28 sierpnia 2013

71. Liebster Blog Award



Po raz kolejny nasz blog został nominowany do Award'a. Pierwsza edycja jest tutaj: >>KLIK<< . Tam też są wyjaśnione zasady i to wszystko. No to chyba mogę przejść do rzeczy.

Zostałyśmy nominowane przez BonaVonTurka (bardzo Cię przepraszam, ale nie mam pojęcia jak to się odmienia xd). Bardzo dziękujemy! Miałaś świetne odpowiedzi w swojej nominacji!

Pytania, które nam zadała i moje odpowiedzi:

1. Dajmy na to, że idziesz do nowej szkoły. Będziesz się starała wyglądać na osobę ekscentryczną, z pasją, czy raczej upodobnisz do tłumu?
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że raczej będę się wyróżniać (taka moja cecha), ale w niektórych sprawach chyba będę musiała robić to, co inni. Nowa szkoła już za rok... zobaczy się jak to będzie.
2.Gdy kupisz nową rzecz, np. piórnik, od razu pokrywasz go mnóstwem własnych rysunków i bazgrołów, czy do końca roku utrzymujesz w idealnej czystości?
Dobra, kupiłam sobie już piórnik, cieszę się, jest fajnie. Przychodzę do domu, wkładam do niego jakieś ołówki, długopisy, nie wiadomo jeszcze co. Pierwsze tygodnie jest on nawet czysty, ale tylko do tej chwili, w której mój piórnik przestaje być nowy i piękny. Zaczynam na nim coś bazgrolić, czasem nawet strugać do niego ołówki.
3. Umówiłaś się z koleżanką na wspólny wypad za miasto. Masz już wszystko przygotowane gdy nagle Twoja mama staje okoniem i nie daje Ci kasy na busa. Koleżanka czeka na przystanku dwa kilometry od Twojego domu (potem chcecie pójść dalej piechotą). Co robisz?
Szukam jakiejś własnej kasy na busa, a w ostateczności dzwonię do koleżanki i wyjaśniam, że nie mogę nigdzie jechać i bardzo przepraszam. Proponuję, żeby przyjechała z powrotem i pójdziemy sobie na jakieś lody czy coś takiego. Albo umawiam się z nią na kiedy indziej.
4. Masz w klasie okropnego babsztyla imieniem Ada. Na wakacjach nowo poznana dziewczyna przestawia się jako Ada. Nie mów mi, że w ogóle nie zrobi Ci to różnicy...
Na początku oczywiście źle mi się skojarzy: Ada?! Ale nie mówisz serio, prawda?! Raczej nie będę nie wiadomo jak reagować.. Może ta poznana dziewczyna jest bardzo fajna. Imię przecież nie zależy od charakteru.
5.Co będziesz myślała o sobie dzisiejszej za 30 lat?
Za 30 lat... policzmy... będę miała wtedy 42 lata. Co będę o sobie dzisiejszej myślała w wieku 42 lat? Że żyłam w trudnych czasach z jakimiś wielkimi pudłami zamiast tabletów i drewnianym czymś zamiast jakiejś wystrzałowej gitary w abstrakcyjnym kształcie. Będę się pewnie zastanawiać jak mogłam bez rzeczy, które wtedy będą starociami kiedyś funkcjonować i że żyłam w pięknych czasach białej czekolady, Birdy oraz Adele. No i że głupio postąpiłam z tą szkołą muzyczną, dlaczego to zrobiłam i takie rzeczy xd
6. W restauracjach zamawiasz zawsze te same, sprawdzone potrawy, czy eksperymentujesz z nowymi?
To zależy. Zależy na co mam ochotę. Czy jestem kompletnie padnięta i zamówię to co zwykle, to, co lubię, coś wypróbowanego, albo czy mam siły na spróbowanie nowych rzeczy. Jedząc nowe potrawy możemy odkryć, że coś czego nie lubiliśmy z odrobiną przypraw jest bardzo dobre.
7.  O jakiej porze dnia najlepiej czyta Ci się książki?
Zdecydowanie wieczorem. Wziąć sobie poduszeczkę, oprzeć się o ścianę, zabrać do ręki 'Harry'ego Pottera' lub inną fantastyczną lekturę i poczytać w spokoju. Lubię też czytać rano. Po ubraniu się, uczesaniu i śniadaniu.
8. Miałaś kiedyś okazję wysłać do kogoś prawdziwy list?
Miałam pisać list do Zuzy <3, ale siostra sobie go wzięła i jakieś wzorki porobiła :( A czy wysłałam? <myśli> Tak! W wakacje, chyba miałam wtedy iść do II klasy podstawówki pisałam listy z Wiktorią, z którą siedziałam w ławce. Pisałyśmy o tym co robimy w wakacje, czy nam się nudzi, rysowałyśmy sobie jakieś misie i serduszka i takie rzeczy xD Napisałam chyba wtedy do niej dwa albo trzy listy. No ale to było takie listy - nie listy. Z błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi w w ogóle. Może gdybym poszperała w biurku w końcu bym jakiś list znalazła.
9. Też próbowałaś kiedyś stanąć na głowie, aby się przekonać, czy wtedy naprawdę niebo jest na dole?
O jeju! I to ile razy! Stawałam na tej głowie przy ścianie domu i cieszyłam się jak głupia, że wszystko jest do góry nogami i po innej stronie niż ma być. Albo zawisałam głową na dół na belce na sznurku przymocowanym do drzewa. 
10. Jaką rzecz MUSISZ mieć w kieszeni aby spokojnie wyjść z domu?
Ale tak, że koniecznie koniecznie? Nie wyjdę nigdzie bez telefonu. Muszę go mieć przy sobie. Jeśli biorę jeszcze jakiś mały plecak, czy torbę, to słuchawki i jakiś notesik. To jest moje podstawowe wyposażenie na jakieś wycieczki, czy wypady z dziewczynami.
11. Czy zdarzyło Ci się gapić się na ludzi w kolejce u lekarza i wymyślać niestworzone historie o ich przeszłości? (Np. że ta pani przed Tobą ma takie czerwone oczy ponieważ dawno, dawno temu zabiła swojego męża i teraz jest Wieczną Płaczką i nie umrze, póki  nie wyleje tony łez i takie tam...)
Czekam sobie w ośrodku na moją kolej i patrzę na ludzi na poczekalni. Myślę jakie mogą mieć zawody, ile mają lat, gdzie mieszkają i takie rzeczy. Często robię tak, że patrzę na jakiś mecz na szkolnym orliku lub sali gimnastycznej i wymyślam sobie co poszczególni gracze mogliby myśleć w konkretnych momentach. Jest to coś takiego: 'A teraz ten w żółtej koszulce mówi: 'Kurcze! Wiesiek no jak ty mogłeś?! Mieliśmy tak blisko do bramki!'. No i to są ogólnie takie rzeczy xd
Blogi, które nominowałam:
Tak, wiem, nominowałam tylko tyle blogów, ale nie chce mi się szukać więcej blogów, które rozpisałyby tą nominację.
Pytania na które nominowane osoby mają odpowiedzieć:

