27 grudnia 2013

93. I po świętach!

Pomyśleć, że zaledwie kilka dni temu tak strasznie oczekiwaliśmy świąt. A więc nadeszły. Nadeszły i odeszły. Wczoraj było św. Szczepana, a teraz czekamy tylko na nowy rok!
Mój bałwanek - wypychanka z filcu. Z takiego kompletu filcowych zabawek z empiku. Miałam świetną zabawę z tym zszywaniem i klejeniem oczu i innych części, które co chwilę odpadały. W tle zaświadczenie, że brałam udział w warsztatach fletowych. Akurat powiesiłam bałwanka tak, że nie dało się inaczej ładnie uchwycić zdjęcia.
Moja rodzina, jak zwykle jadła kolację wigilijną w domu. Na wieczerzę nigdy nie jeździmy do żadnej rodziny, bo przeważnie wszyscy przyjeżdżają do nas. Do moich ulubionych potraw wigilijnych należy barszcz z uszkami i makaron z makiem. Za to nigdy nie jem grochu z kapustą. Znaczy w sumie jem, bo nakładam sobie jeden groszek, bez żadnej kapusty. Nie lubię jeszcze kompotu z suszek, a szczególnie jego zapachu. Podczas Wigilii pijemy tylko to, więc nie mam wyboru: zatykam nos, żeby nie czuć zapachu i piję jakiś łyczek. Pozostaje jeszcze ryba. Chyba jeszcze nigdy nie jadłam karpia. W tym roku był u nas dorsz.
>>źródło<<
Po kolacji śpiewamy kolędy. Kiedy już zaśpiewamy jedną, czy dwie wszystkie dzieci chcą wejść do pokoju z choinką i rozpakować prezenty od Aniołka (od Mikołaja dostają 6 grudnia). Następuje rozdzielanie prezentów. Ja w tym roku pod domową choinką znalazłam dwie książki z serii Percy'ego Jacksona: 'Morze Potworów' i 'Klątwa Tytana' oraz czapkę uszatkę. Po rozpakowaniu prezentów jeszcze chwilę pośpiewaliśmy kolędy, a potem pojechaliśmy do babci!

Moje prezenty... tylko troszkę się obróciły xd
Do babci przyjechała z Austrii ciocia Asia z wujkiem Mario, pięcioletnią Mają oraz półtorarocznym Olkiem. Po Wigilii w domu zawsze jeździmy do babci rozpakować następne prezenty. A więc pod choinką babci znalazłam trzecią część z serii Magiczne Drzewo tj. Olbrzym, rękawiczki, bluzę i mały, czerwony termos, taki żeby zmieścił mi się do plecaka. No i rzecz jasna słodycze! M&M'sy, żelki, czekolady. Moja siostra dostała klocki lego friends czy coś takiego i przez cały wieczór budowałam z nich scenę!

U babci zostaliśmy do czwartkowego wieczoru. Pech sprawił, że akurat po południu harcerze chodzili po kolędzie, a więc ja nie mogłam chodzić z nimi. A miałam grać na flecie...

Macie jakieś plany na sylwestra? Ja mam zamiar jechać do Ani. Nie wiem jeszcze czy do końca wypali, ale raczej tak :D Coś krótka mi ta notka wyszła, ale nie będę już przedłużać, bo Was śmiertelnie zanudzę.
Pozdrawiam serdecznie!
~Ola   

22 grudnia 2013

92. Te mniejsze wigilie

Oczywiście wszystkie wigilie są bardzo ważne! W tytule notki chodziło mi o te mniejsze, znaczy o te, które spędzamy ze znajomymi, bo przecież tą prawdziwą kolację poprzedzającą narodziny Chrystusa spożywamy przeważnie w gronie rodziny.

>>źródło<<
We wtorek dowiedziałam się, że zostałam zaproszona na wigilię mojej klasy z tamtej szkoły muzycznej. Pech sprawił, że akurat wtedy, kiedy miała się ona odbyć w mojej SM był koncert kolęd, na którym występowałam, więc trochę głupio było nie przyjść. Śpiewaliśmy z zespołem 'Przybieżeli do Betlejem', a ja grałam do tego na takim wspaniałym instrumencie jak trójkąt! Występy nie odbyły się jak zawsze na auli koncertowej, tylko na hallu przy kawiarence, ale za to była prześliczna atmosfera z lampkami i tymi innymi rzeczami. Występy strasznie mi się podobały, szczególnie Pada Śnieg w wykonaniu trio gitarowego. Po koncercie po hallu chodził św. Mikołaj (tj. Szymon z samorządu naszej SM) i rozdawał cukierki. Ogólnie to cały koncert był przepiękny, ale szkoda, że nie mogłam jechać na wigilię do Gdowa :(


Czwartek minął bez większych emocji. Miałam iść na wigilię zuchową, do gimnazjum, ale jednak nie poszłam. A podobno było tak fajnie...


Ale piątek, jak zawsze był najlepszy! Rano i tak musiałam wstać na roraty, ale do szkoły mieliśmy na 8:15 z okazji wigilii klasowych. Oczywiście nasza klasa zebrała się dopiero gdzieś o 8:45 i o tej też godzinie zaczęliśmy jeść nasz barszcz z uszkami. Rzesz jasna nie obyło się także bez śpiewania kolęd i walki kto ładniej: chłopaki czy dziewczyny. Gabi, Paweł i ja graliśmy też na swoich instrumentach tyle, że każdy osobno. Przyszedł do nas nawet pan od niemieckiego. Połamaliśmy się opłatkiem z członkami naszej i innych klas, po czym ruszyliśmy na apel. Byliśmy trochę za wcześnie, ale przynajmniej zajęliśmy sobie fajne miejsca na widowni. Jasełka przedstawiała II i III klasa. Żeby jakieś strasznie ładne to było, to nie powiem. Kilka razy zapomnieli kto po kim mówi lub po prostu swoich własnych kwestii. Ale są przecież młodsi! Trzeba im wybaczyć.



Przyszłam ze szkoły, ogarnęłam się i poleciałam na flet, który kończył mi się o 17, a o tej samej godzinie miałam się stawić po drugiej stronie miasta na wigilii harcerskiej! Oczywiście zapomniałam pójść po panią do sekretariatu, bo akurat miała okienko i nie było jej w sali... Jak ja czasami nie myślę! Z okazji, że lekcja zaczęła się później, to i później się skończyła! A więc wyszłam z sali 5 po 17, po czym musiałam iść jeszcze skserować nuty! A więc szłam dosyć szybkim krokiem i w małej szkole, w której mieliśmy mieć wigilię byłam 20 do 17, czyli nie najgorzej. Przy wejściu spotkałam Bladą i jakiegoś druha z kamerą, którego skądś kojarzyłam (co ja mam z tym nie pamiętaniem druhów?!). W tym wypadku akurat nie byłam pewna czy to harcerz. Do Bladej padło krótkie hej, a do "druha" czuwaj!.  Poszłam po schodach (z góry dobiegały krzyki - to musieli być harcerze). Weszłam do sali nr. 6, gdzie było strasznie dużo ludzi w mundurach, nie tylko z naszej drużyny, bo jak można się było domyślić po spotkaniu Bladej razem z nami wigilię obchodzili jej HS'i. Po naborze faktycznie ich przybyło. Usiadłam między Nikolą (pewnie czytającą to teraz) i Weroniką. Potem okazało się, że miejsce obok Niki jest zajęte przez Wiki, która wcześniej pomagała roznosić ciasteczka. Dowiedziałam się, że wcale się nie spóźniłam i że cały czas jeszcze coś ktoś robi. W końcu, kiedy Blada i ten druh przyszli, drużynowa naszych HS'ów kazała wszystkim usiąść i zaczęła tłumaczyć, jak wygląda dzielenie się opłatkiem po harcersku. Dla niewtajemniczonych może opowiem jak się to odbywa. A więc nie jest to takie normalne łamanie opłatka i składanie sobie życzeń, bo przecież harcerze musieli wymyślić swój sposób!

1. Upewniamy się, że każdy harcerz lub zuch ma już chociaż kawałek opłatka. Jeśli nie ma, to użyczamy mu kawałek swojego lub jakiegoś innego.
2. Kiedy wszyscy mają opłatki w rękach i siedzą na swoich miejscach, osoba rozpoczynająca (w naszym wypadku Blada) wstaje i mówi życzenia. Może życzyć tylko jednej rzeczy.
3. Każdy odłamuje ze swojego opłatka kawałeczek i podaje go osobie po lewej stronie. W naszej sytuacji nie do końca wypaliło, bo po środku podkowy ułożonej ze stołów stała jeszcze jedna ławka przy której siedziało kilka osób. Biedna Emilka, co tylko dostała opłatek musiała lecieć z nim do środkowego stolika, żeby dać go następnej osobie.
4. Wstaje osoba po lewej stronie Bladej i także składa wszystkim naraz życzenia. Warunek jest jeden: nie mogą się one powtarzać!
5. W sumie to dalej wszystko się powtarza, aż do końca. Każdy musi powiedzieć jakieś życzenia.


