30 lipca 2013

64. Zabawa Blogowa 15 wspomnień.

Nasza czytelniczka Sia Siaa (na której bloga serdecznie zapraszamy) wymyśliła świetną zabawę blogową i nas do niej nominowała. Bardzo dziękujemy za tą nominację :*

O co chodzi?
Wypisuje się 15 nietypowych faktów (wspomnień) z przeszłości. 
Mogą one być śmieszne, ciekawe, albo po prostu nietypowe.
Jeżeli już się to zrobiło, nominuje się 7 blogów do zabawy.
Nie można nominować bloga, od którego dostało się nominację.

No to zaczynamy!

1. Kiedy byłam mała, z moim kuzynem powlewaliśmy do dmuchanego baseniku wszystkie szampony i żele pod prysznic mojej cioci, a potem powłaziliśmy do tego w ubraniach i się w tym ciaptaliśmy.

2. Na przedstawieniu w którym grałam mamę Czerwonego Kapturka zapomniałam wziąć ze stolika przy scenie koszyka, który miałam dać Czerwonemu Kapturkowi i potem przez całą rolę się śmiałam.

3. Kiedyś w szkole muzycznej nie było naszej pani od teorii,więc zastępował ją dyrektor. Zegar w klasie nie szedł i kiedy zapytał, która godzina powiedzieliśmy mu, że lekcja powinna się już skończyć.On nas wypuścił i poszliśmy na plac zabaw.

4. Na urodzinach Wiktorii oglądaliśmy horror 'Mama'. Kiedy była ta straszna scena w której wchodzili do tego strasznego domku w którym mieszkał ten potwór ja zaczęłam się strasznie śmiać.

5. Wirtualna Tiara Przydziały przydzieliła mnie do Gryffindoru, lecz w jednej z magicznych, wirtualnych szkół przydzielono mnie do Ravenclaw. Następnie okazało się, że to była pomyłka i tak naprawdę należę do Hufflepuff'u.

6. Często, jak mi się nudzi maluję sobie końcówki włosów pisakami na czerwono.

7. Moi rodzice uważają,że jestem za bardzo zaangażowana w harcerstwo i przez to niby nie mogę jeździć na wszystkie akcje harcerskie. Dziwnym zbiegiem okoliczności byłam na wszystkich w których brała udział nasza drużyna, oprócz VIII Biegu Sprawnościowego 'Bolek', ponieważ byłam wtedy chora i nie dałam radę jechać.

8. Na koniec filmu 'Opowieści z Narnii; Książę Kaspian' idzie piosenka Reginy Spektor - The Call. Kiedy chciałam wpisać nazwę tej piosenki na yt, zapomniałam jak Regina ma na nazwisko. Pomyślałam i napisałam 'Regina Sprout'. Dla niewtajemniczonych Pomona Sprout to nauczycielka zielarstwa w Hogwarcie.

9. Rok temu na placu nowym placu zabaw utknęłam na drzewie.

10. Mój głos jest kompletnie nie stworzony do śpiewania, a mimo to, po prostu kocham śpiewać.

11. Otworzyłam Ochotniczkę ostatnia z wszystkich, którzy składali Przyrzeczenie w styczniu lub w lutym, a zamknęłam ją jako pierwsza z całej drużyny.

12. Zgubiłam mój ulubiony śpiewnik, po czym okazało się, że pożyczyłam go Wiktorii.

13. Kiedyś z moją przyjaciółką próbowałyśmy równo puścić 'Belgijkę' z obu telefonów. Kiedy w końcu nam się udało zaczęłyśmy ją tańczyć i dopiero pod koniec zorientowałyśmy się, że piosenka z mojego telefonu szła o równe 2 sekundy szybciej, niż z telefonu Oli.

14. Gdy mieszkaliśmy jeszcze w bloku (to było jak miałam jakiś rok) mój wujek karmił mnie zupką. Ja w pewnym momencie pacnęłam rączką w miseczkę z jedzeniem. A potem zupka była wszędzie; na ścianach, na wujku, na mnie...

15. Kiedy miałam jakieś 6 lat, bawiąc się w chowanego zatrzasnęłam się w szafie.

Nominuję:


Te po 10 szczerze mówiąc były takie wymuszane, więc nie są specjalnie nietypowe, są to raczej fakty xd
Jeszcze raz bardzo dziękuję :*
I jak nowy wygląd? Bardzo dziękujemy za wykonanie szablonu KLAŁDJI ;)

~Ola

27 lipca 2013

63. 'Ognisko' poobozowe i związki obozowe.

Pomyślałam, że połączę te dwie notki. No to najpierw o 'ognisku'.

