20 kwietnia 2013

36. Gra terenowa pod zamkiem.

Wczoraj na zbiórce była gra terenowa. Podzieliliśmy się na dwie drużyny: czerwonych i zielonych. Każda grupa dostała balona w swoim kolorze, a każdy uczestnik gry  kawałek bibuły w swoim kolorze, który trzeba było przywiązać do ramienia. Ja i Gabi byłyśmy w zielonych. Z nami poszła Ola, a z czerwonymi Maja. Dh Burek był "obserwatorem". Weszliśmy na wzgórze zamkowe, a druga grupa została na dole. Naszym zadaniem było schować balon, tak żeby druga drużyna go nie znalazła. Najpierw włożyliśmy go do paczki do leys'ach i schowaliśmy w jakichś krzakach. Dodatkowym utrudnieniem było to, że mogliśmy przeciwnikom i oni nam też zrywać te bibuły i wtedy trzeba było lecieć w naszym przypadku po schodach na górę, co było strasznie męczące do Oli żeby dała nam kolejną bibułę. Kiedy Ola odkryła gdzie mamy schowanego balona powiedziała, że to nie fair i wyciągnęła nam tego balona tak, że nie dało się go nie zauważyć. Oczywiście zadzwoniła też do Majki żeby trochę wyciągnęła balona. Tylko że tego balona czerwonych było widać bardzo mało, no i oczywiście my nie znaleźliśmy ich balona, tylko oni nasz. Ale liczyła się świetna zabawa. Będziemy pomagać w dniu dziecka na placu zabaw... a niedługo jest ślub Grzeli i wpadliśmy na pomysł, żeby dać jej wielki kosz żelków i podpisać "ŻELKI DLA GRZELKI" a pod spodem "MOŻEMY TO POWIEDZIEĆ OSTATNI RAZ"  i jeszcze Wiki B. chciała "POWIEDZ NIE!!". Zobaczy się jeszcze jak to będzie.
~Ola

2 komentarze :

  1. hah to była najlepsza gra terenowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee sorry ale ty byłaś kiedykolwiek na jakiejś innej oprócz tej i tamtej jak chłopakom wrzucili kopertę z zadaniem do kosza? :p

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