Życzenia najwspanialszych drużyn pod słońcem były przeróżne! Niektórzy życzyli po prostu wesołych świąt (Blada), inni spędzenia tej właściwej wigilii w gronie rodzinnym i pięknej atmosferze (ja), inni, żeby w końcu na te święta spadł jakiś śnieg (Dominika), a jeszcze inni, życzyli wszystkim tego wszystkiego, co życzyli wszyscy (Szymon). Oczywiście nie obyło się bez śpiewania kolęd! Blada przygrywała nam na gitarze, a my śpiewaliśmy! Rzecz jasna Viktoria także miała swoją solówkę w Gdy śliczna panna! Jejciu, ona tak ślicznie śpiewa ^^ Po zakończeniu pierwszej zwrotki wszyscy zaczęli wrzeszczeć Ona jest najlepsza! Sialalalala!. Jeśli oprócz Bladej ktoś miałby iść do Mam Talent, to byłaby to właśnie Vika. I jak to na każdej wigilii, nie obyło się bez kłócenia o kolędy!
- Eeej! Blada! Miałaś zagrać Gdy się Chrystus rodzi!
- Ale przecież nie było jeszcze Cicha noc!
- A co z Dzisiaj w Betlejem?!
- Ej no weźcie! Dzisiaj w Betlejem było! Śpiewamy Wśród nocnej ciszy!
- No to zaśpiewamy Dzisiaj w Betlejem jeszcze raz!
- Blada, czemu nic nie grasz?
Takie to te nasze kochane drużyny są 



Z tego co dobrze pamiętam później było odzyskiwanie chust przez harcerzy z 6c. Ola odebrała wszystkim z tej klasy chusty, ponieważ zrobili... no... coś nie do końca zgodnego z Prawem Harcerskim. Nie będę może pisać co, bo jeszcze wywołałoby to straszne zgorszenie. Żeby odzyskać barwy swojej drużyny musieli zorganizować coś o braterstwie. A więc Wiktoria wymyśliła to coś. W misce były karteczki. Z jednej strony karteczki była jakaś literka, a z drugiem połowa cytatu o braterstwie. Trzeba było odnaleźć swoją drugą część oznaczoną taką samą literką i drugą częścią zdania. Ja wylosowałam karteczkę z literką o i początkiem zdania: Przyjaciele są jak kwiaty... Okazało się, że drugą część ma Ala. Na jej karteczce pisało: ..., doniczkowe wymagają szczególnej pielęgnacji. Każda para odczytywała swoje zdanie. Okazało się, że zdania się powtarzają, ale i tak była świetna zabawa :D


Po cytatach harcerzy z 6c i po rozdaniu chust, nastąpiło rzucanie miśkiem. W sumie to trudno to coś było nazwać miśkiem, bo przypominało... w sumie nie wiem co to było, ale w każdym razie odpadały temu czemuś uszy. Ale jaki jest sens w rzucaniu miśkiem? Z okazji, iż harcerze zawsze znajdą jakiś sens, kto złapał miśka musiał opowiedzieć jakieś swoje harcerskie wspomnienie. Każdy opowiadał o czymś innym: o przyrzeczeniach, inauguracjach, biwakach, zbiórkach, grach terenowych i innych przeróżnych rzeczach! Ja opowiadałam o przyrzeczeniu w Trzemeśni ♥  To był naprawdę piękny moment, który wysilając się może ktoś znajdzie tu, na blogu. Kiedy prawie wszyscy opowiedzieli o swoich przeżyciach okazało się, że zaczyna się robić 19:30, a o tej właśnie godzinie miała się skończyć wigilia. Wyszliśmy na korytarz, zawiązaliśmy krąg i zaczęliśmy się rozchodzić. Niektórzy zostali jeszcze posprzątać, ale na nas czekała już pewnie mama. Oczywiście Szymkowi i Kubie umyślało się iść do toalety. Szymkowi Hubert przez przypadek zgasił światło (ja się nawet nie skapnęłam xd), a Kubie Szymek, także przez przypadek. A więc mniejsze wigilie uważam za skończone! Teraz czekam na tą właściwą 


A! I oczywiście zapomniałam wyjaśnić, kto był panem z kamerą! Okazało się, że jest to tata naszego przybocznego Krzyśka, z którym pierwszy raz miałam okazję spotkać się na zimowisku w Trzemeśni. Druh ten już wtedy miał ze sobą kamerę i nagrał cały nasz biwak, który niedawno znalazłam na yt (>>TUTAJ<<). Na filmie możemy zauważyć (w pierwszej połowie) Bladą i Burka broniącego się przed naszą bandą rzucającą w nich śnieżkami lub próbującą ich przewrócić XD, druga połowa przedstawia nasz piękny kulig, a trzecia jest poświęcona kominkowi, pięknemu wokalowi Bladej i zdjęciom. (W ogóle wie ktoś jak mogą być trzy połowy...?) Niedługo powinien się także pojawić film z wigilii, ponieważ druh nagrywał ją prawie calutką! Aaa! No i najważniejsze! Ten oto druh, kiedyś, kiedy jeszcze działał w harcerstwie, podczas jakiejś wędrówki w Bieszczadach spotkał autora wszystkim znanej piosenki pt. Pieski małe dwa! :D

Dziękuję ludziom, którzy zdołali przeczytać moje długaśne wypociny 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wesołych świąt! A blogi odwiedzę jutro ;)
~Ola

16 grudnia 2013

91. Wyjdź z cienia, pokaż dobro!

Tytuł notki, to hasło tegorocznej uroczystości przekazania Betlejemskiego Światła Pokoju. Świeczka, która płonie w Grocie Narodzenia, w okresie świąt jest kolejno przekazywana przez wszystkie katolickie kraje przez harcerzy. Nasza drużyna postanowiła się wybrać na obchody tej uroczystości do Krakowa. Mieliśmy zamiar wziąć stamtąd Światło do naszego miasta, a następnie przekazać do kościołów, urzędu i szkół.

Tak naprawdę wszystko zaczęło się już w piątek, podczas zlotu w Zakopanem, na który niestety nie mogliśmy się wybrać. Nie pojechaliśmy także na sobotnie uroczystości. Za to w niedzielę rano dwa patrole harcerzy z Dobczyc stawiły się o 10 na Małym Rynku w Krakowie, gdzie miały rozpocząć się Światłowody. Zanim inne patrole dotarły na miejsce, popląsaliśmy sobie, pośpiewaliśmy itd. Zostałam akurat przydzielona do patrolu Szkoła Orląt 1, którego opiekunem była nasza dh. Ola, a patrolowym dh Krzysiek. Ze składu patrolu byłam więc bardzo zadowolona. 

Oto Sonia i ja na małym rynku :) Sonia z prawej, więc ja z lewej...
Dostałam na przechowanie lampion, który po odebraniu Światła miałam wziąć do domu, a następnego dnia rano przynieść na roraty. Ania (gwiazda PoProstu TV) uznała, że bez sensu będzie, jeśli będę musiała taszczyć ten lampion ze świeczką po całym Krakowie, więc dałam go jej. Dowiedzieliśmy się na czym będzie polegać tegoroczna gra miejska. Miały być to szyfry. Jakiś harcerz starszy pomyśli Phi! A co takiego trudnego w szyfrach?! Wystarczy mieć poradnik i już wie się wszytko! Poradników z szyframi, to w naszym patrolu nie brakowało, ale czy naprawdę łatwo jest szukać na połowie strony jaka literka odpowiada podanym przez trzymającą kartkę osobę kropkom i kreskom?! Nie, alfabet morse'a nie jest wcale prosty. Tym bardziej, że kiedy już odszyfrujesz i wychodzi Ci jakieś Szutka az szutka jesiey katrna, a po chwili okazuje się, że to coś jest zaszyfrowane jeszcze raz jakimś szyfrem typu GA-DE-RY-PO-LU-KI! Postanowiliśmy się więc połączyć z jakimiś znajomymi naszej drużynowej i działać wspólnie. Nasze patrole nazywały się Szkoła Orląt 1 i Szkoła Orląt 2, a ich Pierogi ruskie oraz I z mięsem, więc z połączonych sił wyszło nam Szkoła pierogów ruskich. W sumie nie najgorzej. A więc po 15 minutach w KFC na wspólnych obradach, ruszyliśmy w Kraków, robiąc sobie zdjęcia przy zabytkach, które wyszły z szyfrów. Lampion trafił przez Anię do chłopaków, którzy przez całą drogę go nieśli. 