Wczoraj rano pojechaliśmy do mojej babci, a po południu pojechałam sobie busem do Dobczyc na zbiórkę poobozową. Zaszłam pod harcówkę, chwilę poczekaliśmy tam na Olę i Sonię i poszliśmy na zamek. Tam usiedliśmy sobie w cieniu. Każdy zastęp na jednym kocu. Od nas przyszła Sonia, Gabi no i ja. Oglądaliśmy zdjęcia z obozu, graliśmy (a raczej my się śmialiśmy, a inni grali) w taką śmieszną grę z kartami (nie pamiętam jak się nazywa) i tańczyliśmy Belgijkę schodząc z górki (ja w japonkach, więc to nie było łatwe) . W tym czasie Hodurek i Olek poszli do lasu zbierać gałęzie na ognisko. W prawdzie było tak gorąco, że nikt nie chciał rozpalać tego ogniska, ale chłopaki przynieśli sobie kiełbaski i nie mogli tego oczywiście zmarnować. Potem Wiktoria i Karol zrobili zbiórkę, przeczytali rozkazy i poszliśmy do tego ogniska zbudowanego przez Hodurka i Olka. Strasznie długo je rozpalaliśmy a jak już rozpaliliśmy to przyszedł jakiś facet z zamku i powiedział, że 'tutaj nie można palić takich rzeczy'. Tak, to poco tam jest wypalone miejsce na ognisko? Potem przyszedł dh. Burek, coś tam gadaliśmy i poszliśmy sobie na lody, a potem każdy do domu :)

No to teraz o związkach obozowych, jak prosili czytelnicy :D Na naszym obozie, a konkretnie na wędrówkach, w drugi dzień, w nocy Kamil Hodurek zapytał Emilię czy będzie jego dziewczyną. Ja szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia co ona odpowiedziała, ponieważ mnie przy tym nie było, dlatego proszę kogoś, kto był świadkiem tego wydarzenia, żeby skontaktował się ze mną na fb. No w każdym razie ona powiedziała, że jakiś czas może być jego dziewczyną (to jest tylko moja 'domyślna' wersja, potem to poprawię). Ci którzy chodzą do tej szkoły co ja, z pewnością wiedzą że Karol (znany na tym blogu jako Rzeżuszek) już od dawna lata za Sonią, która już od dawna ma tego dość :D A więc Karol tej samej nocy zapytał o to samo Sonię. A wyglądało to mniej więcej tak:
-Sonia, będziesz moją dziewczyną?
- Yyyyy, okej... - i Sonia schowała się do śpiwora, ale za chwilę dodała: Ale tylko do końca obozu, albo tyle ile Hodurek będzie z Emi.
No, ale życie jest okrutne i z całej tej sytuacji wyszedł pięciominutowy związek Karola z Sonią :)
Potem Karol przez pół nocy ryczał i Majka przychodziła go pocieszać. Oczywiście jeszcze w obozie przyłaził do naszego namiotu i 'miał depresję bo Sonia go rzuciła'.
A jeśli chodzi o te dobre wiadomości to WIEM JUŻ NA 100% GDZIE JEST MÓJ ŚPIEWNIK!! Wiktoria B. go ode mnie na obozie pożyczyła, chociaż jakoś wcale tego nie pamiętam... ale to cała Wiki. I przestałam mieć już sny związane z nim. Chociaż motyw z Bladą często się w nich pojawia o śpiewniku nie ma już nic :)
źródło: http://demotywatory.pl/
~Ola

21 lipca 2013

62.Nauczyciele.

W piątek pojechaliśmy ( moja rodzina) do Myślenic po jakieś coś do płytek (nie pamiętam jak to się fachowo nazywa). Moją siostrę wysadziliśmy pod jakimś sklepem, a my pojechaliśmy do apteki. Naprzeciwko apteki jest taki "warzywniak". Nudziło mi się, więc zaczęłam patrzeć na ludzi przed sklepem. Tam stała taka pani w zielonej spódnicy wyglądającej znajomo. Wybierała akurat kapustę. Okazało się, że to była p.Olech od przyrody :D. Kilka dni wcześniej widziałam p.Narewską jak szła z takimi kijkami. (chyba to się pisze nordic walking xd) A dziś mój kuzyn powiedział mi co jego kolega wymyślił: u nas w szkole jest taki p.Waldemar Kopp. Czyli zdrobnienie to będzie Walduś. No to jakby to rozdzielić wyszłoby: wal (czyli wal- uderzaj) duś (no czyli po prostu duś) kopp (czyli kop) :)
~Gabi

61. Sny: Blada i mój śpiewnik.

Bardzo dawno nie było żadnego mojego snu, ponieważ po prostu ich nie pamiętałam.
Sny z trzech ostatnich nocy były o tym samym: o Bladej i o moim śpiewniku, który zgubiłam.