1. Wolisz się ubierać raczej kolorowo i dziecinnie czy raczej nosić ciemne ubrania?

2. W jaki sposób dowiedziałaś się, że Święty Mikołaj nie istnieje? Ile miałaś wtedy lat?

3. Czy idąc kiedyś chodnikiem, tak się zamyśliłaś, że wpadłaś na jakąś osobę/słupa?

4. Co twoim zdaniem jest lepsze: cieszenie się z małych rzeczy, które mamy na co dzień, czy euforia z powodu wielkich sukcesów bez doceniania drobnostek?

5. Jakiej muzyki słuchasz? Masz ulubiony zespół i piosenkarza?

6. Wiesz, może co oznacza skrót ZHP? (bez pomocy wujka google :D )

7. Masz ulubiony smak żelków? Albo ulubionego producenta tych słodyczy?

8. Co cenisz sobie bardziej u drugiego człowieka: szczerość czy dobry humor?

9. Jak myślisz: czemu większość ludzi woli przypasowywać się do innych ludzi zamiast być sobą?

10. Jaka jest najgłupsza rzecz zrobiona przez Ciebie w całym życiu?

11. Jak sądzisz: jakiego koloru jest lustro? Przypomnę że nie ma przezroczystego koloru :D

Łapcie jeszcze jakieś zdjęcie z dzisiejszego wypadu z Dziewczynami z Pociągu <3

Grałyśmy w bibliotece w 'Księgę Czarów' i darłyśmy się na całą salę kiedy wypowiadałyśmy zaklęcia xD

~Ola


25 sierpnia 2013

70. Urodziny Magdy i parowozjada w Chabówce.

23 sierpnia moja siostra Magda skończyła dwa lata. Imprezę postanowiliśmy zrobić w sobotę, u babci. Przygotowania zaczęliśmy już piątek. Moim zadaniem było jak zawsze na urodzinach Madzi (z tą tradycją zaczęliśmy już w dzień jej narodzin) przeprowadzenie turnieju badbinktona. No i zaczęło się! Okazało się, że nie możemy grać tam gdzie zawsze, bo będą tam siedzieć goście. Wymyśliłam więc, że dobrze byłoby urządzić turniej na łące. Wyznaczylibyśmy więc linie i wszystko byłoby regulaminowo. Wzięłam sznurek, wyznaczyłam z bratem pola, po czym poprosiliśmy wujka, żeby wykosił nam boisko. Następnie okazało się, że nie ma odpowiednich palików do przymocowania siatki. Uznaliśmy, że poszukamy wszystkiego w sobotę. Więc na następny dzień, z samego rana zaczęliśmy szukać palików, które wreszcie znaleźliśmy! Było już wszystko. Wszystko oprócz siatki... po raz kolejny zaczęły się poszukiwania. Przeszukaliśmy cały garaż, strych, piwnicę, poddasze, innymi słowy wszystko gdzie tylko mogła być siatka! I co? Nie znaleźliśmy. Kiedy dopiero o 16 przyjechali goście, mój wujek - profesjonalista w badbinktonie - wpadł na pomysł uplecenia siatki! Wzięliśmy sznurek i tak oto powstała siatka! Może nie była zbyt piękna, ale dało się grać xD Kiedy zaczął się turniej już w ogóle nie wiedziałam co mam robić! Z tej strony wołali mnie, żebym zabrała brudne talerze ze stołu, z drugiej żebym przyniosła cioci herbatę, a z trzeciej, że teraz moja kolej na badbinktona! Co ja miałam robić? Oczywiście zrobiłyśmy z mamą tort! Jeszcze nigdy nie jadłam tak dobrego tortu! Może dlatego tak mi smakował, bo nie miał masy czekoladowej... moje urodziny są w listopadzie i nigdy nie ma na tą datę żadnych owoców więc zawsze mam czekoladowy tort, który trochę mi już zbrzydł.
W końcu po trzech meczach zajęłam II miejsce w turnieju! Podniosłam się wyżej, ponieważ w tamtym roku miałam III, a dwa lata temu w ogóle nie byłam na podium! Potem jeszcze chwilę graliśmy duble'a w którym moja drużyna przegrała. :(