Zdjęcie pod KFC z gwiazdami telewizji - Anią i Szymkiem (zielone kurtki).
Kiedy w końcu popstrykaliśmy wszystkie zdjęcia, udaliśmy się do siedziby chorągwi, żeby zjeść pączka i napić się herbaty. Napój był strasznie gorzki (nie mieli cukru!) i do tego parzył w język, ale dało się wypić. Pączki rozdawał druh, którego na pewno już gdzieś widziałam, byłam tego po prostu pewna! Reszta drużyny wdała się w rozmowę z druhem Kowalikiem, znanym jako harcerz żeglujący, który był kiedyś drużynowym starszych harcerzy w naszym mieście, a ja obmyślałam kto może być tym druhem z pączkami! W końcu do niego podeszłam i wypaliłam: A ja druha widziałam w PoProstu! Zdałam sobie bowiem sprawę z tego, że to właśnie TEN druh prowadził program przed gwiazdami naszego hufca! Odpowiedział coś w stylu: To było dawno i nieprawda. Kiedy wszyscy w końcu zdołali wypić swoje herbaty ruszyliśmy na obiad! W połowie drogi chłopaki zorientowali się, że zostawili w siedzibie chorągwi nasz lampion Grzeli! Dzwoniliśmy więc do druha Kowalika, który powiedział, że przyniesie nam go na mszę do Kościoła Mariackiego. Spokojni o nasze Światełko, poszliśmy coś zjeść!

Wszystkie Potterhads'y z naszej drużyny (a trochę ich jest) zaczęły nawiązywać kontakt, z chłopakiem od Pierogów, który miał świetny plecak z logiem Harry'ego Pottera *o*
Ruszyliśmy w kierunku ulicy Gołębiej. Doszliśmy do baro - restauracji, w której z zapewnień Oli wynikało mogliśmy zjeść dużo, a tanio. Faktycznie nie było źle - za dość dużego kotleta schabowego, cały talerz frytek i mirindę zapłaciłam 15 zł. Nie mogłam zjeść wszystkiego - byłam już kompletnie napchana, a został mi jeszcze kawałek mięsa i kilka frytek (które chwilę później zjadł Biedron). Sonia miała jeszcze pomysł, żeby iść na lody, bo w końcu była dopiero 14:30, a my mieliśmy być na Wawelu o 16:00, ale Oli nie specjalnie spodobał się ten pomysł. Kiedy wszyscy zjedli, to co mieli zjeść poszliśmy na sukiennice, gdzie kadra dała nam 15 minut wolnego czasu, podczas którego trzeba było chodzić czwórkami. Sonia i ja chodziłyśmy z Emilką i Wiki. Chociaż chodziłyśmy to za mało powiedziane. Przeszłyśmy się raz tam i z powrotem, po czym przyklapnęłyśmy sobie przy wejściu i czekałyśmy na resztę. Po chwili nadeszła nasza kadra w składzie: Biedron, Krzysiek, dh Słowik i Ola. resztę czasu spędziliśmy na robieniu sobie głupich zdjęć, a co poniektórzy osobnicy wpadli na pomysł podejścia do Myszki Miki i poproszenia o fotkę. Oczywiście część chłopaków się zgubiła, dlatego musieliśmy spóźnić się na apel na Wawelu.

Obiad naszego stolika. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy zamówili kotleta schabowego z frytkami o.O 

Weszliśmy na plac, akurat kiedy komendant powiedział baczność! No i chcąc czy nie, musieliśmy stać pośrodku tego placu aż do spocznij! Usunęliśmy się gdzieś na bok do jakiegoś innego hufca. Na szczęście druh Burek nas zauważył i kazał się ustawić z naszym hufcem w kolumnie piątkowej. Spotkałam Julkę, Bladą, Ulę, Wiktora, Zuzę, Iwonę, Viktorię i dużo by jeszcze było tego wymieniania! Każdy z nas dostał pałatkę (takie okropne, zielone coś, w czym wygląda się jak dementor). Prawie każdy, bo ja dostałam ją dopiero, kiedy całą chorągwią ruszyliśmy do Kościoła Mariackiego, a w trakcie marszu nie za wygodnie ubiera się pałatkę. Kiedy wychodziliśmy z placu nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Zobaczyłam drużynę z Gdowa, w której na końcu kolumny z pomarańczową chustą stała Ania! Ania, która cztery lata chodziła ze mną do klasy! Ania, z którą nie widziałam się... ponad rok! Nie zdążyłam jej nawet pomachać. Ale to było niczym w porównaniu z tym co zobaczyłam chwilę później. Na boku stał sobie chór. Taki zwyczajny chór, śpiewający kolędy na kilka głosów (swoją drogą bardzo ładnie). Zauważyłam panią Dajcz - jedną z nauczycielek teorii w naszej szkole muzycznej. A obok niej stała... pani Kieres! Najlepsza nauczycielka teorii z jaką kiedykolwiek się spotkałam! Nie widziałam jej dwa lata! Stała tam i śpiewała w jednym z wyższych głosów! To był piękny widok! Podczas marszu do kościoła nie odbyło się bez okrzyków typu Komolama, Przypłynąłem do portu (...) czy Siała baba mak!.  Kiedy doszliśmy na miejsce nasz hufiec udał się do zarezerwowanych wcześniej ławek w nawie bocznej. Na mszy także śpiewał chór z panią Kieres. Za to psalm był zaśpiewany... dość oryginalnie. Ci, którzy byli tam ze mną, wiedzą jak to było. A więc psalm śpiewała kobieta o głosie operowym, tak wysoko, że nie wiem czy jakakolwiek dyrygentka chóru potrafiłaby tak zaśpiewać. Olek chamsko zapytał mnie czy też tak potrafię. Na mszy raczył pojawić się także ksiądz kapelan naszego hufca. Kiedy wyszliśmy z kościoła (a trochę to trwało...) miało się odbyć przekazanie Światełka. Uświadomiliśmy sobie, że nie mamy w końcu tego lampionu Grzeli. Krzysiek twierdził, że widział go w kościele, więc się po niego wróciliśmy. Niestety - lampionu nigdzie nie było. Na szczęście zostały jeszcze inne, ale jeden straciliśmy. Kiedy już mieliśmy Betlejemskie Światło, zawiązaliśmy krąg (aaa! z 3 tysiącami harcerzy! ^^) i udaliśmy się do autobusu!

Lampiony ze Światłem.
>>źródło<<
Wracaliśmy całym hufcem, więc dużo miejsc siedzących nie było. Musiałam się upchać gdzieś z przodu i siąść z przypadkową osobą, którą na szczęście okazała się Weronika! Przede mną siedziały puste lampiony i Kasia, a za mną Szymon i jakiś druh z Myślenic, który w połowie drogi zaczął mnie wypytywać o moją dalszą kuzynkę - Magdę (którą ostatnio widziałam jak byłam strasznie mała!). Droga zleciała nam głównie na gadaniu z Weroniką i Kasią, czasem z Wiki, Emilką, Bladą i Burkiem oraz kilkoma nowymi HS'ami z drużyny Bladej siedzącymi z przodu. Kilka osób wysiadało w Głogoczowie, kilka następnych w Myślenicach, a pozostali pojechali do Dobczyc! Po tych naborach jest nas jednak strasznie dużo! Każdy z nas wrócił do domu kompletnie padnięty po całym dniu na nogach!
Pozdrawiam serdecznie!
~Ola  
*Prawie wszystkie zdjęcia są autorstwa Oli Koszut*

*Więcej można znaleźć na facebooku oraz już niedługo na stronie Chorągwi Krakowskiej*



9 grudnia 2013

90. I znowu mamy zimę!

A teraz proszę wyłączyć muzykę, która znajduje się na górze bloga i włączyć TO :)

I pomyśleć, że właśnie teraz piszę 90 notkę. W życiu nie pomyślałabym, że dojdę do takiej liczby postów. Za chwilę będzie stówka. Ten fakt mnie dosłownie przeraża... Ale myślę, że jeszcze poczekamy.

Ale dzisiaj nie do końca o tym. Chyba już w całej Polsce pojawiły się ślady zimy. U nas jest tak pośrednio. Czasem za oknami widać tylko biały puch, a czasem nie ma go ani trochę. Za to zawsze jest to samo: deszcz! Deszcz i wiatr! W niektóre wieczory, kiedy przyjrzymy się lampom, które stoją przy drodze, możemy zauważyć, że deszcz leci z nieba dosłownie poziomo! Ten wiatr mnie przeraża... Czasami ledwo dochodzę do szkoły muzycznej, którą mam naprzeciwko.