W pierwszym śnie (z czwartku) byliśmy na obozie i szliśmy na wędrówki. Ścigaliśmy się z Myślenicami. Nuciłam sobie jakieś piosenki, a Blada miała powiedzieć jaki one mają tytuł. Potem sytuacja się zmieniła i siedzieliśmy na jakichś schodach wystawiając spektakl. Ten kto już skończył swoją rolę, mógł iść pod prysznic o.O Ale tak się składało, że nikt nie wiedział kiedy wchodzi, co mówi itd. więc wszyscy poszli naraz i zrobiła się wielka kolejka... na której końcu był mój dom. Nagle pojawiła się w nim Zuza B. Razem zaczęłyśmy szukać mojego śpiewnika (w którym mam rozpisaną Tropicielkę!). Gdy Zuza w końcu go znalazła i już miałam patrzeć na zadania do Tropicielki - obudziłam się.

W śnie z soboty byliśmy w jakimś mieście. To w ogóle był strasznie muzyczny sen. Cały czas skądś dobiegała muzyka. Grzela miała tam ślub i grała na skrzypcach, Blada grała jakąś średniowieczną melodię na gitarze, a ja na flecie prostym o.O "The Entertaiment", który grałam w tamtym roku na fortepianie. Potem jechaliśmy jakimś autokarem i plecaki (mieliśmy małe, jakby to była jakaś wycieczka) wkładaliśmy do takich wielkich szaf. Po drodze Blada śpiewała z jakimiś panami w kanonie taką śliczną piosenkę. Następnie scena się zmieniła i byłam z Bladą w moim domu. Znowu szukałyśmy śpiewnika. W końcu Blada go znalazła... i znowu się obudziłam.

W dzisiejszym śnie od początku byłam z Bladą w moim domu. Ja grałam na pianinie, a ona na gitarze i śpiewałyśmy wszystkie po kolei piosenki z Ognika. Kiedy skończyłyśmy postanowiłyśmy jeszcze raz poszukać mojego śpiewnika. Poszłyśmy na górę. Gdy weszłam do biura taty, zobaczyłam mój śpiewnik leżący na regale, którego tak naprawdę nie ma. Strasznie się ucieszyłam, że w końcu będę mieć mój zeszyt z piosenkami i Tropicielką i że go sama znalazłam... i wtedy się obudziłam.

A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że dalej nie mam pojęcia gdzie TAK NAPRAWDĘ jest mój śpiewnik. Wiem na pewno, że gdzieś u mnie w domu, bo gdy przyjechałam miałam go w małym plecaku, a teraz go tam nie ma... Szukam już od pięciu dni!

W piątek jest spotkanie naszej drużyny na ognisku (chyba). W końcu nie wiadomo czy to będzie piknik, czy ognisko, ale raczej to drugie. Macie zdjęcia dwóch przypinek, bo trzecią mam w Gruszowie xD Sorry za jakość :P A jutro jedziemy na spływ Dunajcem!

Sorry za jakość :\ Ta zielona jest z czerwonym napisem:  'Blada! Idź do Mam Talent!' a żółta jest z różowym napisem: 'śpiewanie me gusta' :]