< sorry za jakość zdjęć, były robione telefonem >

Zostaliśmy na noc u babci. Obudziłam się przed dziewiątą i poszłam do kościoła na jedenastą. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, mszy nie odprawiał ksiądz z parafii mojej babci, tylko ktoś inny przyjechał na zastępstwo. Byłam pewna, że skądś znam tą twarz... głos... te energiczne ruchy... tak! W połowie mszy byłam na 100% pewna, że ksiądz, który odprawiał mszę to kapelan mojego hufca - ks. Filip! Przy komunii uśmiechnął się do mnie. Wtedy byłam już przekonana, że to on! Po południu pojechaliśmy do Chabówki na parowozjadę, jak co roku. Postanowiliśmy przejechać się pociągiem do Mszany Dolnej. Tylko, że Magda bała się pociągu, więc tata ją wziął i miał po nas przyjechać do Mszany na stację. Mama, Renata, Szymon i ja zdecydowaliśmy się na pociąg. Podróż trwała jakąś godzinę, a w wagonie było mnóstwo osób! Naprawdę mieliśmy szczęście, że udało nam się usiąść. Ludzie wsiadali także na stacjach, więc nasz przedział był już kompletnie zapchany, kiedy dojechaliśmy na stację końcową! Tata z Magdą przyszli po nas, po czym Renata wymyśliła, że możemy iść na lody! Więc tata zaprowadził nas do jakiejś restauracji, po czym okazało się, że na pucharek lodów trzeba czekać 40 minut. No to wzięliśmy manatki i poszliśmy do budki z lodami, która stała obok :D
Na jakiejś stacji wreszcie udało mi się wreszcie otworzyć okno i coś pstryknąć!

A to jeszcze na peronie :) Nasz wagon nr. 2 :D


Tu jeszcze macie aska: http://ask.fm/lalalatoja10

Za tydzień zaczną się lekcje. Lekcje w szkole podstawowej.... i lekcje w szkole muzycznej ^^

A wy jak godzicie się z faktem, że za tydzień szkoła?

Pozdrawiam serdecznie
~Ola


22 sierpnia 2013

69. Urodziny Nikoli i Sonii.


U Nikoli

W poniedziałek o 16 pojawiłam się w domu Nikoli. Oczywiście jak zawsze jej kochany piesek Neli, nie chciał mnie wpuścić do środka, dopiero po działaniu Nikoli i jej siostry udało mi się wejść do domu. Mama mojej koleżanki jak zawsze upiekła śliczny tort  ^^ Zdążyłam go zobaczyć zanim Nikola nie poprosiła mnie na górę, do swojego pokoju. Okazało się, że jestem pierwsza. W sumie oprócz mnie miała być tylko Wiktoria, która przyszła zaraz potem. Najpierw gadałyśmy o blogach Dramione, po czym Wiki zrecenzowała nam horror 'Mama'. W tym czasie nagrywałam filmik z Reginą Spektor w tle. Następnie przyjechał kuzyn Nikoli - Kamil. Nikola dostała za zadanie przedstawić Wiktorię i mnie Kamilowi. To było komiczne xD Potem zjedliśmy tort (oczywiście, tak jak od początku się zapowiadało był pyszny) przy czym też nagrywałam filmiki. Mieliśmy grać w 'głuchy telefon', ale Kamil nie chciał się zgodzić. No i poszliśmy na pole. Tam Wanessa (siostra Niki) husiała się na huśtawce, Nikola zjeżdżała na zjeżdżalni, Wiki próbowała zawisnąć na linie a ja to wszystko ze śmiechem nagrywałam. Ten filmik właśnie tu możecie zobaczyć. Następnie poszłyśmy do pokoju Nikoli, odpaliłyśmy komputer i oglądałyśmy teledyski z HP do różnych piosenek. bardzo spodobał mi się teledysk do piosenki Because Of You. Bardzo możliwe,że dodam tą piosenkę do blogowej playlisty. Zjadłam trochę sałatki i zadzwoniła moja mama, że już po mnie jedzie.