> źródło <
A tak poza tym to jestem chora. Zaczęło się wczoraj. W kościele bolał mnie brzuch i nie mogłam ustać. Kiedy tylko wróciliśmy położyłam się do łóżka. Okazało się, że mam stan podgorączkowy. Wieczorem miałam już 38 stopni. Dzisiaj jestem tylko osłabiona. Może to przez to, że jeszcze nie zjadłam śniadania... tylko, że ja wcale nie jestem głodna!

Odbiegając od tych smutniejszych tematów, to jak chyba każdy wie, 6 grudnia był uczczony jako Mikołajki. Ja od "Mikołaja" dostałam I tom z serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy to jest Złodziej Pioruna. Oprócz tego rękawiczki (hmm... ciekawe czemu moja mama ma takie same...) i książkę z nutami do kolęd na flet, bo te, które dostałam na zespole i miałam się z nich uczyć do występu gdzieś mi się zgubiły. A Wy co dostaliście od "Świętego Mikołaja"? :D



W niedzielę zamierzam wybrać się z moimi harcerzami do Krakowa na obchody Betlejemskiego Światełka Pokoju, ale nie wiem czy zdrowie mi pozwoli. Wyjazd mamy o 8:30, o 10:00 na Rynku w Krakowie rozpoczynają się Światłowody, czyli taka gra miejska. Potem na Wawelu odbędzie się uroczyste przekazanie Światełka i apel, a następnie msza w Kościele Mariackim. Bardzo chciałabym pojechać. W tamtym roku z naszej drużyny pojechało tylko kilka osób. Najbardziej pamiętam to siedzenie w KFC i wcinanie skrzydełek oraz latanie po dolewki (w końcu po co każdy ma kupować kubek, skoro można kupić jeden i dolewać?) To były te pamiętne czasy, kiedy jeszcze Blada była opiekunką naszej drużyny. W tym roku nasza drużyna dzieli się na dwa patrole. Opiekunką naszego jest Ola, a patrolowym Krzysiek. Jestem też zadowolona ze składu naszego patrolu :D



I na koniec krótka reklama kilku blogów, które mnie o to poprosiły i... w sumie dopiero zaczynają :) Liczę na Was ^^

http://over-and-over-i-fall-for-you.blogspot.com/


Opowiadanie potterowskie, w którym główną bohaterką jest Luna. Występuję także wątek z Fredem i Hermioną :) Naprawdę bardzo fajna historia, godna polecenia ;)


http://ilovelollipop123.blogspot.com/


Blog mojej koleżanki :) W sumie, to o wszystkim. Ma trochę mało wyświetleń i komentarzy, więc byłabym wdzięczna, jakby ktoś mógł coś napisać i zaobserwować ;)


http://myloveiscupcake.blogspot.com/


Także strona mojej koleżanki :D Trochę już istnieje, ale wyświetleń i komentarzy oraz obserwatorów dalej nie jest za dużo :) No to chyba wiadomo co robić :D



Pozdrawiam serdecznie!
~Ola  

3 grudnia 2013

89. I kolejna nominacja!


1. Kto Cię zainspirował do założenia bloga?
Ach! Od razu kto zainspirował! Nikt specjalnie mnie nie zainspirował :D Przed założeniem bloga, raczej nie odwiedzałam innych takich społeczeństw. Nie miałam takiej potrzeby.

2. Ulubiona pora dnia?
Wieczór i noc :) Wieczór, ponieważ wtedy najlepiej mi się czyta, a noc, ponieważ się śpi ^^ A spanie to najwspanialsza czynność po śpiewaniu ^^

3. Ulubiony przedmiot w szkole?
Nie mam ulubionego przedmiotu, ale gdybym już miała wybrać najfajniejszy, to informatyka :) uczymy się średnio dużo, za to większość czasu spędzamy na robieniu sobie zdjęć z efektami, które są w komputerach z kamerkami XD

4. Wymarzona praca?
Kiedyś była to nauczycielka, ale do tej pory nie rozumiem jak mogłam chcieć zostać nauczycielką... Ja przecież nie potrafiłabym ogarnąć tego tłumu dzieciaków. A skoro nie mam serca do wrzeszczenia na zastęp, kiedy nikt nie chce się ustawić, to jak miałabym wrzeszczeć na te niewinne stworzenia... O! Już wiem! Zostanę harcerką ^^

5. Twoje hobby?
Lubię śpiewać. Bardzo lubię śpiewać. No i lubię harcować, w sensie być harcerką, ale to raczej pasja lub styl życia, a nie hobby :D

6. Plany na weekend?
Ten weekend... W piątek wieczorem zbiórka mikołajkowa, a w sobotę i niedzielę pewnie pojadę do babci.

7. Ostatnia przeczytana książka?
Z serii Topaz: "Ryzykantka" i jestem w trakcie "W światłach rampy".

8. Masz jakieś zwierzęta? Jeśli tak to jakie?
Ja osobiście nie mam żadnego zwierzątka, ale mój brat ma żółwia, a babcia kota :)

9. Co najbardziej lubisz w świętach?
To, że jest taka świetna atmosfera, nawet to, że śmierdzi tym kompotem z suszek, którego tak nienawidzę, to, że dostaje się prezenty, to, że śpiewa się kolędy i oczywiście to, że w ogóle są!

10. Ulubiony blog?
Oj, jednego to ja nie mam! Ale tu niektóre: TU TU TU TU i TU.

11. Wklej swoją ulubioną piosenkę.
Jednej ulubionej piosenki też nie mam :D TO TO i TO

Nominowała mnie Paulina za co serdecznie jej dziękuję ^^ Liebster Blog Award to zabawa, która nigdy mi się nie znudzi :D Nie nominuję już żadnych blogów, może kiedy indziej. Wybaczcie.


Nie mogę uwierzyć, że już niedługo święta ^^ I w ogóle nie mieści mi się w głowie, że już mamy grudzień! Wydaje mi się, że wczoraj był sylwester, podczas którego z powodu braku fajerwerków, wzięliśmy petardy tortowe, wtykaliśmy do śniegu i zapalaliśmy XD Nasze sztuczne ognie były najwięęększe! Może w tym roku uda nam się zdobyć normalne fajerwerki... I znowu będzie luty. 22 luty ♥ Pierwsza rocznica złożenia mojego Przyrzeczenia Harcerskiego ♥ I znowu pójdziemy w mundurach do szkoły. W sumie już dzisiaj byliśmy, ale tylko w ramach projektu Myślenice 100+.  Pani od historii powiedziała, że fajnie byłoby gdybyśmy codziennie tak przychodzili XD 


Od lewej: Wiki, ja, Gabi, Ola, Karol, Wiktoria i Kasia. na rękach mamy napisane We love ZHP :)


Zjarani my XD Geniusz ja na coś pokazująca, Wiki w swoich glassach, Wiktoria z zamkniętymi oczami, Gabi dziwnie się uśmiechająca, Ola patrząca na Gabi i Karol robiący Oli różki XD
Ostatnio bardzo często pamiętam swoje sny. Nigdy tak nie miałam. Może to przez to, że wstaje się wcześniej na roraty? Swój sen z soboty pamiętam teraz bardzo dokładnie. A więc to było tak...

Był poniedziałek. Tak, na pewno był poniedziałek. Szliśmy sobie ze szkoły - Edyta, Szymon i ja. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się. Przedszkole? Tak, staliśmy przed przedszkolem. Przed nami coś wyrastało z ziemi. Była to pokrzywa. Zaczęliśmy walkę, a raczej kłótnię, która przypominała walkę. Edyta i Szymon próbowali mi uświadomić, że ta oto roślina to 'pokrzywa azjatycka', za to ja trwała przy swoim przekonaniu, iź jest to "pokrzywa amerykańska". Kłócąc się tak poszliśmy dalej. Na drugije stronie jezdni, po chodniku szła Blada. Była ubrana w czerwony podkoszulek i czarne spodnie. Oczywiście nieodłącznie ze swoim plecakiem. Patrzyła w ziemię. Nie zauważyła nas, chociaż wołaliśmy do niej. Doszliśmy do mojego domu. Edyta i Szymon gdzieś zniknęli. Pojawiły się za to Gabi i Wiki. Były strasznie wystrojone, umalowane i w ogóle dziwnie wyglądały. Zaczęły narzekać, że jeżeli się z kimś umawiam, to raczej mam się zjawić o umówionej porze i w danym miejscu. 'Przenieśliśmy' się do mojej szkoły. Na sali gimnastycznej był koncert kolęd. Siedzieliśmy przed samą sceną. Weszła jakaś dziewczyna z saksofonem na szyi i fletem poprzecznym w ręce. Potem wzięła jeszcze gitarę. Nie wiem jakim cudem, ale grała na tych trzech instrumentach naraz! Nagle ktoś mnie zawołał i powiedział, że harcerze starsi zostawili sobie żelki i mam do nich iść, żeby te żelki oddać. Poszłam do jakiegoś bloku. Zapukałam do mieszkania numer 26. Otworzył mi jakiś chłopak, którego kompletnie nie kojarzyłam z widzenia. Zapytałam czy to na pewno HS'i, on odpowiedział, że jak najbardziej. Weszłam do środka. Panował tam straszliwy chaos. Nic nie było na swoim miejscu, a ludzie nie mieścili się w pokojach. Położyłam żelki (które zamieniły się w sprężyny o.O) na jakiejś szafce i wyszłam.