~Ola

16 lipca 2013

60. Tak, przyjechałam z obozu!

Otóż tak, dzisiaj ok. godz. 7 (?) przyjechaliśmy autokarem z Mazur do Myślenic. Oczywiście opisanie całego obozu jest niewykonalne, ale może coś się wymyśli. Wyjechaliśmy 1 lipca w poniedziałek ok. 21 (?)* Gdy przyjechaliśmy na miejsce naszego obozu bardzo się zaskoczyliśmy, ponieważ to co zobaczyliśmy nie było zbyt miłe. W tamtym roku, w Rogowie zobaczyliśmy rozłożone 10-osobowe namioty (w których śpi się po 7 osób), rozłożone kanadyjki, wniesione półki i naciągnięte plandeki, a w Przerwankach w tym roku zastała nas pustka. Nie było nic. No i trzeba było zacząć stawiać namioty,   rozkładać kanadyjki, robić półki itd. Nikt się tego nie spodziewał. Jeszcze do tego pod koniec dnia zaczęło strasznie padać. Namiot naszego zastępu był już na szczęście postawiony, ale namiot chłopaków nie, więc wszyscy wepchnęliśmy się do tego naszego. I jeszcze jak na złość okazało się że nasz namiot jest po prostu dziurawy, więc przeciekał. Gdy chłopaki mieli już swój namiot, dalej Ola, Majkola i Blada nie wiedziały gdzie będą spać. Z powodu przeciekania naszego namiotu Majkola i Olaf przenosili Wiktorii i mi kanadyjki, bo kapało nam na głowy. Potem już było kończenie półek przez co opóźnił się nam program. Do tego nasza drużyna reprezentowała nasz podobóz na wspólnym ognisku wszystkich obozów. Teraz postaram się przywołać śmieszne sytuacje. Jedną z nich było granie w "Wilkołaki" (takie coś jak Mafia): Wiki G. siedząca obok Wiki B. była wilkołakiem i podczas kiedy miasto spało wybierała kogo chce zabić. Genialna Wiktoria na znak pokazania kto będzie ofiarą klepnęła Wiki B. po głowie xD Teraz już było oczywiste kto jest wilkołakiem. Wczoraj, na apelu końcowym który był strasznie długi, było rozdanie nagród i ja okazałam się najlepszą harcerką w drużynie. No t ok, Blada i komendant gratulowali, dostałam kubek itd. Gdy wróciłam do szeregu komendant  zaczął mówić Oczywiście to, że było się jednym z najlepszych na obozie, nie oznaczam, że trzeba się wywyższać. Po prostu chodzi o to, żeby brać przykład z tych osób. I wtedy Ola W. Czyli mam brać przykład z Oli i zrzucać pająki na swoją kanadyjkę. No a więc ja zaczęłam się straszliwie śmiać, bo przypomniało mi się, jak po jakimś ognisku, czy śpiewograniu w nocy przyszliśmy do namiotu i zaczęliśmy się kłaść w kanadyjkach. No i ja poświeciłam sobie latarką żeby trafić do kanadyjki, popatrzyłam, a tam po moim legowisku idzie sobie pająk (wpradzie domowy, ale strasznie duży), a ja się jak niektórzy wiedzą straszliwie boję pająków, a tak się złożyło że obok mojej kanadyjki była kanadyjka Oli W. więc ja wzięłam to co było pod ręką (czyżby quiz dla 7-latków?) i strzepnęłam odruchowo tego pająka, który poleciał na kanadyjkę Oli a potem ona go strzepnęła na ziemię xD Był też taki obóz, w którym robili przypinki. Strasznie długo szukałyśmy tego obozu z Olą W. NO i końcu znalazłyśmy. Ja zamówiłam sobie trzy:  'I <3 ZHP'  'BLADA! IDŹ DO MAM TALENT!' i 'ŚPIEWANIE ME GUSTA' . Jak przyjadę do domu to wstawię zdjęcia tych przypinek, bo w tej chwili nie mam ich przy sobie. Na zakończenie dostaliśmy na pamiątkę od Bladej bransoletki (chłopaki też) .Dużo by jeszcze tego było (do pisania), ale musiałabym pomyśleć, a w tej chwili nie specjalnie mi się chce. Ogólnie to cały obóz był po prostu świetny :D A ta notka była troszkę długa :P Przepraszam xD
*Kompletnie nie orientuję się w tych godzinach -.-

Ja akurat mam taką bransoletkę. Były też inne wzory. Na początku miałam taką jasną, ale wymieniłam się z Sonią.
Wspólne ognisko wszystkich podobozów.
Festiwal Piosenki Harcerskiej i Podróżniczej
A oto prawie cała nasza drużyna obozowa, z przyboczną Olą :)
A oto zdjęcie przerobione przez Karola. Ja to ta co mówi "Wiki dasz ciasteczko?".

Odbiór nagrody przez naszą wspaniałą drużynową dh. Bladą i dh Małysza za zdobycie trzeciego miejsca w kategorii piosenki podróżniczej.




~Ola

5 lipca 2013

59.Obóz.

Ola pojechała (jak już pewnie wiecie) na obóz. I właśnie dlatego przez najbliższy czas ja (Gabi) będę pisać posty. Oczywiście będą one napisane trochę inaczej niż pisze Ola, ale trudno. Napisałabym o tym trochę wcześniej, ale miałam małe problemy z internetem. Nie wiem czemu ja piszę strasznie krótkie posty,a jak już piszę dłuższe to trochę przynudzam, więc napiszę o kilku rzeczach.
1. Mój kuzyn (nie wiem jak to uczynił, bo ja proszę od kilku lat i nic, a on prosił 20 minut i się udało) uprosił rodziców o psa, po czym ja do niego przyjechałam, a on mówił mi, że rodzice mają dla niego jakąś "niespodziewankę", po czym zgadł co to takiego i pojechaliśmy po teko pieska. Wabi się Kora, jest suczką i szczeniaczkiem w jednym. No i to chyba tyle nie licząc, że mój inny kuzyn przekonał tego kuzyna co ma pieska, (w jego wieku też bym uwierzyła) że jest czarodziejem ( mam zamiar zrobić to samo) :D
(Pamiętasz "geniusze zła" z telefonem- kierowane do nieustraszonej czytelniczki tego bloga ^.^ )
~Gabi