U Sonii

Do Sonii przyjechałam we wtorek po 16. Na miejscu były już Ola, Ala i Sonia. Zanim złożyłam mojej zastępowej życzenia i wręczyłam prezent musiałam czekać na siostrę Sonii - Olę - żeby zrobiła nam zdjęcie :D Poszłyśmy do altany, gdzie wybrałam sobie rurkę, taką twardą chyba z Ikea, różową, bo nie było już niebieskiej. Kiedy nagle zaczęło padać przenieśliśmy wszystkie prezenty do altany i zaczęliśmy ich oglądanie. Każdy wziął sobie także babeczkę, na której był numerek, a do każdego numerka było przypisane zadanie. Ja musiałam pocałować sąsiada po prawej stronie. I kto to był? Prezenty! Chwilę później przyszłą Wiki. Ala dostała za zadanie porozmawiać ze swoją babeczką xD To było świetne! Potem zjedliśmy tort, każdy wziął jeszcze po jednej babeczce (nie pamiętam jakie miałam zadanie), wzięliśmy najlepsze rzeczy do jedzenia i swoje szklanki z rurkami i ruszyliśmy do domu Sonii. Kiedy przyszliśmy do kotłowni byliśmy cali przemoczeni! Poszliśmy do pokoju Sonii i zaczęliśmy rozkładać daszek nad łóżko,który dostała od cioci. W tym czasie Ola i ja zaczęłyśmy zwiedzać dom. Zajrzałyśmy do jednego pokoju i poleciałyśmy do Sonii zapytać się co tam jest i czy możemy to zobaczyć. To była sypialnia jej rodziców. Jak w niej było ślicznie! A do tego Ala pokazała nam łazienkę w tym pokoju. Tam też było przepięknie! Następnie po długim proszeniu udało nam się zobaczyć pokój siostry Sonii - Oli. Tam też było pięknie. Może dlatego, że w całym domu wszystkie ściany są białe! Chwilę graliśmy w Twistera po czym zawołano nas na dół. Ja schodziłam ostatnia i oczywiście musiałam się poślizgnąć! xD Zjechałam z kilku ostatnich schodów. Usiedliśmy w jadalni i podano nam skrzydełka z kurczaka oraz lody. Podczas jedzenia padło pytanie zadane przez tatę Sonii: Czy wszystkie jesteście harcerkami? Okazało się, że tak. :D Potem poszłyśmy jeszcze na górę, tym razem do pokoju młodszej siostry Sonii - Wiktorii i zaczęłyśmy bawić się jej farmą XD Wpadłyśmy na pomysł, że nagramy film o tej farmie. I tak powstały: Malanowski i farmerzy: Tajemnica Ciała Barbie oraz Malanowski i farmerzy: Grasująca Świnia. Potem Ola musiała już iść (a tak świetnie podkładała głos Malanowskiemu!) więc uznaliśmy, że skończymy z kręceniem filmów. Graliśmy jeszcze chwilę w Twistera. Konkretnie to tylko Ala i ja ,bo Wiki się nie chciało, a Sonia mówiła nam co mamy robić. Ja po chwili padłam, Ale wytrzymała jeszcze chwilę, ale też za chwilę padła. Potem musiałam już jechać :(


Dziękuję za tak dużo komentarzy pod ostatnimi postami! W porównaniu z początkami bloga, statystyki są o wiele lepsze.

Niedługo będę dodawać piosenki do playlisty, więc jeśli macie jakieś propozycje tutaj jest napisane jakich piosenek i melodii szukam :) Dziękuję Kai Malfoy za dotychczasowe propozycje ;)

~Ola

20 sierpnia 2013

68. Nasz i herbatki świat.

W tym poście chciałabym wyjaśnić dlaczego nasz blog nazywa się tak jak się nazywa.

 W naszej szkole jest stołówka, na której można kupić sobie herbatę. Na początku chodziłyśmy tam tak sporadycznie i raczej to jedna z nas (chyba nawet ja, już nie pamiętam xd) piła ją, a druga czekała aż tamta wypije. Wreszcie zaczęłyśmy ją pić obydwie, a przy tym opowiadać sobie nasze różne przygody i sny. Ola wpadła na pomysł żebyśmy prowadziły bloga, ale nie wiedziałyśmy jak go nazwiemy. No to nazwałyśmy go "Nasz i herbatki świat". Uznałyśmy, że to najlepsza nazwa z tych, które wymyśliłyśmy, a inne były naprawdę głupie i żałosne np."Lovcianie bulbulków jest spoko".



Bardzo przepraszam osoby, do których nie przyszłam, ale naprawdę nie dałam rady. Mam nadzieję, że nie jesteście bardzo złe na mnie.


~Gabi

16 sierpnia 2013

67. Co muzyka ma ze mną wspólnego?

Bardzo dużo osób pyta mnie o moje wykształcenie muzyczne i ogólnie o szkołę muzyczną, więc w końcu postanowiłam napisać notkę o tym, żeby już wszystko było jasne.