Warkocz Oli. A właściwie, to Kamili, ale Ola jest jego twórcą :D

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola


26 listopada 2013

88. Znów wędrujemy ciepłym krajem (...)

Tym razem nominacja od Gabi :) Wielkie dzięki ^^
Pytania Gabi i moje odpowiedzi:
1. Jaki jest twój ulubiony kolor ?
    Lubię fioletowy, lubię pomarańczowy i lubię też turkusowy :)
2. Twoja ulubiona piosenka ?
   Connie Talbot - Let's Get Along oraz Regina Spektor - The Call
3. Co zrobisz ? - przyszłaś do szkoły w kaloszach i zapomniałaś butów na zmianę.
    Nie mam specjalnie dużego wyboru, więc chodzę po szkole w moich pięknych kaloszach lub jeśli byłoby to możliwe pożyczam buty od kogoś kto przyszedł do szkoły w jakichś trampkach czy adidasach.
4. Twój ulubiony blogger/bloggerka
    Oczywiście Stasia :D, Gabi Profic, Innda, BonaVonTurka, Lenny, Nikola i jeszcze kilka by się znalazło.
5. Co wolisz ? srebro / złoto
    Oczywiście, że srebro. Złoto jakoś tak kojarzy mi się ze zwyciestwem, a srebro... nie wiem.
6. Co robisz ? - pewnego dnia wszystkie koleżanki odwracają się od ciebie
    Pozostanie mi przecież przyjaciółka :) 
7. Czy miałaś ulubioną maskotkę w dzieciństwie? Jeśli tak to czy miała ona imię? Jeśli tak jakie to imię?
    Miałam swojego pieska maskotkę. Taki biedny, sponiewierany piesek, chyba się Kudłatek nazywał czy jakoś tak.
8. Co zrobisz-jedziesz na wycieczkę jesteście już na miejscu i okazuje się że zapomniałaś wziąć pieniędzy.
    W takiej oto sytuacji był pozostawiony mój kuzyn na trzydniowym zlocie hufca. Oczywiście ja, jako kuzynka musiałam mu te pieniądze na każdym kroku pożyczać... Sama zrobiłabym to samo.
9. Umiesz na czymś grać?
    No tak. Gram na fortepianie, flecie poprzecznym oraz prostym i gitarze.
10. Co wolisz? Grać w gumę czy skakać na skakance?
      Teraz już zaprzestałam takich zabaw, ale kiedy byłam młodsza uwielbiałam grać w gumę! A skakać na skakance nauczyłam się dopiero w trzeciej klasie SP.
11. Imię najlepszej przyjaciółki
      Ania ^^

A więc znów mieliśmy piątek! Po lekcji fletu skończonej o 17:03 poleciałam do domu zostawić instrument, żeby nie taszczyć go do harcówki. Następnie podeszłam pod blok Gabi, która chwilę później raczyła zejść na dół i pójść ze mną na zbiórkę. Kiedy przyszłyśmy była akurat 17:30, czyli już całkiem ciemno, a zapowiadało się na grę terenową. Okazało się, że nie będzie mojej zastępowej Sonii. Oczywiście Gabrysia wymyśliła, że to JA mam ją zastępować. Jakoś o 17:45 druh Burek poprosił nasz zastęp w składzie: Gabrysia, Emilka, Oliwia, Gabi no i ja do harcówki. Dał nam mapę Dobczyc z zaznaczonymi punktami. A więc ruszyliśmy! Harcówka była pierwszym punktem, a drugi był gdzieś w okolicach przystanku na ulicy Podgórskiej i Jana. Niestety nie mogliśmy go znaleźć, ponieważ w tej okolicy nikogo nie było! Poszliśmy więc na punkt trzeci. Pod starym mostem siedziała sobie Majka. Podczas przeskakiwania przez kałużę błota ubrudziłam sobie całe trepy, ale to nieistotny szczegół. Kiedy wszystkie przetransportowałyśmy się przez błoto, Majka kazała mi się zameldować (czy pominąć fakt, że pomyliłam się 3 razy?!)! Dostałyśmy całe mnóstwo pociętych papierków, które miałyśmy ułożyć w trzy obrazki. Kiedy w końcu, po dosyć długim czasie udało nam się to zrobić trzeba było wykonać następną część zadania: określić jak nazywają się te osoby. Wiedziałyśmy, że są tam Rudy, Zośka i Orsza, ale nie wiedziałyśmy, który jest który. W końcu po dłuższej namowie ustaliliśmy prawie wszystko. I okazało się, że błędnie. Pomyliłyśmy wszystko, co dało się pomieszać! Majka przeczytała wiadomości o Rudym, Zośce i Orszy. W końcu odeszliśmy z tego punktu i postanowiliśmy udać się do tego zaległego drugiego, ale dalej nie wiedzieliśmy gdzie on jest! W końcu spotkałyśmy zastęp Dzikich Kóz, który wyjawił nam, gdzie stoi Ola! Musiałyśmy chwilkę poczekać aż zastęp Hodurka odejdzie z drugiego punktu. W końcu zameldowałam się (z długimi przerwami między wyrazami, ale bez błędów!). Ola zadała nam dwa pytania: o czym jest gra terenowa i dlaczego stoi pod drzewem. Na pierwsze pytanie odpowiedziałyśmy, że o II wojnie światowej, a na drugie nie potrafiłyśmy do końca. Kombinowałyśmy z symboliką, zwycięstwem czy czymś takim, ale okazało się, że to zupełnie coś innego. Chodziła o to, że podczas wojny, żołnierze chowali się pod drzewami, aby ochronić się przed strzałami z samolotów. I zostało jeszcze zadanie! Ola poszła pod drzwi Jana, a ktoś z zastępu musiał tak do niej podejść, żeby ona tego w ogóle nie słyszała. Wybraliśmy Gabrysię, jako że była najmniejsza i zdobyliśmy te trzy punkty! Następnie poszliśmy na zamek i spotkaliśmy po drodze zastęp Wiki. Na moście do zamku leżał Krzysiek i ubolewał, że złamał sobie nogę. Owinęliśmy mu kolano jakąś apaszką i chcieliśmy czymś usztywnić, ale Krzysiek powiedział, że wystarczy, że wiemy co mamy robić. Dowiedzieliśmy się także, że w harcówce musimy być najpóźniej o 19:15, a była 18:40. Został nam jeden punkt - punkt obok cmentarza. Spotkaliśmy tam dh Burka z dh Kubą i Biedrona, który wypytywał nas czy Krzysiek nie został zabity i takie różne rzeczy, a następnie kazał nam rozwiązać rebus o konspiracji i okupantach. Mogłyśmy już iść do harcówki! Byłyśmy tak kilka minut po 19, ale przyszłyśmy jako pierwsze. Harcówka była zamknięta, więc usiadłyśmy na schodach i czekałyśmy na kogoś. Gabi musiała już iść, chwilę później pojechała także Emilka i Oliwia. Zostałam sama z Gabrysią. Chwilę później przyszła Blada ze swoimi HS'ami. Poszłyśmy z Oliwią wbić tabliczkę przy naszym szczepowym drzewku. Kiedy przyszłyśmy prawie wszyscy byli już na miejscu. Zeszliśmy na dół, gdzie Ola powiedziała, że każdy zastęp musi powiedzieć trzy zdania podsumowujące zbiórkę. Ja i Gabi z pomocą Dominiki, która już nie jest w naszej drużynie próbowałyśmy sobie przypomnieć te zdania z rebusów i o dziwo udało nam się! Zawiązaliśmy krąg i poszliśmy do domów.
Nasz piękny, dobczycki zamek. Em...yy... zdjęcie nie moje, bo oczywiście kompletnie zapomniałam na grze terenowej o jakichkolwiek zdjęciach, a i tak było ciemno, więc... dobra, mniejsza.


