25 marca 2013

29. Sny o rzece i schodach

Pierwszy sen był o dziwnym turnieju. Wszyscy harcerze z naszej drużyny pojechali nad jakąś bardzo szeroką rzekę. Trzeba było przepłynąć z jednego brzegu na drugi, a prąd był naprawdę silny. Do tego w jednej ręce trzeba było trzymać śpiewnik i namiot a drugą łapać pod wodą cukierki, które wcześniej układała pani od przyrody. Ja zdążyłam złapać tylko jednego cukierka i nie byłam w połowie, a już porwało mnie z powrotem. Gdy wyszłam na plażę zobaczyłam śpiewnik z napisem "LUNATYK" i zdjęcie Lupina. Usiadłam obok Wiki B. i zaczęłyśmy się rzucać piaskiem. Drugi sen dział się w naszej szkole. Na trzecim piętrze wszystko zaczynało się walić i pani od religii powiedziała mi i jakiejś dziewczynie z szóstej klasy, żebyśmy zeszły na dół. Okazało się jednak że schody są całkiem przekrzywione i nie da się po nich iść. Ktoś mnie popchnął i zjechałam na dół. Tak siedziały jakieś dwie dziewczyny i recytowały wiersze do konkursu. Ja poszłam na pierwsze piętro. Przed salą 31 było mnóstwo papieru. Odcięłam jeden pasek nożyczkami. Zauważyłam, że ten papier jest bardzo mocny i nie da się go rozerwać. Znowu poszłam na trzecie piętro do klasy plastycznej. Strasznie długo wchodziłam po tych krzywych schodach. W sali była cała moja klasa. Nie było pani od plastyki tylko jakiś facet. Usiadłam na swoim miejscu. Ten "nauczyciel" pokazywał nam jak z tego kawałka uciętego na dole zrobić piłę motorową -.- Potem chłopaki straszyli panią od historii tymi piłami, ale po kolei maszyny się psuły.
~Ola

2 komentarze :

  1. to twój pierwszy sen od dawna w którym nie ma mnie lub niki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz no na pewno gdzieś tam byłyście :) ale faktycznie

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