Cofnijmy się w czasie o 6 lat, do roku 2007, kiedy to ja, jako mała, nieznająca świata muzyki 6-latka ubzdurałam sobie, że chciałabym pójść do szkoły muzycznej. A więc pod koniec maja 2007 roku odbyły się przesłuchania. No i dostałam się - na fortepian. Tak jak zaczęłam podstawówkę, tak też zaczęłam w tym samym czasie naukę w Szkole Muzycznej I Stopnia w Gdowie w cyklu 6 - letnim. Rok później w mieście, w którym mieszkam także powstała szkoła muzyczna, ale nie mogłam się przepisać, bo nie było tej klasy. Byłam najmłodsza z mojej klasy w Gdowie. Dojeżdżałam z rodzicami 3 razy w tygodniu na lekcje kształcenia słuchu, rytmiki, zespołu wokalno - rytmicznego i oczywiście fortepianu. Miałam jedną kochaną przyjaciółkę - Anię. W drugiej klasie siedziba szkoły się zmieniła: przenieśliśmy się z remizy do szkoły podstawowej. Pierwsze 3 lata nauki szły mi całkiem nieźle. Z instrumentem głównym zawsze było najgorzej, możliwe że przez panią... Nigdy jej specjalnie nie lubiłam. Kiedy zaczęła się 4 klasa odeszły rytmika i zespół, ale za to mieliśmy audycje muzyczne (odwieczne 45 minut z panem dyrektorem) i chór. W sumie chór był moim ulubionym przedmiotem. No i zamiast 2x30 minut lekcji fortepianu miałam  2x45 minut. Teoria została, tak jak była, tylko zmieniła się nauczycielka - uczyła nas pani Kieras. Była fantastyczna! Zresztą tak, jak cała moja klasa, składająca się z 6 dziewczyn i 4 chłopaków. Wszyscy pięknie grali na swoich instrumentach, tylko ja trochę od nich odchodziłam. Wydawało mi się, że do nich nie pasuję, ale byliśmy bardzo ze sobą zgrani. Ale miałam dość pani od fortepianu. W roku 2012, w wakacje dokładnie przemyślałam sprawę. Rodzice poszli do dyrektora zapytać o zmianę instrumentu. Nie było to możliwe, tak samo jak zmiana nauczyciela (chociaż w szkole były jeszcze 2 bardzo fajne panie od mojego instrumentu). No i stało się. Na początku roku szkolnego 2012/1013, kiedy miałam zacząć 5 klasę szkoły muzycznej, wypisałam się. Do tej pory nie do końca wiem, czy żałować, czy nie. Byłam tak przywiązana do całej klasy, do Ani! Ale z drugiej strony pani od fortepianu... nie wiedziałam co robić.

Aktualnie bardzo tęsknię za całą klasą, a najbardziej za Anią. Ostatnio widziałyśmy się w październiku, na jej urodzinach, co jakiś czas gadamy na skype'ie. Za tydzień Ania przyjeżdża do mnie na wakacje.

Muzyka, jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Tak ważnym, jak harcerstwo. Nie potrafię długo bez niej przetrwać w radości. Jest mi potrzebna. Nie ważne czy to rap, czy pop, reggae, czy nawet opera, a nawet disco polo, którego tak nienawidzę. Ale najładniejszą muzykę wydobywają ze swoich instrumentów uczniowie mojej byłej klasy. Wiem, że raczej tego nie przeczytają, ale gdyby jednak: wiedzcie, że zawsze będę z wami ;) Do końca.

Przez ten prawie rok, nauczyłam się trochę grać na gitarze, ale nie zapominam o fortepianie. Czasem lubię sobie usiąść przy moim pianinku, wziąć śpiewnik harcerski i po prostu zagrać ulubione piosenki lub utwory, które pamiętam. Czasem znajdę jakieś stare nuty. Czasem coś wydrukuję. W czerwcu byłam na egzaminie do szkoły muzycznej w moim mieście. Przyjęli mnie na flet poprzeczny. To dla mnie tak jakby nowa szansa. Może jakoś to się ułoży.

Jedyne zdjęcie jakie znalazłam xd Od lewej: Staszek, Ania i ja. To była pierwsza klasa? Druga?

~Ola

12 sierpnia 2013

66. Festiwal Sztuk Oblicza Madonny.

Otóż w sobotę i w niedzielę w naszym mieście odbył się Festiwal Sztuk Oblicza Madonny. W sobotę poszłam sobie z Szymkiem na 11 do gimnazjum, tam gdzie miało się to wszystko odbyć. Okazało się, że będziemy sprzedawać na tej wystawie książki i z każdej 1 zł pójdzie na remont harcówki. Poza tym mieliśmy też puszkę do której ludzie dobrowolnie wrzucali pieniądze na remont. Ja siedziałam z Sonią, Karolem, Kamilem, Kopstusiem i Tomkiem na górze 'pilnując' wystawy i książek. Na dole była Grzela, Blada, Burek, Renia, a Ola K. przechodziła sobie jak chciała. Kamil non stop jeździł windą. Gdyby co chwilę ktoś go nie upominał pewnie by ją zepsuł. Potem Grzela powiedziała, że Sonia, Kamil i ja możemy iść pod 'Jana' rozdawać ulotki o festiwalu. No to poszliśmy do tego 'Jana', ale tam był taki średni ruch, więc Sonia uznała, że więcej ludzi będzie w rynku. Mi tak nie specjalnie podobał się ten pomysł, ale Kamil stanął po stronie Sonii i zgodnie z zasadą demokracji, poszliśmy na miasto. Po drodze Kamil zadzwonił do Grzeli i powiedział, że jeszcze chwilka nam zejdzie, bo ulotki idą jak świeże bułeczki. Chodziliśmy do różnych restauracji i pytaliśmy, czy możemy zostawiać na stolikach ulotki xD Pozwalali nam zostawiać tylko przy kasie, ale dobre i to. W końcu Ola K. zadzwoniła, żebyśmy już wracali, bo Sonia musi jechać na obiad. No to przyszliśmy, Sonia pojechała na obiad i ja też poszłam do domu. Kiedy przyszłam znowu siedziałam z chłopakami na górze. W końcu Sonia przyjechała i poszliśmy na dół zapytać, czy możemy iść jeszcze raz rozdawać ulotki, bo bardzo nam się to spodobało. Ale okazało się, że to nie jest takie proste. Dh Burek, jako pełnoletni opiekun naszej drużyny zrobił nam kazanie, że przecież mieliśmy iść pod 'Jana', a Ola K. doniosła mu, że byliśmy w rynku i co by było gdyby nagle zadzwoniła do niego mama Sonii i spytała gdzie jest jej córka, a dh Burek powiedziałby, że przy 'Janie', a Sonii przy Janie by nie było. A, że on jest za nas odpowiedzialny wszystko spadłoby na niego, gdyby coś się nam stało. Jednak pozwolili nam iść potem jeszcze na chwilkę TYLKO do 'Jana'.