A po piątku przyszła sobota! Wstałam chyba o ósmej i pojechałam z mamą na zakupy. Postanowiłam bowiem urządzić zaległe urodziny, które obchodziłam na kursie :D Nie wiem o której wróciłyśmy z tych zakupów, ale ledwo zdążyłam zrobić babeczki i ogarnąć pokój zadzwoniła Ania z wiadomością, że właśnie wyjeżdża z Bilczyc! Jakieś pięć minut później zbierałam się już do wyjścia na przystanek. Kiedy byłam już na osiedlu widziałam jak do sklepu wchodzą dwie osoby, w tym jedna z fletem. Podejrzewałam, że to Ania ze swoją mamą, ale w końcu nie widziałyśmy się ponad rok, więc nie byłam pewna. Poszłam na przystanek i czekałam. Chwilę później nasze panie raczyły wyjść ze sklepu. Jak to zawsze po długim rozstaniu przytuliłyśmy się z Anią i jej mamą itd. Poszłyśmy do domu. Kiedy mijałyśmy gimnazjum, Ania była pewna, że to basen... Jak już wcześniej wspominałam, moja przyjaciółka przywiozła ze sobą flet i nuty na dwa głosy ^^ Bardzo ładnie wychodziły nam Pojedziemy na łów i Wlazł kotek na płotek oraz jeszcze kilka melodii. Ania nauczyła mnie kilku nowych chwytów, między innymi fis i b (bo ja przecież umiem zagrać tylko gamę C...) Grałyśmy jeszcze chwilę w bingo, a wpół do 16 niestety Ania musiała już iść na busa. Wstąpiłyśmy jeszcze po drodze do gimnazjum, ale większa część była zamknięta. Po drodze spotkałyśmy Olę, Kasię i Julkę, które drukowały materiały na szkolną gazetkę o Świętym Mikołaju, ale skserowało im się trochę za dużo, dlatego jakąś połowę tych wszystkich kartek wręczyły właśnie mi. Kiedy wróciłam do domu, Gabi już tam była. Chwilę później przyszła też Wiki i Sonia. Nie było jeszcze tylko Nikoli. Postanowiłyśmy, że kiedy przyjdzie Wiki weźmie tępy nóż z mojego niezbędnika, Gabi nożyczki, Sonia rewolwer mojego brata, a ja w ciemnościach pójdę ze świeczką otworzyć drzwi spóźnialskiej. Rzecz jasna, wszystkie miałyśmy wytapirowane szczotką włosy, co robiło jeszcze lepszy efekt naszego horroru XD Niestety, plan nie wypalił, bo po pierwsze po drodze do drzwi zgasła mi świeczka, a do tego zamek w drzwiach się zablokował i nie mogłam ich otworzyć. W końcu, kiedy się udało, dziewczyny poleciały na górę, a ja udawałam nienormalną przed Nikolą (cały czas klaskałam, pstrykałam i robiłam dziwne ruchy...). Kiedy już dowiedziała się o co chodzi, postanowiłyśmy po prostu nagrać ten nasz horror. Na talerzyki wylałyśmy wosk z czerwonych świeczek (krew) i znowu wytapirowałyśmy sobie włosy. Nikola wchodziła do pokoju, za nią Sonia z kamerą (moim telefonem), wstaję ja ze świeczką, mówię coś w stylu: Cześć Nikolo, cieszę się, że przyszłaś..., potem Wiki: Mogłaś się tego spodziewać... i na końcu Gabi: Nie chcemy Cię zabić... < sięga po talerzyk z czerwonym woskiem > ... tylko przystawki nam się skończyły XD Potem Nikola piszczała i był koniec sceny I. W scenie II wiązaliśmy ofiarę, a w III mieliśmy ją gotować, ale plan nie wypalił. Potem jeszcze żartowałyśmy sobie z ludzi na 6obcy, pisząc, że jesteśmy fanami Łan Dajrekszyn (tak, dokładnie tak napisałyśmy XD). No i było jeszcze podpalanie paluszków (tych od Lajkonika, do jedzenia) na świeczkach. Próbował ktoś kiedyś? Dobre nawet, ale nie polecam tych całkiem spalonych. Dziewczyny rozeszły się ok. 20:30. To był naprawdę wspaniały dzień!


Przypominam o głosowaniu na filmik >>TU TU TU<<!! Jeśli ktoś chce pomóc, to bardzo proszę o rejestrację na stronie konkursu i codzienne oddawanie głosów. W następnym poście będę wymieniać blogi, które głosowały, więc jeśli ktoś to zrobił proszę o napisanie :) Mogę się też odwdzięczyć jakimiś lajkami na asku, czy czymś takim.

U was też spadł już śnieg? ^^ Muszę znaleźć rękawiczki...

Zapraszam na ASKA. Niedługo będę zmieniać playlistę; ma ktoś jakieś propozycje?

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola



20 listopada 2013

87. Happy Birthday Connie! + LBA 2

Connie Talbot urodziła się 20 listopada w 2000 roku w Wielkiej Brytanii. Jako sześciolatka uczestniczyła w I edycji programu Britain's Got Talent w którym dotarła do finału, lecz niestety przegrała. Mimo to, do tej pory możemy na youtobie zobaczyć mnóstwo coverów tej wokalistki. Connie napisała także kilka swoich piosenek.

Dzisiaj, 20 listopada Connie obchodzi swoje 13 urodziny. Życzenia może nie będą wierszowane, tak jak te Nikoli, ale chyba trochę... oryginalne...

A więc Connie! 
Życzę Ci tradycyjnie zdrowia! Bo przecież, gdyby coś z Tobą było nie tak, kto wie, czy dałabyś radę tak pięknie śpiewać? Zdrowie jest najważniejsze!
Życzę Ci wielu fanów! To przecież oni podtrzymują Cię na duchu, kiedy masz te swoje kryzysy...
Życzę Ci w przyszłości wielkiej kariery muzycznej! Teraz nie dużo osób o Tobie wie, ale myślę, że za jakieś 5 lat, kiedy nagrasz więcej płyt naprawdę wiele się zmieni.
Życzę Ci miłości! Nie wiem czy może już kogoś masz, czy nie. Jeśli masz, to oby Wasz związek był udany <3 A jeśli nie, to życzę Ci znalezienia sobie odpowiedniej, kochającej drugiej połówki.
Życzę Ci szczęścia! Niby taka drobnostka, a ile dla nas znaczy! Kiedy jesteśmy szczęśliwi, myślimy zupełnie inaczej niż kiedy jesteśmy zawiedzeni czy smutni. Kiedy jesteśmy szczęśliwi wszystko jest inne!















A teraz nominacja! Bardzo dziękuję Nikoli za nominację do Liebster Blog Award! Zasady TUTAJ.

Pytania Nikoli:

1. Ulubiony aktor\aktorka?

2.Twój kolor oczu?

3. Czytałaś lub oglądałaś HP?


4.Czytałaś mojego bloga?


5. Jesteś harcerką/harcerzem?


6.Ulubiony przedmiot?


7.Uczęszczasz do szkoły?Jeśli tak to do jakiej?


8.Lubisz książki?


9.Ulubiony przedmiot?


10.Masz jakieś zwierzątko domowe?


11.Grasz na jakimś instrumencie muzycznym? Granie na nerwach się nie liczy:)




Moje odpowiedzi:

1. Mam kilka: Bonnie Wright, Emma Watson, Helena Bonham Carter, Rupert Grint i jeszcze kilka.

2. Nie potrafię go określić. Chyba nikt nie potrafi xd Jest to przedziwna mieszanka wszystkich kolorów...

3. Czytałam i oglądałam wszystkie części :)

4. Czytałam i czytam w ciągu dalszym ;)

5. W grudniu będą dwa lata od mojego wstąpienia do ZHP ^^

6. W tamtym roku była to muzyka i plastyka, niestety teraz nie mam już tych przedmiotów, a moim ulubionym jest chyba informatyka (z racji, że tylko siedzimy na fb) XD

7. Tak, uczęszczam do Szkoły Podstawowej im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Dobczycach do klasy szóstej.

