wrzucić innego. TU jest trochę lepiej zaśpiewane.

Jak uważacie: którą piosenkę zaśpiewać na konkursie?

~Ola

1 września 2013

72. Podsumowanie wakacji.




A więc dzisiaj mamy już 1 wrzesień - ostatni dzień wakacji.
Dla mnie, minęły one bardzo szybko. Czuję się, jakbym dosłownie wczoraj odbierała świadectwo.
A tu co? Jutro idziemy do szkoły! Na mnie czeka szósta klasa, z testami, wkuwaniem i matematyką! Do tego nie będę już mieć ulubionych przedmiotów - muzyki i plastyki. A za rok do gimnazjum! Na szczęście jest jeszcze szkoła muzyczna :)
W notce nr. 58 pisałam o moich planach wakacyjnych. Niestety nie udało się zrealizować wszystkich. Ale i tak nigdy nie zapomnę tych wakacji. A szczególnie obozu...

Był to mój drugi obóz harcerski. W tamtym roku byłam nad morzem. W tym roku, mieliśmy wiele problemów.

Początek

Obóz 2013

Kiedy przyjechaliśmy do autokarami do Przerwanek okazało się, że na miejscu namiotów nie ma nic. Pusta polana. I tyle. Następnie, gdy zaczęło padać, okazało się, że namioty, które dostaliśmy są dziurawe! Do tego musieliśmy chodzisz do toy toy'ków. Całą noc kapało nam na głowy! Odkryliśmy, że do stołówki, pod prysznice i na kąpielisko mamy pół kilometra.

Obóz 2012

Przyjechaliśmy do Rogowa pociągiem (to już duży plus). Wszystko było gotowe, namioty rozbite, półki na ubrania zrobione, kanadyjki rozłożone. Stołówka była tuż przy obozie, latryny i prysznice też, tak samo jak umywalnia i plaża. Początek jak najbardziej udany.

Zastęp, drużyna i kadra

Obóz 2013

Na tym obozie w drużynie było nas dużo i wszyscy byli się znali. Siedem dziewczyn z Dobczyc i siedem chłopaków z Dobczyc. W roku szkolnym też jesteśmy jedną drużyną, więc nie było większych problemów. Na zastępową wybrałyśmy Olę Wójtowicz - to był dobry wybór. Kadra też była fantastyczna! Drużynową była Blada, która świetnie spełniała tą rolę! Przybocznymi zostały także dobrze nam znane Majkola i Ola.


Obóz 2012

Z mojej drużyny na obóz pojechało pięć dziewczyn i jeden chłopak. Zostałyśmy przydzielone do drużyny, której kompletnie nie znałyśmy. Do naszego zastępu dołączyły dwie harcerki ze szczepu Krakowskiego, a w zastępie chłopaków byli harcerze z Myślenic i tego szczepu co dwie nowe dziewczyny. Jedna z nowo poznanych harcerek - Ola - została zastępową. Naszą drużynową była dh. Asia, ona także była z Krakowa. Rolę przybocznych objęli dh Szymek z dh Żakiem, których na szczęście trochę znałyśmy!

Wędrówki i te rzeczy

Obóz 2013: 

Przy robieniu półek średnio nam szło, więc bardzo się ucieszyliśmy, kiedy komendant obozu powiedział Bladej, że będziemy reprezentować nasz podobóz na wspólnym ognisku wszystkich hufców, które przyjechały do Przerwanek! Za to, że wybierzemy się na ognisko, obiecano nam dokończenie naszych półek na ubrania. Poszliśmy, poznaliśmy nowe pląsy i piosenki, było bardzo fajnie, ale gdy późnym wieczorem przyszliśmy ze śpiewogrania do obozu, nasze półki leżały tak jak przed wyjściem :( W końcu Blada coś wykombinowała i z jej i Oli pomocą zrobiliśmy chwiejącą się półkę na ubrania i kosmetyczki! Poszliśmy też na wędrówki. Trwały 3 dni. W pierwszy dzień przeszliśmy jakieś 18 kilometrów (z wielkimi plecakami). Zwiedzaliśmy po drodze zamki i twierdze. W ostatni dzień wędrówek jechaliśmy kawałek busem, a potem już tylko jakieś 4 kilometry do obozu :) Były też przypinki, które są w jakimś poście.

Obóz 2012: 

Okazało się, że wybranie nowej Oli na zastępową to był wielki błąd. Wrzeszczała na nas, na alarmach zawsze nasz zastęp był przez nią ostatni (oczywiście szukała wywijek), nie zajmowała się nami, była nieogarnięta - po prostu była doskonałym wzorem zastępowej! (sarkazm). Dh. Asia też nie była taka fajna, jaką się wydawała. Kiedy poszliśmy na wędrówki, w pierwszy dzień szliśmy trzydzieści coś kilometrów! Masakra! Z tego co pamiętam zahaczyliśmy o taki ładny dworek, w którym przebieraliśmy się w średniowieczne stroje i zwiedzaliśmy w tych strojach. Dokładnie nie pamiętam jak wracaliśmy itd., ale doskonale pamiętam walkę: Bestia vs Boski. Bestią był dh Jacek, a Boskim nasz przyboczny Szymek :D Nie wiedziliśmy kompletnie komu kibicować xd Albo dzień sportu, w którym miałam Milczka -.- Nie mogłam przez to grać w nogę xD Środek obozu był trochę gorszy niż początek, ale nie narzekam.

Zakończenie

Obóz 2013:

Ten obóz minął straszliwie szybko. Nim się obejrzałam już był koniec. Pamiętam czekanie na apel końcowy i patrzenie przez trzy pary okularów przeciwsłonecznych na słońce (było wtedy różowe xD) albo przytulanie wszystkich. Albo podpisy harcerzy starszych na koszulkach (Weronika podpisała się 'Bry'). Kiedy w końcu nadszedł apel końcowy, wydawało się, że się nigdy nie skończy! I to cały czas na stojąco! Jakąś godzinę słuchaliśmy dh oboźnego i komendanta. No, ale w końcu okazało się,że zyskałam najwięcej punktów z mojego zastępu i dostałam od Bladej kubek :) Podróż autobusem była męcząca. Nie dałam rady zasnąći z pogardą patrzyłam na Sonie, śpiącą obok na siedząco głową w dół.

Obóz 2012: 

Kompletnie nie pamiętam jak było na apelu. Na pewno wracaliśmy pociągiem i spałam.

Czyli obóz był w lipcu: od 1 do 16. Nie żałuję, że pojechałam.

Drugą część lipca siedziałam u babci. Opalałam się, pływałam w rzece itd.

Na początku sierpnia pojechałam na 3 dni do Myślenic, na obchody 100-lecia harcerstwa. Na tym zlocie hufca było po prostu świetnie (notka nr. 65)! Siedzenie do pierwszej w nocy przy ognisku, przy świetle latarki w okularach przeciwsłonecznych z Weroniką było cudne! xD

Byłam także na spływie Dunajcem, ale tam nie działo się nic ciekawego.

Oprócz tego, były jeszcze urodziny Nikoli,Sonii i Magdy.

Podsumowując: najbardziej utkwi mi w pamięci obóz i zlot- bawiłam się na tych wyjazdach najlepiej. ;)


Niestety bardzo możliwe, że mama ograniczy mi dostęp do komputera do jakieś godziny dziennie, więc notki będą się rzadziej pojawiały.

Pozdrawiam i życzę udanego roku szkolnego!
~Ola