W niedzielę poszłam do kościoła na 8:30 i o 11 byłam w gimnazjum. Znowu siedzieliśmy na górze 'pilnując' wystawy i sprzedając książki. Z Szymkiem i Kubą wręczaliśmy nagrody w konkursie na najładniejszy portret Maryi. Później Kuba, Renia, Szymek, Koptuś i ja, braliśmy udział w warsztatach plastycznych; malowaliśmy na pudełeczkach Maryję. Mi strasznie nie wyszły usta! Były okropne! Oczywiście w trakcie zajęć, Szymek, jak to Szymek musiał się zezłościć, bo pani mu coś dorysowała, a on miał własną wizję... no tak. Kiedy w końcu skończyłam moją skrzyneczkę (wyszła okropnie), po raz kolejny poszliśmy na górę sprzedawać książki. Przyszła moja ciocia z Majką, pooglądały wystawy i zabrały do domu Szymka, Renię i Kubę. Zostałam na górze z Tomkiem i Koptusiem. W końcu oni też poszli. Zaczęłam czytać jedną z książek, które sprzedawaliśmy, ale była strasznie nudna. W końcu przyszli do mnie na górę dh. Blada i dh Burek i oznajmili że będziemy się już zbierać. No to zapakowaliśmy wszystkie niesprzedane książki, wzięliśmy stolik i krzesła, po czym ruszyliśmy na dół. Tam jeszcze trwała sprzedaż. Zostałam sama z Bladą, Grzelą i dh Burkiem. Blada dała mi jakąś książkę o tym jak stworzyć drużynę starszoharcerską (jakbym kiedyś chciała zostać drużynową takiej drużyny). Jedną z wielu rzeczy, których dowiedziałam się z tej książki, było to, że Prawo Zucha ma 6 punktów! Zawsze byłam pewna, że ma 10! xD Jeszcze trochę mi daleko do drużynowej starszych harcerzy, ale to już większy krok do zostania przyboczną u zuchów :D Przeczytałam jakieś pół tej książki! Nawet nie była taka nudna... Blada chciała mi ją nawet pożyczyć, ale uznałyśmy, że nie będziemy się już widzieć w sierpniu, więc oddałam lekturę. No i w sumie to tyle...
źródło: http://www.jerzykopta.com Na pierwszym planie Szymek, obok w żółtej koszulce ja, z tyłu siedzi Grzela i stoi Blada :D A za mną chyba widać jeszcze kawałek Reni...


Od lewej: w żółtej koszulce Renia,  potem ja w szarym mundurze, obok Kopuś i Kuba.
Wręczanie nagród.

Ta po prawej jest moja xD
Zdjęcia są trochę nie po kolei, ale kiedy chciałam dać wręczanie nagród na górę, wskakiwało mi na samą górę...

Blog został oceniony :) Zapraszam do czytania: Oceny blogów: 70) nasziherbatkiswiat.blogspot.com

Pozdrawiam serdecznie

~Ola

6 sierpnia 2013

65. Zlot hufca 100+Open


W naszym hufcu Myślenice obchodzone jest w tym roku 100 - lecie harcerstwa na Ziemiach Myślenickich. Od początku 
roku były różne imprezy z tej okazji, a w ten weekend odbył się otwarty zlot hufca. Może napiszę trochę dłuższą notkę :)

piątek

O 16:30 zuchy, harcerze i harcerze starsi z Dobczyc zebrali się pod gimnazjum, po czym pojechali autobusem do Myślenic. Zajechaliśmy koło 17. Z naszej drużyny byłyśmy tylko ja i Sonia, więc zakwaterowali nas do namiotu razem z Weroniką (która była jedyna ze swojej drużyny). Dostaliśmy identyfikatory i koszulki, ale na szczęście nie takie jak zawsze - ciemne brązowe - tylko jaskrawe żółte. Były dużo ładniejsze od tamtych. Na identyfikatorach z tyłu był plan zajęć, na którym pisało że będziemy mieć tańce integracyjne. A więc Ania i Szymek uczyli nas tańczyć poszczególne tańce: 'Ke si, ke no' (nie wiem jak to się pisze), 'Chocolate' i 'Hey baby'. Potem z tego co pamiętam był apel... a wieczorem ognisko. Do naszego hufca przyjechali na obóz Francuzi. Mieli taką tradycję, że wymieniali się kawałkami chust z członkami hufca u którego spędzają wakacje. Np. jakaś Francuzka odcina kawałek swojej chusty. To samo robi też np. Majkola, następnie wymieniają się tymi kawałkami i przyszywają do swoich chust. Na naszym ognisku też postanowili coś takiego zrobić, tylko, że wymienialiśmy się całymi chustami, a żeby odzyskać swoją chustę, trzeba było zrobić osobie z którą się wymieniało jakiś dobry uczynek(oczywiście ta druga osoba też musiała zrobić coś miłego).  Dh. Basia losowała osoby. Ja wymieniłam się z dh. Olą Bisztygą (ślicznie grała na gitarze), która miała strasznie fajne barwy drużyny - żółte z czarną obwódką. Potem była jeszcze prezentacja flag i kończenie zdań: Byliśmy... Jesteśmy... Będziemy... (to było hasło 100-lecia, czy coś takiego). Z tego co pamiętam nasza wersja była taka: Byliśmy zuchami. Jesteśmy harcerzami. Będziemy wzorem. Jeden patron miał coś takiego: Byliśmy bardzo nie ogarnięci. Jesteśmy nieogarnięci. Będziemy trochę mniej nieogarnięci, niż jesteśmy teraz. xD Dużo byłoby jeszcze tych głupich zdań. A potem chyba poszliśmy już spać.
Nasze koszulki hufcowe.