8. Nie, nie lubię książek. Ja je uwielbiam! Ja je ubóstwiam! Ja je kocham! Bez nich nie wytrzymam!

9. Emm... a czy tego już nie było?

10. Mamy w domu kota, który należy do mojej babci i żółwia, którym zajmują się wszyscy po trochu.

11. Gram! Gram na fortepianie, gitarze oraz flecie poprzecznym i prostym.

Blogi, które zostają nominowane:






Pytania do nominowanych:

1. Co byś zrobiła gdyby w szkole na przerwie ktoś oblał Ci całe spodnie sokiem pomarańczowym?
2. Co o tym myślisz: przecież niby jest grawitacja, ale możemy skakać, podnosić ręce, nogi. Dlaczego?
3. Masz jakieś ulubione blogi? Jeśli tak, to jakie?
4. Masz jakąś mailową lub listową koleżankę, z którą utrzymujesz kontakt?
5. Chciałabyś grać na jakimś instrumencie?
6. Jeśli byłoby to możliwe, wolałabyś latać, czy czytać innym w myślach?
7. Jaką magiczną umiejętność chciałabyś posiadać?
8. Jaką komedię polecasz na urodzinowy wieczór z przyjaciółmi?
9. Jaka jest Twoja ulubiona piosenkarka?
10. Co do Ciebie najbardziej pasuje: umiejętność pięknego rysowania czy ślicznego śpiewania?
11. Wolisz polski czy matematykę? Dlaczego?

Ufff! Skończyłam! Wreszcie! Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację!

Zapraszam do głosowania na TEN film. Odwdzięczę się jakimiś lajkami na asku czy czymś takim. Strona może się zawieszać, więc najlepiej głosować rano lub późnym wieczorem. Z góry bardzo dziękuję za wszystkie głosy!

Pozdrawiam serdecznie!
~Ola

12 listopada 2013

86. Być wytrwałym, silnym być...

Jak niektórzy już zapewne wiedzą w ten weekend byłam na kursie zastępowych w Trzemeśni. Wyjazd, jak zawsze wyjazdy harcerskie był niesamowicie udany! A więc, zaczynam długą, może trochę przynudzającą notkę napisaną na podstawie słów kluczowych z telefonu z nieostrymi zdjęciami także robionymi tym samym telefonem.



piątek

A więc dzień zaczął się rano (masło maślane, ale nie ważne). W szkole mieliśmy mieć apel z okazji Święta Niepodległości, dlatego ubrałam mundur. Po trzech lekcjach i apelu wróciłam do domu, skończyłam się pakować, zajrzałam na pocztę, a o 16:20 byłam już na dole ubierając buty. Rzecz jasna jakieś pięć razy wracałam się na górę, bo to zapomniałam rogatywki, to kartki na zgodę na wyjazd, to samej zgody, a potem jeszcze musiałam lecieć po kartkę na zgodę dla Wiki. Wyjechaliśmy gdzieś o wpół do. Oczywiście musieliśmy jeszcze stać na stacji, więc w Trzemeśni nie byliśmy na planowaną 17, lecz jakieś 15 minut później. Kiedy w końcu się ogarnęłyśmy i przywitałyśmy z innymi harcerzami, druhna komendantka zagwizdała na zbiórkę. Uczyliśmy się kiedy trzeba stać na baczność, kiedy na spocznij itd. Poszliśmy na kolację, zjedliśmy coś, żeby później nie czuć głodu i udaliśmy się na kolejne zajęcia - zajęcia z poznawania się z druhną Paćką. Ja na szczęście prawie wszystkich znałam, więc nie było problemu z powtarzaniem imion osób, które siedzą przede mną, ale harcerze, którzy są w ZHP od niedawna mieli z tym niezłe kłopoty. Po poznaniu swoich imion przyjechali Blada i Burek! Oczywiście okazało się, że drzwi są zamknięte i nie mogą wejść do szkoły, a zanim ktoś poleciał po druhnę Paćkę minęło trochę czasu... Następnie podzieliśmy się na zastępy. Wszystkie dziewczyny z Dobczyc chciały być razem, ale było nas za dużo, więc Ala z Sonią poszły do innego zastępu, a my musiałyśmy losować. Na szczęście zostałam z moimi kochanymi Dobczycankami, a osobą która od nas odeszła była Wiki. Chwilę później odbyły się kolejne zajęcia, tym razem z Bladą. Rozmawialiśmy o obrzędowości; co ro jest, jaka może być, jakie są jej elementy itd. Pewien Kuba z harcerzy starszych non stop nawijał coś o wielorybach! Powiedział, że elementem obrzędowości mogą być wieloryby... Potem każdy dostał od Bladej karteczki z różnymi dziwnymi elementami obrzędowości. Na mojej karteczce pisało: Piosenka zastępu: wesoła piosenka o lesie śpiewana na melodię "Roty". Jedna osoba czytała swój element, a inna musiała się wcielić np. w babcię i powiedzieć co sądzi o takim postępowaniu. Po zajęciach odbył się kominek, potem się umyliśmy i poszliśmy spać...
Tu akurat widzimy fragment piosenki naszego zastępu (o tym później).

Zdjęcie moich i Wiktorii butów zrobione z nudów, żeby być fajnym XD Ale my jesteśmy głupie XD

sobota

Wstaliśmy o ósmej (dobra, przyznaję się, dużo wcześniej, ale nie musi o tym wiedzieć dużo osób...), ubraliśmy się i kazali nam iść na pole pobiegać. Dziewczyny miały zrobić 3 okrążenia, a chłopaki 5. Na mój pech, niestety niechcący wdepnęłam na żółte pole, więc biegałam 4 okrążenia. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na zajęcia z dh Maryną, która urządziła nam podchody. Rysowaliśmy strzałki o chowaliśmy się, a druga grupa musiała nas znaleźć. Schowaliśmy się za jakimś starym autem, (niektórzy w środku) a Koptuś wszedł na drzewo i się do niego przytulił tak, że prawie nie było go widać. Ale i tak nas znaleźli. Potem przyszła jakaś pani, która przyglądała nam się od dłuższego czasu i powiedziała, że to jest samochód, którym kiedyś jeździł Jan Paweł II. Wszyscy bardzo się zdziwiliśmy. Potem chowała się druga grupa. Poszli na górę, na której byli schowani za przeróżnymi rzeczami, na drzewach, za drzewami itd. Nie znaleźliśmy niestety 3 osób :( Kiedy wróciliśmy do szkoły mieliśmy zajęcia o formach pracy z Olą i Viktorią. Rzucaliśmy do siebie pluszowym liskiem Izy i kiedy Viktoria zagwizdała, osoba, która akurat miała przytulankę musiała wymyślić jakąś formę pracy. Formą pracy może być pionierka, pląsy, samarytanka, piosenki, musztra, gry terenowe itd. czyli po prostu różne rodzaje zbiórek. Następne zajęcia prowadził Burek. Oczywiście samarytanka, czyli pierwsza pomoc. Druh miał świetną taktykę. Na ścianie były przyklejone różne numerki. Zastępowi losowali któryś z nich, a całe zastępy szukały na ścianie wszystkich karteczek oznaczonych cyfrą i czytały po kolei sytuacje, w których trzeba udzielić pierwszej pomocy. Oprócz karteczek z numerkami przydzielonymi do zasad były karteczki z uwagami. Np. kiedy w sali nagle wszyscy zaczęli gadać Burek kazał Olkowi przynieść dwie karteczki z numerem 11. Na jednej z nich pisało coś w tym stylu: Wiktor! Ogarnij się wreszcie! Wiktor trochę dziwnie popatrzył na druha, który wziął drugą karteczkę z numerem 11 i przeczytał: Tak, ty! Ten nasz druh to chyba jakimś jasnowidzem jest! Po samarytance wreszcie poszliśmy na obiad (pierogi ruskie ^^)! Kiedy wszyscy zjedli mieliśmy godzinę ciszy, więc graliśmy z Viktorią i Kingą w mafię. Następne zajęcia prowadziła Ola, tym razem bez Viktorii. W sumie, to nie wiem czy jakiś chłopak jej słuchał, bo wszyscy cały czas gadali. Uczyła nas szyfrów: GA-DE-RY-PO-LU-KI, PO-LI-TY-KA-RE-NU, MA-LI-NO-WE-BU-TY i inne takie szyfry oraz szyfr czekoladka i dżdżownica i próbowała nas nauczyć Alfabetu Morse'a. Po zajęciach z Olą znowu był czas na Martynę! A więc struktura ZHP, czyli co jest najważniejsze i najmniej ważne. Oczywiście na samym szczycie piramidy stoi Walny Zjazd ZHP, który decyduje o wszystkim i wszyscy muszą się do niego przystosować. Potem są Władze Naczelne, czyli coś trochę mniej ważnego od Walnego Zjazdu, ale nie dużo. Następnie Chorągiew (obejmuje województwo lub region), Hufiec (obejmuje powiat), drużyny i gromady oraz zastępy i szóstki. Po zajęciach Martyny były.... FINANSE! Czyli co się dzieje z naszymi 4 zł, które co miesiąc wpłacamy do skarbnika drużyny. Druh Kacper Tondera jest skarbnikiem naszego hufca. Zajęcia z finansami były świetne! Każdy musiał narysować, co kupiłby sobie za 4 zł (oczywiście Kuba narysował wieloryba). Ja wrzuciłabym te pieniądze do skarbonki. Po zajęciach ze składek i finansów były już sprawy typu kominki, macie się itd., a potem odbyło się śpiewogranie! Wreszcie przyjechał ktoś z gitarą, kto ma czas na śpiewogrania - druh Boski! Po śpiewograniu zaczęła się cisza nocna. Nagle w nocy Ala poprosiła mnie, żebym z nią poszła do toalety XD Było tam strasznie śmiesznie XD (mam na myśli skrzypiące drzwi i pokój chłopaków...)
W samochodzie możemy zobaczyć Emilkę, w niebieskiej kurtce Kingę, obok w czerwonej Asię i kawałek Izy oraz siedzących na ziemi Wiktora (pomarańczowa chusta) i Karola.

Nowy fandom: TONDER$ czyli fani druha Kacpra XD
Od prawej: Wiki, Wiktor, Asia i ja XD
niedziela

Wstaliśmy dużo później niż w sobotę. Na powitaniu dnia każdy musiał wylosować karteczkę na której pisało np. Ala - narysować serduszko. Ala nie wiedziała, że ma narysować serduszko, ale osoba, która wylosowała karteczkę z takim napisem musiała ją do tego jakoś sprowokować. Jeśli Ala narysowała to serduszko, osoba, która miała ją do tego namówić krzyczała KILLER! pokazując na Alę, wyciągała karteczkę na dowód tego, że Ala miała wykonać takie zadanie, po czym zabierała jej karteczkę i musiała wykonać zadanie Ali, która odpadła z gry, ponieważ ją zabili. Ten, kto miał najwięcej karteczek - wygrywał. Na mojej karteczce pisało: Sonia - zjeść nutellę. Zadanie bardzo proste, ponieważ Sonia sama mnie o tą nutellę poprosiła przy śniadaniu, a kiedy tylko zaczęła jeść została przeze mnie zabita. Zadaniem Sonii, które przeszło na moją głowę, było sprawić żeby strasznie nieśmiały chłopak, czyli Filip, zaczął jakiś pląs (tym razem coś bardzo trudnego). Następnie przyjechała cała kadra hufca na Sprawozdawczy Zjazd.  Po śniadaniu mieliśmy zajęcia z dh Boskim, na których uczyliśmy się węzłów. Większości teraz już nie pamiętam, ale warto było pobawić się własnymi sznurówkami :) W sumie to w tym dniu większość zajęć była właśnie z dh Boskim, ponieważ wszyscy inni byli na Zjeździe xd Na kolejnych zajęciach wymyślaliśmy zasady dobrej zbiórki. Po zasadach mogliśmy iść na chwilę do pokoi. Ktoś skapł się, że mam urodziny i zaczęło się śpiewanie "Sto lat" oraz składanie życzeń. Oczywiście musiałam wyciągnąć moje czekoladowe kulki, bo nie miałam czym poczęstować innych harcerzy XD Chwilę później poszliśmy na stołówkę, każdy dostał kartkę ze sprawdzianem! Niektóre pytania były straszliwie trudne, ale większość wiedziałam. Siedzieliśmy na szczęście bardzo blisko siebie więc było dużo podpowiadania i ściągania oraz wymieniania się kartkami XD Na obiad było takie jakieś dobre mięso, ziemniaki i marchewka. Na ciszy poobiedniej Kasia próbowała mnie wrobić w Killera nalegając, żebym zrobiła jej jakąś fryzurę, na szczęście w porę zorientowałam się, że po prostu chcą mnie zabić i zdobyć moją karteczkę! Następne zajęcia odbyły się na polu, a poprowadziła je dh. Martyna. Każda osoba z każdego zastępu losowała jakąś karteczkę z napisem: Walny Zjazd ZHP (najlepszy), Komendant ZHP, Komendant Chorągwi, Komendant Szczepu, Drużynowy lub Zastępowy (najgorszy). Goniliśmy się na terenie szkoły i łapaliśmy się. Osoba która miała lepszą karteczkę wygrywała i zabierała swojemu przeciwnikowi jego karteczkę. Jeśli spotkały się osoby z takimi samymi napisami, po prostu się rozchodziły. Potem poszliśmy do szkoły, na zajęcia z Bladą ze śpiewania (wreszcie coś, co lubię ♥). Uczyliśmy się kilku piosenek między innymi: Jestem harcerzem, Pytania, Śmietnik i Czuwaj! oraz kilka piosenek na mszę. Od tego dnia będziemy non stop śpiewać refren Jestem harcerzem: "(...) Być wytrwałym, silnym być! Oto, co przyświeca mi! To jest cel, którego chcę, Boże tylko daj mi sił! Kasia cały czas chciała mnie namówić, żebym jej zrobiła warkocza, ale ja wiedziałam, że chce mnie zabić, więc się nie dałam! W końcu Wiktoria, która postanowiła zamiast mnie uczesać Kasię poprosiła mnie, żebym rozczesała Kasi kołtuna. Ja głupia zapomniałam, że gramy w Killera i że nie mogę czesać Kasi i oczywiście wzięłam szczotkę, a Wiktoria już krzyczała KILLER! A więc zadanie z Filipem przeszło na Wiktorię! Na szczęście! Ale ja odpadłam z gry :( Siedziałam na podłodze obok Bladej (z racji, że nie było wolnych krzeseł...) i co chwilę musiałam poprawiać karteczkę z chwytami, która spadała jej z nogi XD Wymyślaliśmy także piosenkę o kursie. Nasz zastęp wpadł na melodię Harcerka ta. Z tekstem piosenki niektórzy mieli okazję się zapoznać :) Po śpiewaniu była chwila odpoczynku na ubranie się w mundury. Jakieś 15 minut później dh Paulina zagwizdała na zbiórkę. Sprawdzała nasze umundurowania i mówiła, co trzeba odpiąć z prawej kieszonki (moja BLADA! IDŹ DO MAM TALENT! musiało wylądować na dnie kieszonki ;c). Potem uczyliśmy się tworzyć czwórki i dwójki, po czym poszliśmy do góry na mszę, którą odprawił ksiądz kapelan (pomińmy fakt, że w jej trakcie dzwoniła do mnie mama, a ja geniusz nie wyciszyłam telefonu -.-). Po mszy Ala i Sonia musiały już jechać, więc dostałam nowe życie od Ali: namówić Wiktorię do pokazania komuś jak się składa mundur. Potem był kominek (już ostatni na kursie) podczas którego zastępy udawały różne osoby np. marudziarza, czy buntownika (tak jak na którejś zbiórce w tamtym roku). Ja niestety byłam szefem i musiałam ich ogarnąć! Kiedy kominek w końcu dobiegł końca poszliśmy się myć! Oczywiście musiałam być w kabinie obok Oli, która "niechcący" przełożyła górą rękę ze słuchawką z wodą i oblała mi całą głowę (nie, wcale nie zamierzałam jej myć)! Potem zrobiliśmy w pokoju małe przemeblowanie: z powodu braku Sonii i Ali przybliżyłam się do Wiki, a Asia, Ola i Kinga przeniosły się bliżej mnie. Kiedy Kinia przenosiła swoje rzeczy postanowiła rzucić do Asi sok (żeby było jej łatwiej), a za cel na którym miała wylądować butelka pełna napoju musiała wybrać moją nogę! Potem bolała mnie jeszcze długo...

Ja pisząca test... Emilka - mistrz drugiego planu XD

Kinga wcale nie ściągająca od Dominiki.
Ola udająca chyba... Klauna?

Śpiewanie z Bladą. Na podłodze widzimy Wiktorię, kawałek Martyny, Bladą z gitarą, siedzącą mnie w koku, nade mną Emilię i kilka butów należących do dziewczyn z zastępu Hetmanek.


poniedziałek

Co tu dużo pisać? O 8:00 pobudka, sprzątanie sal, łazienek, układanie ławek, zamiatanie, pakowanie się! I to wszystko naraz! Przed 10 przyjechała po Wiki i mnie moja mama z Madzią. Dopiero w domu, kiedy usiadłam przy facebooku i przy zdjęciach z kursu dowiedziałam się, że test napisałam najlepiej z całego kursu i zostałam wyróżniona przez druhnę komendantkę! Jak na mnie to naprawdę nieźle! Kto normalny napisałby, że stopień starszoharcerski na P to Partyzantka (chodziło o Pionierkę)?!

A wy jak spędziliście ten weekend?

Bardzo dziękuję tym nielicznym osobom, które zdołały przeczytać całą notkę :)

Pozdrawiam serdecznie
~Ola

A! I takie pytanko: zna ktoś chwyty do piosenki pt. Czuwaj? Byłabym bardzo wdzięczna!