Rozpalanie ogniska.
To tylko nie wielka część harcerzy, którzy przyjechali na zlot.


sobota

Pobudka miała być o 7, ale my nastawiłyśmy sobie budzik na 6:47, żeby się trochę wcześniej ogarnąć. Poszliśmy n a rozgrzewkę, a później myć zęby. To było najlepsze mycie zębów xD Tam nie było normalnych kranów tylko takie, że trzeba było naciskać na takie coś żeby lała się woda (która i tak prawie w ogóle się nie lała). Kiedy próbowałam wypluć pastę Weronika robiłam to w tym samym momencie, a kiedy przez pół minute zbierałam do rąk wodę żeby przepłukać usta, ona podsunęła swoje ręce wyżej a moja woda się wylała xD Poszliśmy na śniadanie (ja, klasycznie: bułka z Nutellą) Pogadałam trochę z zuchami, po czym kazali nam się ubrać w koszulki hufcowe (te nowe, ładne). No i zaczęła się gra miejska. Z tego co pamiętam pierwszym punktem były gokarty z dh Słowikiem. Kiedy weszliśmy na stadion udawaliśmy, że go nie widzimy i poszliśmy za budynek. Fajnie się jeździło. W pół godziny zrobiliśmy 15 okrążeń. Potem jeszcze były kucyki, mini golf, tyrolka, przeprawianie się przez Rabę i dużo innych punktów, których nie pamiętam. Gdy przyszliśmy na bazę poszliśmy nad Rabę. Podzieliłam się z Sonią japonkami xD Po kolacji mieliśmy ogniobranie, a zuchy wodopuszczanie. Przed ognobraniem przyszła do mnie dh. Ola i dała i wafelki (w formie dobrego uczynku oczywiście), a ja podarowałam jej połamane Sunbites'y i kilka landrynek (za to, że Sunbites'y były połamane). Wymieniłyśmy się chustami i coś pogadaliśmy. Mając zawiązaną mowę, szliśmy ścieżką na której siedzieli instruktorzy i czytali mądre słowa mądrych ludzi, a następnie dawali po kolei wszystkim z patrolu świeczki. Chłopakom, gdy tylko dotarliśmy do jakiegoś instruktora gasła świeczka -.-" Szliśmy tą ścieżką i szliśmy a tam nie było już nikogo. W końcu Ola pozwoliła nam gadać, żeby ustalić, gdzie mieliśmy skręcić. Wróciliśmy się i zauważyliśmy dh Dominika, który siedział przy ognisku. Kiedy przyszły wszystkie patrole śpiewaliśmy coś, dh. Paćka opowiadała, a potem wszystkich harcerzy i harcerzy starszych poproszono o przejście się kawałek. Kiedy wróciliśmy jeszcze śpiewaliśmy, ale zauważyłam, że na kamieniu przy ognisku nie ma trzech naramienników, które były tam zanim poszliśmy. Okazało się, że 2 druhny i 1 druh dostali naramienniki wędrownicze. Gdy przyszliśmy na bazę rozpaliliśmy jeszcze ognisko i ten kto chciał mógł sobie tam iść i pośpiewać. Sonii strasznie chciało się spać, ale Weronika i ja poszłyśmy. Byłyśmy pierwsze ze wszystkich, ale wybrałyśmy najgorsze miejsce - cały czas leciał na nas dym. W końcu pobiegłam do namiotu i wzięłam nasze okulary przeciwsłoneczne. Do pierwszej w nocy siedziałyśmy w ciemnych okularach przy świetle latarki xD Ale pomagało, bo w oczy nie leciał już ten dym. Po pierwszej kazali nam iść spać. Jeszcze coś z Weroniką gadałyśmy i zasnęłyśmy.
Sonia rzuca kulą.


Znienawidzony przez Sonię bigos, który mieliśmy na obiad.

Na punkcie z odkręcaniem koła, slalomem i przejażdżką jeep'em.



niedziela

Genialna ja, nastawiłam budzik, tak jak w sobotę na 6:47. Obudziłam się, popatrzyłam na identyfikator, a tak czarno na białym pisało, że w niedzielę pobudka jest o 8! Jaka ja byłam na siebie zła! Na rozgrzewce dobieraliśmy się parami i graliśmy w football amerykański; jedna osoba rzucała (na niby) piłkę, druga ją (na niby) łapała, kładła na ziemi (na niby), ta osoba co rzucała, kopała tą piłkę (na niby) i patrzyła gdzie poleciała. Już po raz drugi w tym dniu genialna ja rzuciłam piłkę, Weronika ją złapała, położyła na ziemi (oczywiście wszystko na niby), a ja już patrzyłam gdzie ta piłka leci xD Po śniadaniu (po raz kolejny klasycznie: bułka z Nutellą) zaczęły się zajęcia warsztatowe. Nie byliśmy w normalnych patrolach. Na każdym identyfikatorach były czarne, czerwone lub zielone krzyżyki, kółka albo coś innego i wszyscy którzy mieli np. czarny krzyżyk byli w jednym patrolu. Zajęcia były na terenie bazy. Byłam w patrolu z Sonią, Biedronem, Justyną i Kubą. Pierwszy punkt do jakiego poszliśmy był z dh. Basią. Robiliśmy baner zlotu. Jedna osoba kładła się na wielkiej ceracie, a inni tą osobę obrysowywali pisakami :D Wszystkie kształty na siebie nachodziły. Potem był dh Kuba - wycinaliśmy z papieru kształty na których rysowaliśmy uśmiechnięte buźki i przyczepialiśmy to na odpowiednich sznurkach, na których pisało 'mniej niż rok', 'rok', '2 lata', '3 lata' itd. Oczywiście chodziło o to ile się jest w harcerstwie. Ja przyczepiłam swoje na '2 lata'. U dh. Paćki kupowaliśmy jedzenie i robiliśmy z tego coś...co dało się zjeść. My zrobiliśmy coltdogi. Nie ugotowaliśmy parówek, ale było dobre :D U dh. Kreo robiliśmy stroje. Oczywiście to ja byłam manekinem. Ale z bluzki nie można było zrobić bluzki, ze spodni nie można było zrobić spodni itd. My zrobiliśmy z pomarańczowych spodni spódniczkę, ze spódnicy bluzkę. Chłopaki jeszcze zrobili z czegoś apaszkę i takie czarne coś na głowę! Jak w tym było gorąco! I jeszcze musiałam w tym łazić! U dh Szymka i dh. Ani tańczyliśmy tańce, których uczyliśmy się w piątek i wymyślaliśmy swój układ taneczny do piosenki. Nam nie chciało się tego robić, więc wymyśliliśmy, że Sonia będzie stać z przodu i improwizować, a my będziemy powtarzać. Tak średnio nam to wyszło. Potem były skrzynki u dh Dominika. Byliśmy zawieszeni na sznurku i trzeba było ustawić jak najwyższą wieżę ze skrzynek. Zostały nam jeszcze 3 punkty, które były w jednym miejscu - śpiewanie u dh. Oli, przyszywanie plakietek u dh. Bladej i 'Gibon' u dh Kamila. Najpierw poszliśmy na Gibon. Wreszcie mogłam ściągnąć ten strój! Chodziliśmy po linie do chodzenia. No i poszliśmy jeszcze do Bladej i Oli które siedziały w tym samym miejscu, obie z gitarami. Śpiewaliśmy piosenki na mszę. I nie przyszywaliśmy plakietek! :D Spakowaliśmy i złożyliśmy namioty po czym kazali nam się przebierać na mszę - w nowe koszulki (wszyscy mieli je brudne) i spódnice lub spodenki harcerskie. Nagle podeszła do mnie Viki i powiedziała, że Blada mnie woła. No to poszłam do Bladej. Okazało się, że mam zaśpiewać na mszy psalm! Poćwiczyłam z dh. Angeliką tekst i zaczęła się msza! Dwa razy pomyliłam się w tekście i kilka razy zeszła mi melodia w dół! W ogóle wyszło okropnie i strasznie cicho! Jeśli ktoś może to bardzo proszę o opinię na ten temat... w komentarzu. Potem poszliśmy na apel na rynek. Było straaasznie gorąco! Kiedy wróciliśmy jedliśmy tort z okazji 100 - lecia i zaczął się koncert! A wcześniej jedliśmy tort. Na każdy stół był taki duży kawałek tortu i wszyscy jedli go rękami xD Usiadłam z zuchami... i szczerze mówiąc nie żałowałam tego :D Dostałam od Karolinki ksywkę Nuti... od Nutelli, bo zauważyła że jem ją zawsze na śniadanie i kolację. Był też koncert laureatów FE-KU-HARu czyli mn. nas. Śpiewaliśmy wędrowca. Później Ania, Szymek i Olaf trochę nas zabawiali. Tańczyliśmy tańce których uczyliśmy się w piątek, bawiliśmy się w 'se yes, se no' i odwracaliśmy się do osoby po lewej stronie i mówiliśmy do niej: 'Jak fajnie, że jesteś na tym zlocie! Co by było gdyby Cię nie było?' No a potem przyjechali do nas członkowie zespołu WBH!! Śpiewają piosenki harcerskie, ale w wydaniu rockowym. Było świetnie ^^ W ogóle cały zlot był strasznie udany!

Wszystkie zdjęcia były robione aparatem Sonii (oprócz tego ostatniego z piątku, które zostało wykonane moim telefonem) przez nią samą. Te zdjęcia, których ona jest robiła patrolowa Ola.

Pozdrawiam serdecznie
 ~Ola